„Fojermon” – Strażak w Śląskiej Mowie i Tradycji

Pojęcie strażaka na Górnym Śląsku jest głęboko zakorzenione w lokalnej kulturze i języku, często przybierając formę „fojermon”. Ten termin, choć dziś bywa używany w różnych kontekstach, ma bogatą etymologię, historyczne znaczenie i jest obecny w codziennym życiu regionu.

Zabytkowe zdjęcie strażaków na Górnym Śląsku

Geneza i Ewolucja Terminu „Fojermon”

Dziecięca Rymowanka i Językowe Nuanse

Dziecięca wyliczanka, przypomniana na łamach prasy przez Alojzego Lyskę, doskonale ilustruje obecność terminu „fojerman” w śląskiej świadomości. Mówi ona: „Ana, bana, fuk do siana, wystraszyła fojermana. Fojerman sie zlynk, na kolana klynk”. Opowiada o Annie, która raptownym wskoczeniem do siana przestraszyła strażaka.

Pozornie bezsensownie umieszczony w utworze pociąg (bana) znalazł się tam zapewne z powodu rymu, podobnie jak nazwa zawodu z końcówką „man”. Zgodnie z zasadami wymowy obowiązującymi na Górnym Śląsku, poprawna forma to „fojermon”, a nie „fojerman”. Ślązacy często zamieniają samogłoskę „a” na „o”, co jest zjawiskiem ilustrowanym również w dowcipach, gdzie „ptok” musi być „ptokiem”, a nie „ptakiem”. Przestępstwem najwyższej kategorii, niestety spotykanym nawet na oficjalnych mapach, jest także nazwanie śląskiej miejscowości Tworóg Twarogiem, względnie - rejonu „Zabijoki” Zabijakami.

„Fojermon” jako Germanizm

Śląski „fojermon” jest oczywistym germanizmem, w którym kluczową rolę odgrywa „feuer”, czyli niemiecki ogień, płomień bądź pożar. Gwary śląskie często czerpały inspirację z tego słowa, stąd mamy również:

  • fojercok - zapalniczka
  • fojerę - ognisko
  • fojerwerę - straż pożarna

Język polski w czasie tworzenia nazw profesji również czerpał inspirację od Niemców, czego przykładem jest furman (od „fuhre” - wozu) czy hetman (od germańskiego „hauptmanna”). Na Śląsku konstrukcje takie są znacznie częstsze, by wspomnieć jedynie lojermana (czyli kataryniarza) albo fachmana - złotą rączkę.

Ilustracja przedstawiająca etymologię słowa

Współczesne Użycie Terminu

W ostatnich latach, być może za sprawą wpływu języka angielskiego, spotkać można jednak formę „fojermana”. „Szynkiem u Fojermana” nazwano przybytek restauracyjny w Rybniku zreanimowany przez Magdę Gessler, podobna forma funkcjonuje w szyldzie katowickiego sklepu internetowego z akcesoriami strażackimi, a „Fojerman” to również częsty pseudonim przybierany na potrzeby globalnej sieci.

Historia i Prestiż Zawodu Strażaka na Śląsku

Pomimo iż rymowanka prezentuje dość lekceważący stosunek do strażackiego fachu, zawód ten od niepamiętnych czasów cieszył się na Górnym Śląsku ogromnym szacunkiem z co najmniej dwóch powodów.

Znaczenie Historyczne

W dawnych wiekach miasta znacznie częściej cierpiały od ognia niż od miecza, choć oczywiście najazdy również wiązały się z podpaleniami. Wielkie pożary pustoszyły śląskie miasta w czasie wojen husyckich (pierwsza połowa XV wieku), gdy spalono Toszek, Pyskowice i Rybnik, czy potopu szwedzkiego (połowa XVII wieku). Drewniana zabudowa paliła się jednak także w czasach pokoju i dzieje wielu miast pisane są od pożaru do pożaru.

  • W 1475 roku spłonęła znaczna część Bytomia.
  • Gliwice paliły się w roku 1565.
  • Ze śródmieścia Pszczyny po wielkim ogniu z 1748 roku nie zostało praktycznie nic.
  • Podobnie było po pożodze w Żorach w roku 1702.

Średniowieczne prawa nakazywały wzajemną pomoc mieszkańców w czasie pożaru, zaś ci, którzy szczególnie zasłużyli się podczas ratowania życia oraz mienia, mogli liczyć na społeczny szacunek.

Mapa Górnego Śląska z zaznaczonymi miastami dotkniętymi historycznymi pożarami

Rozwój Organizacyjny i Prestiż

Na szacunek mogli liczyć także następcy średniowiecznych bohaterów, którzy znaleźli się w strukturach Śląskiego Prowincjalnego Związku Straży Pożarnej. Założona we Wrocławiu w 1863 roku organizacja, choć dziś często kojarzona ze Śląskiem Dolnym, obejmowała swoim zasięgiem całą prowincję. W jej szeregach znaleźli się więc też strażacy z Górnego Śląska: Pszczyny, Rybnika, Gliwic, Bytomia, Katowic czy Tarnowskich Gór. Gwałtowny rozwój przemysłu służył strażakom - inwestowano w sprzęt, szkolenia, powstawały regulaminy oraz podręczniki. Gdy związek obchodził swoje półwiecze w roku 1913, strażacy zrzeszeni byli już w 1043 jednostkach.

Kult Pracy i Rola Społeczna

Drugi powód prestiżu fojermona wiąże się z powszechnym kultem pracy na Śląsku. Ktoś, kto wykazywał się jakąś pożyteczną umiejętnością (coś poradzioł), zawsze był lepszy od tego, kto nie umiał nic. Nie tracący głowy w trudnej sytuacji, wyszkolony pod wieloma względami strażak stanowił dobrą kandydaturę na męża, a liczny zastęp fojermonów mógł dumnie reprezentować lokalną społeczność na każdej kościelnej lub świeckiej uroczystości. Do dziś zresztą Górny Śląsk darzy strażacką profesję głębokim i odwzajemnionym uczuciem. Żory są niekoronowaną stolicą ognia - z przepięknym Muzeum Ognia, Mysłowice zaś szczycą się Centralnym Muzeum Pożarnictwa.

Zdjęcie Centralnego Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

„Fojermon” jako Ludowy Demon

Słowo „fojermon” można spotkać (zwłaszcza w południowych rejonach Śląska) także w innym kontekście - to ludowy demon, postać z opowieści starych babć i dziadków. Stwór taki miał ludzką postać z płonącą głową. Jedno z podań opowiada historię muzykanta, który wracając nocą z zabawy natknął się na fojermona. Życzliwy duch oświetlił mu drogę własną płonącą głową, jednak podczas rozstania człowiek nie podziękował fojermonowi. Za karę, już w ciemnościach, wpadł do strumienia.

Ilustracja ludowego demona

Współczesne Wyzwania i Działania Śląskich Strażaków

Hołd dla Sławomira Nocunia

Katowice i inne śląskie miasta uczciły pamięć strażaka ochotnika Sławomira Nocunia, który zmarł po tragicznym wypadku podczas akcji usuwania gniazd owadów. 22 września 2025 roku, o godzinie 18:00, w całym regionie zawyły syreny strażackie. Śląsk oddał hołd strażakowi Sławomirowi Nocuniowi. Państwowa Straż Pożarna apelowała o uczczenie pamięci strażaka ochotnika Sławomira Nocunia z Ochotniczej Straży Pożarnej w Michałowie, w powiecie pińczowskim. W związku z jego tragiczną śmiercią, w poniedziałek, 22 września 2025 roku, o godzinie 18:00, we wszystkich jednostkach PSP zostały włączone sygnały świetlno-dźwiękowe. Do dramatycznych wydarzeń doszło 11 września. Sławomir Nocuń, dowodząc kolegami z jednostki ochotniczej w gminie Michałów, brał udział w usuwaniu gniazd owadów. W trakcie akcji został ugryziony przez osę i wpadł we wstrząs anafilaktyczny. Mimo natychmiastowej pomocy i przewiezienia do szpitala, strażak nie odzyskał świadomości. Lekarze walczyli o jego życie przez osiem dni. Niestety nie udało się go uratować. Posiadał wszelkie uprawnienia: kurs podstawowy i szkolenie dowódców, szkolenie naczelników, ze współpracy z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym. Miał też uprawnienia ratownika kwalifikowanej pierwszej pomocy - mówił w rozmowie z Radiem ESKA mł. bryg. Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. W poniedziałek, 22 września 2025 roku, o godzinie 18:00, w całej Polsce, w tym w Katowicach i innych śląskich miastach, zawyły syreny alarmowe (sygnał ciągły przez minutę).

Obowiązek Montażu Czujek Dymu i Czadu

Od 23 grudnia 2024 roku wchodzi w życie obowiązek montażu w mieszkaniach i hotelach dwóch typów autonomicznych czujek: dymu i czadu. Jak mówił w Radiu Katowice nadbrygadier Wojciech Kruczek, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach, czujki powinny być montowane w nowo budowanych obiektach.

„To jest element szerszej kampanii, tak naprawdę od długiego czasu chcieliśmy, żeby czujki tlenku [węgla] i czujki dymu znalazły się w obiektach mieszkalnych. To rozporządzenia powoduje, że nie tylko nowo budowane obiekty będą musiały posiadać tego typu urządzenia autonomiczne, ale również [obiekty świadczące] usługi hotelarskie od 30 czerwca 2026 roku będą musiały posiadać tego typu czujki oraz obiekty wszystkie mieszkalne od 1 stycznia 2030 roku.”

Nadbrygadier Kruczek dodał, że czujki zabezpieczają mieszkańców przed groźbą utraty życia i zdrowia oraz sygnalizują niebezpieczeństwo. „Jeśli chodzi o czujki dymu, pożar może wyniknąć w każdym obiekcie, jedna taka czujka powinna się tam znajdować, żeby ochronić użytkowników i zaalarmować ich o zagrożeniu pożarem. Jeśli chodzi o czujki tlenku węgla, to one muszą być w pomieszczeniach, w których dochodzi do spalania substancji ciekłych, gazowych czy stałych.” Generał Kruczek przypomniał, że tlenek węgla jest szczególnie groźny, gdyż gaz ten jest bezwonny i bezbarwny i szybko powoduje utratę przytomności, a potem śmierć.

Infografika przedstawiająca miejsca montażu czujek dymu i czadu w domu

Ustawa o Obronie Cywilnej i System Ostrzegania

Śląski wojewódzki komendant straży pożarnej nadbrygadier Wojciech Kruczek poinformował, że formacja rozpoczęła już wdrażanie ustawy o obronie cywilnej. Strażacy będą odpowiedzialni między innymi za system powiadamiania ludności o zagrożeniach.

„My już rozpoczęliśmy działania związane z procedurą przetargową, zakupową oraz odbiorczą, która ma być zakończona do przyszłego roku, jeśli chodzi o system ostrzegania i alarmowania. W województwie śląskim ponad 400 obiektów zostanie wyposażonych w tego typu system. Będą to syreny nowoczesne, przez które będzie można przekazywać odpowiednie komunikaty i głosowe i dźwiękowe.” Podpisana przez prezydenta 5 grudnia ustawa wejdzie w życie 1 stycznia przyszłego roku. Ustawa uzupełnia i porządkuje działania, mające na celu przygotowanie podmiotów ochrony ludności do reagowania w czasie pokoju, stanu wojennego i wojny.

Zdjęcie nowoczesnej syreny alarmowej w województwie śląskim

Postulaty Płaciowe Strażaków

Rada Krajowa Sekcji Pożarnictwa ZSZZ Solidarność domaga się 15-procentowego wzrostu wynagrodzeń dla pracowników tej służby. Jak mówił w Radiu Katowice komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach nadbrygadier Wojciech Kruczek, strażacy oflagowali komendy i wozy bojowe.

„Od 20 grudnia rozpoczęli oznakowania i obiektów Państwowej Straży Pożarnej oraz samochodów. Takie zostały podjęte decyzje i w tym kierunku związek podąża.” Generał Kruczek nie odpowiedział, jaka jego zdaniem powinna być satysfakcjonująca strażaków podwyżka.

Zdjęcie wozu strażackiego z oflagowaną solidarnościową flagą

Służba w Czasie Pandemii

Młodszy ogniomistrz Adam, strażak i ratownik medyczny z woj. śląskiego z 14-letnim stażem pracy, opiekuje się pensjonariuszami w ośrodku w Czernichowie, zgłaszając się na ochotnika. „Każdy się boi, nie wierzę, jeśli ktoś mówi, że nie czuje strachu przed chorobą” - mówi młodszy ogniomistrz Adam. Strażacy kładą się spać o 2 w nocy, wstają o 5-6 rano, chodzą więc niewyspani i zwyczajnie się boją. Od 14 lat pełni służbę w Państwowej Straży Pożarnej. Do tej pory walczył z zagrożeniem, jakim jest ogień. „Podczas akcji gaśniczej można ocenić stopień ryzyka. Teraz mierzymy się z innym niebezpieczeństwem. Koronawirusa nie widać. Czy się boję? Każdy się boi, nie wierzę, jeśli ktoś mówi, że nie czuje strachu przed chorobą” - mówi młodszy ogniomistrz Adam, strażak i ratownik medyczny z Cieszyna.

Od kilku dni strażak opiekuje się pensjonariuszami w ośrodku w Czernichowie w powiecie żywieckim. Do tego zadania zgłosił się sam, na ochotnika. „Wraz z kolegą zaoferowaliśmy się do pomocy kilka tygodni temu, gdy rozpoczęła się pandemia. Czuliśmy, że kiedyś przyjdzie taka potrzeba. Nie wiedzieliśmy, że ostatecznie trafimy tutaj. Jestem też ratownikiem medycznym, pracowałem w pogotowiu na karetce, więc moje umiejętności w pełni się w tym miejscu przydają” - przekonuje pan Adam w rozmowie z Kucharzewską. Jego słowa przerywa nagły, przeraźliwy pisk - to pompa podająca pokarm jednemu z pensjonariuszy. Po kilku minutach rozmowa wraca na normalne tory.

Jak pisze rzeczniczka, strażak przyznaje, że nie jest łatwo. „Pracujemy w kombinezonach przez 12 godzin. Do tego maski, przyłbice, rękawice… Samo włożenie tego stroju zajmuje sporo czasu. Spać kładą się o 2 w nocy, wstają o 5-6 rano. Chodzą więc niewyspani.” W czernichowskim ośrodku jest blisko setka mieszkańców - każdy w różnym stanie zdrowia. Dogląda osób ze wszystkich oddziałów: paliatywnego, opieki leczniczej czy psychiatrycznego. Umiejętności medyczne pana Adama nie marnują się - pisze Alina Kucharzewska. „Jeszcze w trakcie mojej służby w PSP ukończyłem studia na kierunku ratownika medycznego.” Dodaje, że strażacy tak naprawdę dziś nie tylko gaszą pożary - robią już właściwie wszystko. Nim trafił do Czernichowa, pomagał między innymi druhom na granicy polsko-czeskiej. „Trzeba było przewieźć i rozstawić namioty na punktach granicznych. Teraz całkowicie zmieniły się nasze akcje. Jadąc na wezwanie, mamy w tyle głowy, że jest epidemia. Każdego, podobnie jest w szpitalach, traktujemy jak osobę potencjalnie zakażoną. Zmieniły się procedury postępowania w takich przypadkach. Najpierw podchodzi jeden ratownik, ocenia stan poszkodowanego i ustala, czy jest potrzeba udziału kolejnego, czy poradzi sobie sam.”

W grudniu przypada 14 lat, odkąd pan Adam służy w Państwowej Straży Pożarnej. Na swoim koncie ma już setki akcji - gaśniczych i ratowniczych. Jednak w jednej z najtrudniejszych, jak pisze Kucharzewska, właśnie bierze udział. „W czasie pożaru widać ogień, płomienie i można wtedy ocenić stopień ryzyka. Teraz mierzymy się z niewidzialnym zagrożeniem. Koronawirusa nie widać. Widzę za to chorego i nim trzeba się zająć. Trzeba mu pomóc. Czy się boję? Czy tęskni za rodziną? - Na szczęście są telefony, więc często rozmawiam z żoną i dziećmi. Rozumieją, dlaczego nie jestem z nimi” - przekonuje ogniomistrz, wywodzący się z rodziny z tradycjami strażackimi. Dziadek i ojciec mężczyzny działali w ochotniczej straży pożarnej.

„Ten przykład pokazuje, że na strażaków można zawsze liczyć. Panu Adamowi oraz wszystkim strażakom, którzy 4 maja obchodzą swoje święto, życzę, aby nigdy nie zabrakło wam sił, odwagi i wytrwałości, jak również spokoju w gronie rodziny. Jednocześnie pragnę wam, druhowie, bardzo serdecznie podziękować za tą codzienną walkę o życie, zdrowie i dobytek mieszkańców województwa. Bardzo wam dziękuję za waszą nieodzowną służbę” - składa życzenia z okazji święta patrona strażaków.

Zdjęcie strażaka w kombinezonie ochronnym podczas pandemii

Modlitwa Strażacka

Powołanie strażaka często wiąże się z głęboką wiarą i poczuciem misji, co oddaje stara modlitwa:

Gdy obowiązek wezwie mnie tam wszędzie, gdzie się pali,
Ty mi, o Panie siłę daj bym życie ludzkie ocalił.
Pozwól niech dziecko póki czas z płomieni cało wyniosę.
Przerażonego starca daj ustrzec przed strasznym losem.
Daj Panie, czujność abym mógł najsłabszy słyszeć krzyk
Daj sprawność i przytomność bym ugasił pożar w mig.
Swe powołanie pełnić chcę i wszystko z siebie dać.

Slang i Tradycje w Śląskiej Straży Pożarnej

Termin „Lauba”

Na forach strażackich toczy się dyskusja na temat pochodzenia słowa „lauba”. Jedni użytkownicy, urodzeni na Górnym Śląsku, przysięgliby, że na altankę „niy godo sie lauba”. Inni zaś, zwłaszcza ze Śląska Opolskiego, twierdzą inaczej. Jak pokazuje przykład: „Łokrod mi lauba i wyromboł drzwi. Ze grzondki wszystki kiotki wyewoł mi”. Wskazuje to, że znaczenie tego słowa może być sporne lub różnić się lokalnie. Konsultacje z pokoleniami starszymi potwierdzają jednak użycie terminu „lauba”.

Slangowe Nazwy Węży

W niektórych jednostkach Ochotniczej Straży Pożarnej, zwłaszcza w przeszłości, używano specyficznych slangowych określeń na węże strażackie. Pochodziły one od oznaczeń węży:

  • Cyjoki - dla węża typu C (W52)
  • Byjoki - dla węża typu B (W75)
  • Ajoki - dla węża typu A (W110, rzadziej słyszane)
Zdjęcie różnych typów węży strażackich (C, B, A)

„Chrzest” Młodych Strażaków

W strażackich jednostkach istnieje również swoisty „chrzest” nowych członków. Młodym strażakom mówi się, że w danym wozie, w konkretnym miejscu pod nadwoziem, podwieszony jest specjalny, jedyny w swoim rodzaju klucz do hydrantu lub do czegokolwiek (umieszczony podobnie jak klucz do hydrantu podziemnego w Jelczach 315/325). Gdy delikwent schyla się, aby go zobaczyć, wymierza mu się sowitego kopniaka w tyłek. Jest to forma humorystycznej inicjacji, odbywającej się na wesoło, bez złości czy zawiści.

tags: #strazak #rozmowa #po #slasku