Akcje gaśnicze to zawsze sytuacje wymagające szybkiego działania, profesjonalizmu i odwagi, często obarczone wysokim ryzykiem. Poniższa treść przedstawia dwa odrębne aspekty pracy strażaków: dramatyczną akcję poszukiwawczą zaginionego strażaka podczas potężnego pożaru hali oraz szczegółowe informacje dotyczące specyfiki gaszenia pożarów sadzy w kominach.
Dramatyczny pożar hali w Kawlach i poszukiwania strażaka
W Kawlach na Kaszubach doszło do potężnego pożaru hali, który wybuchł wczoraj późnym popołudniem. Na miejscu z ogniem walczyło blisko 300 strażaków. W czasie akcji gaśniczej do wnętrza zadymionej hali wpadł strażak ochotnik z Sierakowic. Kontakt głosowy, który początkowo z nim utrzymywano, nagle się urwał. Strażacy próbują dotrzeć do miejsca, gdzie doszło do zaginięcia jednego z mundurowych. To wydarzenie miało miejsce niemal na początku gaszenia pożaru.

Okoliczności zaginięcia i trudności w akcji ratunkowej
Kapitan Jakub Friedenberger poinformował, że strażak ochotnik próbował rozpoznać skalę pożaru i spadł do wnętrza hali z wysokości około 8 metrów, co odpowiada mniej więcej pierwszemu lub drugiemu piętru. Rzecznik pomorskiej straży pożarnej dodał, że konstrukcja hali i jej uszkodzenia, a także ekstremalnie wysokie temperatury, uniemożliwiły natychmiastowe wejście i bezpośrednie dotarcie do poszkodowanego. Z tego powodu poszukiwania nadal trwają. Sam pożar został już opanowany i nie ma zagrożenia dla okolicznych budynków.
Wszelkie okoliczności i przyczyny tego zdarzenia są obecnie wyjaśniane. Na razie wiadomo, że spaliło się około dwóch ton amoniaku, jednak według strażaków nie ma już zagrożenia skażenia terenu. Wewnątrz hali wciąż utrzymuje się wysoka temperatura. Pożar wybuchł prawdopodobnie na poddaszu, gdzie znajdował się skład akumulatorów. Trudno jest obecnie stwierdzić, czy doszło do podpalenia, czy był to samozapłon. Wszyscy pracownicy, którzy w trakcie wybuchu pożaru przebywali na terenie zakładu, zostali bezpiecznie ewakuowani. Przyczyny pożaru bada już policja.
Film z drona | Donebydrone | HD
Postępy w działaniach i zaangażowane siły
Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek złożył kondolencje i wyrazy współczucia rodzinie i najbliższym Zmarłego oraz członkom Ochotniczej Straży Pożarnej w Sierakowicach. W sztabie akcji Zastępca Komendanta Głównego PSP nadbryg. dr inż. Grzegorz Szyszko przedstawił sytuację operacyjną wspólnie z Pomorskim Komendantem Wojewódzkim PSP st. bryg. W godzinach porannych nastąpiła podmiana ratowników. Działania trwają także w nocy. Kierowanie działaniami w Kawlach przejął zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Teren akcji został podzielony na sektory. Aktualnie funkcjonują dwa odcinki bojowe, a odcinek „Niagara” został zlikwidowany. Zwijana jest także magistrala wodna przebiegająca przez drogę wojewódzką nr 211.
Na miejscu działania prowadzą specjalistyczne grupy PSP: SGPR (Specjalistyczna Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza) i SGRW (Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego). Po zakończeniu prac na dachu hali do akcji wkroczy Policja oraz prokurator, którzy z wykorzystaniem skanera 3D przeprowadzą czynności dochodzeniowe.
W Kawlach (gm. Sierakowice) nieustannie prowadzone są działania poszukiwawcze oraz dogaszanie pogorzeliska po pożarze zakładu produkcyjnego. Dowodzenie działaniami sprawuje zastępca komendanta głównego PSP, nadbryg. Zaangażowanych jest 37 zastępów oraz 120 strażaków z jednostek PSP i OSP, w tym specjalistyczne grupy ratownicze: SGRW Rumia, SGPR Gdańsk oraz strażacy ze Szkoły Podoficerskiej PSP w Bydgoszczy, obsługujący bezzałogowe statki powietrzne.
Zagrożenia i metody przeszukiwania
Ze względu na niestabilność konstrukcji hali magazynu wysokiego składowania oraz regałów wypełnionych towarem, strażacy prowadzą działania z zachowaniem najwyższych środków bezpieczeństwa. Do przeszukiwania przestrzeni magazynowej wykorzystywane są specjalistyczne środki techniczne: kamery wziernikowe na wysięgnikach oraz bezzałogowe statki powietrzne, których obraz jest analizowany zarówno na miejscu działań, jak i w Komendzie Wojewódzkiej PSP w Gdańsku. Ponownie analizowane są również nagrania z monitoringu przemysłowego oraz kamer termowizyjnych w celu doprecyzowania obszaru poszukiwań zaginionego strażaka.
Na miejscu pożaru hali magazynowej w miejscowości Kawle trwają intensywne działania poszukiwawczo-ratownicze. Strażacy prowadzą rozbiórkę elementów konstrukcyjnych zagrażających bezpieczeństwu ratowników oraz schładzają stalowe części obiektu. Bezzałogowe statki powietrzne wykorzystuje się do monitorowania terenu i prowadzenia szczegółowego rozpoznania. Dodatkowym zagrożeniem są materiały składowane na paletach, których fragmenty opadają na posadzkę. Działania ratowniczo-gaśnicze prowadzone są równolegle z dwóch stron obiektu z zachowaniem możliwie najwyższego poziomu bezpieczeństwa strażaków pracujących w strefie pożaru. Ratownicy sukcesywnie dogaszają zarzewia ognia oraz przeszukują obszar objęty pożarem.
Rozpoczęto prace związane z częściową rozbiórką ścian i konstrukcji nośnej magazynu wysokiego składowania. Działania są zintensyfikowane w celu najszybszego dotarcia do zaginionego ratownika. Drony wykorzystywane są do kontrolowania wnętrza konstrukcji obiektu. W sztabie akcji trwa analiza materiałów zgromadzonych z kamer BSP oraz m.in. Na miejscu działają 43 zastępy Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Akcję utrudniają gęste zadymienie, wysoka temperatura nagrzanych elementów stalowej konstrukcji oraz zniszczone wyposażenie wewnętrzne obiektu. W magazynie składowano opakowania z mięsem drobiowym w ilości około 3600 ton. Towar był składowany na paletach ustawionych na regałach metalowych o wysokości około 10 metrów. W warunkach pożarowych całe wyposażenie magazynu oraz towar uległy zniszczeniu, nadpaleniu lub osłabieniu konstrukcji.
Kierowanie działaniami ratowniczymi od nadbryg. Grzegorza Szyszko przejął nadbryg. 13 sierpnia 2025 r. przed godziną 16:00 otrzymano zgłoszenie o pożarze akumulatorowni na poddaszu zakładu przetwórstwa drobiu w Kawlach (woj. pomorskie, powiat kartuski, gm. Sierakowice). Pożar objął halę o powierzchni ok. 3000 m². W kulminacyjnym momencie w akcji brało udział 68 zastępów - w tym 30 PSP (w tym Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemicznego „Gdynia”) oraz 38 OSP. Kierowanie działaniami ratowniczo-gaśniczymi przejął zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. dr inż. Grzegorz Szyszko. W działaniach brała udział grupa operacyjna komendanta głównego PSP. Pożar został opanowany i nie stanowi już zagrożenia dla sąsiednich obiektów. Na miejscu pozostały 35 zastępów PSP i 13 OSP, łącznie około 120 strażaków.
Specyfika gaszenia pożarów sadzy w kominach
Pożary sadzy w kominach to częste zdarzenia, które wymagają specyficznych metod gaszenia. W środowisku strażackim funkcjonuje wiele sprawdzonych sposobów, a także nowych pomysłów na radzenie sobie z tym typem zagrożenia.
Sól jako środek gaśniczy
Jedną z metod, która budzi zainteresowanie, jest użycie soli kuchennej. Chciałbym dodać, że proszki do gaszenia pożarów grupy D są produkowane m.in. na bazie NaCl (chlorek sodu, czyli popularna sól). Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby do ugaszenia sadzy w kominie stosować sól kuchenną. U mnie tak się postępuje, jeśli gospodarz ma akurat pod ręką zapas "nieco większy" niż w solniczce. Po przesypaniu soli przez komin na dole można ją zebrać do wiadra i czynność w razie potrzeby powtórzyć. Jak zapaliła się sadza płatkowa w kominie u mnie w domu, wsypałem około kilograma, był niewielki błysk i po wszystkim. Wielu strażaków zastanawia się nad ilością soli, np. czy te przysłowiowe "3 kg" muszą być radykalnie przestrzegane, czy wsypanie jednej, trzech lub pięciu łopat również będzie skuteczne. Okazuje się, że ilość soli nie gra aż tak wielkiej roli, liczy się jej właściwość chemiczna.
Pytanie, jaka sól jest najlepsza - w sklepach są różne: grubsze kryształki i drobny proszek, jodowane i niejodowane. W praktyce, jeśli nie ma soli na wozie strażackim, zazwyczaj posiadają ją mieszkańcy.

Inne sprawdzone metody gaszenia sadzy
Oprócz soli istnieje szereg innych technik:
- Piasek: Używa się go do "zbijania" sadzy przyklejonej do komina. Sypiemy piasek, ile się zmieści do komina (o ile jest pod ręką). Oczywiście trzeba go potem z komina wybrać, ale jest to skuteczny sposób. Ważne jest, aby piasek był suchy. W okresie letnim mamy pryzmę piasku przy remizie i zbieramy suchy do worków. Mokry się nie nadaje, bo jak jest mróz, to zamarznie.
- Obierki po ziemniakach: Ta metoda może wydawać się zaskakująca, ale niektórzy strażacy stosują ją z powodzeniem. Po przyjeździe do zdarzenia prosi się właściciela o zorganizowanie obierek po ziemniakach.
- Gaśnice proszkowe (ABC) i śniegowe (CO2): Zgasimy pożar klasy A tak samo jak gaśnicą BC. Czas gaszenia będzie inny. Do ugaszenia sadzy w kominie można z powodzeniem użyć gaśnic śniegowych i proszkowych, aplikując co najmniej 4-6 kg środka. Panowie nie przesadzajcie z tym cugiem, samo otwarcie drzwiczek rewizyjnych na dole komina powoduje ruch powietrza. Podawanie środka CO2 lub proszku przerabialiśmy na dwa sposoby: w większości od dołu, ale były również działania podawania z góry. Co do dwutlenku węgla, czy "cug" w kominie jest wystarczająco silny, żeby go podnieść, bo przecież jest on cięższy od powietrza. Panowie nie przesadzajcie z tym cugiem, samo otwarcie drzwiczek rewizyjnych na dole komina powoduje ruch powietrza.
- Drewno osikowe: Do „przeganiania” sadzy kominowej dobre jest drewno osikowe. Wielu gospodarzy, przed intensywnym sezonem grzewczym, stosuje metodę przepalania pieców osiką.
Rodzaje sadzy i wyzwania
Wszystko zależy od tego, jaka sadza jest w kominie. Jeśli jest to sadza płytkowa, nie ma problemu: sito na komin, piec wygasić i zamknąć dopływ powietrza od dołu. Można też sypnąć suchym piaskiem do środka. Gorzej jest, gdy mamy do czynienia z sadzą szklistą ze smołą; czasem jest tego około 10 cm grubości. Komin potrafi się palić nawet 10 godzin.
Regulacje i obciążniki
Co do gaśnic śniegowych, wycofano "6" (6 kg) ze względu na ciężar, ponieważ według nowych przepisów gaśnica nie może przekraczać 20 kg, dlatego robią "piątki" (5 kg). Przerabianie GS-6X na GS-5X było uregulowane na płaszczyźnie CNBOP (Centrum Naukowo-Badawcze Ochrony Przeciwpożarowej) oraz producentów sprzętu. Czasookresy czyszczenia kominów reguluje § 30 cyt. W niektórych jednostkach strażackich stosuje się 5-cio kilogramowy obciążnik zawieszony na stalowej lince, który puszcza się do komina, udrażniając przewód kominowy. Następnie otwiera się drzwiczki rewizyjne na dole komina i czeka, aż komin wystygnie. Nie stosuje się żadnych środków gaśniczych, aby nie spowodować dodatkowych strat (uszkodzenie przewodu kominowego, odpadnięcie tynku ze ściany itp.). Właściciel posesji zostaje zobowiązany do dozoru, szczególnie strychu (jeżeli komin przechodzi przez strych), i do okresowego czyszczenia przewodu kominowego. Ten sposób udrażnia przewód, ale co zrobić, gdy pali się sadza, a przez komin "wali słup ognia"?