Służba strażacka jest synonimem bohaterstwa i poświęcenia, a strażacy często ryzykują własne życie, by ratować innych. Niestety, w niektórych przypadkach, to właśnie strażacy stają się sprawcami wypadków drogowych, co prowadzi do tragicznych konsekwencji i budzi społeczną debatę na temat odpowiedzialności, przestrzegania przepisów i odpowiedniego szkolenia. Poniżej przedstawiono analizę kilku głośnych spraw, w których strażacy spowodowali wypadki.

Naruszenia przepisów podczas akcji ratunkowych
Przypadek Edwarda Pruśniewskiego: Akcja gaśnicza zakończona wyrokiem
Edward Pruśniewski, strażak ochotnik spod Piaseczna, miał trafić do więzienia po tym, jak spowodował wypadek, gdy na sygnałach jechał do pożaru. Zdarzenie miało miejsce 30 listopada 2014 roku, kiedy jako kierowca Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielawie (woj. mazowieckie) kierował wozem strażackim w drodze na akcję gaśniczą w Kępie Okrzewskiej.
Pruśniewski zeznał, że jechał "na sygnałach, na światłach błyskowych. Nawet jechaliśmy na trzech sygnałach." Wówczas kierowany przez niego wóz strażacki uderzył w inne auto i pchał przed sobą zmiażdżony pojazd przez około 75 metrów. Mężczyzna nie przyznał się do winy, tłumacząc: "Nie zahamowałem, bo było ryzyko, że przewrócę wóz". Dodał również, że "nie zdawał sobie sprawy, iż przez kilkadziesiąt metrów pcha inne auto" oraz "Nie widziałem go zza kierownicy".
Piaseczyńska prokuratura wnioskowała dla Pruśniewskiego o karę roku pozbawienia wolności, trzyletni zakaz kierowania samochodami oraz 40 tysięcy złotych grzywny. Sąd Rejonowy w Piasecznie był jednak surowszy i w lutym 2017 roku skazał strażaka na dwa lata więzienia, pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów i nakaz zapłacenia po 20 tysięcy złotych. Pół roku później Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał wyrok pierwszej instancji. Jak podkreślał sędzia, kierowca wozu strażackiego jechał "pod prąd", pojazdem wypełnionym wodą, na terenie, gdzie znajdowały się domy i szkoła. Według pełnomocnika córki i męża zmarłej osoby, oba wyroki były sprawiedliwe. Jeden ze strażaków w 2018 roku skomentował wyrok, mówiąc: "Jak ten wyrok pójdzie w świat, bardzo możliwe, że wielu strażaków zdecyduje się jeździć 40 km/h, a ludzie będą czekać na pomoc."
Tragedia w Borku Szlacheckim: Nietrzeźwy strażak za kierownicą
Wstrząsające wydarzenia rozegrały się 19 grudnia na terenie gminy Skawina w województwie małopolskim. Około godziny 10:00 rano jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z Borku Szlacheckiego otrzymała pilne zadysponowanie do interwencji związanej z upadkiem człowieka z wysokości.
Dramatyczny przebieg zdarzenia na trasie do poszkodowanego zakończył się gwałtownie, gdy kierujący ciężkim pojazdem gaśniczym stracił panowanie nad maszyną. Rozpędzony wóz bojowy, którym podróżowało łącznie czterech druhów, w pewnym momencie zjechał z jezdni, wpadł do przydrożnego rowu i z ogromną siłą przewrócił się na bok. Sceny na miejscu zdarzenia wyglądały dramatycznie, a zniszczenia pojazdu od razu sugerowały, że siła uderzenia była znaczna. Sytuacja wymagała natychmiastowej reakcji innych służb, które zamiast wspierać pierwotną akcję ratunkową, musiały skupić się na ratowaniu samych strażaków oraz zabezpieczeniu zniszczonego mienia publicznego.
Strażacy wylądowali w rowie - zvami.tv
Szokujące ustalenia policji i stan trzeźwości sprawcy
Na miejscu wypadku błyskawicznie pojawili się funkcjonariusze z krakowskiej policji. Wyniki badania alkomatem u kierowcy wozu strażackiego okazały się porażające. Starszy aspirant Katarzyna Boroń z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie oficjalnie potwierdziła, że mężczyzna zasiadający za kierownicą pojazdu uprzywilejowanego znajdował się w stanie głębokiego upojenia alkoholowego. Urządzenie pomiarowe wskazało blisko dwa promile alkoholu w organizmie druha, co w kontekście prowadzenia wielotonowego samochodu w warunkach akcji ratunkowej stanowi skrajną nieodpowiedzialność i narażenie życia współpasażerów oraz innych uczestników ruchu.
Poważne konsekwencje zdrowotne i logistyczne
Wypadek nie obszedł się bez ofiar. Jeden z trzech pasażerów jadących wozem bojowym odniósł obrażenia na tyle poważne, że konieczny był jego natychmiastowy transport do szpitala przez zespół ratownictwa medycznego. Jednocześnie zdarzenie spowodowało paraliż sprzętowy lokalnej jednostki. Do wydobycia zniszczonego samochodu z rowu i postawienia go na koła niezbędne było wezwanie Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Technicznego KRAKÓW-2. Dopiero przy użyciu profesjonalnego sprzętu ciężkiego udało się wyciągnąć wrak na drogę, skąd został odholowany. Straty materialne są ogromne, a nowoczesny pojazd, który miał służyć bezpieczeństwu mieszkańców gminy, został wykluczony z eksploatacji na nieokreślony czas.
Procedury karne i dyscyplinarne
Obecnie sprawą zajmują się policjanci z Komisariatu Policji w Skawinie pod nadzorem prokuratury. Kierowcy, który zdecydował się prowadzić pojazd uprzywilejowany pod wpływem alkoholu, grożą surowe konsekwencje karne, w tym kara pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Niezależnie od wyroku sądu, mężczyzna musi liczyć się z natychmiastowym wydaleniem z szeregów straży pożarnej i całkowitą utratą zaufania społecznego.
Wypadek w Żukowie: Śmiertelne konsekwencje nieumyślnego działania
W połowie września doszło do tragicznego wypadku z udziałem wozu OSP w Żukowie. Strażacy wyjechali w nocy do śmiertelnego wypadku, sami jednak mieli wypadek. O tej tragedii było głośno w całej Polsce, ponieważ zginęło dwoje młodych strażaków z pięcioosobowej obsady. W Internecie kondolencje składały liczne oddziały ochotniczych i zawodowych straży pożarnych. Państwowa Straż Pożarna w hołdzie zmarłym druhom kilka dni po wypadku włączyła sygnały świetlne i dźwiękowe.
Prokuratura nie miała wątpliwości, że do śmierci strażaków doprowadził kolega kierujący wozem strażackim. Kierowca wozu omijał wysepkę na jezdni, zahaczył o naczepę ciężarówki i się wywrócił. Jak przekazała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, 35-letni kierowca wozu strażackiego Szymon Z. odpowiedział za nieumyślne spowodowanie wypadku poprzez nieumyślne naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Do zdarzenia doszło na wysokości skrzyżowania. W portalu brd24.pl wskazywano, że kierowcy wozów OSP byli od lat zwalniani z obowiązku przechodzenia specjalistycznego kursu na prowadzenie pojazdów uprzywilejowanych, dostawali prawo ich prowadzenia z urzędu. Podkreślono również, że same kursy w Polsce wymagają gruntownej zmiany, ponieważ nie przygotowują kierowców do bezpiecznego poruszania się pojazdami uprzywilejowanymi.
Wyrok w sprawie wypadku w Żukowie
We wtorek przed Sądem Rejonowym w Kartuzach zapadł wyrok w sprawie tragicznego wypadku. 37-letni strażak Szymon Z. został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania wypadku, w którym zginęli jego znajomi - Karolina D. i Łukasz D.
Sąd skazał Szymona Z. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów kategorii C, C1 i AM. Dodatkowo strażak musi pokryć koszty sądowe przekraczające 26 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny.
Do wypadku doszło w nocy z 14 na 15 września 2023 r. podczas wyjazdu na akcję ratunkową. Szymon Z., wyprzedzając ciężarówkę, stracił panowanie nad pojazdem. W wyniku przewrócenia się wozu śmierć poniosło dwoje druhów. Oskarżony przyznał się do winy i wyraził skruchę, mówiąc w sądzie: "Jest mi strasznie przykro, że takie zdarzenie miało miejsce, że na skutek zdarzenia zginęli Karolina i Łukasz. Nie ma dnia, żebym nie myślał o nich. Chciałbym się zwrócić do rodziny. Przepraszam. Wiem, że to nie zwróci życia. Jest mi bardzo przykro."
Rodziny zmarłych druhów poparły wniosek o dobrowolne poddanie się karze, oświadczając: "Naszą wolą jest, żeby sąd przychylił się do wniosku. (...) Nasze najmłodsze dzieci chodzą razem do przedszkola z dziećmi Szymona. Nie chciałabym, żeby wychowywały się bez ojca. Nasz ból pozostanie naszym bólem." Sędzia Joanna Siemaszko zaznaczyła, że naruszenie zasad bezpieczeństwa nie wynikało z brawury, lecz z pośpiechu w niesieniu pomocy. Podkreśliła, że sprawa pokazuje, jak dramatyczne skutki mogą mieć nawet nieumyślne błędy podczas akcji ratunkowej. Oskarżony dalej pełni służbę jako strażak, nie jest osobą karaną i nie figuruje w ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego.

tags: #strazak #spowodowal #wypadek