Pojęcie aniołów od wieków fascynuje ludzkość, stając się inspiracją dla artystów, pisarzy i osób poszukujących duchowego wsparcia. Artykuł ten przybliża różnorodne perspektywy związane z tematem "W objęciach anioła", łącząc osobiste doświadczenia z literacką fikcją.
"W objęciach anioła" - recenzja i kontekst literacki
Książka W objęciach anioła. Tom 1: Ostrze miłości autorstwa Urszuli Napierały to powieść z gatunku fantasy i romansu, która zabiera czytelnika w świat, gdzie granice między ludźmi a istotami nadprzyrodzonymi zacierają się. Młody anioł, Jake, zostaje wysłany z misją specjalną na Ziemię, aby chronić wrażliwą dziewczynę wierzącą w magiczne istoty, Allison Heir. Wkrótce jednak Jake łamie zasady obowiązujące w jego świecie, a na domiar złego zakochuje się w swej podopiecznej. Uchylając Allison rąbka tajemnicy magicznych światów, anioł narusza równowagę w nich panującą. Niedługo potem zostaje schwytany przez złego archanioła Gabe’a i uwięziony. Tymczasem Allison, pozbawiona anioła stróża, zaczyna grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Powieść stawia pytania: Czy dziewczynie uda się go uniknąć? Czy odwzajemni uczucia Jake’a? A może historia potoczy się zupełnie inaczej?
O autorce: Urszula Napierała
Urszula Napierała (ur. w 1996 roku w Poznaniu) to spokojna romantyczka. Uczęszczała do liceum ogólnokształcącego Sióstr Urszulanek SJK w Pniewach. Jest najstarsza z trójki rodzeństwa. Jej pasją są konie i wszystko, co ich dotyczy. Oprócz jazdy konnej, lubi rysować, słuchać muzyki, poznawać ludzi z całego świata. W przyszłości chciałaby posiadać stadninę koni, kochającą rodzinę i szerokie grono czytelników jej książek. Jest właścicielką konia Galena i psa Mike.
Opinie o książce
Książka zebrała różnorodne recenzje. Katarzyna Dąbrowska (29.08.2017) wybierając tę pozycję, kierowała się głównie tym, aby była przyjemną lekturą i nie dłużyła się w czasie. Początkowo przeraziła ją objętość i mała czcionka, ale od samego początku była urzeczona przepiękną okładką i zaintrygowana opisem z tyłu książki. Stwierdziła, że bardzo spodobała jej się stworzona historia, w której pojawia się mnóstwo fantastycznych postaci, oprócz aniołów także upadłych aniołów (zwanych Pao), wilkołaków i łowców. Drugą mocną stroną pozycji są bohaterowie, których można polubić, a Allison, Jake i Alex tworzą przecudowny, choć gatunkowo dziwaczny trójkąt. Autorka w dojrzały sposób opisała relacje między nimi, starając się, aby czytelnicy ich polubili. Akcja została poprowadzona w bardzo angażujący sposób, a zakończenie powieści totalnie zaskoczyło recenzentkę. Była bardzo ciekawa następnego tomu i zdecydowanie zamierza go przeczytać, zaintrygowana nierozwiązanymi zagadkami i dalszymi wątkami bohaterów. Podsumowuje, że jeśli ktoś lubi lekką lekturę, utrzymaną w młodzieżowym stylu, z aniołami w tle, to jest to odpowiednia pozycja.
Inna recenzja wskazuje na mieszane wrażenia. Recenzentka doceniła pomysł fabularny: anioły, upadli, ludzie, niebezpieczeństwo związane z miłością i walka. Zauważyła podobieństwo do Dark Elements Jennifer L. Armentrout pod względem imion i zachowań postaci. Pomimo potencjału, styl autorki pozostawił wiele do życzenia, a niedociągnięcia fabularne i językowe utrudniały brnięcie w lekturę. Krytyka dotyczyła m.in. braku konsekwencji w kreacji świata (np. polskie postacie z angielskimi imionami), a także wrażenia, że historia jest "płytka". Pomimo prób znalezienia pozytywnych aspektów, recenzentka nie była w stanie tego zrobić, co zaowocowało ogólnie negatywnymi wrażeniami.

Anioły w życiu codziennym: Świadectwa osobiste
Poza światem literackiej fikcji, anioły są obecne w życiu wielu osób jako realne wsparcie i inspiracja. Poniżej przedstawiamy kilka poruszających historii.
Historia Pauliny - „Czułam przymus zrobienia jeszcze jednego”
„Mówienie o swoich doświadczeniach mistycznych, a do takich niewątpliwie należą spotkania z aniołami, jest zawsze trudne, bo obarczone ryzykiem niezrozumienia” - opowiada Paulina Dąbrowska Dorożyńska, malarka i autorka niezwykłej wystawy o aniołach. Wiele lat temu, za namową śp. Ani Szałapak, Paulina zabierała się za malowanie aniołów, nie zdając sobie sprawy, dokąd ta droga ją zaprowadzi. Miała przekonanie, że bierze się za coś poważnego, czego nie chce sprowadzić do ładnych obrazków aniołków do powieszenia nad łóżkiem. I wtedy też zaczęła traktować swojego Anioła Stróża jako kogoś realnego, najbardziej kompetentnego, aby podpowiadać jej, co i jak ma robić. Jego odpowiedź była wręcz natychmiastowa. Zmagała się z anielską wystawą na adwent. Wymagania techniczne sprawiły, że nie mogła namalować tradycyjnych obrazów. Termin realizacji zbliżał się nieubłaganie, a Paulina tkwiła w coraz większej rozpaczy. Ale w pewnym momencie, na mszy świętej, zobaczyła, co ma zrobić i w ciągu 24 godzin powstały grafiki komputerowe przedstawiające ogniste sylwetki. W zasadzie sześć grafik było w zupełności wystarczających, lecz Paulina czuła przymus zrobienia jeszcze jednego anioła, który w zasadzie zaburzał koncepcję wystawienniczą. I wtedy okazało się, że czytanie dnia mówi: „A z tronu wychodzą błyskawice i głosy, i gromy, i płonie przed tronem siedem lamp ognistych, które są siedmiu Duchami Boga” (Ap 4, 5).

Historia Przemka - „Postanowiłem zaufać”
„Moja historia z aniołami rozpoczęła się zupełnie niespodziewanie” - opowiada Przemek, mąż Pauliny. Kiedy jego żona miała już gotowy pomysł na wystawę i przygotowane do odbioru wydruki siedmiu ognistych archaniołów, Przemek nie mógł przewidzieć, jak bardzo zmieni się jego podejście do tych niezwykłych istot. Do tego momentu anioły były dla niego czymś odległym, może nawet nieco naiwnym - czasami symbolem dziecięcych bajek, a także prostych modlitw, jak choćby tej znanej „Aniele Boży...”.
Tego dnia, gdy jechał po odbiór wydruków, na jego barkach ciążyło coś więcej niż tylko organizacja artystycznego przedsięwzięcia. Jego konto bankowe świeciło pustkami, a Przemek miał pilną potrzebę przedyskutowania z drukarnią odroczenia płatności. Nagle, w trakcie jazdy, usłyszał znajomy sygnał aplikacji bankowej - ku jego zdziwieniu, na konto wpłynęła kwota, która idealnie, co do złotówki, pokrywała koszt wydruku prac Pauliny. Był w szoku. To był moment, kiedy coś w nim drgnęło, choć jeszcze nie zdawał sobie sprawy, jak ważny był ten znak. Kiedy wrócił do domu, rozwiesił wielkoformatowe wydruki w salonie i wciąż nie mógł wyjść z podziwu. Wpatrywał się w te ogniste postaci archaniołów, a jego frustracja, wynikająca z życiowych problemów, wzięła górę. Zwrócił się do nich z żartobliwą pretensją: „Wy to macie dobrze! O swoje potrzeby zadbacie bez problemu, a co ja, zwykły człowiek, mam robić z codziennymi, materialnymi trudnościami?”. Wtedy jeszcze nie miał pojęcia, że ta półżartobliwa „awanturka” zmieni jego życie.
Nie minął tydzień, a Przemek otrzymał prestiżową propozycję pracy - ofertę, która diametralnie poprawiła jego sytuację zawodową i materialną. Z perspektywy czasu widzi, jak wielka była ta zmiana, choć na początku wiązała się z ogromnym ryzykiem i wywróciła jego dotychczas spokojne życie do góry nogami. Musiał podjąć decyzję, czy jest gotów rzucić się w wir tej zawodowej rewolucji? Ale czując dziwne połączenie z wydarzeniami sprzed kilku dni, postanowił zaufać. Dziś, sześć lat później, wie, że to była jedna z najważniejszych decyzji w jego życiu. W tamtym czasie musiał zmierzyć się z wieloma trudnościami, jak codzienne dojazdy do pracy - blisko 300 kilometrów w jedną stronę. Mimo to, patrząc wstecz, czuje ogromną wdzięczność. Ta nieświadoma, ale szczera rozmowa z aniołami otworzyła przed nim drzwi do nowego życia. To, co zaczęło się jako ironiczna modlitwa, okazało się początkiem relacji z potężnymi, życzliwymi istotami. Przemek wie, że anioły nie działają półśrodkami. Kiedy wchodzą w nasze życie, potrafią je wywrócić do góry nogami - i zmienić zawsze na lepsze.
Historia Romana - modlitwa obrazem
„Pierwszą ikoną napisaną przeze mnie był Archanioł Gabriel” - opowiada znany podróżnik, autor książek i warsztatów pisania ikon, Roman Zięba. Kiedy stopniowo, krok po kroku odkrywał chrześcijaństwo, zafascynował się niezwykłą historią młodziutkiej Miriam. Wydarzenie Zwiastowania, a potem „wyruszenie z pośpiechem w góry” wstrząsnęły jego sercem, duszą i wyobraźnią tak, że chciał to przekazać innym przez pisanie ikon. To była jego modlitwa obrazem. Któregoś dnia, gospodarz z Wadowic podarował mu kilkadziesiąt starych desek czereśniowych, które przeleżały w szopie ponad osiemdziesiąt lat. A więc pamiętały dzieciństwo Karola Wojtyły. Właśnie tam, blisko karmelitów „na górce”, na tej starej czereśniowej desce powstał jego „pierwszy anioł” i to jaki! Archanioł Gabriel, którego później podarował przyjaciółce, która na początku jego drogi nawrócenia była dla niego wielkim duchowym wsparciem.

Historia Marysi - „Aniele Boży” o poranku
„To właśnie ja otrzymałem tę ikonę” - wspomina Marysia. Roman powiedział, że rolą Gabriela jest zwiastowanie, czyli przynoszenie dobrych wiadomości. Marysia zastanawiała się, co autor miał na myśli? Odpowiedź otrzymała dosyć szybko. Dokładnie rok po podarowaniu jej ikony Archanioła Gabriela urodziła się oczekiwana przez całą rodzinę, jej bratanica Marysia, która teraz ma już 12 lat. Jej wielką pasją jest malarstwo i muzyka. Sporo maluje, rysuje. Lubi też malować anioły, a ulubioną modlitwą z samego rana, odmawianą razem z młodszym, 6-letnim braciszkiem Stasiem jest „Aniele Boży Stróżu mój”. Dlaczego już o poranku? Marysia wie, że dobrze jest rozpocząć dzień od modlitwy, wspólnego śniadania i dobrego przeżycia kolejnego dnia.