Próba podpalenia autobusu szkolnego pod Mediolanem
W marcu zeszłego roku pod Mediolanem na północy Włoch doszło do dramatycznego incydentu, kiedy to 47-letni Ousseynou Sy, pochodzący z Senegalu kierowca z włoskim obywatelstwem, próbował podpalić autobus wiozący 50 dzieci. Mężczyzna, będący z zawodu kierowcą, prowadził szkolny autobus, którym wiózł uczniów pobliskiej szkoły średniej z miejscowości Crema na wycieczkę.
W czasie jazdy w rejonie miejscowości San Donato Milanese kierowca nagle zmienił trasę, zablokował wyjścia z pojazdu i oblał wnętrze paliwem. Dzieciom odebrał telefony komórkowe, by nie mogły wezwać pomocy, a nauczycielce kazał związać kilkoro dzieci. Nauczycielka zrobiła to na tyle lekko, że zdołały się one uwolnić.
Jeden z uczniów, 12-latek, zdołał jednak z kolegą ukryć komórkę, przez którą zadzwonił po pomoc do rodziców, a ci wezwali karabinierów. Koszmar na szkolnej wycieczce trwał 40 minut. Porwani w autobusie próbowali uderzać w szyby, by zwrócić uwagę kierowców przejeżdżających samochodów.

Karabinierzy ruszyli w pościg za uprowadzonym autokarem. Kiedy przybyli na miejsce, otoczyli autobus i błyskawicznie wybili szyby, wyprowadzając dzieci. Kierowca, uciekając, zjechał na pobocze, rozlał benzynę w autobusie, a następnie ją podpalił, krzycząc, że chce się zabić i że "trzeba powstrzymać śmierć ludzi na Morzu Śródziemnym". Wcześniej mówił, że chciał pomścić śmierć migrantów na morzu. Chwilę potem autokar doszczętnie spłonął. Prokurator z Mediolanu Francesco Greco podkreślił: „Nie opłakujemy teraz 52 dzieci tylko dzięki karabinierom”.
W wyniku zdarzenia 14 osób, w tym 12 dzieci, trafiło do szpitala z objawami zatrucia dymem. Dwaj uczniowie, którzy zdołali wezwać pomoc - synowie imigrantów z Egiptu - otrzymali w uznaniu dla swojej bohaterskiej postawy obywatelstwo włoskie.
Proces i wyrok
Zarzut porwania, zamiaru dokonania masowej zbrodni z terroryzmem jako okolicznością obciążającą postawiono kierowcy autokaru. Podczas procesu Ousseynou Sy mówił, że nie jest zabójcą ani terrorystą. Sąd w Mediolanie skazał go na 24 lata więzienia. Ustalono również, że kierowca był już wcześniej karany za jazdę pod wpływem alkoholu i przemoc seksualną. Szef MSW Włoch Matteo Salvini, komentując ten incydent, pytał, „dlaczego osoba z takimi zarzutami kierowała autokarem ze szkolną wycieczką?”. Zapewniono, że dzieci będą pod opieką psychologa.
Seria pożarów autobusów miejskich w Rzymie
Rzym zmaga się z poważnym problemem dotyczącym bezpieczeństwa swojego transportu publicznego, gdzie autobusy miejskie często stają w płomieniach. Tylko w tym roku zanotowano 29 pożarów autobusów komunikacji miejskiej, w tym trzy w ostatnich trzech dniach. W niektórych pożarach autobusy ulegają całkowitemu zniszczeniu, zostają z nich wraki.
Jedno z ostatnich takich zdarzeń miało miejsce we wtorek rano w centrum miasta na Via del Tritone, zaledwie przecznicę od słynnej rzymskiej fontanny Di Trevi. Autobus zapalił się około godziny 10:00. Na nagraniach widać, że z dymiącego pojazdu wylała się łatwopalna substancja, a potem szybko, począwszy od tylnej części, zajął się cały. Według świadka, cytowanego przez „La Repubblica”, słychać było głośną eksplozję, najpewniej opon. Po pojeździe pozostał szkielet, a wcześniej po ścianie budynku wzbił się gęsty czarny dym.

Reakcja publiczna i przyczyny
Mieszkańcy Rzymu w mediach społecznościowych wyśmiewają tamtejszych urzędników i krytykują operatora transportu. Powszechne są hasła „ATAC in Rome”, a autobusy nazywa się „flambusami” („autobusami w płomieniach”), w nawiązaniu do poprzedniej nazwy organizatora transportu w stolicy Włoch, czyli „Trambus”. „Rzym to jedyne miasto na świecie, w którym, gdy w centrum miasta eksploduje autobus, mieszkańcy od razu obwiniają operatora transportu, a nawet do głowy im nie przyjdzie, że to atak terrorystyczny” - piszą w mediach społecznościowych mieszkańcy miasta.
Przedstawiciele związków zawodowych widzą przyczynę pożarów w wiekowej flocie i fatalnym utrzymaniu pojazdów, co jest rezultatem oszczędności. Mercedes Citaro, który spłonął we wtorek, miał 15 lat i nie był wcale najstarszym autobusem w rzymskiej flocie.
Odpowiedzialność i konsekwencje
ATAC, rzymski operator transportu, uruchamia wewnętrzne dochodzenia po każdym zajściu, ale problemu nie rozwiązują. Co więcej, zakład transportu miejskiego w wydanym oświadczeniu podkreślił, że w tym roku pożarów było mniej aż o 60 procent. Politycy i radni opozycji odpowiedzialnością za sytuację w transporcie miejskim obarczają burmistrz Virginię Raggi. Najostrzej krytykuje ją lider prawicowej Ligi Matteo Salvini, domagając się jej dymisji. „Czy to jest normalne, że w Rzymie na ulicach autobusy stają w płomieniach? - pytał Salvini. - To kolejny dowód na to, że miasto jest w rozsypce”. Przypomniał, że stolica zmaga się z kryzysem śmieciowym, a jezdnie są dziurawe. „Raggi, podaj się do dymisji; twoja nieudolność jest zagrożeniem dla nietykalności obywateli” - wezwał przywódca Ligi.
Po wtorkowym zdarzeniu ATAC zapowiedział kolejne wewnętrzne śledztwo w tej sprawie. Tym razem jednak sprawą zainteresował się również prokurator, który ma prowadzić śledztwo pod kątem katastrofy, która zagraża bezpieczeństwu publicznemu.
tags: #wlochy #autobus #podpalenie