Wypadki z Udziałem Wozów Strażackich w Regionie Lubuskim

portalcenter.cl

Wozy strażackie, pędzące na sygnale, by nieść pomoc, same bywają uczestnikami niebezpiecznych zdarzeń drogowych. W regionie lubuskim odnotowano szereg wypadków, w których wozy strażackie uległy uszkodzeniom lub były bezpośrednio zaangażowane w kolizje, często z tragicznymi konsekwencjami lub poważnymi utrudnieniami.

Zderzenia z innymi pojazdami

Groźny wypadek w Gronowie z udziałem dwóch wozów strażackich

W poniedziałek, 25 lutego, na drodze w Gronowie koło Krosna Odrzańskiego doszło do poważnego wypadku. Około godziny 16:30 zderzyły się ze sobą dwa wozy strażackie jadące do pożaru oraz ciężarówka. Ze wstępnych ustaleń wynika, że wóz OSP Szczawno wjechał w tył wozu strażaków zawodowych z Krosna Odrzańskiego.

Zdjęcie zniszczonych pojazdów strażackich po kolizji w Gronowie

Kpt. Dariusz Szymura, rzecznik lubuskich strażaków, potwierdził, że dowódca wozu OSP był zakleszczony w kabinie. Wóz OSP Szczawno prowadził Wojciech Reczuch, wójt gminy Dąbie i wieloletni strażak ochotnik. Wójt relacjonował, że wóz strażaków zawodowych z Krosna Odrzańskiego jadący z przodu zaczął hamować, a on sam również zaczął hamować, ale nie zdążył wyhamować. Dodał, że chciał uniknąć zderzenia i odbić na bok, ale z naprzeciwka jechał samochód ciężarowy, z którym mógłby zderzyć się czołowo. W efekcie uderzył w tył wozu strażaków z Krosna Odrzańskiego.

Siła zderzenia była bardzo duża. Kabina nowego wozu bojowego strażaków OSP została zmiażdżona. W wypadku rannych zostało sześciu strażaków. Najbardziej poszkodowany, dowódca wozu OSP, został zabrany do szpitala śmigłowcem lotniczego pogotowia ratunkowego. Na miejsce z pomocą dojechały samochody straży pożarnej z Krosna Odrzańskiego i Zielonej Góry, karetki pogotowia ratunkowego oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Droga w miejscu wypadku na drodze krajowej nr 32 była zablokowana, a policja wyznaczyła objazdy przez Trzebule, Lubiatów i Dąbie. Policjanci pracowali nad ustaleniem przyczyny wypadku.

Peugeot pod wozem strażackim w Nowogrodzie Bobrzańskim

W środę 17 lutego na tzw. trasie śmierci doszło do zdarzenia, w którym pod wóz straży pożarnej, jadący na sygnałach, wjechał peugeot 407. Strażacy z OSP Nowogród Bobrzański pędzili na sygnałach świetlnych i z włączonymi sygnałami dźwiękowymi do wypadku, do którego doszło na wysokości Baru Anja na trasie z Zielonej Góry do Nowogrodu Bobrzańskiego. Niestety, kierowca peugeota nie dostrzegł uprzywilejowanego auta i wjechał pod wóz bojowy. Mł. bryg. Ryszard Gura, rzecznik zielonogórskich strażaków, przekazał, że na szczęście nikomu nic się nie stało. Strażacy apelują do kierowców o ostrożność i zachowanie szczególnej uwagi, kiedy widzą samochód uprzywilejowany. Podkreślają, aby zachowywać się racjonalnie, nie wykonywać gwałtownych manewrów ani nie zatrzymywać auta na środku drogi lub w miejscu, w którym utrudni się przejazd pojazdowi uprzywilejowanemu.

Jak postępować z pojazdami uprzywilejowanymi – część 1

Groźne zdarzenia na drogach i ich konsekwencje

Potrójna kraksa na lodowisku koło Ciborza i Skąpego

Aż cud, że nikomu nic poważnego się nie stało w potrójnej kraksie, która miała miejsce około godziny 10:30 między Ciborzem a Skąpem (pow. świebodziński). Najpierw w drzewo uderzył osobowy peugeot, raniąc dwie jadące nim osoby. Na miejsce wypadku wezwano wóz straży pożarnej. Ten, dojeżdżając na miejsce kraksy, uderzył w inne drzewo koło rozbitego peugeota. Ranny został jeden z ekipy strażaków. Na pomoc wezwano karetkę pogotowia. Samochód medyczny, dojeżdżając do miejsca wypadku na śliskiej drodze, wpadł w poślizg i uderzył w... pojazd strażacki. Na szczęście pasażerom karetki nic się nie stało, ale do rannego strażaka musiano wezwać helikopter. Trafił on do zielonogórskiego szpitala z pękniętymi dwoma żebrami, jak informował mł. kpt. Robert Spławski, oficer dyżurny wojewódzkiej straży pożarnej w Gorzowie Wielkopolskim.

Zdjęcie oblodzonej drogi w okolicach Cibórza

Strażacy, którzy dotarli na miejsce potrójnej kraksy, opowiadali o lodowisku na drodze, gdzie po godzinie 12:00 jeszcze nie mogli ustać na asfalcie, tylko ślizgali się. Do lecznic w Świebodzinie i Zielonej Górze zabrano również dwie osoby jadące peugeotem. Policja ostrzegała, że na drogach jest bardzo ślisko, szczególnie na bocznych trasach, gdzie lód utrzymywał się w miejscach, do których nie dochodziło słońce.

Utrata i odtworzenie wozu ratownictwa technicznego w Świebodzinie

Świebodzińscy strażacy przez prawie dwa lata musieli radzić sobie bez wozu ratownictwa technicznego. Poprzedni samochód ratownictwa technicznego stracili w styczniu zeszłego roku w dramatycznych okolicznościach, jadąc do wypadku między Skąpem a Ciborzem. Warunki na drodze były trudne, a wóz wpadł w poślizg. Jeden ze strażaków został ranny, a auto nadawało się do kasacji. Na szczęście mocno nie ucierpiał przewożony w nim specjalistyczny sprzęt.

Zdjęcie nowego wozu ratownictwa technicznego strażaków ze Świebodzina

Mł. bryg. (imię i nazwisko niepełne w źródle) wspominał, że łatwo nie było, gdyż na stanie mieli prawie identyczne Iveco, ale znacznie gorzej wyposażone niż to, które uległo wypadkowi. Dodatkowo posiadało ono zbiornik wodny, co jeszcze zmniejszyło jego pojemność. Tymczasowo do pracy przystosowano auto kwatermistrzowskie VW Transporter. Po dwóch latach bezskutecznych zabiegów o nowy wóz, w końcu się udało.

Komendant przekonuje, że w nowym pojeździe znajduje się nowoczesny sprzęt specjalistyczno-hydrauliczny do uwalniania osób uwięzionych w wypadkach komunikacyjnych. Pojazd ma więcej zalet, takich jak klimatyzacja, co nie jest bez znaczenia zwłaszcza latem, oraz poduszkę powietrzną kierowcy. Na odtworzenie auta Komenda Główna przeznaczyła 100 tys. zł, a starostwo powiatowe 30 tys. zł. Pozostałą kwotę, około 42 tys. zł, pokryto z innych źródeł.

Śmiertelny wypadek w Szczawnie: Wóz strażacki uderza w przyczepę

W Szczawnie doszło do tragicznego wypadku, w którym podczas gaszenia płonącego siana na wozie zginął 44-latek. Straż pożarna została zaalarmowana o płonącym sianie na wozie. Czekając na pomoc, ludzie sami zaczęli gasić płomienie. Niestety, auto bojowe ogniowców pędzące z pomocą uderzyło w naczepę z płonącym sianem. Mł. asp. Marek Waraksa z zespołu prasowego lubuskiej policji relacjonował, że przyczepa popchnęła ciągnik, który przygniótł 44-latka gaszącego ogień. Pojazd ogniowców zostanie poddany analizie przez biegłego, który ustali, czy zawinił sprzęt, czy też 29-letni kierowca.

Zdjęcie poglądowe płonącego siana lub sceny wypadku na wsi

tags: #woz #strazacki #rozbity #gazeta #lubuska