Artykuł przedstawia informacje dotyczące samochodów pożarniczych marki Star oraz działalności Ochotniczej Straży Pożarnej w Żelistrzewie, w tym ich bieżące potrzeby oraz historyczny kontekst rozwoju pojazdów gaśniczych w Polsce.
Działalność i potrzeby Ochotniczej Straży Pożarnej w Żelistrzewie
Strażacy z OSP Żelistrzewo w gminie Puck nie obawiają się ciężkiej pracy. Wykazują gotowość do wielogodzinnej harówki podczas akcji gaszenia pożarów czy wypadków drogowych. Aby skutecznie pomagać innym, potrzebują odpowiedniego sprzętu, w tym wozu ratowniczo-gaśniczego.

Potrzeby sprzętowe i zbiórka funduszy
Jednostka OSP w Żelistrzewie zamierzała kupić nowy wóz ratowniczo-gaśniczy w 2023 roku. Choć strażacy otrzymali ogromne dofinansowanie, które pozwoli im pokryć część kosztów, brakuje im jeszcze 50 000 zł wkładu własnego. „Kwota jest wysoka, ale wierzymy, że wspólnie uda nam się ją uzbierać!” - apelują członkowie OSP Żelistrzewo, prosząc o pomoc w zebraniu brakującej sumy.
Charakterystyka jednostki OSP Żelistrzewo
Ochotnicza Straż Pożarna w Żelistrzewie to stowarzyszenie, które jest wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 0000178225. Jednostka działa od 1908 roku. Obecnie liczy ona 66 członków, w tym 42 członków zwyczajnych oraz 24 członków Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej.
Samochody Pożarnicze Star w Użyciu i na Sprzedaż
Pojazdy marki Star odgrywały i nadal odgrywają ważną rolę w polskim pożarnictwie. Różne modele, takie jak Star 244 czy podwozia Star 1142, były wykorzystywane do budowy wozów strażackich.
Wóz strażacki Star 244 z OSP Gassy na sprzedaż
Gmina Konstancin-Jeziorna po raz trzeci wystawia na sprzedaż wóz strażacki, który przez lata służył w Ochotniczej Straży Pożarnej w Gassach. Jest to samochód pożarniczy marki Star 244. Tym razem nie ma ceny wywoławczej, a jego właścicielem zostanie ten, kto zaproponuje najwyższą kwotę.

Dwa poprzednie postępowania przetargowe zakończyły się fiaskiem, pomimo obniżenia ceny wywoławczej z 24,6 tys. zł do 20 tys. zł - nikt nie złożył oferty. Obecnie gmina planuje sprzedaż pojazdu w trybie z wolnej ręki. Oferty należy składać do 22 listopada 2024 roku (do godz. 15:00) w kancelarii Urzędu Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna przy ul. Piaseczyńskiej 77. Samochód, choć pochodzi z 1996 roku, jest wciąż sprawny. Jego obecny przebieg wynosi 32 467,7 km. Przed złożeniem oferty istnieje możliwość obejrzenia pojazdu, który znajduje się na terenie Zakładu Gospodarki Komunalnej przy ul. Chopina, po wcześniejszym uzgodnieniu terminu.
Rozwój Polskich Samochodów Gaśniczych na Podwoziu Star
Na początku lat 90. nowo powołana Państwowa Straż Pożarna (PSP) podjęła się zadania przygotowania następców dla starzejących się średnich i ciężkich samochodów gaśniczych. W latach 1992-1995 zakupiono wiele zagranicznych wzorców, a w 1995 roku opracowano założenia dla nowego typoszeregu samochodów wodno-pianowych.
FIRE EVOLUTION: 160 Years of American Fire Trucks
Geneza i wymagania Państwowej Straży Pożarnej
Pierwszymi modelami nowej generacji były ciężkie Jelcze 010 i 014. Komenda Główna zakupiła trzy podwozia nowego wówczas Stara 1142 i przekazała je do zabudowy trzem różnym firmom: Jelczowi, SHL i Piotrowi Wawrzaszkowi. W drugim etapie zamówiono w SHL trzy samochody strażackie na podwoziu Stara 1142, z podwyższonymi wymaganiami dotyczącymi silnika i autopompy. Komenda Główna pokryła wszystkie koszty przygotowania prototypów. Wszystkie sześć samochodów przeszło testy w jednostkach o największej liczbie interwencji.
Państwowa Straż Pożarna ogłosiła przetarg na produkcję i dostawę kolejnych stu sztuk tego typu samochodów. Podała „ostre warunki techniczne, wzorując się na samochodach tego typu używanych przez państwa zachodnie”. Kontrakt był wart około 100 mln zł, co wówczas było znaczącą kwotą dla firmy Jelcz.
Strażacy dokładnie wiedzieli, czego chcą. „Wiedzieli, jaka ma być masa, jakie narzędzia, jak rozłożone, chcieli żaluzji, bo są wygodne. Znali nożyce do cięcia karoserii samochodowych. My o tym nie słyszeliśmy, nie wiedzieliśmy, co to jest i kto to sprzedaje, bo przecież mało kto mógł wyjechać na Zachód. Strażacy chcieli także pomp Rosenbauera” - opisuje wymagania konstruktor Jelcza Rozalian Świerzko. Termin przetargu ograniczał czas na opracowanie dokumentacji i wykonanie prototypu pojazdu. PSP przychylnie potraktowała producentów krajowych.
Projektowanie i produkcja podwozia Star 1142
Podwozie Star 1142 CJ przygotowały Zakłady Starachowickie Star. „Cały strażacki projekt toczył się pod koniec 1996 i na początku 1997 roku, na rok przed przejęciem Starachowic przez MAN” - wspomina Józef Zembrowski, dyrektor działu marketingu Zakładów Starachowickich Star. Rozstaw osi wynosił 4 m, podczas gdy standardowy model 1142 miał 3,9 m.

Wyzwania konstrukcyjne i innowacje
Przygotowanie kabiny załogowej wymagało mobilizacji całej fabryki. „Nasi konstruktorzy z działu głównego konstruktora (oznaczonego w fabryce TKB) zgodzili się na kabinę brygadową tylko dla podwozia 4x2, bo dla wersji z napędem 4x4, której rama w terenie odkształca się, projekt komplikował się i wymagał większej pracy, na co nie starczyło czasu i pieniędzy” - dodaje Zembrowski. Przyznaje, że projekt powstawał w trudach. Jelcz konkurował z SHL o kontrakt.
Konstruktorzy Stara 1142 musieli podnieść moc silnika. Ten silnik otrzymał chłodnicę międzystopniową (intercooler) i mieleckie pompy wtryskowe o ciśnieniu wtrysku około 850 bar, dzięki czemu jego moc maksymalna wzrosła do 180 KM, zaś maksymalny moment obrotowy do 525 Nm. Zakłady Starachowickie Star wprowadziły ten silnik do produkcji w 1997 roku. Konstruktorzy nie byli jednak pewni trwałości jednostek i dopuścili je do użytkowania warunkowo.
Wprowadzenie silnika turbodoładowanego wymusiło modernizację skrzyni biegów. Fabryka Przekładni Samochodowych Tczew przystąpiła do tego pod koniec 1993 roku, a nową przekładnię wprowadzono do produkcji pod koniec pierwszego kwartału 1995 roku. Aspirant sztabowy Robert Drozd wskazuje, że kierowca musiał przyzwyczaić się do nietypowego układu skrzyni biegów: na miejscu czwórki była piątka, a czwarty bieg znajdował się obok trzeciego. Ten nietypowy układ sterowania wynikał z zastosowania nadbiegu. W przypadku skrzyni biegów z nadbiegiem, jaką była TS5-60 stosowana w samochodzie pożarniczym, dodatkowo należało zastosować inne widełki przełączające bieg 4-5. Zdecydowano się na zastosowanie standardowego układu sterowania, zaznaczając w opisie technicznym skrzyni biegów: „Schemat włączania biegów posiada zmienione położenie biegu 4 i 5-go, tzn. bieg 5 występuje w miejscu biegu 4-go, a 4 bieg w miejscu 5-go.”
Podwozie otrzymało ogumienie bezdętkowe o rozmiarze 255/70 R22,5. Strażacy chwalą je, uważając za duże ułatwienie w porównaniu do kół dętkowych z pierścieniami.
Kabina brygadowa i układ napędowy
Równolegle ze Starachowicami prace nad nadwoziem toczyły się w Jelczu. Biuro konstrukcyjne w Jelczu było w rozsypce. Szefem OBR-u został inż. Adam Choroszy. „Przed emeryturą, na którą przeszedłem w 1997 roku, aby zmniejszyć zatrudnienie, pracowałem w dziale samochodów pożarniczych” - wspomina jeden z inżynierów. „Szefowie JZS nie pytali, czy wyrzucając kadrę będą mieli kim robić. W rezultacie zostali bez potencjału produkcyjnego. W sekcji pojazdów pożarniczych rozpędzili wszystkich, choć niektórzy wiedzieli, na czym polegała ta robota i byli dobrymi specjalistami.”
„Po uzyskaniu akceptacji założeń konstrukcyjnych rozdałem robotę konstruktorom i nadzorowałem jej wykonanie. Prototyp robiony był wspólnie przez Prototypownię z wykonaniem niektórych elementów na produkcji.” - opisuje proces konstruktor. Braki w obsadzie nie były jedynym problemem. Starachowice jeszcze nie uruchomiły do końca produkcji wydłużonych kabin, a Kielce nie potwierdziły na czas dostaw wytłoczek do tych nowych kabin. W tej sytuacji inż. Choroszy podjął śmiałą decyzję, że dostarczy Starachowicom brakujących wytłoczek poprzez przeróbkę istniejących lub wykonanie nowych w sposób warsztatowy. „Do kabiny brygadowej nie robiliśmy żadnych nowych wytłoczek. W tamtym czasie w zakładzie nie mieliśmy jeszcze giętarek. Wytłoczki dostarczały Kielce i robiły to do końca produkcji kabiny 671” - tłumaczy specjalista technolog ZS Star, Krzysztof J.
Brygadówka przechodziła ten sam proces lakierniczy jak produkcja podstawowa, z jedną różnicą. Z powodu braku oryginalnych wytłoczek oblachowania zewnętrznego, stosowano inną technologię w budowie szkieletu. Dodatkowe połączenia spawane i zgrzewane na ścianach bocznych, nadkolach zewnętrznych oraz poszycia dachu wymuszało zastosowanie kitu szpachlowego chemoutwardzalnego, dwuskładnikowego, który wówczas był rozwiązaniem problemu niwelowania nierówności.
Ocena i odbiór Jelcza 022
Prototyp Jelcza 022 został przetestowany w Józefowie (w Centrum Naukowo-Badawczym Ochrony Przeciwpożarowej). Testy obejmowały jazdę w terenie, działanie pompy oraz ocenę ergonomiczności konstrukcji. „W Starze dałem zbiorniki kompozytowe, robione na Wybrzeżu. Przy ich produkcji konieczne było wałeczkowanie (od wewnątrz, bardzo nieprzyjemna i szkodliwa robota)” - opisuje Świerzko. Przedstawiciele PSP wskazali konieczne poprawki. „W końcu spełniliśmy ich żądania i pojazd ten, nie bez trudności, wygrał przetarg.” Konkurencja była silna, a z jej działaniami w sądzie poradził sobie przedstawiciel Jelcza, inż. Andrzej Pyzio.
Ze Starachowic do Jelcza przyjeżdżały kompletne podwozia z wydłużoną, brygadową kabiną. Była to zmodernizowana wersja, produkowana od czerwca 1996 roku, ze światłami i kierunkowskazami w zderzaku oraz plastikową atrapą. Jej autorami byli Wilhelm Semaniszyn, Jan Kukuła i Manfred Szulc.
PSP odebrała wszystkie zamówione Jelcze 022, oznaczone jako GBA 2/20. W państwowej straży pozostał już tylko jeden egzemplarz - w Lublinie, który przez kilka lat służył również w Puławach. Samochód ten ma zbiornik na wodę o pojemności 2500 litrów i na środek pianotwórczy 250 litrów. Autopompa o wydajności 2 tys. l/min przy ciśnieniu 10 bar lub 250 l/min przy ciśnieniu 40 bar zamontowana jest z tyłu nadwozia. Aspirant sztabowy Mirosław Ponieważ z Ośrodka Szkolenia Pożarniczego PSP Komendy Wojewódzkiej w Lublinie wspomina, że Jelcz 022 był pierwszym wyjazdowym samochodem, a więc najważniejszym i najczęściej używanym. Podobało mu się obniżone zawieszenie i nadwozie. Samochód dobrze trzymał się drogi, nawet przy jeździe z częściowo opróżnionym zbiornikiem. Mirosław Ponieważ wskazuje, że kabina załogowa jest obszerna i wygodna nawet przy pełnej, 6-osobowej obsadzie, co ułatwia strażakom szybkie założenie aparatów tlenowych.
tags: #woz #strazacki #star #22 #zelistrzewo