Tragiczny wypadek OSP Czernikowo

W grudniu ubiegłego roku w miejscowości Czernikowo pod Toruniem doszło do tragicznego zderzenia ciężarowego wozu strażackiego strażaków-ochotników z ciągnikiem siodłowym z naczepą. W wyniku wypadku śmierć poniosło dwoje druhów, a trzech innych strażaków odniosło obrażenia. Niemal rok po zdarzeniu do sądu trafił akt oskarżenia, w którym śledczy zarzucili spowodowanie wypadku kierowcy samochodu ciężarowego, który jechał drogą z pierwszeństwem.

Okoliczności zdarzenia i ofiary

Dzień 2 grudnia był dniem tragedii dla Ochotniczej Straży Pożarnej w Czernikowie. Około godziny 4:40 nad ranem jednostka otrzymała zgłoszenie o pożarze sadzy w kominie w oddalonych o kilkanaście kilometrów Liciszewach. Strażacy ruszyli na akcję w trybie alarmowym, jednak nigdy na nią nie dotarli. Za kierownicą wozu strażackiego usiadł 62-letni Jan Kwiatkowski, doświadczony druh, obok niego 30-letnia Ewelina Marchlewska, ratowniczka medyczna. Z tyłu zajęło miejsca trzech kolejnych strażaków.

Na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 10 z ulicą Słowackiego w Czernikowie wóz strażacki zderzył się z ciągnikiem siodłowym z naczepą. Impet uderzenia był ogromny, a ulicę zasypały odłamki obu pojazdów. Siedzący z przodu druhowie Jan Kwiatkowski i Ewelina Marchlewska ponieśli śmierć na miejscu. Ci, którzy usiedli z tyłu, mieli więcej szczęścia. Dwóch z nich zostało poważnie rannych, a trzeci nie odniósł większych obrażeń. Dwóch strażaków zostało wypisanych ze szpitala jeszcze tego samego dnia, natomiast trzecia osoba, choć jej życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo, przebywała w szpitalu.

Zdjęcie z miejsca wypadku OSP Czernikowo z widocznymi rozbitymi pojazdami

Śledztwo prokuratury i zarzuty

Początkowo komunikaty policyjne i strażackie informowały, że wóz strażacki jechał w trybie alarmowym. Śledczy ustalili jednak, że pojazd nie miał włączonych ani świateł uprzywilejowania, ani sygnałów alarmowych. Oznaczało to, że nie był pojazdem uprzywilejowanym w rozumieniu przepisów ruchu drogowego, co wpłynęło również na jego widoczność, ponieważ do wypadku doszło o 5 rano, gdy było jeszcze ciemno. Warto podkreślić, że kierowcy pojazdów uprzywilejowanych mogą nie stosować się do przepisów pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, natomiast nigdzie w kodeksie nie jest napisane, że pojazd uprzywilejowany ma bezwzględne pierwszeństwo.

Niemal rok po wypadku Prokuratura Rejonowa w Lipnie oskarżyła 63-letniego kierowcę samochodu ciężarowego o spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Jak poinformowała szefowa prokuratury Alicja Cichosz, mężczyzna jechał za szybko o około 23 km/h i nie zachował szczególnej ostrożności, dojeżdżając do skrzyżowania z drogą podporządkowaną. Za to przestępstwo grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności. Kierowca ciężarówki w toku śledztwa nie przyznał się do winy.

Prokurator Cichosz jednocześnie przyznała, że zachowanie kierowcy ciężarówki przyczyniło się do tragicznego wypadku, ale główną przyczyną było wjechanie pojazdu straży pożarnej na skrzyżowanie bez sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Aby teza prokuratury obroniła się w sądzie, biegli będą musieli wykazać, że gdyby kierowca ciężarówki jechał z dozwoloną prędkością 50 km/h, miałby możliwość uniknięcia wypadku. Mimo zagrożenia wysoką karą, prokuratura nie wniosła o zastosowanie żadnych środków zapobiegawczych wobec oskarżonego.

Kontrowersje wokół pierwszeństwa i prędkości

Zasady ruchu drogowego jasno określają, że pojazd nieuprzywilejowany wyjeżdżający z drogi podporządkowanej ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdom poruszającym się po drodze głównej. Kwestia prędkości na drodze z pierwszeństwem staje się jednak kluczowa w ocenie odpowiedzialności za wypadki.

W sądzie zapadł już jeden wyrok, który dotyczył podobnego zdarzenia. Sprawa dotyczyła głośnego wypadku, do którego doszło w maju 2018 roku na drodze krajowej nr 74 w miejscowości Miedziana Góra pod Kielcami. Kobieta prowadząca samochód osobowy, skręcając w lewo, wjechała wprost pod samochód ciężarowy. W wyniku wypadku zginęły cztery osoby. Mimo że kierowca ciężarówki poruszał się drogą z pierwszeństwem, prokuratura oskarżyła go o spowodowanie wypadku, ponieważ biegli uznali, że prowadził samochód z prędkością około 90 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h.

Po kilkuletnim procesie sąd ostatecznie uznał, że winę za wypadek ponoszą oboje kierujący. Kierowca ciężarówki został skazany na rok więzienia oraz na dwa lata pozbawienia prawa jazdy. Rzecznik Sądu Rejonowego w Kielcach Tomasz Durlej tłumaczył po ogłoszeniu wyroku, że sąd uznał, iż "przekraczając prędkość oskarżony uniemożliwił sobie podjęcie manewru obronnego przed nieprawidłowo wykonującym manewr zmiany pasa ruchu samochodem osobowym, który wymusił na nim pierwszeństwo przejazdu. Na skutek tego przekroczenia prędkości i z drugiej strony rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez osoby pokrzywdzone, doszło do tego wypadku".

Reakcja społeczna i upamiętnienie

Tragiczna śmierć druhów z OSP Czernikowo wstrząsnęła całą Polską. Wójt gminy Czernikowo, Tomasz Krasicki, ogłosił kilkudniową żałobę, a flagi przed urzędem zostały opuszczone do połowy masztu. W dniu tragedii, o godzinie 18:00, we wszystkich jednostkach straży pożarnej w Polsce rozbrzmiały syreny, jako hołd dla tych, którzy na służbie stracili życie.

Jan Zdzisław Kwiatkowski, lat 62, był pracownikiem Urzędu Gminy w Czernikowie i bardzo doświadczonym kierowcą. Ewelina Marchlewska, lat 29, na co dzień pracowała jako ratowniczka medyczna w szpitalu w Toruniu. Oboje byli osobami chętnie niosącymi pomoc, a ich pamięć żyje w sercach kolegów i lokalnej społeczności.

Portrety zmarłych strażaków OSP Czernikowo, Jana Kwiatkowskiego i Eweliny Marchlewskiej

Pogrzeb druhny Eweliny odbył się w poniedziałek pod kościołem św. Bartłomieja w Czernikowie. Trumna z jej ciałem została przewieziona na cmentarz umieszczona na wozie strażackim. Ewelina pośmiertnie odznaczona została Krzyżem Rycerskim, odznaką „Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej” i Brązowym Medalem „Za Zasługi dla Obronności Kraju”. W środę na tym samym cmentarzu pochowano także druha Jana.

Zbiórka na nowy wóz strażacki

W wyniku wypadku jednostka OSP Czernikowo straciła nie tylko dwoje druhów, ale również swój wyjazdowy samochód, co uniemożliwiło jej dalsze niesienie pomocy. Strażacy z OSP Toruń-Bielawy postanowili uruchomić zbiórkę na platformie zrzutka.pl, aby zakupić nowy wóz dla OSP Czernikowo. Jak podkreśla Jakub Nesterowicz, założyciel zbiórki, jest to jedyne, co można zrobić, by wspomóc jednostkę w dalszym działaniu. Docelowo potrzeba 1 miliona złotych, aby OSP Czernikowo mogło zyskać nowy wóz i kontynuować swoją misję.

Inicjatywa ma być symbolem pamięci o ofiarach wypadku i wsparcia dla jednostki. Jakub Nesterowicz wspominał swoje spotkanie z druhem Janem podczas pandemii, kiedy OSP angażowały się w rozwożenie maseczek. "Nagle zostaliśmy przekierowani do pożaru w Czernikówku. W drodze jednak zakopałem samochód i pan Jan pomagał mi go wyciągnąć. Zapamiętam tę sytuację do końca życia" - wspomina Jakub Nesterowicz.

Grafika informacyjna o zbiórce na nowy wóz strażacki dla OSP Czernikowo

Kurs II stopnia strażaków OSP Gmina Puck - Miasto Puck - Foto Puck - Film Puck

tags: #wypadek #osp #czernikowo