Historia Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) w Ząbkowicach, obecnie części Dąbrowy Górniczej, sięga początków XX wieku. Powstała ona jako jeden z nielicznych przejawów aktywności obywatelskiej Polaków, akceptowanych przez ówczesne władze carskie. Początkowo borykając się z licznymi wyzwaniami, zwłaszcza finansowymi, ząbkowicka straż pożarna z czasem stała się ważnym elementem lokalnej społeczności, rozwijając swoją strukturę, wyposażenie i działalność.
Początki i reorganizacja Ochotniczej Straży Pożarnej w Ząbkowicach
Zdaniem profesora Sylwestra Fertacza, Straż Ogniowa w Ząbkowicach powstała w 1910 roku z inicjatywy księdza Franciszka Plenkiewicza, który był również inicjatorem budowy Domu Ludowego. Jej pierwszym prezesem został wspomniany ksiądz F. Plenkiewicz, a naczelnikiem Antoni Sierpiński.
Najstarsze zachowane księgi ząbkowickiej straży pochodzą z dwudziestolecia międzywojennego. Rozpoczęcie prowadzenia ksiąg Ochotniczej Straży Pożarnej w Ząbkowicach od przełomu 1923 i 1924 roku wiąże się z jej reorganizacją, ponieważ nie posiadała wówczas jeszcze statutu zatwierdzonego przez państwową administrację.
Struktura i kadra dowódcza
Zebrania zarządu straży pożarnej odbywały się początkowo w domu gospodarza lub jednego z druhów. Od drugiej połowy lat 20. XX wieku coraz częściej zebrania te miały miejsce w sali ochronki w Domu Ludowym.
Prezesi i zarząd
Najważniejsze stanowisko pełnił ze zrozumiałych względów prezes zarządu. Do marca 1929 roku prezesem ząbkowickiej Ochotniczej Straży Pożarnej był Wincenty Gibałka (1866-1937), właściciel miejscowego kamieniołomu i wapiennika, jeden z najbogatszych mieszkańców Ząbkowic. To on zainicjował budowę remizy, zabiegając o wsparcie władz gminnych. Funkcji prezesa W. Gibałka zrzekł się w atmosferze ostrego konfliktu między Radą Sztabową (dowództwem) a zarządem, które oskarżały się wzajemnie o bezczynność. W. Gibałce stawiano zarzut, że nie kupił drewna na budowę, mimo że przyjął pieniądze na zakup. Na funkcję prezesa w 1929 roku wybrany został inż. Brunon Świętochowski. Co najmniej od lutego 1933 roku prezesem zarządu był już Franciszek Hajek. Pod koniec lat 30. funkcję prezesa sprawował B. Sobczyk, były gospodarz straży.
Naczelnicy i komendanci
Dowództwo straży pożarnej reprezentowali naczelnik i komendant. W pierwszej połowie lat 20. XX wieku naczelnikiem straży był Alfons Spałkowski. W latach 30. naczelnikami byli A. Rabsztyn i Bolesław Krzykawski. Księgi zarządu wymieniają również naczelnika Nowakowskiego. Komendantem został wybrany 16 marca 1924 roku H. Gajewski.
Gospodarze straży
Pierwszym znanym z protokołów gospodarzem straży był Jan Kryczek, do którego obowiązków należało między innymi dbanie o stan powierzonego inwentarza. Razem ze skarbnikiem Wiktorem de Lormem informował zarząd o poniesionych stratach sprzętu strażackiego lub innego wyposażenia gospodarskiego. Ze wzmianki protokołu z marca 1924 roku wiadomo, że pełnił swoją funkcję od 9 lat. Klucz do szopy strażackiej trzymał gospodarz, ale drugi egzemplarz strażacy chowali w szafie, za którą odpowiadał naczelnik straży. Straż pożarna powierzyła Janowi Kryczkowi sprawy napraw. Prawo do noszenia munduru jako honorowy druh J. Kryczek otrzymał w 1933 roku, jednak z przyczyn finansowych straż mogła sfinansować mu jedynie połowę kosztów zakupu. Nowym gospodarzem został, na krótko, Bolesław Krykawski, zaprzyjaźniony z członkami oddziału Związku Strzeleckiego. Po nim w 1934 roku funkcję gospodarza przejął Bolesław Sobczyk, który pożyczył straży pożarnej część sumy na zakup cegieł do budowy remizy.
Finanse i pozyskiwanie środków
Braki finansowe stanowiły największą bolączkę straży pożarnej, która od przełomu lat 20. i 30. poświęcała dużo czasu i środków budowie nowej remizy. Sytuację Ochotniczej Straży Pożarnej (Ogniowej) w Ząbkowicach dobrze oddaje stwierdzenie sekretarza Józefa Skwarczyńskiego podczas walnego zebrania straży z 18 marca 1934 roku, że na 165 członków składki płaciło zaledwie 50 z nich, co powodowało poważne zaległości w kasie.
Zaległości budżetowe starano się uzupełniać na wiele sposobów. Organizowano liczne zabawy taneczne, fantowe, z bufetem i loterią, z przeznaczeniem dochodu na Ochotniczą Straż Pożarną. Dochód z zaledwie dwóch zabaw w 1929 roku pozwolił na zakup 14 par spodni i 10 mundurów. Oprócz zabaw na rzecz straży organizowane były kwesty uliczne. W 1934 roku sekretarz odnotował, że czynni strażacy nie chcieli kwestować ze znaczkiem w drugi dzień świąt z powodu "wielkiego zimna". Innymi formami zbiórki były kiermasze i akcje sprzedaży kalendarzy.
Najbardziej dochodową działalnością okazały się dyżury strażackie pełnione podczas imprez w ząbkowickim Domu Ludowym. Do rzadkości należał dochód z wypożyczenia sprzętu - w sierpniu 1934 roku straż otrzymała 25,50 zł za wypożyczenie pompy ręcznej fabryce chemicznej "Elektryczność". Poza składkami największy dochód przynosiły straży dyżury pełnione podczas imprez organizowanych w Domu Ludowym.
W latach 30., gdy remiza była częściowo wykończona, Ochotnicza Straż Pożarna zarabiała dodatkowo na wynajmie sal, jednak opłaty nie mogły być zbyt wygórowane ze względu na kompletny brak wyposażenia (stołów, krzeseł, garderoby itp.). Również to źródło dochodu było niewystarczające. Zarząd straży wraz z radą sztabową zabiegał o zapomogi od gminy Wojkowice Kościelne, sejmiku powiatu będzińskiego oraz dyrekcji okolicznych fabryk.
Największym darczyńcą ząbkowickiej straży pożarnej był dyrektor Józef Jaworski, zawiadujący wówczas fabryką chemiczną "Elektryczność", w związku z czym w kwietniu 1928 roku członkowie straży mianowali go honorowym dożywotnim prezesem. Najhojniejsza dla straży była fabryka chemiczna, która w 1937 roku ufundowała między innymi nowe mundury. Zarząd straży w tymże 1937 roku postanowił wprowadzić księgę ofiarodawców. Część sprzętu ofiarowali między innymi komendant i naczelnik. Jedną "gazmaskę" przekazał członek zarządu Antoni Zarębski.
Oprócz utrzymania orkiestry do stałych wydatków dochodziły między innymi prenumeraty czasopism: "Życia Strażackiego" (od 1934 roku), "Przeglądu Strażackiego" i "Gazety Strażackiej" (1937 rok).

Wyposażenie i tabor
Na podstawie wcześniejszych wywodów o problemach finansowych nie trudno wyobrazić sobie, że podobne braki dotyczyły także inwentarza. Straż pożarna nie dysponowała własnymi środkami transportu. W związku z tym w styczniu 1924 roku zarząd wystosował do urzędu gminy Wojkowice Kościelne zapytanie, którzy obywatele wsi Ząbkowice lub okolic mieli dostarczyć konie na wypadek pożaru. Za niestawienie koni do pożaru w kwietniu tego samego roku usunięto ze straży dwóch strażaków. Furmani wyjeżdżający do pożaru byli ubezpieczani na koszt straży. Osobami wyznaczonymi do dostarczenia po parze koni w 1928 roku zostali zamożniejsi mieszkańcy - W. Gibałka, Roman Kryczek i Fiszel (Feliks) Siegreich.
W skład inwentarza straży wchodziły: płaszcze, mundury, kaski, parciane wiadra, skórzane pasy bojowe, linki (15 m), kotwice, topory, toporki, beczkowozy, maski przeciwgazowe, zatrzaśniki, trójnik, prądownica, zwijówka, sikawka ręczna, węże, pompa ręczna i motopompa.
Do najważniejszych zakupów w latach 30. należały dwie drabiny ćwiczebne i dwa bosaki. W inwentarz w 1924 roku wpisano wóz rekwizytowy przerobiony na koszt komendanta Gajewskiego. W 1929 roku zarząd zabiegał u sołtysa Ząbkowic o zakup syreny. Na zakup węży ogłoszono zbiórkę, jednak w 1938 roku pojawia się wzmianka o pożyczce na ten cel. Od 1935 roku straż pożarna dysponowała motopompą, na której zakup zaciągnięto pożyczkę w „Unii Strażackiej”. W 1938 roku zarząd zwrócono się do instruktora powiatowego o dwa bekadła. Jedno miało służyć stróżom nocnym, a drugie miało zostać złożone w remizie. Planowano też zakup czterech gongów, które należało umieścić w czterech punktach Ząbkowic. W maju 1939 roku zlecono wykonanie przyrządu do suszenia węży.
Braki w wyposażeniu wynikały niekiedy z nieumiejętnego zarządzania. Przewodniczący zebrania strażaków pan Ciepliński w kwietniu 1928 roku zauważył, że na inwentarz wydano "bardzo mało", a na różne wyjazdy "bardzo dużo". Do strat przyczyniali się czasem również czynni strażacy. Jeden z nich za zagubiony mundur musiał zapłacić w dwóch ratach sumę 10 zł. Inny strażak zgubił kask.

Działalność Orkiestry Strażackiej
Pierwsza wzmianka na temat orkiestry strażackiej w Ząbkowicach w księgach zarządu pojawia się pod datą 28 stycznia 1925 roku. Zlecono wówczas ustalenie regulaminu, przyjęcie muzyków i wybór zarządzającego orkiestrą. Na tę funkcję wybrano jednogłośnie Jana Kryczka, gospodarza straży pożarnej. W maju na stanowisko kapelmistrza (z pensją 110 zł miesięcznie) przyjęto pana Musialika, który nie wywiązał się z zadania wyszkolenia orkiestry. Zarząd zatrudnił w styczniu 1926 roku Ignacego Bochenka (z pensją 70 zł), który miał się zajmować także sprowadzaniem nut i papieru.
14 kwietnia 1927 roku zarząd postanowił, że orkiestra będzie się sama utrzymywać, ponieważ zabrakło pieniędzy na opłacanie kapelmistrza. W tej sprawie wezwano "starszego muzykanta" pana Piaseckiego. Podczas zabawy zorganizowanej w maju przez naczelnika przygrywać miały dwie orkiestry (strażacka i kolejowa). Od czerwca 1927 roku p. Piasecki występował jako kierownik orkiestry. Zarząd straży zatwierdził przygotowany przez niego regulamin. 1 grudnia zwołane zostało zebranie wszystkich członków orkiestry z instrumentami, ale już 26 stycznia 1928 roku zarząd zdecydował o likwidacji orkiestry. Strażacy musieli udać się do wszystkich muzykantów i pozabierać im instrumenty. Na zabawę, która odbyła się 18 kwietnia, zarząd wynajął już orkiestrę A.
Orkiestrę reaktywowano jeszcze w 1928 roku, tym razem już pod kierownictwem kapelmistrza kop. Kazimierz. Decyzje dotyczące dalszych losów orkiestry były wielokrotnie zmieniane. Podczas zebrania w Domu Ludowym 18 kwietnia 1928 roku zarząd ogłosił decyzję o zatrudnieniu kapelmistrza kopalni Kazimierz za 120 zł miesięcznie i postanowił zwołać wszystkich muzykantów, którzy grali wcześniej, oraz rozpocząć lekcje dwa razy w tygodniu. Każdy członek orkiestry miał płacić 5 zł miesięcznie, a resztę zobowiązał się płacić zarząd straży. Pierwsza lekcja została zaplanowana na 22 kwietnia o godzinie 10. Instruktor druh Plebanek zaproponował urządzenie tego dnia obiadu w niedzielę dla kursistów, ponieważ wszyscy z nich byli przyjezdni.
Temat utworzenia orkiestry pojawił się podczas zebrania zarządu również w maju 1930 roku. Podkreślano wówczas potrzebę posiadania własnej orkiestry i uniezależnienia się od orkiestry kolejowej. Do kuriozalnej sytuacji doszło 13 października 1934 roku, gdy członkowie zarządu przypomnieli sobie o "zapomnianym rachunku" za orkiestrę na pogrzebie druha Dukli. W celu ratowania honoru straży jej naczelnik A. Rabsztyn zapłacił na miejscu część wskazanej kwoty z własnych pieniędzy.
Decyzja o sprzedaży instrumentów muzycznych została podjęta co najmniej w lipcu 1935 roku, jednak sprawa przeciągała się ze względu na trudności z odebraniem ich od pana Nosala, który je wypożyczył. Orkiestrę reaktywowano w 1938 roku. Do sprawy orkiestry zarząd wrócił w marcu 1939 roku, podejmując się zakupu partytury oraz nut do pieśni legionowych.

Członkostwo, szkolenia i dyscyplina
Straż Ogniowa liczyła w 1910 roku około 30 członków. W zebraniu 20 lipca 1930 roku brało udział 46 członków. Według sprawozdania komendanta, stan członków czynnych za 1924 rok wynosił 23 osoby. W 1938 roku przyjęto 13 nowych strażaków. Można przyjąć ostrożnie, że w latach 30. miejscowa straż liczyła ponad 50 członków. Ta pozornie wysoka liczba członków nie oznaczała, że każdy członek brał udział w akcjach gaśniczych. Pod koniec maja 1939 roku przyjęto drużynę 25 strażaczek na czele z J. Nanuś.
Szkolenia należały do rzadkości. Budowa remizy tak bardzo pochłaniała zarząd tutejszej straży pożarnej, że rozważano rezygnację z uczestnictwa w zawodach. Instruktor powiatu będzińskiego Jaroszewski stwierdził jednak, że niezależnie od tego, czy zarząd ma pieniądze, drużyna ząbkowicka musi bezwzględnie jechać na zawody 15 sierpnia 1934 roku. Przeciwstawiała się temu Rada Sztabowa, argumentując, że drużyna składa się w znacznej liczbie z nowozaciężnych przyjętych do straży 2 sierpnia. Prezes Sobczyk wyszkolenie drużyny męskiej i uformowanie drużyny żeńskiej zlecił pod koniec 1938 roku. Druhna Jadwiga Nanuś 15 sierpnia 1938 roku otrzymała zadanie skompletowania drużyny samarytanek, od października sprawą jej zorganizowania zajmował się naczelnik B. Krzykawski. Na początku 1939 roku planowano wysłać przyszłą komendantkę do Kielc na kurs strażacki.
Wyzwania społeczne i dyscyplinarne
Temat bezrobocia przewijał się wielokrotnie na kartach ksiąg strażackich. We wrześniu 1924 roku z powodu "ciężkich czasów, czyli ogólnego zastoju, bezrobocia" odłożono jedną z zaplanowanych imprez. Bezrobotni strażacy byli zwolnieni z opłacania składek na rzecz straży pożarnej. Zarząd w imieniu swoich członków w kwietniu 1933 roku zwrócił się do dyrektora Jaworskiego z prośbą o zatrudnienie kilku z nich w fabryce chemicznej "Elektryczność". Co ciekawe, wśród uczestników tego zebrania wymieniono druha Leona Szancera, zarządcę ząbkowickiego kamieniołomu doktora Adama Piwowara i braci Siegreichów.
Atmosfera deficytów nie sprzyjała wysokiemu morale. Zdarzały się zatem przypadki niesubordynacji. W 1924 roku zarząd rozpatrywał sprawy zwolnień pijanych strażaków. Były to jednak przypadki skrajne. Częściej łamanie dyscypliny przejawiało się nieobecnościami na zebraniach, uroczystościach państwowych, płatnych dyżurach, ćwiczeniach i podczas pożaru. Do przypadków naruszenia dyscypliny zaliczano też samodzielne zbieranie "fantów" bez pozwolenia zarządu straży.
Akcje ratownicze i wyróżnienia
Mimo obiektywnych trudności, a nawet sporów pomiędzy dowództwem a zarządem, liczebność tutejszej OSP wzrastała. Pod opieką straży znajdowały się nie tylko sama wieś Ząbkowice, lecz także kolonie Bielowizna, Wygiełzów, Starosiedle, Basiula, rejon "szklarni" (hut szkła), rejon podleśny i rejon stacji kolejowej. Okazji do integracji nie brakowało. Na zjazd św. Floriana w Grodźcu w 1927 roku pojechała cała drużyna. 5 sierpnia 1928 roku drużyna wzięła udział w zjeździe i towarzyszących mu zawodach strażackich w Czeladzi, co zaowocowało zdobyciem wysokiego miejsca z prawem do nagrody. Zarząd zabiegał, aby w ramach nagrody przyznano ząbkowickiej straży drabinę francuską.
Gdy większość stanowili nowi członkowie straży, prezes Hajek postanowił odznaczyć strażaków, którzy mieli za sobą 10 i 15 lat służby. Spośród wszystkich wyróżniał się druh August Czyż, wytypowany w 1934 roku na kurs mechaniki do motopomp w Kielcach. 1 czerwca 1939 roku do odznaczeń zgłoszono prezesa Sobczyka (złoty medal zasługi), naczelnika Krzykawskiego (srebrny medal) i chorążego Mariana Marcinkowskiego. Brązowy medal miał otrzymać były naczelnik A. Rabsztyn.
Dla wyobrażenia pracy ząbkowickich strażaków w okresie międzywojennym warto zacytować sprawozdanie komendanta H. Gajewskiego: "...pożarów było 4, do pożaru wyjeżdżano przeciętnie z 12 strażakami w 15 minutach. 23 lutego 1936 r. "zbiórek odbyło się ogółem 34 w tym straż była alarmowana do ognia 3 razy a wyjeżdżała tylko 1 raz, zbiórek do pracy w remizie było 14, zbiórek do wykładów było 8, zbiórek do ćwiczeń było 6, zbiórek do uroczystości było 3." W 1930 roku strażacy wyjeżdżali do pożaru 9 razy. Był to dla nich rok regularnych ćwiczeń (52), dlatego dane z wybranych lat nie prezentują pełnego obrazu pracy strażaków.
Zawodowa Ochotnicza Straż Pożarna: Odnowienie działalności Ochotniczej Straży Pożarnej
Budowa remizy - centrum życia strażackiego
Nie wiadomo, co stało się z budynkiem drewnianej remizy z 1909 roku, o której wzmiankują niektórzy badacze. Ząbkowiccy strażacy włożyli wielki wysiłek w budowę nowej remizy, którą oddano do użytku w 1934 roku. Budowa nowej remizy w Ząbkowicach spowodowała, że w budżecie straży na 1929 rok przewidziano konieczność zaciągnięcia 15 tysięcy złotych pożyczki. Zamiar wybudowania remizy wyrażano po raz pierwszy podczas zebrania członków straży pożarnej w styczniu 1928 roku. Początkowo członkowie zarządu zakładali niższe koszty, dlatego ogłoszono dobrowolną składkę na rzecz budowy. Prezes zarządu straży Wincenty Gibałka zaproponował, aby dodatkowo urządzić poświęconą temu celowi majówkę oraz zbiórkę kwiatka.
Podczas zjazdu straży okręgu będzińskiego, 6 maja 1928 roku poświęcono kamień węgielny remizy. Niezwłocznie postanowiono wypłacić Stanisławowi Gibałce 400 zł, aby zaczął zwozić na plac potrzebny kamień. Sporządzenie planu zlecono technikowi Kowarskiemu z oddziału drogowego. Oferty na wykonanie robót murarskich złożono majstrom murarskim - Piotrowi Błachutowi, Feliksowi Szymańskiemu i Janowi Pałce. Budowę remizy zamierzano rozpocząć 22 sierpnia 1928 roku. 25 października zarząd poinformował, że ukończono fundament, ale brakowało pieniędzy na inne roboty, które wstrzymano do wiosny kolejnego roku. Przykrycie fundamentu papą powierzono druhowi Kryczkowi.
W 1930 roku zorganizowany został Komitet Budowy Remizy z W. Gibałką na czele. W maju 1930 roku prezes Ochotniczej Straży Pożarnej inż. Świętochowski negocjował ze Stanisławem Ładą w sprawie dostawy wapniaka. Budżet straży na lata 1930/31 stanowił, że ponad 80% wydatków (5000 z 6050 zł) należało przeznaczyć na dokończenie budowy remizy. W 1933 roku finanse straży znajdowały się w tak dramatycznym stanie, że wstrzymano prace przy budowie remizy i wszelkie inwestycje aż do czasu zasilenia kasy "jakimikolwiek wpływami". Remizę oddano do użytku częściowo latem 1934 roku.
Szereg prac podjął się strażak - majster Stanisław Adamiecki, który do końca listopada 1933 roku miał wstawić okna (6 małych i 2 duże). Pomocnik druha Adamieckiego miał zająć się w tym czasie futrynami. Zdaniem zarządu zlecone prace nie zostały wykonane terminowo. Strażacy wyłożyli okna tymczasowo cegłą, a drzwi pozabijali deskami. Jeszcze 13 października 1934 roku członkowie zarządu apelowali o wstawienie i oszklenie okien "ze względu na porę jesienną i zimno". Już w maju 1934 roku przegrodzono salę remizy, a 29 lipca odbyło się jej poświęcenie w obecności zaledwie kilku strażaków bez udziału postronnych. W celu wykończenia wnętrza zarząd zamierzał zwrócić się do sejmiku powiatu będzińskiego z prośbą o przyznanie zasiłku w postaci 5 tysięcy sztuk cegieł. Z powodu braku pieniędzy straż musiała dokonać wyboru, czy lepiej wykończyć salę nr 2, czy dobudować szopę na pomieszczenie sprzętu strażackiego. Zdarzało się, że sprzęt, który zwykle chowano w sali, na czas zabawy leżał pod gołym niebem. W deski i papę na pokrycie dachu przybudówki zaopatrywano się zwykle u pana Tomaszka. Koszty materiałów zmuszały do poszukiwania darczyńców. W sierpniu zarząd zwrócił się do S. Łady z prośbą o ofiarowanie trzech fur miału wapiennego. Czasami te apele spotykały się z przychylnym odzewem - huta "belgijska" ofiarowała remizie szkło okienne. Pan Sierpiński z fabryki "Elektryczność" zaoferował ponadto zawiasy do drzwi. Własne mieszkanie na rzecz Ochotniczej Straży Pożarnej w 1933 roku ofiarował jej ówczesny wiceprezes druh W. Gibałka. Pokoik mieszkalny w remizie zarząd udostępnił na mieszkanie druhowi Zygmuntowi Krzykawskiemu.

Okres II wojny światowej i transformacje powojenne
Podczas II wojny światowej wpisów do ksiąg strażackich nie prowadzono. Skutki okupacji referował protokół z posiedzenia zarządu pod przewodnictwem prezesa Sobczyka, które odbyło się 8 kwietnia 1945 roku. Władze niemieckie rozdysponowały sprzęt strażacki mieszkańców Ząbkowic między straże w Antoniowie, Tuliszowie i Warężynie. Prezes Sobczyk zamierzał udać się do Huty Szkła Gospodarczego w celu odebrania ławek strażackich przekazanych tam przez Niemców oraz do Domu Ludowego po zwrot pieca. Po wojnie zarząd postanowił odzyskać też 17 instrumentów muzycznych zabezpieczonych w siedzibie gminy.
W 1947 roku Ochotnicza Straż Pożarna została przekształcona w Pogotowie Zawodowe Straży Pożarnej w sile 18 osób. Komenda Rejonowa Straży Pożarnej została utworzona wraz z reformą administracyjną kraju. Jako operacyjne wzmocnienie działań Zawodowej Straży Pożarnej przejęto z dawnego Powiatu Będzińskiego jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych w Błędowie, Kuźniczce Nowej, Łazach Błędowskich, Łośniu, Okradzionowie, Tucznawie i Strzemieszycach.
1 lipca 1992 roku została utworzona Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej II kategorii wraz z podległą Jednostką Ratowniczo - Gaśniczą kategorii B. Ich obszar działania to dwa miasta: Dąbrowa Górnicza i Sławków (o łącznej powierzchni 224 km², liczbie mieszkańców 145 tys.). Siedziby Straży Pożarnej w Dąbrowie Górniczej mieściły się wcześniej przy ulicy 3 Maja.
Statutowe cele działalności
Zgodnie ze statutem, działalność Ochotniczej Straży Pożarnej w Ząbkowicach obejmowała:
- Prowadzenie działalności mającej na celu zapobieganie pożarom oraz współdziałanie w tym zakresie z instytucjami i stowarzyszeniami.
- Branie udziału w akcjach ratowniczych przeprowadzanych w czasie pożarów, zagrożeń ekologicznych związanych z ochroną środowiska oraz innych klęsk i zdarzeń.
- Informowanie ludności o istniejących zagrożeniach pożarowych i ekologicznych oraz sposobach ochrony przed nimi.
- Rozwijanie wśród członków ochotniczej straży pożarnej kultury fizycznej i sportu oraz prowadzenie działalności kulturalno-oświatowej i rozrywkowej.
- Uczestniczenie i reprezentowanie OSP w organach samorządowych i przedstawicielskich.