Zbigniew Bródka, urodzony 8 października 1984 roku w Głownie, to postać niezwykła w polskim sporcie, łącząca karierę wybitnego łyżwiarza szybkiego z profesjonalną służbą strażacką. Jest absolwentem dwóch kierunków Politechniki Opolskiej: wychowania fizycznego oraz fizjoterapii, a także specjalizacji trenerskiej w Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie.
Wczesne lata i początki kariery sportowej
Przygodę z łyżwami Zbigniew Bródka rozpoczął już jako 10-latek od short-tracku w UKS Błyskawica Domaniewice. Umiejętności łyżwiarskie szlifował i doskonalił na lodowisku naturalnym w Domaniewicach. Już jako młodzik świetnie sobie radził na torze długim.
W trakcie studiów reprezentował barwy AZS Politechnika Opole. Największe sportowe sukcesy w short-tracku odniósł w 2005 roku na Mistrzostwach w Turynie. W 2006 roku był jednym z kandydatów do wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie do Turynu, jednak kontuzja wykluczyła go ze startu. Do ścigania się na łyżwiarskim torze powrócił w marcu 2006 roku. W pierwszym po kontuzji starcie wywalczył pięć złotych medali Mistrzostw Polski, wygrywając w wieloboju. W 2007 roku w biegu na 500 m wygrał, mimo iż na kilkanaście metrów przed metą zajmował dopiero czwartą pozycję.

Przejście na długi tor i pierwsze sukcesy
Na długim torze Bródka trenuje od 2008 roku jako zawodnik UKS Błyskawica Domaniewice. W 2008 roku zdobył pierwszy brązowy medal Mistrzostw Polski w Warszawie na dystansie 1000 m. Po kilku miesiącach treningu na długim torze, w 2009 roku w Zakopanem ponownie zdobył brąz na 1000 m oraz srebro na 1500 m. W 2010 roku, również w Zakopanem, zwyciężył na dystansie 1000 m oraz zdobył drugie miejsce na dystansie 1500 m. W 2011 roku, także w Zakopanem, zdobył cztery medale: srebrny na dystansie 500 m, srebrny na dystansie 1000 m, złoty na dystansie 1500 m i srebrny na dystansie 5000 m. Jest kilkukrotnym Mistrzem Polski, zarówno na krótkim, jak i długim torze.
Olimpijski triumf i inne osiągnięcia
W 2010 roku brał udział w Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver, gdzie w konkurencji na 1500 m zajął 27. miejsce. Jego największy sukces miał miejsce podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi w 2014 roku, gdzie został Mistrzem Olimpijskim w biegu na dystansie 1500 m. To zwycięstwo nad Holendrem Koenem Verweijem o zaledwie 0,003 sekundy przeszło do historii polskiego sportu i było pierwszym złotym medalem olimpijskim dla polskiego panczenisty. Poza sukcesem indywidualnym, Bródka zdobył także brązowy medal w wyścigu drużynowym w Soczi, startując z Janem Szymańskim i Konradem Niedźwiedzkim. Ponadto, jest pierwszym Polakiem, który zdobył Puchar Świata w łyżwiarstwie szybkim (na dystansie 1500 m) oraz Mistrzostwo Olimpijskie na tym samym dystansie.
W 2018 roku na Igrzyskach Olimpijskich w PyeongChang zajął 12. miejsce na 1500 m i 7. miejsce drużynowo.
Zbigniew Bródka - łyżwiarz szybki, mistrz olimpijski na dystansie 1500 metrów. Polski panczenista.
Kariera strażacka i jej wpływ na życie sportowca
Zbigniew Bródka nie tylko odnosił sukcesy na lodzie, ale także rozwijał się zawodowo jako strażak. Ukończył Centralną Szkołę Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie i pełnił służbę w Komendzie Powiatowej PSP w Łowiczu. W 2011 roku otrzymał od Wojewody Łódzkiego i Marszałka Województwa Łódzkiego nagrodę strażaka, który osiągnął znaczne sukcesy sportowe. Bródka podkreśla, że praca strażaka dała mu stabilizację. Jak sam mówi: "Nadal, tak jak w czasie kariery sportowej, pozostaję czynnym strażakiem, wyjeżdżam do pożarów, do wypadków i innych zdarzeń. [...] Mimo wszystko przyjeżdżam do zdarzenia nie jako sportowiec, a jako strażak".

Książka "Zbigniew Bródka. Najszybszy strażak świata"
W 2022 roku, po zakończeniu kariery sportowej na igrzyskach w Pekinie, ukazała się autoryzowana biografia mistrza olimpijskiego pt. "Zbigniew Bródka. Najszybszy strażak świata". Autorem książki jest dziennikarz sportowy Dariusz Tuzimek, a wydawcą AISKO Spółka Jawna.
„Ta książka jest świetnym podsumowaniem mojej sportowej kariery, którą zakończyłem na igrzyskach w Pekinie w 2022 roku. Złoty, a także - zdobyty wraz z drużyną - brązowy medal olimpijski na zawsze pozostaną częścią mojej historii, ale ja rozpoczynam już kolejny etap życia. W miniony weekend urodziła mi się trzecia córka - Antonina, tak więc w roku olimpijskim udało mi się zdobyć jeszcze ten jeden, dodatkowy „medal”” - powiedział wzruszony Zbigniew Bródka podczas premiery książki zorganizowanej przez Polski Komitet Olimpijski. Książka to pasjonujący spacer przez życie bohatera, przedstawiający jego najbliższych, rodzinę, przyjaciół i kolegów. Zawiera barwne opowieści z przygód Zbyszka, z obozów sportowych, wyjazdów, a nawet nocnych wyjść do klubów i dyskotek.
„Zbyszek jest w swojej biografii bardzo szczery. Opowiedział nawet o tym, ile pieniędzy zarobił za zdobycie dwóch medali olimpijskich. Cieszył się z anegdot, jakie opowiadali o nim jego koledzy z młodzieńczych lat i niczego nie zamierzał ukrywać. Chciał, żeby była to biografia z krwi i kości” - skomentował Dariusz Tuzimek. Książka przekazuje również ważne przesłanie: „To jest kapitalna książka o tym, że jeśli ma się pasję i upór, a przy tym chce się ciężko trenować to zawsze można osiągnąć sukces. Nie przeszkodzi ani bieda, ani głód, ani chłód. Bylebyś tylko miał charakter.”
Pomysł na książkę pojawił się już dawno, a premiera zbiegła się z narodzinami trzeciej córki sportowca, Antoniny. Książka przedstawia nie tylko sukcesy sportowe, ale także kulisy dorastania Bródki, historie z życia studenckiego, a przede wszystkim szczegóły występu w Soczi i zdobycia olimpijskiego złota w niesamowitych okolicznościach, pokonując faworyta - Holendra Koena Verweija o zaledwie 0,003 sekundy.
Perspektywy na przyszłość i wyzwania łyżwiarstwa w Polsce
Po zakończeniu kariery sportowej Zbigniew Bródka nadal chce być zaangażowany w łyżwiarstwo, składając kandydaturę do wyborów do zarządu Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. Podkreśla: „Jeżeli zostanę wybrany to chciałbym być przy łyżwiarstwie nadal. Pomagać swoim doświadczeniem, które zdobyłem jako zawodnik.”
Współpraca z trenerami i zmiana środowiska
Bródka współpracował z Witoldem Mazurem jako trenerem kadry narodowej od zakończenia igrzysk w Soczi, gdy doszło do zmiany i zakończono współpracę z trenerem Wiesławem Kmiecikiem. Witek Mazur wcześniej asystował trenerowi Kmiecikowi i znał kadrę, co ułatwiło wypracowanie dobrych relacji. Bródka zaznacza, że relacja zawodnik-trener to długi proces, nie tylko maszynowe wykonywanie planu treningowego, czego przykładem jest Justyna Kowalczyk, która odniosła sukces po sześciu latach współpracy z Aleksandrem Wierietielnym. „Dla mnie najważniejsze jest działanie długofalowe. Każdy trener powinien dostać przynajmniej cztery lata na to, by popracować z kadrą.”
Odnosząc się do zatrudnienia szkoleniowców z Holandii, takich jak Tristan Loy, Bródka uważa, że to może być odświeżenie dla polskiego środowiska łyżwiarskiego i zmiana spojrzenia na dotychczasową pracę, choć nie jest to gwarant sukcesu. Wspomina również o problemach atmosferycznych w kadrach, co utrudnia osiągnięcie sukcesów: „Jak patrzyłam na nastroje panujące w ostatnim sezonie w kadrze pań, na nie najlepszą atmosferą w ich grupie, to o sukces zwyczajnie było bardzo trudno, to się nie mogło udać. U nas było tak samo. Byliśmy bardzo nakręceni po sukcesie w Soczi, ale później każdy sam chciał trenować według własnego planu. To też był duży błąd.”
Finansowanie i infrastruktura
Bródka porusza kwestie finansowania sportu i infrastruktury. Podkreśla, że Holandia zaczęła błyszczeć od 1986 roku, gdy wybudowano pierwszą halę łyżwiarską, mając myśl szkoleniową i tradycje. W Polsce jedyna hala łyżwiarska została wybudowana w 2017 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Aby dorównać Holendrom, potrzebna jest kolejna hala i zmiana polityki. „Wejścia dla klubów na halę w Tomaszowie powinny być na zasadach karnetów, a nie pojedynczych biletów. Klubów nie stać na takie rozwiązanie.” Sugeruje, że Ministerstwo Sportu powinno wziąć na siebie część kosztów utrzymania hali, aby kluby mogły korzystać z niej bez ponoszenia ogromnych kosztów.
„Gdy patrzę ze swojej perspektywy, to gdyby nie sponsorzy i na pewnym etapie też praca w Państwowej Straży Pożarnej, tych sukcesów by nie było. Praca strażaka dała mi stabilizację, mi i mojej rodzinie. Dlatego Państwowa Straż Pożarna to poniekąd także mój sponsor.”
Mentalność sportowca i radzenie sobie z krytyką
Zbigniew Bródka otwarcie mówi o oczekiwaniach kibiców i krytyce. „Trzeba mieć świadomość, że ludzie nas znają tylko z mediów, z tego co one pokażą. Ten hejt wynika z nieznajomości dyscypliny, z ogólnej wiedzy dotyczącej sportu.” Podkreśla, że sportowcy w pierwszej kolejności robią coś dla siebie: „Jeżeli moje 12. miejsce na igrzyskach kogoś nie zadowala to trudno, dla mnie jednak ważniejsza jest moja opinia i moja analiza. Ja temat znam dokładnie i od podszewki, wiem, że medal w Korei mi się nie należał, a Artur wie, że zrobił wszystko i jeszcze więcej, aby do igrzysk się przygotować.”
W kwestii emocji, Bródka uważa, że sportowcy powinni z nimi walczyć i trzymać je na wodzy, choć czasami bierze górę zmęczenie psychiczne, czego przykładem był Koen Verweij, który nie podał mu ręki po przegranej w Soczi. Jednocześnie Bródka wyraża refleksję, że łyżwiarstwo powinno być wdzięczne za takie momenty, gdy to nie faworyzowany Holender zdobywa złoto, bo „Gdyby tylko Holendrzy wygrywali, ten sport mógłby stać się nudny. Dla sponsorów też zupełnie nieciekawy.”
Życie po sporcie i nowe pasje
Mimo zakończenia profesjonalnej kariery łyżwiarskiej, Zbigniew Bródka nie zamierza rezygnować z aktywności. Posiada licencję wyścigową i brał udział w wyścigu Volkswagen Castrol Cup na torze Poznań. To zainteresowanie motoryzacją może być jego kolejnym celem. „To, że był wielkim sportowcem jest bardzo istotne, tylko ci najlepsi jeżeli powiedzą, że chcą coś jeszcze osiągnąć, obiorą jakiś cel, to są w stanie to zrobić.”
Obecnie Bródka stawia sobie kolejny cel: medal Mistrzostw Świata. „Bardzo chciałbym, a okoliczności są dobre, bo nie mam ciśnienia. [...] Powiedziałem o tym rodzinie i kilku kolegom strażakom. Gdy się dowiedzieli, że chcę zostać mistrzem olimpijskim to się popukali w głowy i popatrzyli jak na wariata. Jak to jednak zrobiłem, byli zdziwieni. Jeden z nich powiedział później: Zbyszek, ty gadałeś tak poważnie. Teraz stawiam sobie kolejny cel i znów podchodzę do tego na serio. Rozpocząłem proces, ruszył mechanizm.”