W ostatnich latach Polskę nawiedziło kilka tragicznych zdarzeń, w których życie stracili strażacy, zarówno zawodowi, jak i ochotnicy. Te dramatyczne wydarzenia, choć niezwiązane bezpośrednio ze Szczecinem, rzucają światło na niebezpieczeństwa związane z pracą strażaków i wyzwania, z jakimi mierzą się każdego dnia. Poniżej przedstawiamy szczegóły trzech odrębnych incydentów, które wstrząsnęły środowiskiem strażackim w Polsce.
Śmierć Marka Kapery w wypadku drogowym
Ogromnym smutkiem i niedowierzaniem strażacy z OSP w Wolinie przyjęli wiadomość o śmierci swojego przyjaciela, Marka Kapery. Marek Kapera, wieloletni strażak pracujący w świnoujskiej Państwowej Straży Pożarnej oraz ochotniczej w swoim rodzinnym Wolinie, zginął tragicznie w wypadku drogowym.
Okoliczności wypadku
W poniedziałek, jak co dzień, jechał do pracy. Niestety, była to jego ostatnia podróż. Zginął tragicznie między Dargobądzem a Międzyzdrojami. Marcin Cieśla, kolega z jednostki, był ostatnią osobą, która z nim rozmawiała. Jechał również do pracy, zobaczył wypadek i zatrzymał się. Okazało się, że to samochód Marka. W roztrzaskanym samochodzie trzymał go za rękę.
- Był przytomny. Wyglądało, że z tego wyjdzie - wspomina Marcin Cieśla. - Przeszkadzała mu maseczka tlenowa. Prosił, żebym ją zdjął.
Wspomnienie o Marku Kaperze
Marek Kapera był bardzo lubiany. Wolińscy koledzy mówią o nim, że był koleżeński i bardzo sympatyczny. Od lat prowadził młodzieżową drużynę pożarniczą. Młodzi go uwielbiali, przygotowywał ich do ogólnopolskiego turnieju wiedzy pożarniczej, organizował szkolenia. Przygotowywał też strażaków do zawodów sportowo-pożarniczych. Mundur był jego chlubą. Był dumny z tego, że jest strażakiem.
Dla strażaków z jednostki w Świnoujściu wieść o śmierci Marka była szokiem. Zajmował się w jednostce wydawaniem i załatwianiem ekwipunku.
- Chciałem nowe buty, bo stare były już zniszczone - mówi Marcin Mroczkowski. - Przyszły za duże. Poprosiłem, żeby mi je wymienił. Nie było żadnego problemu. Już nigdy nie będzie tak samo.
- Trudno nam mówić o nim w czasie przeszłym. Jest tak, jakby zaraz miał wejść do nas i rzucić jak zwykle "co słychać chłopaki?" - dodaje Jacek Nowak z jednostki PSP. - Dopiero co mieliśmy wspólne strażackie ognisko. Żartował z nami, fajnie się bawiliśmy. Niedługo miał wydawać za mąż córkę i zostać dziadkiem. Przez ostatnie dni był chory.

Śmiertelne zderzenie z wozem strażackim pod Kościerzyną
Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę przed godziną 15 na DW224 między wsiami Nowa Karczma i Grabówka (woj. pomorskie). Osobowy Volkswagen zderzył się tam z wozem strażackim należącym do OSP Grabowo Kościerskie.
Przebieg wypadku
- W wyniku zdarzenia 21-latek [kierujący osobówką] został zakleszczony. Strażacy udzielili mu pomocy przedmedycznej. Niestety, pomimo reanimacji, mężczyzna zmarł - opisał Piotr Kwidziński z policji w Kościerzynie w rozmowie z Radiem Gdańsk.
Druga poszkodowana osoba z auta osobowego miała zostać zabrana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Maszyna jednak miała kłopoty ze startem, więc rannego zabrała karetka. Strażakom nic się nie stało, a 41-letni kierowca był trzeźwy. Mundurowi jechali na uroczystości związane z Dniem Strażaka.
Na miejscu zdarzenia pracowało kilka zastępów straży pożarnej, a akcją ratunkową kierowała PSP w Kościerzynie. Dokładne okoliczności zdarzenia będzie badać policja pod nadzorem prokuratora.

Odejście asp. Krzysztofa Piwowara z KP PSP w Choszcznie
Strażacy z Choszczna (woj. zachodniopomorskie) przekazali wyjątkowo smutną wiadomość. Nie żyje asp. Krzysztof Piwowar, wieloletni funkcjonariusz Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Choszcznie. Odszedł w wieku 48 lat.
Wspomnienia i kondolencje
"Z głębokim żalem i ogromnym smutkiem informujemy, że 15 listopada 2025 r. odszedł od nas asp. Krzysztof Piwowar, funkcjonariusz Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Choszcznie" - czytamy w oficjalnym komunikacie. Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Choszcznie st. bryg. Mirosław Dzidek w imieniu własnym i środowiska pożarniczego złożył kondolencje oraz wyrazy współczucia Rodzinie i Bliskim Zmarłego.
Pod wpisem pojawiły się setki komentarzy od jego przyjaciół, znajomych i współpracowników. Choć przyczyny śmierci strażaka nie zostały podane do wiadomości publicznej, z ich wpisów można wnioskować, że asp. Piwowar ciężko chorował.
- "Krzysiu, to nie tak miało być. Dalej nie mogę w to uwierzyć. Przedwczoraj, jak byłem u Ciebie i trzymałem Cię za rękę, prosiłem, żebyś walczył. Wiem, że chciałeś, próbowałeś! Niestety... Do zobaczenia!"
- "Bardzo smutna wiadomość, wszyscy wierzyliśmy w powrót Krzyśka do zdrowia. Szkolił przyszłych strażaków, medyków - człowiek z ogromną pasją i wiedzą. To był zaszczyt."
- "Nie dociera to do mnie, Krzysiu, dlaczego?"
Pogrzeb asp. Krzysztofa Piwowara odbył się w czwartek, 20 listopada, o godzinie 12 w Kościele Parafialnym w Reczu.

Śledztwo w sprawie śmierci Krystiana Dułaka, strażaka ochotnika z OSP Sierakowice
Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie tragicznej śmierci strażaka ochotnika, Krystiana Dułaka z Ochotniczej Straży Pożarnej w Sierakowicach. Sprawdzana będzie m.in. akcja gaśnicza i potencjalne nieprawidłowości przy jej organizacji, po tym jak jego ciało znaleziono w zgliszczach hali po pożarze w Kawlach.
Okoliczności zaginięcia i odnalezienia
Strażak ochotnik zaginął w trakcie działań ratowniczych prowadzonych podczas pożaru, jaki wybuchł w akumulatorowni na poddaszu zakładu przetwórstwa drobiu w Kawlach (gmina Sierakowice, powiat kartuski) około godziny 16 w środę 13 sierpnia 2025 roku. W akcji gaśniczej uczestniczyły setki ratowników, a informacja o zaginięciu pojawiła się jeszcze tego samego wieczora. Od tej pory przez 7 dni trwały poszukiwania, które zakończyła informacja na temat odnalezienia ciała Krystiana Dułaka z Ochotniczej Straży Pożarnej w Sierakowicach.
Prowadzone postępowania
- Dzisiaj wszynamy odrębne postępowanie w związku z ujawnieniem zwłok strażaka-ochotnika. Prowadzone ono będzie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, a więc przestępstwa z artykułu 155 kodeksu karnego. Taką podjąłem decyzję, bo uważam, że choć te postępowania w jakimś zakresie oczywiście się pokrywają, to w tym nowym śledztwie, badać będziemy nie przyczyny pożaru, a śmierci strażaka. W drugim postępowaniu - korzystając rzecz jasna także z ustaleń tego pierwszego - sprawdzać będziemy między innymi kwestię zachowania procedur w związku z prowadzoną akcją gaśniczą oraz to, czy doszło do jakichś ewentualnych nieprawidłowości, a także czy mogły się one przyczynić do śmierci pokrzywdzonego - wskazuje prokurator Andrzej Jeliński, zastępca Prokuratora Rejonowego w Kartuzach, w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”.
Jak przypomina, pierwsze postępowanie pod nadzorem jego jednostki prowadzone jest przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku na okoliczność artykułu kodeksu karnego, dotyczącego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu ludzi oraz mieniu w wielkich rozmiarach. To przestępstwo zagrożone karą od roku do 10 lat więzienia (a gdy śledczy dowiodą, że jego następstwem była w tym przypadku śmierć człowieka: od 2 do 15 lat za kratami). Nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka może z kolei oznaczać od 3 miesięcy do lat 5 pozbawienia wolności.
Badanie przyczyn pożaru i śmierci
Na piątek 22 sierpnia w Zakładzie Medycyny Sądowej zaplanowana została sekcja zwłok ratownika znalezionego w zgliszczach hali. Jednak do pełnych wyników autopsji, a tym bardziej do wyjaśnienia powodów tragedii, droga wciąż jest daleka. Niewiele ponad tydzień po wybuchu wielkiego pożaru, śledczy przyznają, że ustalanie jego przyczyn jest jeszcze we wstępnej fazie.
- Gromadzimy materiał dowodowy, przesłuchujemy świadków, zabezpieczamy i analizujemy monitoring, który był w zakładzie i zabezpieczamy dokumentację, także tę dotyczącą systemów przeciwpożarowych, jakie zastosowano w tym przedsiębiorstwie. Na obszarze udostępnionym przez strażaków, którzy wciąż prowadzili tam jeszcze działania, przeprowadziliśmy oględziny miejsca zdarzenia z udziałem biegłego zakresu pożarnictwa, funkcjonariuszy, techników kryminalistycznych i pracowników laboratorium kryminalistycznego z KWP w Gdańsku - wylicza prokurator Andrzej Jeliński, który zastrzega, że do oględzin użyto również dronów i skanerów 3D.
Wiceszef kartuskiej prokuratury przyznaje, że podczas działań przyglądano się elementom instalacji elektrycznych, wentylacyjnych oraz innym elementom wyposażenia zakładu, które stanowić mogły zarzewie ognia - takim jak różnego rodzaju wózki, akumulatory i urządzenia elektroniczne. Zastrzega jednak, że jest za wcześnie, by mówić na temat potencjalnego zaprószenia ognia czy spekulować o jego innym źródle.
- Sprawa jest otwarta i wszystkie wersje są brane pod uwagę. Nie tylko kwestia ewentualnego samozapłonu czy wypadku, ale też celowego podpalenia i inne. Na obecnym etapie nie podejmuję się tego, by wypowiadać się o przyczynie pożaru - słyszymy od zastępcy Prokuratora Rejonowego w Kartuzach.
150 STRAŻAKÓW W AKCJI! Wielki pożar hali produkcyjnej w Kawlach
- Bracie! OSP było tym, co Ciebie napędzało. Dążyłeś do tego, aby nasza jednostka była sprawnie działającym elementem systemu ratowniczego - zawsze gotowym dla wszystkich potrzebujących.
tags: #zginol #strazak #w #szczecinie