Marco Mendoza: Od początków kariery do solowych sukcesów

portalcenter.cl

Marco Mendoza, znany basista o międzynarodowej sławie, dzieli się swoją muzyczną podróżą - od pierwszych kontaktów z instrumentami po rozwój rozbudowanej solowej kariery, naznaczonej współpracą z legendarnymi artystami i nieustanną eksploracją gatunków.

Początki Muzycznej Podróży i Wpływy

Przygoda Marco Mendozy z muzyką rozpoczęła się dzięki jego babci. Gdy jego rodzice się rozwiedli, to babcia zajmowała się dziećmi, ponieważ ojciec pracował. Babcia grała na pianinie, co było pierwszym muzycznym doświadczeniem młodego Marco.

"Klasyka uczy doceniania muzyki w inny, bardziej intymny sposób," wspomina Mendoza. "Od razu w to wsiąkłem." Szybko zaczął interesować się wszystkimi stylami i gatunkami, postrzegając muzykę jako ogromną dziedzinę sztuki, pełną informacji i rzeczy do nauczenia.

Marco Mendoza grający na pianinie w dzieciństwie

Rozwój Rzemiosła i Eksploracja Gatunków

Choć od początku ciągnęło go do różnych gatunków, to właśnie rock'n'roll stał się fundamentem jego "rzemiosła". Im lepiej radził sobie z instrumentem, tym więcej uczył się o samej muzyce. Rozwój był dla niego czymś oczywistym, co skłoniło go do eksplorowania innych gatunków, zwłaszcza rocka progresywnego. Wymienia takie zespoły jak King Crimson, Yes, Gentle Giant, Genesis i Pink Floyd.

Kiedy Marco Mendoza został już profesjonalnym muzykiem, z zaskakującego powodu zaczął pociągać go jazz. Chciał nauczyć się grać tę muzykę i poznać ją z punktu widzenia basisty. Miał szczęście występować z fenomenalnymi jazzmanami, co pozwoliło mu na zdobycie doświadczenia, mimo że wcześniej go prawie nie miał.

Narodziny Solowej Kariery: "Live for Tomorrow"

Zanim przyszedł czas na solowe projekty, Marco Mendoza zawsze miał jakieś poboczne przedsięwzięcia i był zaangażowany w różne działania muzyczne. Kiedy zaczął budować swoją reputację ciężką pracą, pojawiła się możliwość grania z "grubymi rybami", co było dla niego również formą nauki - nauki podczas samej pracy. Obok głównych grup zawsze tworzył coś jeszcze, m.in. jazzowe trio (lub latino jazz/funk trio), z którym eksperymentował.

Projekt tria został nieco odłożony na bok, gdy Mendoza zaczął pracować z większymi zespołami, ponieważ był zbyt zajęty. Album "Live for Tomorrow" narodził się w Londynie. Serafino Perugino i Mario z Frontiers Records, będąc fanami Whitesnake, wpadli na koncert i zobaczyli Marco śpiewającego z Davidem Coverdale'em. Następnego dnia otrzymali telefon z propozycją nagrania solowego krążka. Mendoza wiele zawdzięcza Serafino i Frontiers Records, którzy "znów rozpalili w nim ten ogień".

Okładka albumu

Marco Mendoza 'Live For Tomorrow' 22.4.12

Wyzwania i Proces Tworzenia Debutu

Po propozycji z Frontiers Records, Marco wysłał materiał swojego jazzowego tria. Serafino uznał go za zbyt eklektyczny - mieszankę jazzu, fusion, rocka, r'n'b, brazylijskich rytmów, latino i salsy. Mimo to, wytwórnia postanowiła podpisać z nim kontrakt na solowy album. Mendoza początkowo wahał się, będąc bardzo zajętym, i traktował trio jako azyl dla swoich ambicji muzycznych. Po kilku miesiącach rozmów okazało się, że Richie Kotzen jest wolny i chętny do produkcji albumu, z którym Mendoza już wcześniej rozmawiał o współpracy.

W końcu, gdy pojawiło się "okienko w terminarzach" obydwu muzyków, spotkali się i tak powstał album "Live for Tomorrow". "Świetnie się nam pracowało!" - wspomina Marco. Album został nagrany w zaledwie 15 dni. Dzięki niemu Mendoza stał się artystą solowym i w taki sposób zaczął być postrzegany. Pisał własną muzykę i koncertował z własnym repertuarem, co, mimo że było ciężką pracą, sprawiało mu wiele radości.

Historia Okładki "Live for Tomorrow"

Okładka debiutanckiego krążka Marco Mendozy jest niezwykła, ponieważ przedstawia jego córkę. Frontiers Records zorganizowało sesję zdjęciową, na którą Marco zabrał swoją cztero- lub pięcioletnią córkę. Fotograf był nią zachwycony i poprosił o zrobienie kilku zdjęć. Córka miała na sobie ubranie z czerwonymi elementami, które pasowały do czerwonego, bezprogowego basu Yamaha, który Marco wziął na sesję.

Gdy oficjalne zdjęcia zostały wysłane do wydawcy, przez przypadek dołączono również kilka zdjęć córki. Dział zajmujący się okładkami był pod wrażeniem i zasugerował wykorzystanie jej fotografii. Marco pomyślał, że to świetny pomysł, nawiązując do czasów winylowych okładek, które często były "czystą sztuką". Uznał, że zdjęcie córki, symbolizujące jego miłość i przyszłość, wraz z jego basem, będzie idealne. Zgodę na publikację podpisał z żoną, jako rodzice dziewczynki.

"Casa Mendoza": Zwrot o 180 Stopni

Drugi solowy krążek Mendozy, "Casa Mendoza", to "zwrot o 180 stopni" w stronę funk/jazz/world music. Początkowo miał to być materiał jazzowego tria Mendozy, ponieważ Ed, CEO Mascot Records, był wielkim fanem tego projektu. Producent Fabrizio uważał, że w Europie jest rynek na taką muzykę, jeśli zostanie odpowiednio zorganizowana. Marco zgodził się, pod warunkiem dodania gitary, aby wprowadzić więcej elementów rocka.

Skład tria uległ zmianie - Renato był zajęty współpracą z Prince’em, więc dołączył znakomity klawiszowiec Steve Weingart. W składzie znaleźli się również Joey Heredia na perkusji i Java Moreiera na gitarze, muzyk sesyjny współpracujący z takimi artystami jak Christina Aguilera i Pink.

Okładka albumu

Wyzwania i Eklektyzm "Casa Mendoza"

Marco Mendoza przyznaje, że nigdy więcej nie stworzy takiego albumu jak "Casa Mendoza". Słuchając go dzisiaj, czuje, że brakuje mu myśli przewodniej: "Najpierw masz jedno, a w następnym kawałku coś zupełnie innego." Wynikało to z chaotycznego procesu nagrywania - pracowali po dwa, trzy dni w różnych studiach, a Marco często wyjeżdżał na tygodnie, by później wracać do innych kompozycji.

Płyta jest "chaotyczna" i nie stanowi spójnej całości, co mu przeszkadza, choć zawiera "parę świetnych rzeczy". Materiał jest bardzo eklektyczny i artystyczny, a jego wydanie było ryzykiem. Ludzie nie do końca wiedzieli, o co chodzi, a czasopisma muzyczne, zorientowane na konkretne gatunki, miały problem z jego oceną. Mimo że "album pojawił się i zniknął", do dziś ludzie przynoszą go na koncerty do podpisu.

Osobiste Akcenty na "Casa Mendoza"

W utworze "Faith" z albumu "Casa Mendoza" śpiewają dwie bardzo ważne osoby dla Marco Mendozy: jego córka i mama. Mama Mendozy, tuż przed śmiercią, zadzwoniła i zostawiła mu śpiewającą wiadomość po hiszpańsku, opowiadającą o miłości. Marco musiał zamieścić to na albumie, co miało dla niego ogromne prywatne znaczenie. Był to "piękny, artystyczny hołd", w złożeniu którego pomógł mu producent Fabrizio.

Powrót do Hard Rocka: "Viva La Rock" i "New Direction"

Po eksperymentach z "Casa Mendoza", Marco Mendoza powrócił do bardziej klasycznego hard rocka. Na okładkach albumów "Viva La Rock" (2018) i najnowszego "New Direction" widnieje charakterystyczny symbol. Został on wymyślony przez jego przyjaciela i grafika Marka Allisona, z którym Marco współpracuje od czasów The Dead Daisies. Symbol ten, jak powiedział Allison, pochodzi od Majów i "oznacza wszystko to, kim jestem", symbolizując wolnego ducha, odwagę i skupienie na celu.

Symbol szybko "zaskoczył" i stał się tak popularny, że ludzie tatuują go sobie razem z podpisem "Viva La Rock". Stał się on symbolem drogi, pasji i solowej kariery Mendozy. Kiedy jest zmęczony, myśli o swojej drodze, co pozwala mu iść dalej.

Symbol z okładek

Ciemne Strony Muzycznej Kariery

Marco Mendoza szczerze opowiada o trudnościach związanych z muzyczną karierą. "Kiedy zaczynasz swoją przygodę, to marzysz o tym, by znaleźć się w takim miejscu jak ja. Tylko nikt nie mówi, że będzie ciężko, że będziesz wykończony, że będziesz samotny - nie zobaczysz rodziny przez wiele miesięcy. Że będziesz spać na lotniskach, w hotelach, klubach, dworcach kolejowych..."

Mimo to, Marco podkreśla, że "to paliwo w moim zbiorniku" i nie może doczekać się kolejnego "haju": kolejnej sceny, kolejnej publiczności. Poznał wielu dobrych ludzi i przyjaciół, a jego kariera to była "niesamowita przejażdżka", prawdziwy rollercoaster. Wiele razy dostał w kość, ale cieszy się z każdego kolejnego albumu, który otrzymuje dobre recenzje, spełniając marzenia z młodości.

Marco Mendoza 'Live For Tomorrow' 22.4.12

"New Direction": Nowy Kierunek w Czasach Pandemii

Prace nad czwartym krążkiem, "New Direction", rozpoczęły się we wrześniu 2019 roku z Sørenem. W grudniu tego samego roku mieli gotowe około 85% kawałków, planując dokończyć prace w lutym 2020 roku. Wtedy to świat stanął w miejscu z powodu pandemii. Początkowo album miał nosić tytuł "Take It to the Limit", a utwór tytułowy miał być pierwszym singlem, nakręcono do niego nawet teledysk.

Przez obostrzenia w podróżowaniu, dokończenie prac w studiu Sørena (Medley Studio w Danii) udało się dopiero w czerwcu 2021 roku.

Znaczenie Tytułu "New Direction"

Tytuł "New Direction" (Nowy Kierunek) nabrał głębszego znaczenia podczas pandemii. Słuchając demówek, Marco zauważył, jak utwory pasowały do sytuacji: "Shoot for the Stars" mówił o wierze w siebie i parciu do przodu, mimo trudności. "New Direction" uderzyło w niego jako przesłanie, że "jako świat rzeczywiście musimy dokonać teraz pewnych zmian". Nie tylko jako kraje, ale wszyscy muszą nauczyć się inaczej żyć, ponieważ świat "już nigdy nie będzie taki sam".

Gdy w czerwcu 2021 roku dokończyli płytę, tytuł "nowy kierunek" przewijał się jako "nowy sposób myślenia", "nowy sposób życia". Wytwórnia zgodziła się, by zmienić tytuł z "Take It to the Limit" (który już był znany jako singiel) na "New Direction" i wypuścić utwór tytułowy jako kolejny singiel. Album promowały więc "Take It to the Limit", "Shoot for the Stars" i "New Direction".

Marco Mendoza podkreśla, że to przesłanie jest czymś, w co sam wierzy: trzeba iść do przodu, być skupionym na celu, celować wysoko i mieć plan. "Shoot for the Stars" opowiada o tym właśnie, a "New Direction" to próba wprowadzenia zmian w naszym świecie i życiu, metodą małych kroczków. Teksty utworów idealnie pasowały do otaczającej rzeczywistości.

tags: #zrobie #z #cb #hydrant #piosenka