Pożary i Przemiany Krajobrazu Białegostoku: Między Zabytkiem a Inwestycją

Białystok, miasto z bogatą historią i unikalną architekturą, w ostatnich latach doświadcza intensywnych przemian, które często wiążą się z zanikaniem dawnej zabudowy. W tle dynamicznego rozwoju deweloperskiego, często powtarzają się incydenty pożarów opuszczonych lub zabytkowych budynków, budząc pytania o ich przyczyny i wpływ na dziedzictwo miasta.

Ostatnie incydenty i zagrożenia dla zabytków

Pożar pustostanu przy ulicy Młynowej 63

3 grudnia 2024 roku, przed godziną czwartą nad ranem, strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze domu przy ulicy Młynowej 63 na osiedlu Bema. Na miejscu stwierdzono rozwinięty pożar pustostanu. Czterema prądami wody nacierano na ognisko, jednocześnie ochraniając bezpośrednio zagrożony drewniany budynek tuż obok płonącego domu. Przez ponad trzy godziny przy Młynowej pracowało 19 strażaków. Szybko okazało się, że zaledwie dwa tygodnie wcześniej prezydent Białegostoku zarządzeniem włączył ten dom do gminnej ewidencji zabytków. Nieużytkowany dom był również włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków. Murowany budynek z lat międzywojennych, już bez dachu, stoi na działce między ulicami Mohylowską i Witebską. Miejski konserwator zabytków zgłosił prokuraturze przestępstwo zniszczenia zabytku w wyniku podpalenia i pożaru. W ostatnich latach siedem podobnych zawiadomień trafiło do prokuratury, lecz tylko jedno zakończyło się karą finansową nałożoną na sprawcę dewastacji zabytku.

Pożar zabytkowego pustostanu przy ul. Młynowej 63 w Białymstoku

Kamienica przy ulicy Dąbrowskiego 14

W kwietniu 2024 roku strażacy gasili pożar dwupiętrowej neorenesansowej kamienicy z oficynami z końca XIX wieku przy ulicy Dąbrowskiego 14, naprzeciwko kościoła św. Rocha, w centrum miasta. Obiekt od lat stał pusty i niszczał. Miasto sprzedało go w prywatne ręce w marcu 2014 roku, a remont planowany był na koniec 2015 roku, lecz nigdy się nie rozpoczął. Kilka miesięcy po pożarze dwóch pomieszczeń kamienicy prokuratura umorzyła postępowanie z powodu niewykrycia sprawcy. Biegły z zakresu pożarnictwa stwierdził, że najprawdopodobniej było to podpalenie, gdyż przy jednej ze ścian od strony podwórza znaleziono miejsce, gdzie zaczął się pożar, a po drugiej stronie kamienicy od strony ulicy ujawniono pojemnik z łatwopalną cieczą.

Pękające ściany i wpływ budownictwa deweloperskiego

2 grudnia 2024 roku dziekan Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej odwołał studentom zajęcia, gdyż na ścianach czteropiętrowego budynku z lat trzydziestych minionego wieku pojawiły się spękania. Kilka dni wcześniej w gabinecie dziekana zaczęły zacinać się drzwi, a część konstrukcji budynku, wybudowanego ze słupów i belek, "siadła". Zlecono badania geologiczne, a konstruktor dopuścił budynek do użytkowania, choć uczelnia monitoruje jego stan. W sąsiedztwie wydziału, przy ulicach Kijowskiej i Żółtej, trwają budowy kolejnych bloków, a za ogrodzeniem z blachy widać głębokie wykopy pod dwupoziomowe garaże. Czy mają one wpływ na pękające ściany budynku Politechniki? Wskażą to zlecone analizy. Mieszkańcy zabytkowego domu przy ulicy Grunwaldzkiej 20 informują dziennikarza "Kuriera Porannego", że w tej okolicy zmienia się poziom wód gruntowych z powodu trwających budów bloków.

Pękające ściany budynku Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej

Pożar przy ulicy Młynowej 47 w kontekście zmian urbanistycznych

W ostatnim roku budynek przy ulicy Młynowej 47 płonął dwukrotnie. Ostatnio, po godzinie 20 we wtorek, zapalił się budynek gospodarczy na tej posesji. Cztery zastępy strażaków szybko poradziły sobie z ogniem. Dyżurny Komendy Wojewódzkiej PSP w Białymstoku potwierdził, że pożar objął drewniane budynki gospodarcze położone obok wypalonego, niezamieszkałego domu przy Młynowej 47. Przyczyna pożaru jest nieznana; być może pomieszkiwali tam bezdomni, a może było to podpalenie. Działka o numerze geodezyjnym 619, położona jest w atrakcyjnym miejscu, dłuższym bokiem przylegając do ulicy Kijowskiej, a krótszym - do Młynowej. Ten odcinek Młynowej, między Wyszyńskiego a Łomżyńską, jest miejscem, gdzie spotykają się dwa światy: z jednej strony nowe i stare bloki, z drugiej drewniane i murowane białostockie „kamienice”. Część po stronie nieparzystej w ostatnich latach często nawiedzają pożary. Wiele tu pustostanów, opuszczonych budynków, zapewne już sprzedanych i czekających na wykupienie reszty okolicy. Kilka lat temu płonęły domy przy ulicach Angielskiej i Ostrowieckiej. Dziś na tych zgliszczach stoi półokrągły blok Rogowski Development na skrzyżowaniu ulic Kopernika i Kaczorowskiego. Dalej, w kierunku ulicy Bema, trwa budowa kolejnego blokowego „osiedla”. Pomiędzy ulicami Wyszyńskiego, Kaczorowskiego, Kopernika, Młynową trwa współzawodnictwo deweloperów o wykup kolejnych działek.

Zniszczony dom przy ul. Młynowej 47 i nowa zabudowa

Zmagania z ochroną przyrody i dziedzictwa

Dąb szypułkowy przy Wyszyńskiego i Młynowej

Na rogu ulic Wyszyńskiego i Młynowej, przy jednej z działek otoczonych płotem dewelopera z informacją "drzewo nam nie przeszkadza", w głąb posesji 29 stoi solidny dąb szypułkowy. Oględziny zlecone przez miasto wykazały, że ma 308 cm w obwodzie, co jest już podstawą do objęcia go prawną ochroną. Ponadto, drzewo wyróżnia się w skali miasta swoimi wyjątkowymi walorami przyrodniczymi i krajobrazowymi. Dąb przez kilka tygodni był pomnikiem przyrody, gdyż tak przed rokiem uznała poprzednia rada miasta na wniosek mieszkańców. Na drzewie zawisła zielona tabliczka pomnika przyrody. Nowy wojewoda podlaski uchylił decyzję starych radnych, podając dwa zastrzeżenia: w uchwale zabrakło "szczególnych celów ochrony pomników przyrody", a przed podjęciem decyzji nie odbyły się konsultacje społeczne. Decyzja wojewody dziwi, gdyż zanim objął to stanowisko, przez lata był wykładowcą Uniwersytetu w Białymstoku, gdzie uczył studentów na specjalizacji ochrona i promocja dziedzictwa kulturowego. Mieszkańcy dowiedzieli się o uchyleniu uchwały na początku grudnia, czyli 11 miesięcy później. Wiadomo też, że drugiej próby ochrony drzewa miasto nie podejmie, ponieważ obok ma stanąć nowy blok. Wycięcia drzewa nie planuje, bo rośnie na działce miejskiej, natomiast działkę sąsiednią miasto sprzedało deweloperowi wiosną 2022 roku. Nieoficjalnie wiadomo, że obok dębu ma przebiegać droga dojazdowa do parkingu, zatem nieznany jest jego los. Mieszkańcy wciąż walczą o ustanowienie dębu pomnikiem przyrody.

Dąb szypułkowy w Białymstoku, zagrożony przez inwestycję deweloperską

Odkrycie szczątków ludzkich przy ulicy Wyszyńskiego

Po drugiej stronie ulicy Wyszyńskiego ten sam deweloper wygrodził kolejną działkę pod bloki. Kiedy latem tego roku porządkował teren, z ziemi wyłoniły się szczątki ludzkich kości z dawnego cmentarza żydowskiego. To odkrycie wywołało oburzenie w gminie żydowskiej.

Odkryte ludzkie kości na działce deweloperskiej w Białymstoku

Bojary: historia płonących domów i deweloperskich ambicji

"Podpalacze i władza to jedno" - symbolika Bojar

Bojary, niegdyś podbiałostocka wieś, potem sukcesywnie włączana do miasta dzielnica, ściśle zabudowana niedużymi drewnianymi domami, przylega do centrum miasta. O ile Bojary uniknęły zniszczenia w czasach komuny, to wolności już nie zaznały. Dziś to miszmasz starych kamienic, zabytkowych drewnianych domów mieszkalnych, domów powojennych, willi budowanych w latach dziewięćdziesiątych oraz bloków stawianych przez deweloperów, gdzie tylko uda się coś wcisnąć. Enklawa wieżowców z betonowym otoczeniem, nazwana "Nowe Bojary", straszy z wysokości niczym osiedle mieszkań komunalnych w Singapurze. Serce historycznej dzielnicy Bojary to ulice Staszica, wybrakowana Chopina, wciąż wybrukowana Koszykowa i przerzedzona Wiktorii. Na tej ostatniej stał kiedyś drewniany dom pod numerem 6/1, w którym w zakonspirowanym mieszkaniu w 1905 roku kilka razy przebywał Józef Piłsudski. Na potrzeby ewentualnej ucieczki, z domu przy Wiktorii prowadził specjalny podkop na sąsiednią parcelę przy równoległej ulicy Koszykowej.

Ulica Koszykowa na białostockich Bojarach

Pożar domu Piłsudskiego i jego następstwa

W 2010 roku miasto sprzedało działkę razem z domem przy Wiktorii 6/1. Dwa lata później dom stanął w płomieniach. Był to jeden z najokazalszych na Bojarach. Pożar wybuchł nagle, a w środku nie koczowali bezdomni. Ogień zagrażał sąsiednim zamieszkałym drewnianym domom, a temperatura była tak wysoka, że u sąsiada rozpuściła się papa pokrywająca ganek. Przez kolejne sześć lat ruina przy Wiktorii 6/1 straszyła przechodniów, aż zniknęła. Pojawił się blaszany płot, a działka zarosła krzakami. Dziś przed płotem stoi dwujęzyczna tablica informacyjna i punkt na trasie turystycznej ścieżki spacerowej Szlak Bojar. Tuż nad tablicą na ogrodzeniu ktoś napisał czerwoną, ściekającą farbą: "podpalacze i władza to jedno".

Pusta działka po spalonym domu przy Wiktorii 6/1 w Białymstoku

Inne płonące Bojary

  • Ulica Skorupska 19: 4 lutego 2012 roku, o godzinie 5:20, wybuchł pożar opuszczonego drewnianego budynku z 1902 roku. Przez prawie trzy godziny, przy temperaturze -25 stopni Celsjusza, ogień gasiło sześć zastępów straży pożarnej. Straty oszacowano na 200 tys. zł. Całkowicie spłonęło poddasze, częściowo parter domu. "Przypuszczalną przyczyną pożaru mogło być podpalenie" - przekazał dwa dni później rzecznik prasowy podlaskich strażaków. Dziś parcela stoi pusta. Na sąsiedniej narożnej działce dogorywa jeszcze jeden stary drewniany dom, przypisany do ulicy Piasta 32.
  • Ulica Chopina 3: W maju 2012 roku kolejny raz palił się drewniany dom. Opuszczony w czerwcu 2005 roku, już w październiku został podpalony przez "nieznanych sprawców". Administrowany przez Zarząd Mienia Komunalnego, przed drugim pożarem planowo miał być przekazany stowarzyszeniu Nasze Bojary do stworzenia tu izby bojarskiej. Służby konserwatorskie widziały możliwość odbudowania domu po pierwszym pożarze, ale nigdy do tego nie doszło. Działka dzisiaj stoi pusta, służąc jako parking dla mieszkańców okolicznych bloków.
  • Ulica Piasta 35: 19 czerwca 2012 roku, po godzinie pierwszej w nocy, strażacy znaleźli ciało mężczyzny w płonącym budynku. Drewniany dom z lat 20. XX wieku był dobrze zachowany przez właścicieli, a w 2005 roku pracownicy konserwatora sporządzili kartę ewidencji zabytku. Dzisiaj nie ma po nim śladu, za to między stare domy wciśnięty jest dwupiętrowy klocek, a za nimi kolejne. Na dachu bloku deweloper zamontował napis z nazwą firmy, a na tyłach w skrawkach zieleni ustawił sztuczną palmę.
  • Ulica Ciepła 38: W czerwcu 2012 roku na osiedlu sąsiadującym z Bojarami spalił się należący do miasta opuszczony dom, a w nim czterech bezdomnych. Kilka tygodni później biegły z zakresu pożarnictwa stwierdził, że doszło do podpalenia. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że ofiary pożaru śmiertelnie zaczadziły się. Pożar wybuchł w korytarzu i odciął drogę ucieczki, co czyni mało prawdopodobnym, aby ogień zaprószył któryś z bezdomnych. Dzisiaj pod tym adresem jeden z deweloperów sprzedaje 306 mieszkań, które są w budowie.
Dawny dom przy ul. Piasta 35 w Białymstoku przed pożarem

Chichot historii przy Starobojarskiej 30

Na rogu ulic Starobojarskiej i Łąkowej, w domu przy Starobojarskiej 30, 15 sierpnia 1921 roku gościł Józef Piłsudski, po tym, jak odebrał honorowe obywatelstwo miasta. Przyjmował go tam prezydent Białegostoku Bolesław Szymański. W listopadzie 2011 roku, 90 lat po wizycie marszałka, ówczesny prezydent Tadeusz Truskolaski zapowiedział w mediach, że nie wyklucza wniosku do konserwatora o uznanie dawnego domu Szymańskiego za zabytek. W grudniu dom płonie. Dziś stoi tu blok zbudowany przez firmę od sztucznej palmy, a ku chwale Piłsudskiego deweloper ufundował i przykleił do fasady bloku tablicę na wzór kartusza z "czekoladowym" popiersiem marszałka. Kiedy prezydent Truskolaski podzielił się pomysłem wpisania domu do rejestru, w tym miejscu obowiązywał miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który otwierał drogę mieszkaniówce wielorodzinnej. Gdyby stał tu dom wpisany na listę zabytków, ulotniłaby się wizja dewelopera o wielkomiejskości miasta z murowanymi blokami.

Kartusz Józefa Piłsudskiego na elewacji nowego bloku przy Starobojarskiej 30

Białostocka "metoda" czyszczenia działek

Mieliśmy już na przełomie XIX i XX wieku styl wznoszenia charakternych domów, zwany białostocką szkołą muratorską - z wykorzystaniem czerwonej i żółtej cegły. Dzisiaj możemy już mówić o białostockim stylu i metodzie, jak wyczyścić działkę, wyprzedzając objęcie historycznego domu ochroną prawną.

Willa przy Artyleryjskiej 2/5 - przykład celowej rozbiórki

Do końca 2014 roku przy ulicy Artyleryjskiej 2/5 w centrum miasta stała unikatowa w skali kraju modernistyczna willa, wzniesiona w 1936 roku przez Józefa Zaczeniuka, znanego białostockiego budowlańca i filantropa. Niezamieszkały budynek z dwukondygnacyjną, kubiczną bryłą niszczał przez lata. Widniał w ewidencji zabytków, a konserwator rozpoczął procedurę wpisania drewnianej willi do rejestru zabytków. Pomimo, że właścicielki - makijażystka gwiazd Marta G. i właścicielka salonu barberskiego Emilia D. - wiedziały, iż nie można "majstrować" przy willi, w listopadzie 2014 roku po cichu zrównały ją z ziemią. Działały z premedytacją. Powód był ten sam, jak na Starobojarskiej - tu również plan zagospodarowania przestrzennego pozwalał na budowę bloku. Sąd ustalił, że kobiety w momencie rozbiórki miały podpisaną umowę przedwstępną z jednym z białostockich deweloperów na kwotę sięgającą 430 tys. zł. Sąd skazał właścicielki na zapłatę 300 stawek dziennych po 20 zł oraz nawiązkę po 10 tys. zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Deweloper otrzymał czystą działkę, a kilka lat później, w 2022 roku, sprzedawał już mieszkania w planowanym tu bloku, zbudowanym przez tego samego dewelopera, co na Starobojarskiej.

Willa modernistyczna przy ul. Artyleryjskiej w Białymstoku przed rozbiórką

Pożar domu historyka Tazbira przy Oskara Sosnowskiego 7

Ten sam deweloper w swoje plany wciągnął kolejną budowę bloku na działce, gdzie wcześniej stał zabytek. Tym razem niedaleko opery, przy ulicy Oskara Sosnowskiego 7 (dawniej Grunwaldzka 7). 30 maja 2020 roku, w sobotę nad ranem, spalił się na tej działce opuszczony dom z 1905 roku, w którym w międzywojniu mieszkała rodzina Tazbirów, z której wywodzi się Janusz Tazbir, znany polski historyk. Dom był zabytkiem ewidencyjnym i jednym z przystanków na białostockim Szlaku architektury modernistycznej. Rok wcześniej paliła się tu drewniana szopa, ale wówczas ogień nie przedostał się na budynek mieszkalny.

Pożar drewnianego domu przy ul. Grunwaldzkiej (obecnie Oskara Sosnowskiego) w Białymstoku

Cały obszar starej drewnianej zabudowy między ulicami Wyszyńskiego, Kaczorowskiego, Kopernika i Młynową już zapełnia się blokami i osiedlami bliźniaków. Drewniana zabudowa albo płonie, albo jest burzona pod nowe budowle. W ostatnich kilku latach bloki zastępują dawną zabudowę, a przy okazji płoną pustostany, ponieważ "łatwiej spalić, niż dostać zgodę urzędników na rozbiórkę". Po Bojarach teraz dzielnica Bema zamienia się w betonową sypialnię. Ani konserwator zabytków, ani władze samorządowe miasta nie mają ochoty na powstrzymanie tego procesu.

tags: #bialystok #kijowska #pozar