W ostatnich miesiącach Ząbki, miejscowość pod Warszawą, stały się sceną dwóch poważnych incydentów pożarowych, które wzbudziły niepokój wśród lokalnej społeczności. Mimo że ich przyczyny były różne, bliskość geograficzna i czasowa zdarzeń wywołała szerokie dyskusje i spekulacje.
Pożar samochodów w garażu podziemnym przy ul. Powstańców
W niedzielę wieczorem w Ząbkach, przy ulicy Powstańców 27, doszło do pożaru na podziemnym parkingu. Na miejsce zdarzenia skierowano liczne zastępy straży pożarnej, w tym m.in. jednostki do oddymiania i do napełniania butli ze sprężonym powietrzem. Nad akcją czuwali również policjanci i pogotowie ratunkowe.

Jak relacjonował st. bryg. mgr inż. Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta głównego PSP, na miejscu działało ponad 30 strażaków i 11 jednostek pożarniczych. Z budynku ewakuowano wszystkich mieszkańców, czyli około 300 osób. Pożar został opanowany, a następnie przystąpiono do przewietrzania obiektu. Na szczęście nie odnotowano osób, które podtruły się dymem lub zostały ranne.
W wyniku pożaru spłonęło kilka samochodów. Początkowe doniesienia mówiły o co najmniej pięciu autach, natomiast inne źródła wskazywały, że zniszczeniu uległo prawdopodobnie pięć pojazdów, a w efekcie pożaru miało spłonąć nawet osiem samochodów. Zdjęcia z miejsca zdarzenia, w tym spalone pojazdy, trafiły do sieci, opublikowane m.in. przez Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Wołominie.
Wcześniejszy pożar bloku mieszkalnego (3 lipca ub.r.)
Ten incydent był kolejnym poważnym pożarem w tej okolicy, poprzedzonym dramatycznym wydarzeniem z 3 lipca ubiegłego roku. Tego dnia, po godzinie 19, na osiedlu Kopernika, przy ul. Powstańców 62, zapaliło się poddasze bloku. Ogień objął trzy połączone ze sobą budynki, mające kształt podkowy.

W akcji gaśniczej brało udział ponad 300 strażaków i 77 pojazdów. Wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz zwrócił uwagę na prędkie tempo rozprzestrzeniania się ognia, tłumacząc, że 3 lipca panowały bardzo wysokie temperatury, co "niewątpliwie" wpłynęło na palne elementy w poszyciu dachu, prawdopodobnie wykonanego z drewna.
Strażacy, przeszukując wszystkie pomieszczenia, nie znaleźli ofiar śmiertelnych, nie ucierpiały także zwierzęta. Trzy osoby, które znajdowały się na zewnątrz obiektu, doznały "bardzo lekkich urazów", a trzech ratowników, w tym dwóch funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, zostało poszkodowanych. Żadna z rannych osób nie trafiła do szpitala.
W budynku, w którym mieszkało ponad 500 osób w ponad dwustu mieszkaniach, zniszczony został dach i mieszkania na czwartej kondygnacji. Pozostałe lokale zostały zalane wodą w trakcie akcji gaśniczej, co sprawiło, że mieszkania na dolnych piętrach również nie nadawały się do zamieszkania. Ogień dostał się również do piwnicy, gdzie znajdował się parking podziemny, rozprzestrzeniając się przez szachty techniczne. Dzień później prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.
Ustalenia prokuratury w sprawie pożaru bloku
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w Warszawie, prowadząca śledztwo, uzyskała opinię Zakładu Badania Przyczyn Pożarów i Rozpoznawania Zagrożeń Akademii Pożarniczej. Jak przekazała rzecznik prokuratury, prok. Karolina Staros, biegli zapoznali się z całym zgromadzonym materiałem dowodowym i brali udział w oględzinach budynku.
Z wniosków opinii wynika, że nie ustalono jednoznacznej przyczyny pożaru, jednakże jako najbardziej prawdopodobną przyczynę wskazano zaprószenie ognia. Co istotne, wykluczono natomiast podpalenie. Stwierdzono, że zainicjowanie procesu spalania nie miało miejsca w pomieszczeniach poddasza, lecz w przestrzeni pomiędzy elementami poszycia dachu skośnej części nad jednym z lokali mieszkalnych. Nie ma dowodów wskazujących na to, aby na fakt zaistnienia pożaru miało wpływ działanie bądź zaniechanie człowieka.
Na razie nie wiadomo, czy i kiedy blok będzie mógł zostać zasiedlony. Badanie sprawy wciąż trwa, a prokurator Karolina Staros podkreślała, że to żmudna praca, która potrwa jeszcze co najmniej kilka miesięcy.
Reakcje mieszkańców i spekulacje
Bliskość obu budynków (około 200 metrów) oraz fakt, że ogień wybuchł dwukrotnie w ciągu niespełna dwóch miesięcy, sprawiły, że pożary te były często zestawiane ze sobą. Mimo oficjalnego wykluczenia podpalenia dla pożaru bloku, plotki i "teorie spiskowe" rozprzestrzeniały się w internecie już od 3 lipca.
Dramatyczny pożar w Ząbkach. Ponad 500 osób nie może wrócić do swoich domów (UWAGA! TVN)
Mieszkańcy Ząbek, tacy jak państwo Krzysztof i Irena, przyznali, że "każdy się tu niepokoi". Państwo Marcin i Magda zauważyli, że "ludzie to lubią. Jak pan wejdzie na grupy ząbkowskie w mediach społecznościowych, to widać, że tam panikują". Przekonanie, iż pożar przypadkowy nie był, a może i inspirowany, nadal panuje wśród części mieszkańców. Pan Stanisław z kolei podkreślił, że "następny pożar, nie bardzo jest w Ząbkach spokojnie", ale ma nadzieję, że teraz będą pilnować, a monitoring i kontrole pożarowe "wyzwoliły" zwiększoną czujność.
Administracja osiedla Kopernik przeprowadza dodatkowe kontrole, pozakładano też nowe kamery monitoringu. Mimo to, wśród mieszkańców panuje solidarność. Jak zauważył pan Stanisław, wielu ludzi pomaga poszkodowanym, a mieszkańcy mogą liczyć na siebie. Pani Anna zapewniła o "świętym spokoju" w miejscowości, zaznaczając, że gmina działa, mimo że nigdy do takich przypadków, jeden po drugim, tutaj nie dochodziło. Pan Tytus dodał, że choć ostatni pożar w garażu nie wywołał "większej histerii", to powstało zamieszanie, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się roku szkolnego i konieczności zapewnienia dzieciom poszkodowanych rodzin dostępu do edukacji.
Rekomendacje i wnioski
Seria pożarów w Ząbkach, w tym zwłaszcza pożar bloku z 3 lipca, skłoniła Polską Izbę Inżynierów Budownictwa do wystosowania apelu o pilne rozpoczęcie przeglądu poddaszy przez zarządców budynków wielorodzinnych. Eksperci zaznaczyli, że szczególną uwagę należy poświęcić przestrzeniom, które mogły zostać samowolnie przekształcone lub znajdują się w nich materiały łatwopalne. Często strychy stanowią składowisko rozmaitych przedmiotów, które w razie pożaru stają się materiałem zwiększającym ogień. Izba podkreśliła, że "problem jest niestety z egzekucją, bowiem lokatorzy niejednokrotnie lekceważą zalecenia, a uporządkowany strych znowu zarasta zbędnymi przedmiotami."
tags: #podpalenie #w #zabkach #3 #auta