Do tragedii doszło w bloku w Chorzowie przy ul. Morcinka 15, gdzie w nocy wybuchł pożar mieszkania na drugim piętrze. Zdarzenie miało miejsce kilka minut przed godziną 1:00, kiedy to policjanci i strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze. Akcja ratunkowa była prowadzona w bardzo trudnych warunkach.

Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
Strażacy, którzy przybyli na miejsce około godziny 0:45, zastali bardzo rozwinięty pożar - ogień i dym wydobywały się przez okna płonącego mieszkania. W tym czasie, na parapecie siedziała kobieta, która próbowała uciekać z płonącego lokalu. Ogień odciął jej drogę na klatkę schodową.
Niestety, ratownicy nie zdążyli rozłożyć skokochronu, zanim kobieta, ratując się, zeskoczyła z parapetu. Była to 68-letnia kobieta, która doznała urazu nogi i została przekazana Zespołowi Ratownictwa Medycznego, a następnie przewieziona do szpitala. Kobieta przeżyła upadek.
Akcja ratunkowa strażaków szkolonych przez PCPM w Kenii [prawdziwe nagranie]
Ofiary i ewakuacja mieszkańców
W wyniku pożaru śmierć poniósł mężczyzna. Po ugaszeniu pożaru, w mieszkaniu znaleziono zwęglone zwłoki. Według wstępnych ustaleń, był to konkubent rannej kobiety.
Z budynku ewakuowano łącznie 17 osób. Niektóre z nich opuściły blok samodzielnie. Pierwsi na miejscu byli policjanci, którzy pomogli w ewakuacji mieszkańców, a następnie działania te kontynuowali strażacy. Dwóm osobom z mieszkań położonych powyżej lokalu objętego pożarem musiano udzielić pomocy ze względu na objawy zatrucia gazami pożarowymi. Zostały one przekazane Zespołowi Ratownictwa Medycznego.
Działania służb i stan budynku
Postawa interweniujących policjantów zasługuje na szczególne uznanie. Zachowali oni zimną krew i z pełnym zdecydowaniem przystąpili do ewakuacji mieszkańców. Działali sprawnie i skutecznie, ratując ludzi z zagrożonych lokali. Wykazali się ogromnym poświęceniem - mimo realnego niebezpieczeństwa weszli do zadymionych pomieszczeń, aby zapewnić bezpieczeństwo innym. Dwójka policjantów, którzy pomagali w ewakuacji i sami źle się poczuli, również trafiła do szpitala z objawami zatrucia gazami pożarowymi.
Na miejsce pożaru wezwano inspektora nadzoru budowlanego. Straty materialne okazały się bardzo duże - uszkodzona została instalacja elektryczna i wodna, a część konstrukcji należało rozebrać. Decyzją inspektora, mieszkania w pionie, w którym doszło do pożaru, zostały wyłączone z użytkowania. Mieszkańcy tego pionu znaleźli sobie lokale zastępcze na noc.
Strażacy zakończyli działania gaśnicze i ratunkowe o godzinie 5:29. Na miejscu zdarzenia wciąż pracują funkcjonariusze, którzy zabezpieczają teren oraz wykonują czynności procesowe mające na celu ustalenie przyczyn i dokładnych okoliczności tragicznego pożaru.
