Ochotnicze Straże Pożarne (OSP) w Polsce od lat mierzą się z wyzwaniem pozyskiwania i utrzymywania sprzętu, który często stanowi mieszankę pojazdów nowych, używanych, a także tych pochodzących z demobilu wojskowego czy cywilnego. Z jednej strony są to nowoczesne wozy gaśnicze, z drugiej zaś zabytkowe maszyny, które wciąż służą lokalnym społecznościom. Różnorodność floty OSP jest tak duża, że wystarczy przejechać z jednej gminy do drugiej, by sprzętowo znaleźć się w kompletnie innym świecie.
Prawne aspekty pozyskiwania sprzętu przez OSP
Przekazywanie sprzętu przez Państwową Straż Pożarną
Zgodnie z art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej, Państwowa Straż Pożarna (PSP) jest zobowiązana do przekazywania nieodpłatnie technicznie sprawnego, zbędnego sprzętu i urządzeń ochotniczym strażom pożarnym. Procedura ta jest uszczegółowiona w zarządzeniu nr 1 Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej z dnia 24 stycznia 2020 r. w sprawie gospodarki transportowej w jednostkach organizacyjnych PSP.
Jednostka OSP zainteresowana pozyskaniem zbędnego sprzętu powinna zwrócić się, za pośrednictwem właściwego terytorialnie komendanta powiatowego (miejskiego) Państwowej Straży Pożarnej, do Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej ze stosownym wnioskiem w tej sprawie.
Mienie Skarbu Państwa od Ministerstwa Obrony Narodowej
Inną drogą pozyskania pojazdów z demobilu jest nabór wniosków ogłaszany przez Ministra Obrony Narodowej o nieodpłatne przekazanie na własność mienia ruchomego Skarbu Państwa, będącego we władaniu jednostek organizacyjnych podległych Ministrowi Obrony Narodowej lub przez niego nadzorowanych. OSP, po sprawdzeniu na stronie MON wykazu mienia przewidzianego do przekazania, może złożyć wniosek w tej sprawie.
Wnioski te są rozpatrywane przez Komisję do spraw przekazywania mienia ruchomego Skarbu Państwa, powoływaną na podstawie rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej z dnia 10 maja 2018 r.

Pozyskiwanie zbędnego majątku ruchomego od organów administracji publicznej
Dodatkowo, na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 października 2019 r. w sprawie szczegółowego sposobu gospodarowania składnikami rzeczowymi majątku ruchomego Skarbu Państwa, jednostki OSP mogą wnioskować do danego organu administracji publicznej oraz kierowników jednostek o przekazanie zbędnych składników rzeczowych majątku ruchomego. Darowizny dokonuje się na pisemny wniosek zainteresowanego podmiotu.
Informacja o każdym zbędnym lub zużytym składniku rzeczowym majątku ruchomego jest zamieszczana w Biuletynie Informacji Publicznej na właściwej stronie podmiotowej.
Historyczne konteksty pozyskiwania pojazdów z demobilu po II wojnie światowej
Początki motoryzacji OSP: wojenne dostawy i zdobycze
Skąd pochodziły auta, którymi jeździli do pożarów zaraz po II wojnie światowej polscy strażacy? Czy rzeczywiście w większości z programu pomocowego UNRRA? Wiele publikacji wspomina o wielkich amerykańskich dostawach do naszego kraju, obejmujących również różnorodny sprzęt dla straży pożarnych.
Zaopatrzenie ze strony UNRRA, dzięki której do Polski trafiło około 25 tysięcy samochodów demobilowych, było tylko jedną z dróg pozyskiwania pojazdów dla Polski w latach 1945-1947. Inne to wojenne dostawy Lend-Lease oraz zakupy rządu polskiego w demobilach zachodnich. Nie należy też zapominać, że w znacznej części samochody ciężarowe stanowiły sprzęt zdobyczny i pozostawiony w Polsce przez Niemców po działaniach wojennych.
Pozyskiwane były w różny, niekiedy niecodzienny sposób. Najwięcej zdobytych zostało w walce lub ściągniętych z pola walki, a następnie remontowanych i oddawanych do użytku. Przykładem nietypowego źródła były samochody wydobywane z Zalewu Wiślanego, gdzie po ofensywie Armii Czerwonej w okresie decydującej ofensywy Armii Czerwonej na Pomorzu Niemcy, uciekając, pozostawili duże ilości sprzętu. Kilkaset samochodów i ciągników zostało zatopionych, gdy lód nie wytrzymał ciężaru pojazdów dywizji pancernej „Herman Gӧring” próbującej przedostać się przez zamarznięty Kanał Elbląski i Zalew Wiślany.
Niemieckie ciężarówki trafiały też do Polski w ramach powojennej rewindykacji mienia z terenów niemieckich. W 1949 roku w grupie samochodów ciężarowych większość stanowiły pojazdy pochodzące z powojennego demobilu, a 5% z innych źródeł, takich jak przedwojenne auta ukryte w czasie okupacji czy pojazdy sprowadzone prywatnie przez powracających żołnierzy.

System dystrybucji i wyzwania dla straży pożarnej
Najliczniejszą grupę pojazdów z demobilu tworzyły marki takie jak: Bedford, Chevrolet, Dodge, Ford, Fordson, GMC i Studebaker, z których każda była reprezentowana przez co najmniej trzy do pięciu modeli.
Kluczową kwestią była jednak dystrybucja tych pojazdów. Bezwzględny priorytet miało wojsko, następnie służby „utrwalające władze ludową” (bezpieka, KBW, milicja), a potem przedsiębiorstwa odbudowujące kraj. Straż pożarna znajdowała się na samym końcu kolejki. Oznaczało to, że dla strażaków pozostawały ostatki zaopatrzenia motoryzacyjnego w dalece niewystarczającej liczbie - pojazdy w najgorszym stanie technicznym, modele bardzo trudne w naprawie, wyeksploatowany sprzęt poniemiecki lub auta zużyte już wcześniej przez inne podmioty.
W latach 1967-1973 jedna z jednostek OSP użytkowała samochód pożarniczy amerykańskiej marki Dodge, który niestety bardzo często się psuł i większość czasu stał w garażu. Potwierdzenie tego stanu rzeczy znajdujemy również w literaturze, np. w książce „Sprzęt pożarniczy” autorstwa ppłk. poż. inż. Franciszka Kowalskiego z 1948 r., gdzie wspomina się o przekazaniu straży pożarnej kilku amerykańskich wozów Bantam BRC, do których części zamienne były praktycznie niedostępne.
Współczesne wyzwania i różnorodność floty OSP
Różnice w wyposażeniu na przykładzie Mazowsza
Współczesne ciężarówki w OSP to prawdziwa mozaika. Przykładem są jednostki z powiatu płockiego na Mazowszu. W OSP Korzeń służbę pełnią takie pojazdy jak Star 244 oraz 6-tonowy Citroen N350 z lat 1965-1972. Citroen N350, choć dziś wydaje się archaiczny (silnik z auta osobowego Citroen DS21 o mocy 100 KM i momencie obrotowym 164 Nm), był kiedyś bardzo nowoczesną konstrukcją i stał się wręcz zabytkiem na skalę europejską, wyprodukowanym w zaledwie 10 tysiącach sztuk. Użytkownicy tych pojazdów muszą radzić sobie z minimalnym dostępem do części zamiennych, ale oba wozy pozostają w pełni sprawne i zadbane.

Nowoczesność w OSP Gąbin
Zaledwie 12 kilometrów dalej, w OSP Gąbin, obserwujemy zupełnie inny obraz. Tamtejsza jednostka dysponuje nowoczesnym zestawem: czteroosiowym wozem strażackim MAN TGS 41.460 z 2017 roku (napęd 8x8), trzyosiową przyczepą niskopodwoziową marki Emtech (DMC 30 ton) oraz teleskopową ładowarką Bocat (napęd 4x4, silnik 100 KM, ramię 17,5 m, udźwig do 4 ton), wyposażoną w wymienny osprzęt. Różnice w wyposażeniu są gigantyczne i wynikają z odmiennych budżetów, wielkości gmin i ich sytuacji politycznych.
Adaptacja cywilnych ciężarówek: OSP Potęgowo
Często OSP decydują się na adaptację używanych pojazdów cywilnych. Przykładem jest OSP Potęgowo, która do przewozu 18 tysięcy litrów wody pierwotnie planowała odnowić wiekowego Jelcza 417 z cysterną Metalchem. Jednak pojawiła się możliwość zastąpienia 240-konnego Jelcza znacznie nowszym, 460-konnym ciągnikiem DAF XF Euro 5, który jeszcze rok wcześniej służył w firmie transportowej. DAF przeszedł niezbędne przygotowania: czerwona kabina uzupełniła się o białe wstawki, usunięto oznaczenia przewoźnika, zdemontowano przednią wyciągarkę i zamontowano oświetlenie pojazdu uprzywilejowanego wraz z dodatkowymi reflektorami drogowymi.

Nowe auto na służbie w OSP Przewóz
Ewolucja i rola demobilizowanych pojazdów na przykładzie wybranej OSP
Początki motoryzacji i pierwsza ciężarówka z demobilu: Star 20
Wiele jednostek OSP przez lata polegało na sprzęcie pozyskiwanym z różnych źródeł. Historia jednej z takich jednostek pokazuje ewolucję od sprzętu konnego do pojazdów z demobilu. Już wcześniej na wyposażeniu jednostki pojawiały się takie sprzęty jak trójkołowy wózek gaśniczy marki Magirus oraz motopompa DKW. Strażacy, wykorzystując elementy starej lawety armatniej, dostosowali wózek do zaprzęgu konnego.
W pewnym momencie do jednostki trafiła pochodząca z wojskowego demobilu ciężarówka skrzyniowa Star 20. W początkowej fazie służyła do holowania wózka gaśniczego, a strażacy jeździli na skrzyni ładunkowej. Prawdopodobnie na przełomie lat 50. i 60. XX wieku, po zdobyciu zbiornika-beczki, strażacy własnoręcznie przebudowali samochód na pojazd gaśniczy GBM 3/8. Sprzęt z wózka został przeniesiony do drewnianych skrytek, a strażacy wraz z kierowcą znaleźli schronienie w przedłużonej kabinie. Okresowo, na czas remontu i przebudowy Stara 20, jednostka otrzymywała z komendy powiatowej w Prudniku starego, wyeksploatowanego Bedforda.
Kryzys i modernizacja: Star A26P i Star 266
W kolejnych latach na wyposażenie jednostki, po sześcioletniej, dość intensywnej eksploatacji w Zawodowej Straży Pożarnej w Prudniku, trafił pojazd GBAM 2/8+8 Star A26P. W warunkach kryzysu gospodarczego strażacy borykali się z problemami z utrzymaniem sprzętu, co objawiało się m.in. brakiem akumulatorów i opon.
Na mocy porozumienia pomiędzy Komendantem Straży Granicznej a Prezesem Zarządu Głównego ZOSP RP Waldemarem Pawlakiem, do tej OSP trafił drugi już w historii wojskowy pojazd z demobilu. Tym razem był to wyprodukowany w 1987 r. Star 266 z nadwoziem warsztatowym B-SAM.

Incydent ze Starem 266 i jego skutki
Użytkowanie pojazdów z demobilu, nawet tych regularnie serwisowanych, wiąże się z pewnymi ryzykami. W dniu 22 kwietnia 2015 r. podczas ćwiczeń doskonalących na terenie kompleksu leśnego Borów Niemodlińskich, w czasie jazdy po gruntowej, wąskiej drodze, doszło do poważnej awarii Stara 266. Połamanie i wypadnięcie dwóch piór przedniego prawego resora spowodowało przemieszczenie przedniej osi i gwałtowną zmianę toru jazdy.
Pojazd zjechał na miękkie pobocze, a kierowcy w ostatniej chwili udało się wykonać manewr zapobiegający przewróceniu się pojazdu na dach, dzięki czemu po zatrzymaniu przewrócił się miękko na bok. Mimo, że w wozie znajdował się cały 6-osobowy zastęp, nikomu nic się nie stało, głównie dzięki niewielkiej prędkości, braku drzew w pobliżu i doświadczeniu kierowcy. Oprócz uszkodzonego resora i urwanych amortyzatorów doszło tylko do pogięcia zderzaka. Do wyciągania pojazdu zadysponowano specjalistyczny pojazd SCRd z JRG Brzeg oraz ciągnik LKT z Lasów Państwowych. W trakcie wyciągania uszkodzeniu uległ również przedni prawy błotnik i armatura układu pneumatycznego, a także brezentowy łącznik między kabinami. Incydent ten podkreśla znaczenie doświadczenia załogi i wyzwania związane z eksploatacją starszego sprzętu.