W ostatnich miesiącach Rosja odnotowała serię znaczących incydentów pożarowych oraz eksplozji, które budzą pytania o ich przyczyny i szerszy kontekst bezpieczeństwa. Chociaż bezpośrednie zagrożenie dla Polski wynikające z rozprzestrzeniania się ognia jest minimalne, charakter niektórych wydarzeń wskazuje na aktywność hybrydową i działania sabotażowe, które mają wpływ na regionalną stabilność.
Incydenty Pożarowe w Obwodzie Moskiewskim i na Terenie Rosji
Jednym z głośniejszych zdarzeń był pożar w miejscowości Friazino pod Moskwą, gdzie płonął instytut naukowo-badawczy. Lokalni obserwatorzy na Telegramie informowali, że ogień objął wszystkie piętra budynku, rozprzestrzeniając się na powierzchnię 4,5 tys. m kw. W akcji gaśniczej strażakom pomagały dwa śmigłowce. Instytut badawczy specjalizuje się w produkcji podzespołów elektronicznych i urządzeń komunikacyjnych, co dodaje wagi temu incydentowi. Nie jest jasne, co było przyczyną pożaru, choć niezależny kanał Meduza powiadomił o eksplozji w budynku.

Inny groźny pożar wybuchł na budowie na północy Moskwy, gdzie zginęło co najmniej osiem osób, a kilkanaście zostało rannych. Ogień objął obszar 1400 metrów kwadratowych, a do jego gaszenia skierowano ponad 200 strażaków i kilkadziesiąt jednostek sprzętu. Służby rosyjskie początkowo zakładały, że przyczyną było naruszenie zasad bezpieczeństwa podczas prac budowlanych. W tym kontekście prowadzone jest kompleksowe śledztwo.
Seria pożarów nie ograniczyła się do tych dwóch wydarzeń. Odnotowano również pożar kompleksu sklepów budowlanych w Odincowie, około 25 km od Moskwy. Początkowo ogień obejmował 500 m kw., ale szybko rozprzestrzenił się na 1800 m kw. Na miejscu pracowało 85 strażaków. W sieci pojawiły się przypuszczenia o udziale dronów, choć lokalizacja drona podobnego do Mugin-5 Pro w rejonie Bałaszychy wskazywała na małe prawdopodobieństwo jego związku z tym konkretnym zdarzeniem. Dodatkowo, donoszono o dymie dochodzącym z budynku Ministerstwa Obrony Rosji w Moskwie oraz o pożarze w teatrze Et Cetera w centrum Moskwy, który wymagał ewakuacji 50 osób.
Fala Rzekomej Dywersji i Działań Sabotażowych
Rosyjskie służby przekazały informacje o wzroście liczby incydentów, nie podając jednak szczegółów. Pomiędzy 18 a 26 grudnia odnotowano 55 podpaleń i eksplozji w Moskwie, Petersburgu, Leningradzie, Nowosybirsku, Twerze, Tule, Krasnojarsku, na terytorium Ałtaju i we wschodniej Rosji. Aresztowano 44 osoby. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rosji podało, że "sprawcami przestępstw byli w większości ludzie starsi i emeryci, jednocześnie byli wśród nich przedstawiciele młodszego pokolenia - uczniowie i studenci, którzy szukali możliwości zarobienia łatwych pieniędzy".
Podejrzani mieli działać na podstawie instrukcji anonimowych osób, przekazanych telefonicznie lub za pośrednictwem komunikatorów internetowych, z obietnicą nagród pieniężnych. Rosjanie twierdzą, że "za organizacją tego typu przestępstw stoją ukraińskie służby specjalne". Niezależne serwisy opozycyjne, takie jak Mediazona, zwróciły uwagę, że 55 aktów sabotażu w ciągu tygodnia byłoby rekordem, przypominając falę podpaleń wojskowych komisji rekrutacyjnych w latach 2022-2023.
Rosja oskarżona o wykorzystywanie lokalnych przestępców do przeprowadzania operacji sabotażowych
Mechanizm Działania "Agentury Proxy"
Służby intensywnie korzystają z tzw. agentury proxy, czyli osób werbowanych za pośrednictwem internetu do wykonania niezbyt skomplikowanych działań. Często są to osoby działające dla pieniędzy lub z motywacji politycznych bądź osobistych frustracji, które mogą nawet nie zdawać sobie sprawy, że pracują dla służb.
W połowie grudnia dokonano zamachu na generała Igora Kiryłowa, szefa Obrony Nuklearnej, Chemicznej i Biologicznej w rosyjskiej armii. Zmarł po wybuchu bomby zamontowanej w elektrycznej hulajnodze. To zabójstwo jest przypisywane wykorzystaniu agentury "proxy" pozyskanej przez wywiad ukraiński, gdzie ładunek wybuchowy miał zostać podłożony przez obywatela Uzbekistanu zwerbowanego za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Wśród spraw, w których przewijają się rosyjscy agenci "proxy", znaleziono osoby zwerbowane do monitorowania ruchu pociągów z Polski do Ukrainy, przewożących zaopatrzenie wojskowe. Ponadto, dwóch Polaków związanych z ruchem kibicowskim miało podjąć się pobicia w Wilnie Leonida Wołkowa, jednego z liderów rosyjskiej opozycji. W Niemczech ujawniono także sprawę emigrantów rosyjskiego pochodzenia, którzy rozpracowywali obiekty NATO w celu dokonania sabotażu.
Komentarz Eksperta: Propaganda czy Realne Zagrożenie?
Major dr Anna Grabowska-Siwiec, była oficer kontrwywiadu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, skomentowała te doniesienia, podkreślając ich czysto propagandowy wydźwięk. "Władze rosyjskie obawiają się tego typu działań, nie wiedzą, kto je organizuje, apelują do społeczeństwa, aby nie nawiązywać podejrzanych kontaktów przez internet. Przy okazji zastraszają społeczeństwo: uważajcie na takich ludzi, wam też może się coś stać" - wyjaśniła. Zwróciła uwagę na brak szczegółów śledztw i incydentów w rosyjskich informacjach, co podważa pewność co do skali i natury wskazanej serii dywersji.
Major Grabowska-Siwiec uważa, że Ukraina raczej nie ma możliwości prowadzenia na dużą skalę drobnych akcji sabotażowych w Rosji. "Do tego potrzeba zespołów ludzi nastawionych na ten rodzaj celu, wykonujących pracę przy typowaniu osób do pozyskania itd. Tymczasem w Ukrainie brakuje ludzi do fizycznej walki w obronie kraju. Sądzę, że ukraińskie służby preferują działania spektakularne, na miarę zniszczenia gazociągu Nord Stream II czy ostatniego zamachu na życie generała" - komentuje. Działania te mają na celu wzbudzanie emocji i zastraszanie władz rosyjskich.
Bezpośrednie Zagrożenie dla Polski
Analizując charakter ostatnich pożarów i incydentów w Rosji, w tym tych w obwodzie moskiewskim, należy stwierdzić, że bezpośrednie fizyczne zagrożenie dla Polski w postaci rozprzestrzeniania się ognia jest znikome. Opisane pożary miały charakter lokalny i nie generowały skutków transgranicznych.
Jednak kontekst tych wydarzeń, zwłaszcza roszczenia Rosji dotyczące ukraińskiej dywersji i wykorzystania "agentury proxy", wskazuje na szersze zagrożenia w sferze bezpieczeństwa. Aktywność "agentury proxy", w tym werbowanie osób do monitorowania strategicznych transportów czy do działań sabotażowych na terenie państw NATO, stanowi realne wyzwanie dla bezpieczeństwa wewnętrznego i kontrwywiadowczego Polski. Choć pożary same w sobie nie zagrażają Polsce, to hybrydowe metody działania, w których Rosja oskarża Ukrainę o organizację tego typu incydentów, a także próby wykorzystania obywateli państw trzecich do swoich celów, wymagają wzmożonej czujności i analizy ze strony polskich służb.