Port morski w Darłowie i jego okolice były w ostatnich latach sceną kilku poważnych incydentów z udziałem kutrów rybackich i wędkarskich. Zdarzenia te obejmowały pożar jednostki na pełnym morzu, awarię silnika z uszkodzeniem kadłuba przy falochronie, zatonięcie kutra w porcie oraz kolizję na podejściu do portu. Poniżej przedstawiamy szczegółowe informacje dotyczące tych wydarzeń, ilustrując wyzwania, z jakimi mierzy się lokalna flota rybacka i wędkarska.
Pożar kutra z Darłowa na pełnym morzu
Jeden z kutrów rybackich, mający swoją macierzystą bazę w Darłowie, zapalił się na pełnym morzu. Bezpośrednia przyczyna pożaru nie została natychmiast ustalona. Jednostka została odholowana na brzeg przez holownik, a na miejscu zdarzenia natychmiast rozpoczęto działania ratownicze. W akcji gaśniczej i poszukiwawczej brały udział dwa zastępy Straży Pożarnej z Darłowa i Sławna. Strażacy przeszukiwali ładownię oraz maszynownię kutra.
Na szczęście, załoga kutra została bezpiecznie ewakuowana, a w wyniku incydentu nikt nie odniósł obrażeń. Wstępne szacunki strat materialnych wyniosły około 120 tysięcy złotych. Zniszczeniu uległa część maszynowni oraz pokładu jednostki, jak poinformował st. kpt. Piotr Słupski, rzecznik prasowy PSP w Sławnie. Przyczyny pożaru są obecnie przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez policję, choć Straż Pożarna wskazuje, że ogień prawdopodobnie wybuchł w maszynowni.

Awaria silnika i uszkodzenie kadłuba przy falochronie
W innej sytuacji kuter rybacki, w wyniku awarii silnika, nie zdołał wpłynąć do kanału portowego i utknął przy falochronie po zachodniej stronie Darłówka. Dyżurny bosman portu w Darłowie poinformował, że jednostka, wskutek uderzenia w gwiazdobloki, doznała poważnego uszkodzenia kadłuba. Trwają ustalenia techniczne dotyczące możliwości przeniesienia kutra do portu. Operacja ta będzie wyjątkowo trudna z uwagi na ograniczoną nośność falochronu.

Zatonięcie kutra "Szyper" i wyzwania wędkarzy
W porcie morskim Darłowo doszło również do zatonięcia drewnianego kutra wędkarskiego "Szyper". Do zdarzenia doszło około godziny 17 w czwartek. Jednostka, która nie była eksploatowana od dwóch lat, rozszczelniła się podczas postoju przy nabrzeżu i ostatecznie zatonęła.
Armator kutra, Mariusz Szubert, obwinił za zaistniałą sytuację rząd, wskazując na brak wsparcia dla wędkarzy morskich po wprowadzeniu w 2019 roku zakazu połowu dorszy. Pan Szubert posiada w darłowskim porcie dwie jednostki wędkarskie, obie nieeksploatowane od dwóch lat z powodu wspomnianego zakazu. W 2020 roku udało mu się uzyskać pomoc rządową w wysokości 200 tysięcy złotych dla jednej z jednostek. Niestety, kuter "Szyper", który zatonął, nie otrzymał takiego wsparcia ze względu na "absurdalne przepisy". Mariusz Szubert wylicza, że roczne koszty utrzymania takiej jednostki w porcie to około 30 tysięcy złotych.
Armator próbował skorzystać z pomocy rządowej w 2020 roku, ale napotkał trudności biurokratyczne. Aby otrzymać wsparcie, musiał mieć wykonane 90 rejsów w ciągu pięciu lat, co spełnił, mając ich aż 135. Jednakże, przepis wymagał również 18 rejsów w piątym roku, czego "Szyper" nie spełnił. Mimo że ogólne warunki były spełnione, brak zgodności z jednym specyficznym wymogiem uniemożliwił uzyskanie pomocy.
Na szczęście, kuter był ubezpieczony. Następnego dnia rano podjęto próbę podniesienia jednostki za pomocą dźwigu, a następnie strażacy wypompowali z niej wodę. Decyzja o remoncie lub zezłomowaniu kutra zależy od stopnia uszkodzeń.
Warto przypomnieć, że od września 2019 roku ponad 100 jednostek zajmujących się morskim wędkarstwem rekreacyjnym pozostaje unieruchomionych w polskich portach. Główną przyczyną jest zakaz połowu dorszy, który był kluczowym źródłem dochodu dla wędkarzy. Po niemal rocznych negocjacjach, w 2020 roku część armatorów otrzymała wsparcie finansowe w ramach pakietu COVID-19 (200 tysięcy złotych) przeznaczone na złomowanie jednostek lub zmianę zakresu działalności. Obecnie trwają dalsze rozmowy w sprawie przyszłej pomocy dla wędkarzy.
DEBATA ➤ ZAKAZ połowu DORSZY w Bałtyku 2020
Kolizja kutra DAR 67 z rurą refulacyjną
W pobliżu wejścia do portu w Darłowie doszło również do kolizji kutra DAR 67 z rurą refulacyjną, którą ciągnął holownik "Marcin". Zdarzenie miało miejsce tuż przed godziną 22. Jeden z członków załogi kutra doznał obrażeń w postaci złamanych żeber. Kolizja wydarzyła się w odległości jednej mili morskiej od główek portowych.
Holownik "Marcin" transportował rurę refulacyjną, używaną w pogłębiarkach do przenoszenia piasku na brzeg. Kuter DAR 67, widząc holownik, zatrzymał silniki, lecz nie był świadomy, że jednostka ciągnie za rufą długą rurę. Zbigniew Jankiewicz z Centrum Dyspozycyjno-Kontrolnego Administracji Morskiej w Ustce przypuszcza, że rura mogła być nieoświetlona. Ostateczna decyzja o ewentualnej winie zostanie orzeczona przez Izbę Morską.
Na szczęście, dzięki temu, że kuter zatrzymał silniki, w kadłubie powstało jedynie wgniecenie. W przypadku tak niewielkiej jednostki z plastikowym kadłubem, przebicie go mogłoby grozić nawet zatonięciem. DAR 67 o własnych siłach wpłynął do portu, a następnie został wyciągnięty na nabrzeże. Poszkodowany członek załogi trafił do szpitala. Holownik kontynuował rejs do Gdańska, prawdopodobnie nie będąc świadomym zaistniałego wypadku.

tags: #darlowo #pozar #kutra #rybackiego