Ekskluzywny klub FHouse Warsaw, którego wnętrza spłonęły po bandyckim włamaniu i podpaleniu, odzyskuje swój wygląd sprzed pożaru. Jak wynika z ustaleń śledztwa, właściciele konkurencyjnego lokalu, którzy mieli zlecić zniszczenie FHouse Warsaw przy ul. Foksal, obecnie przebywają w areszcie. Zdarzenie, które swoim charakterem przypomina przestępcze porachunki z lat 90., miało miejsce we wrześniu 2019 roku, tuż przed planowanym otwarciem.

FHouse Warsaw - Ambitny Projekt na Klubowej Mapie Stolicy
W zabytkowej kamienicy Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego przy ul. Foksal 19, gdzie powstaje klub FHouse Warsaw, w 2019 roku zakończył się trwający trzy lata remont. Miało się tam otworzyć nowe, unikalne miejsce łączące kulturę, modę, muzykę, rozrywkę i biznes. Na czterech kondygnacjach budynku miały się znaleźć restauracja, klub, galeria, butik oraz przestrzeń na wydarzenia. Lokalizacja była reklamowana jako „unikalne miejsce w wyjątkowej oprawie”.
Noc Zbrodni na Foksal 19
Do podpalenia ekskluzywnego klubu nocnego przy ul. Foksal 19 w Warszawie doszło 16 września 2019 roku. W tym momencie ostatnie prace remontowe były już na wykończeniu, a właściciele szykowali się na huczne otwarcie, które miało nastąpić za dziesięć dni. W związku z tym przykrym incydentem, planowane na następny weekend otwarcie FHouse Warsaw, na którym mieli wystąpić między innymi Fedde le Grand, Gianluca Vacchi oraz Gromee, zostało przełożone.
Kamienica Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego była naszpikowana kamerami, dzięki czemu udało się zarejestrować całe zdarzenie. Nagranie z 16 września z godziny 5:30 przedstawia wnętrze stróżówki w nocnym bezruchu. Nagle szybę w oknie przebija łom, w wybitej dziurze pojawia się dłoń w rękawiczkach-wampirkach, znajduje klamkę i otwiera okno. Do środka wdrapuje się mężczyzna w spodniach moro, adidasach i kurtce z kapturem. Za nim niezdarnie wchodzi drugi, z gęstym zarostem, w czapce z daszkiem i białych rękawiczkach, trzymający w ręce łom.
SZOKUJĄCE NAGRANIA! Awantura pijanego wiceministra i puste gabinety za miliony! Michał Rachoń
„Włamanie, podpalenie i ucieczkę sprawców obejrzeliśmy na monitoringu” - mówi członek zarządu Fashion Poland Group. Kamery monitoringu zarejestrowały, jak wchodzą do środka przez wybite okno, a następnie biegają po pomieszczeniu, rozlewając na podłodze jakąś ciecz. „Na monitoringu widać, jak trzech mężczyzn rozlewa na podłodze jakąś miksturę, którą jak się później dowiedzieliśmy, specjalnie wymieszali na tę okoliczność. Nie była to zwykła benzyna, ale jakaś mieszanka, która znacznie szybciej się paliła” - opowiadał Śliwiński. Pożar zniszczył odnowione pod planowany w budynku "dom mody" wnętrza i strawił cały parter. Była to kamienica w trakcie remontu, dlatego też w środku nie było żadnych osób. Poszkodowani oszacowali straty na 5,5 miliona złotych.
Śledztwo i Przełom: Gang "Famy" i Zleceniodawcy
Sprawą natychmiast zajęły się policja i prokuratura. W połowie listopada nastąpił przełom - stołeczni policjanci rozbili zorganizowaną grupę przestępczą. Do sprawy zatrzymano 10 osób, w tym uznawanego przez śledczych szefa grupy, 41-letniego Krzysztofa U. pseudonim "Fama", który miał na swoim koncie zabójstwo i napady rabunkowe. U zatrzymanych podczas przeszukania znaleziono również nielegalną broń i środki odurzające. Pięciu mężczyzn z grupy powiązano z podpaleniem klubu.
W ramach prowadzonych czynności ustalono również osoby, które zleciły te przestępstwa. Zleceniodawcami było dwóch przedsiębiorców prowadzących konkurencyjną działalność wobec pokrzywdzonej spółki. Jak podaje portal TVN Warszawa, wśród mężczyzn zamieszanych w podpalenie jest 50-letni właściciel jednego z klubów w centrum Warszawy oraz jego o rok starszy wspólnik. To oni mieli zlecić podpalenie grupie przestępczej "Famy". Nie ujawniono, z jakim lokalem są powiązani (w opisach pojawia się jedynie, że jest to miejsce "z dobrym widokiem na miasto"). Pewne jest natomiast, że działania mężczyzn miały doprowadzić do wyeliminowania biznesu konkurencji jeszcze przed jego otwarciem. "Tydzień przed otwarciem zostaliśmy spaleni, jak się okazało, przez konkurencję" - komentują właściciele.

Aresztowania i Zarzuty
Dwaj biznesmeni, zleceniodawcy podpalenia, zostali zatrzymani 13 listopada 2019 roku. Przy zatrzymaniu tej dwójki stołecznym kryminalnym pomagali funkcjonariusze z CBŚP w Białymstoku. W miejscach ich zamieszkania zabezpieczono między innymi nielegalną broń, środki odurzające oraz pieniądze na poczet przyszłych kar. Dodatkowo tego samego dnia policjanci zatrzymali jeszcze 28-latka podejrzanego o udział w grupie "Famy", który był poszukiwany m.in. czterema listami gończymi.
Mężczyźni przebywają w areszcie. Nie przyznali się do winy, a jeden z nich złożył zeznania "sprzeczne z zebranym w sprawie materiałem dowodowym". Pięciu osobom przedstawiono zarzuty w związku ze zdarzeniem z nocy z 15/16 września 2019 r., polegającego na sprowadzeniu pożaru w celu zmuszenia przedsiębiorcy do zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej. Zatrzymanym mężczyznom może grozić nawet do 10 lat więzienia. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Odbudowa i Przyszłość FHouse Warsaw
Mimo ponad 5,5 miliona złotych strat, właściciele FHouse Warsaw się nie poddają. „Nie poddaliśmy się, staramy się walczymy i planujemy pod koniec marca otwarcie” - zapowiadają. Właściciele podpalonego klubu FHouse Warsaw ogłosili, że otworzą odbudowany klub w pierwszym kwartale 2020 roku. „Jesteśmy poruszeni tym, co się stało i jest nam niezmiernie przykro, że nie będziemy mogli spotkać się z Wami w zaplanowanym terminie. Nowa data otwarcia zostanie podana w dalszym terminie.”
„Tuż po tej tragedii przemknęło nam przez głowę, że zleceniodawcą mogła być nasza konkurencja. Szybko jednak odrzuciliśmy myśl o tym, że ktoś zastosowałby tak bandyckie rozwiązanie. Jest to dla nas bardzo bolesne - nasz team włożył w powstanie FHouse całe serce. To naprawdę ogrom pracy włożonej w planowe otwarcie klubu. Cieszyliśmy się na Halloween, Sylwestra, na wszystkie piękne kolacje wigilijne, które byście u nas - jesteśmy tego pewni - zorganizowali. Nie chodzi tylko o zyski, chodzi o fakt, że po tak intensywnych przygotowaniach chcieliśmy w końcu zobaczyć Was w naszych murach. Straciliśmy nie tylko dużo pieniędzy, ale również okazję, by zaskoczyć Was po raz pierwszy.” - dodają z żalem.
