W ostatnim czasie Galeria Słoneczna w Radomiu była przedmiotem doniesień związanych z bezpieczeństwem pożarowym, zarówno w kontekście rzeczywistego zdarzenia, jak i zaplanowanych ćwiczeń ewakuacyjnych.
Rzeczywisty pożar w magazynie sklepowym
Kilka minut przed godziną 22:00 służby ratownicze otrzymały informację o pożarze w jednym z centrów handlowych przy ulicy Chrobrego. Pierwsze zgłoszenie wpłynęło z systemu wykrywania pożaru, a kilka minut później pracownik centrum potwierdził tę informację. Gdy służby ratownicze dojechały na miejsce zdarzenia, pracownicy oraz klienci byli już na zewnątrz. Do pożaru doszło w jednym ze sklepowych magazynów.

Przebieg akcji strażackiej i przyczyny zdarzenia
Działania strażaków polegały na ugaszeniu pożaru, oddymieniu i przewietrzeniu obiektu. Cała akcja trwała około dwie godziny. Jako przypuszczalną przyczynę zdarzenia uznano zwarcie instalacji elektrycznej. Obiekt jest wyposażony w szereg urządzeń przeciwpożarowych, takich jak hydranty, oświetlenie ewakuacyjne oraz system sygnalizacji pożaru, który w tym przypadku w porę zaalarmował służby.
Korzyści z systemów tryskaczowych przeciwpożarowych w budynkach komercyjnych
Ćwiczenia ewakuacyjne i reagowania kryzysowego
Poza rzeczywistym incydentem, Galeria Słoneczna była również miejscem zorganizowanych ćwiczeń ewakuacyjnych. Około godziny 8:30 wokół Galerii Słonecznej powstał kordon, uniemożliwiający wejście pracownikom i klientom. Od strony ulicy Chrobrego stanęło pięć wozów strażackich, co mogło sugerować poważne zdarzenie.
Cel i przebieg symulacji
Choć w pewnym momencie sytuacja wyglądała groźnie, szybko okazało się, że były to jedynie ćwiczenia. Paweł Pora, rzecznik radomskiej straży pożarnej, wyjaśnił, że zarządcy dużych obiektów zatrudniający powyżej 50 osób mają obowiązek przeprowadzania ćwiczeń z ewakuacji raz na dwa lata. Właśnie z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w Galerii Słonecznej. Przy okazji tych obowiązkowych działań, straż pożarna przeprowadziła również własne ćwiczenia.

Realistyczne elementy ćwiczeń
Rzecznik straży zdradził, że w ramach symulacji "trochę zadymiliśmy pomieszczenia, zgłosiliśmy normalną drogą, strażacy biorący udział w akcji nawet o tym nie wiedzieli". Takie podejście pozwala na realistyczne sprawdzenie procedur i reakcji służb ratowniczych w warunkach zbliżonych do prawdziwego zagrożenia.