Pożary w Krynicy-Zdroju: Od historycznych tragedii po współczesne incydenty

Krynica-Zdrój, znana z urokliwych krajobrazów i zabytkowej architektury, na przestrzeni lat doświadczyła wielu zdarzeń pożarowych. Niektóre z nich wstrząsnęły mieszkańcami i na zawsze zapisały się w historii uzdrowiska, inne były szybkimi interwencjami służb ratunkowych. Poniższa artykuł przedstawia zarówno tragiczny pożar zabytkowej Willi Tatrzańskiej, jak i nowsze incydenty, które wymagały działania straży pożarnej.

Pożar Willi Tatrzańskiej w 1987 roku - historyczna tragedia

Zabytkowa perła Krynicy-Zdroju

Zabytkowa XIX-wieczna Willa Tatrzańska w latach świetności cieszyła się bardzo dużą popularnością. Została wybudowana w 1855 roku i pierwotnie nosiła nazwę „Pod Lwem”. Był to jeden z najważniejszych zabytków w stylu szwajcarskim w Krynicy-Zdroju, położony obok najważniejszych obiektów przy Bulwarach Dietla. W Willi Tatrzańskiej zamieszkiwało wówczas 18 rodzin, a na parterze znajdował się sklep spożywczy, zakład fotograficzny, fryzjer, zakład kosmetyczny, Klub Seniora i kawiarnia „Maleńka”, która była wówczas bardzo popularna.

historyczne zdjęcie Willi Tatrzańskiej w Krynicy-Zdroju przed pożarem

Tragiczna noc - przebieg pożaru i akcja ratunkowa

Dokładnie 3 marca 1987 roku w Krynicy-Zdroju przy Bulwarach Dietla doszło do pożaru, który okazał się tragiczny w skutkach. Około godziny 16.45 na poddaszu trzykondygnacyjnej zabytkowej willi "Tatrzańska" zauważono dym, ale zgłoszenie do krynickiej zawodowej straży pożarnej napłynęło dopiero o godz. 17.05. Kiedy na miejsce przyjechały pierwsze jednostki pod dowództwem komendanta straży Grzegorza Sudy, drewniany budynek stał w ogniu. Była to długa i bardzo skomplikowana akcja gaśnicza.

W miarę upływu czasu przybywało jednostek: dwie sekcje zawodowej straży pożarnej z Nowego Sącza, zakładowa straż pożarna z nowosądeckich ZNTK, ochotnicze straże pożarne z rejonu Krynicy, z miejscowości w dolinie Popradu, a nawet z Grybowa, Łącka i Starego Sącza. By możliwe było prowadzenie akcji nocą, ściągnięto z Nowego Sącza specjalny samochód oświetleniowy.

Po ewakuowaniu ludzi, zadaniem najważniejszym było uratowanie przed ogniem sąsiadujących z płonącym budynkiem willi „Witoldówka" i „Biała Róża”. Mieszkańcy, porzucając, choć nie bez wahań, swoje mienie, opuścili płonący budynek w tym, co mieli na sobie. Nie wszyscy zdążyli zabrać nawet kurtek i uciekali w strojach mocno niekompletnych. Ratownicy uratowali dwoje dzieci, które uwięzione w mieszkaniu przeżywały dramatyczne chwile. Strażacy usłyszeli ich krzyk i dzieci zostały uratowane.

Niestety, prawdopodobnie nie obeszło się bez ofiary śmiertelnej. Nie odnaleziono jednego z mieszkańców, uczestnika pierwszego etapu akcji ratunkowej. Według relacji świadków, wszedł on z gaśnicą na poddasze i zniknął z oczu towarzyszącemu mu ratownikowi, jak czytamy w relacji z pierwszych dni po pożarze.

W tamtym czasie był kłopot z pobieraniem wody, na zewnątrz panowało 17 stopni mrozu, więc najbliższy hydrant zamarzł. Jednostki pożarnicze doprowadzały wodę aż ze Starego Domu Zdrojowego i z ulicy Świerczewskiego. Gaszenie utrudniał silny wiatr, a do tego padał śnieg. Po godzinie 22 nagle rozerwał się łącznik węży strażackich, raniąc w głowę i nogi strażaka Stanisława Gronia z Krynicy, który natychmiast został przewieziony do szpitala. Z pomocy lekarskiej musiało korzystać także kilku innych strażaków, którzy doznali bardzo przykrych odmrożeń. Gaszenie trwało aż do godziny 4 nad ranem, a zgliszcza dogaszano jeszcze na drugi dzień. Pożar był widoczny z daleka, a straty oszacowano na 50 mln zł, co bez wątpienia czyniło go największym dramatem w mieście.

Naczelnik miasta, mgr Tadeusz Wołowiec, zapewnił ewakuowanym 44 osobom noclegi m.in. w Domu Zdrojowym i miejscowym hotelu. Mienie pogorzelców zostało przeniesione i zabezpieczone w pomieszczeniach zakładów pracy oraz w pobliskiej szkole muzycznej. Komisje badające przyczyny pożaru napotkały na ogromne trudności z powodu kłębów dymu i pary oraz miejscowego oblodzenia pozostałości budynku.

Zabytkowa Willa Tatrzańska otwarta

Wspomnienia mieszkańców - świadectwa tragedii

Ten pożar wstrząsnął mieszkańcami Krynicy-Zdroju. Tak to tragiczne wydarzenie zachowało się w pamięci Kryniczan, którzy wspomnieniami sprzed 30 lat podzielili się w mediach społecznościowych. Jedna z osób wspominała: „Ja też pamiętam. Jechałam autobusem z Zieleniewskiego na Tysiąclecie, wysiadłam w połowie drogi. Ludzie przekazywali sobie, że jest pożar.” Inna dodawała: „Dokładnie pamiętam. Mieszkałam nad Tatrzańską. Wiedziałam o tlących się kominach. Miało pójść gładko z gaszeniem. Nawet sklepu nie wzięto towaru, bo na pewno szybko zagaszą.” Z żalem wspominano także Józka Dulaka, który wrócił po rzeczy dla niemowlaka i zaginął w płomieniach.

Odbudowa i powrót do świetności

Po latach znalazł się inwestor, który odtworzył ten niezwykły budynek, dzięki czemu Willa Tatrzańska wróciła na swoje miejsce. Przy Bulwarach Dietla w Krynicy-Zdroju, między willami Witoldówką i Białej Róży, sądecka firma Erbet na zlecenie prywatnego inwestora (firmy Elfeko Inwestycje z Gdyni) odbudowała Willę Tatrzańską. Działka została przez firmę pozyskana w 2004 roku, ale dopiero w 2019 roku podjęto decyzję o odbudowie, a następnie rozpoczęto prace. Turyści mogą już podziwiać efekt - odbudowana willa stoi w swoim dawnym miejscu i zachwyca, przywracając dawny splendor temu ważnemu zabytkowi.

zdjęcie odbudowanej Willi Tatrzańskiej w Krynicy-Zdroju

Współczesne incydenty pożarowe w Krynicy-Zdroju

Pożar w kompleksie hotelowym (30 grudnia)

30 grudnia o godzinie 13.42 zastępy z JRG w Krynicy-Zdroju oraz OSP Muszyna zostały zadysponowane do działań na ulicy Czarny Potok w Krynicy-Zdroju. Po przybyciu na miejsce zdarzenia ustalono, że na terenie kompleksu hotelowego, w pawilonie, w którym nie było miejsc noclegowych, a znajdował się m.in. basen, siłownia, kręgielnia, sala dla dzieci i restauracja, powstał pożar w saunie zlokalizowanej przy basenie. Z informacji uzyskanych od personelu wynikało, że nie było osób zagrożonych, gdyż zostały one ewakuowane, a prąd elektryczny do pawilonu został odłączony. W budynku panowało bardzo duże zadymienie, obejmujące praktycznie cały pawilon, a dojście do miejsca powstania pożaru było bardzo trudne.

Działania zastępów straży pożarnej polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia. Strażacy, wyposażeni w sprzęt ochrony dróg oddechowych, weszli do wnętrza budynku i podali prąd proszku gaśniczego z gaśnic, co pozwoliło stłumić pożar. W czasie działań otrzymano informację, że do pracowników ochrony wpłynął alarm z jednej z wind, sugerujący możliwość uwięzienia osób. Po stwierdzeniu, że żadna z trzech wind nie znajdowała się na poziomie parteru z otwartymi drzwiami, podjęto decyzję o włączeniu prądu i sprowadzeniu wind do parteru. Po wykonaniu tej czynności nie stwierdzono obecności żadnych osób w windach, po czym ponownie odłączono prąd elektryczny od pawilonu.

Od obsługi hotelu otrzymano listę osób przebywających w obiekcie i ewakuowanych przed przybyciem strażaków. Na podstawie tej informacji potwierdzono, że wszyscy goście korzystający z pawilonu oraz stali pracownicy opuścili budynek (tj. 15 gości, w tym 12 dzieci, oraz 5 osób personelu). Pożar sauny został dogaszony z wykorzystaniem wewnętrznej sieci hydrantowej. Z uwagi na powstanie bardzo dużego zadymienia w całym pawilonie, dalsze działania skierowane były na oddymienie pomieszczeń i ich sprawdzenie. Ze względu na bardzo małą ilość okien możliwych do otwarcia, oddymianie przebiegało bardzo wolno.

W trakcie działań strażacy otrzymali informację od pracowników hotelu o braku kontaktu z jednym z pracowników - elektrykiem, który był odpowiedzialny za obsługę techniczną tego pawilonu. Ustalono, że pracownik ten na początku zdarzenia przebywał na zewnątrz budynku, jednak nikt nie był w stanie wykluczyć, że samowolnie nie wszedł do strefy objętej zadymieniem. Strażacy podjęli decyzję o pilnym przeszukaniu całego zadymionego pawilonu. Do pomieszczeń zadymionych wprowadzono strażaków w sprzęcie ochrony dróg oddechowych, a do pozostałych pomieszczeń wprowadzono ratowników w maseczkach. Po przeszukaniu wszystkich pomieszczeń nie odnaleziono żadnych osób. O zaginięciu osoby powiadomiono Policję. Po pewnym czasie wpłynęła informacja o odnalezieniu pracownika w miejscu jego zamieszkania.

akcja gaśnicza w Krynicy-Zdroju w budynku użyteczności publicznej

Pożar lodówki na ulicy Stara Droga (24 października)

W środę, 24 października, około godziny 23:22 na ulicy Stara Droga w Krynicy-Zdroju, na parterze w budynku wielorodzinnym, doszło do zapalenia się lodówki w pomieszczeniu gospodarczym. Do akcji gaśniczej zadysponowano zastępy Straży Pożarnej z JRG w Krynicy-Zdroju. Po przybyciu na miejsce zdarzenia ustalono, że występuje duże zadymienie. Na miejscu znajdowała się osoba zajmująca się mieszkaniami, która nie uskarżała się na żadne dolegliwości. Pozostałe mieszkania były niezamieszkałe.

Działania strażaków polegały na odłączeniu dopływu prądu do pomieszczenia oraz ugaszeniu palącej się lodówki. Następnie oddymiono i przewietrzono pomieszczenia budynku. Działania strażaków trwały około godzinę.

tags: #historyczny #pozar #krynica