Hruszowice: Pożar Cerkwi – Przyczyny i Skutki

W dyskursie polsko-ukraińskim, szczególnie w kontekście wydarzeń historycznych i ich współczesnych interpretacji, pojawiają się momenty, które wywołują silne reakcje i debaty. Jednym z takich zdarzeń była rozbiórka pomnika UPA w Hruszowicach, której towarzyszyły komentarze odwołujące się do bolesnych epizodów z przeszłości, w tym do historycznych działań wobec cerkwi.

Rozbiórka Pomnika UPA w Hruszowicach (2017)

W kwietniu 2017 roku w miejscowości Hruszowice na Podkarpaciu doszło do rozbiórki pomnika Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Wydarzenie to wywołało szeroki rezonans i stało się punktem zapalnym w relacjach polsko-ukraińskich, prowokując liczne komentarze i porównania historyczne.

Zdjęcie pomnika UPA w Hruszowicach przed rozbiórką lub w trakcie prac rozbiórkowych

Komentarz Piotra Tymy i Historyczne Paralele

W reakcji na rozbiórkę pomnika, ówczesny szef Związku Ukraińców w Polsce (ZUwP) Piotr Tyma skomentował to wydarzenie, rysując bezpośrednie paralele do przeszłości. Tyma następująco komentował rozbiórkę pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu: „W sprawie Hruszowic prowokatorzy triumfują. Oczywiście zapomnieli, czym skończył się Polski triumf w 1938 nad cerkwiami Chełmszczyzny”. Tymi słowami Tyma konkludował w tonie złowrogiej pogróżki, odnosząc się do tak zwanej akcji polonizacyjno-rewindykacyjnej, przeprowadzonej przed wojną na ziemi chełmskiej oraz na Podlasiu.

W kontekście tych wydarzeń i komentarzy, pojęcie „pożaru cerkwi” z tematu artykułu można interpretować jako odniesienie do historycznych akcji niszczenia czy „triumfu nad” cerkwiami, symbolizujących szersze konflikty i destrukcję dziedzictwa kulturowego i religijnego. Zdaniem Piotra Tymy, Wołyń miałby być rzekomo skutkiem polityki przedwojennej Polski, w tym wspomnianej akcji polonizacyjno-rewindykacyjnej. Obciążanie przedwojennej Polski odpowiedzialnością za krew przelaną na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej jest konsekwentną linią kolejnych prezesów Związku Ukraińców.

Związek Ukraińców w Polsce a Interpretacja Historii

Zarówno Mirosław Skórka, prezes Związku Ukraińców w Polsce, jak i Piotr Tyma, są przedstawicielami autochtonicznej mniejszości ukraińskiej w Polsce. Grupa ta, wraz z innymi grupami wschodniosłowiańskimi, została rozsiedlona na powojennym terytorium Polski w wyniku operacji „Wisła”. Obaj urodzili się na Ziemiach Odzyskanych - Skórka w okolicach Kołobrzegu, a Tyma na Dolnym Śląsku. Jest to istotne o tyle, że operacja „Wisła” w subiektywnym odczuciu wysiedlanej ludności sprzyjała pielęgnowaniu historycznych pretensji wobec Polski.

Linia Związku Ukraińców w Polsce, reprezentowana przez kolejnych jego prezesów o takim właśnie rodowodzie, nie jest zatem dziełem przypadku, lecz wynika z historii rodzinnej. Od resentymentów tych nie były wolne zresztą kolejne pokolenia także tej wysiedlonej ludności, która nie poczuwała się do narodowości ukraińskiej, np. Łemków. Prezes Skórka twierdzi, że „terytoria, które znajdują się dziś w granicach Polski, są integralną częścią ukraińskiej tożsamości i historii”, a mówiąc o Przemyślu, Chełmie czy Sanoku, zaznacza, że „ukraińska historia jest obecna na tych terytoriach od zawsze”. Na temat Ukraińców w II Rzeczypospolitej prezes Skórka twierdzi, że „ci ludzie nie chcieli być polskimi obywatelami, przymusowo przyłączono ich do państwa polskiego”. Ponadto argumentuje, że przyczyną bojkotu przez Ukraińców wyborów do Sejmu przed wojną była niechęć do „legitymizowania polskiej okupacji”.

Najbardziej znamienne są jednak słowa Skórki, że „to, co stało się w latach wojny i po wojnie, to rezultat polityki przedwojennej Polski” oraz: „Za to, co stało się na Wołyniu, ponosi odpowiedzialność Druga Rzeczpospolita, to rezultat ich polityki”. Gwoli uczciwości należy zaznaczyć, że prezes Związku Ukraińców w Polsce nie usprawiedliwia wołyńsko-małopolskiego ludobójstwa, ponieważ portretuje on wydarzenia z okresu drugiej wojny światowej oraz tuż po niej przede wszystkim jako wzajemny konflikt.

Mapa obszarów objętych operacją

tags: #hruszowice #pozar #cerkwi