Zapalenie Reichstagu: Początek nowej epoki
Minęło 90 lat od podpalenia Reichstagu, wydarzenia, które stało się jednym z pierwszych kroków do przekształcenia Republiki Weimarskiej w Trzecią Rzeszę. W nocy z 27 na 28 lutego 1933 roku spłonął budynek niemieckiego parlamentu w Berlinie. Pożar wybuchł wieczorem 27 lutego 1933 roku. Alarm przeciwpożarowy ogłoszono krótko po godzinie 21:00, a do 23:00 ogień zajął kopułę budynku. Według berlińskiej straży pożarnej, zgłoszenie o pożarze otrzymano o 21:13. Źródeł ognia było sporo, podłożono go w kilku pomieszczeniach, przejściach oraz w sali plenarnej. Na sali posiedzeń doszło do deflagracji, w wyniku której zniszczony został przeszklony sufit oraz oszklenie wznoszącej się nad nim kopuły. Powstały silny prąd powietrza umożliwił niezwykle szybkie rozprzestrzenienie się ognia. Wezwano aż 15 jednostek straży pożarnej, które do gaszenia użyły wody z pobliskiej Sprewy. Wysoka temperatura uniemożliwiła dotarcie do centrum pożaru, zmuszając strażaków do ograniczenia się do zahamowania jego rozprzestrzeniania się. Sytuację udało się opanować po około 25 minutach po północy 28 lutego.

Podpalenie Reichstagu miało miejsce zaledwie tydzień przed zaplanowanymi wyborami parlamentarnymi 5 marca 1933 roku. Adolf Hitler, zaprzysiężony jako Kanclerz Rzeszy 30 stycznia 1933 roku, dążył do uzyskania samodzielnej, bezwzględnej większości parlamentarnej dla NSDAP (powyżej 50% mandatów) i wyeliminowania lewicowej opozycji. Wiedział, że bez radykalnych decyzji nie uzyska powyżej 50% mandatów. W konsekwencji Hitler złożył do prezydenta Hindenburga wniosek o rozwiązanie Reichstagu i ogłoszenie przedterminowych wyborów, co było częścią umowy koalicyjnej z DNVP. Prezydent wniosek przyjął. Celem Hitlera było również skupienie całej władzy w swoich rękach poprzez uchwalenie tzw. „Ustawy o pełnomocnictwach” (niem. Ermächtigungsgesetz).
Natychmiastowa reakcja i oskarżenia nazistów
Na miejsce zdarzenia bardzo szybko przybył szef pruskiej policji politycznej Rudolf Diels. Niedługo potem pod Reichstagiem pojawiła się cała czołówka największych nazistowskich zbrodniarzy, w tym Adolf Hitler, marszałek i przywódca Luftwaffe Hermann Wilhelm Göring, minister propagandy Joseph Goebbels oraz minister spraw wewnętrznych Wilhelm Frick.
Naziści od razu zrzucili odpowiedzialność na komunistów. Göring, występując przed szereg, grzmiał: „To komunistyczna zbrodnia wymierzona w nowy rząd!”. Hitler, widząc dym, wołał: „To jest początek powstania komunistów, uderzą teraz! Nie ma teraz litości; kto stanie nam na drodze, będzie zniszczony. Niemiecki naród nie będzie miał zrozumienia dla okoliczności łagodzących. Wszyscy komuniści będą rozstrzeliwani na miejscu. Posłowie partii komunistycznej muszą jeszcze dziś w nocy zostać powieszeni. Trzeba znaleźć wszystkich powiązanych z komunistami. Nie będzie też żadnego pobłażania wobec socjaldemokratów!”.

Pożar stał się natychmiastowym pretekstem do prześladowań. Jeszcze tej samej nocy, 28 lutego 1933 roku, Hermann Göring, pełniący funkcję komisarycznego ministra spraw wewnętrznych Prus, wprowadził zakaz wydawania prasy komunistycznej i socjaldemokratycznej. Zamknięto biura KPD, a wielu jej członków objęto aresztem prewencyjnym. W Berlinie zaaresztowano ponad 1500 osób należących do KPD, w tym wszystkich członków komunistycznej frakcji parlamentarnej Reichstagu. Policji nie udało się pojmać przywódców partii, którzy odbywali tajną naradę w niewiadomym miejscu.
Marinus van der Lubbe: Proces i niewyjaśnione okoliczności
W spustoszonym przez ogień budynku policjanci zatrzymali 24-letniego Holendra Marinusa van der Lubbego, murarza z Lejdy. Van der Lubbe, niezrównoważony psychicznie, niemal niewidomy, bezrobotny sympatyk komunizmu o anarchistycznych skłonnościach, przyjechał do Berlina, by zaprotestować przeciwko przejęciu władzy przez nazistów. Podczas przesłuchania przyznał się do podłożenia ognia w gmachu parlamentu i utrzymywał, że działał w pojedynkę. Świadek Werner Thaler, zecer, który krótko po godz. 21 przechodził obok siedziby parlamentu, usłyszał brzęk rozbijanej szyby i dostrzegł cień tajemniczej postaci wchodzącej do budynku przez okno, a wkrótce potem płomień. Zawiadomił policję.
Oprócz van der Lubbego, o podpalenie Reichstagu oskarżono prominentnych działaczy partii komunistycznej:
- Ernsta Torglera (przewodniczącego frakcji KPD w Reichstagu)
- Bułgarskich komunistów: Georgiego Dimitrowa (późniejszego sekretarza generalnego Kominternu), Błagoja Popowa i Wassila Tanewa.

Oskarżenie próbowało przedstawić podpalenie jako sygnał dla komunistycznych wystąpień zbrojnych przeciwko państwu niemieckiemu. Proces trwał do 23 grudnia 1933 roku. Van der Lubbe został skazany na karę śmierci, którą wykonano 10 stycznia 1934 roku. Pozostali oskarżeni zostali uniewinnieni z braku dowodów winy.
Apatyczny wygląd van der Lubbego podczas jego procesu podsycił spekulacje, że został odurzony narkotykami, by ułatwić przyznanie się do prawdy lub zapewnić jego milczenie. Sąd w 1967 roku pośmiertnie uchylił wyrok śmierci, ale wydał wyrok za podpalenie - 8 lat. Dopiero sąd w 2008 roku uznał, że van der Lubbe nie podpalił Reichstagu i wyrok unieważniono, z uzasadnieniem, że kara śmierci została orzeczona na podstawie nazistowskich poprawek niezgodnych z elementarnymi zasadami praworządności. Okoliczności pożaru do dziś nie zostały wyjaśnione.
Niedawno, 90 lat po wydarzeniu, ciało młodego komunisty zostało ekshumowane w nadziei na znalezienie ostatecznej odpowiedzi. Głównym celem ekshumacji było ustalenie, czy van der Lubbe został pochowany w nieoznakowanym grobie na Cmentarzu Południowym w Lipsku i odpowiednie jego upamiętnienie. Patolog badał również szczątki pod kątem śladów toksyn, co może dostarczyć poszlak, czy młody murarz został użyty przez nazistów do zrzucenia winy na komunistów. Organizator ekshumacji, Alfred Otto Paul, optymistycznie zapowiada, że rezultaty badań będą doniosłe.
Spór o sprawców: Samotny podpalacz czy nazistowska prowokacja?
Przez większość stulecia, zwłaszcza po II wojnie światowej, panowało przekonanie, że to naziści zainscenizowali podpalenie Reichstagu, by mieć pretekst do likwidacji demokracji w Niemczech. Jednak większość historyków, w tym Hans Mommsen, nie zgadza się z teorią, że za pożar odpowiadają członkowie partii Hitlera. Ich zdaniem, ówczesne doniesienia sugerują, że kierownictwo partii nazistowskiej było zaskoczone wiadomością o pożarze, a nawet przerażone, że atak był początkiem powstania komunistycznego. Ponadto, van der Lubbe sam przyznał się do winy, wielokrotnie twierdząc, że sam podłożył ogień, aby zainspirować robotników do powstania „przeciw kapitalistycznym rządom i faszystowskiemu przejęciu władzy”.
Jednak w ostatnich latach pojawiło się wiele wątpliwości, bazujących na nowo odkrytych źródłach. Historycy, fizycy i eksperci pożarnictwa wykluczają możliwość, że mocno niedowidzący Marinus van der Lubbe mógł podłożyć ogień w Reichstagu w ciągu 15 minut, działając jedynie w pojedynkę. W zgliszczach znaleziono substancje łatwopalne, np. fosfor, oraz zwęglone tekturowe tabliczki z nazwiskami posłów, które pozwoliły na szybkie rozprzestrzenienie się ognia. Przeciwnicy tezy o samotnej akcji twierdzą, że van der Lubbe nie miał czasu na szukanie ich w szafach i rozłożenie na podłodze.
Z drugiej strony, szybkie przybycie Hermanna Göringa na miejsce zdarzenia, a także jego deklaracje i gotowy projekt zarządzenia „o ochronie narodu i państwa” ministra spraw wewnętrznych Wilhelma Fricka, wskazują na udział narodowych socjalistów. Przed Norymberskim Trybunałem Hans Gisevius zeznał, że to Karl Ernst z rozkazu Goebbelsa zorganizował oddział SA, który przedostał się do gmachu parlamentu tunelem i rozlał łatwopalną mieszaninę fosforową w sali plenarnej. Autorzy publikacji "Pożar Reichstagu. Historia prowokacji" zaznaczają, że podejrzanie szybkie pojawienie się Göringa świadczy o tym, że musiał wiedzieć wcześniej o podpaleniu.

Tezę o nazistowskiej prowokacji wspierali komuniści na wygnaniu, m.in. Willi Münzenberg, którzy opublikowali ją w tzw. „Brunatnej Księdze” (niem. Braunbuch über Reichstagsbrand und Hitler-Terror) w 1933 roku w Paryżu. We wrześniu 1933 roku w Londynie powołano międzynarodową komisję śledczą pod przewodnictwem Denisa Nowella Pritta, która miała wyjaśnić okoliczności pożaru. Komisja oczyściła z zarzutów oskarżonych komunistów, a za winnych podpalenia uznała przywódców narodowych socjalistów, m.in. Hermanna Göringa.
Polityczne konsekwencje: Droga do totalitaryzmu
Sposób wykorzystania incydentu pożaru Reichstagu był decydującym krokiem na drodze do pełnego przejęcia władzy w Republice Weimarskiej przez NSDAP i przekształcenia republiki parlamentarnej w monopartyjne policyjne państwo totalitarne. Pod wpływem dramatyzmu wydarzeń, Prezydent Rzeszy Paul von Hindenburg został nakłoniony przez Adolfa Hitlera i Franza von Papena do podpisania już 28 lutego w trybie art. 48 konstytucji Republiki Weimarskiej, tzw. Reichstagsbrandverordnung - dekretu „O ochronie narodu i państwa” (niem. Verordnung zum Schutz von Volk und Staat).
Potęga Hitlera. Droga do władzy. Część pierwsza.
Dekret ten, na tydzień przed przedterminowymi wyborami do Reichstagu, zawieszał „czasowo” podstawowe prawa obywatelskie zawarte w konstytucji weimarskiej z 1919 roku, sankcjonując prawnie prześladowanie opozycji politycznej NSDAP przez policję pruską (podporządkowaną Hermannowi Göringowi) i SA, której oddziałom Göring nadał uprzednio pełne uprawnienia policyjne jako tzw. policji pomocniczej (niem. Hilfspolizei). Dekret zawieszał m.in.:
- tajemnicę korespondencji,
- wolność zgromadzeń,
- nietykalność osobistą obywateli i ich mieszkań,
- wolność publikacji,
- dopuszczał „areszt prewencyjny”, czyli internowanie bez nakazu sądowego przez policję.
Co najważniejsze, zawieszał również możliwość sądowej kontroli decyzji administracyjnych podjętych w jego trybie. Rozstrzygające było również powierzenie wykonania dekretu ministrowi spraw wewnętrznych, a nie ministrowi wojny Rzeszy.
Jeszcze w nocy z 27 na 28 lutego nazistowskie bojówki SA i SS aresztowały kilka tysięcy politycznych przeciwników, głównie komunistów. W ciągu kilku dni liczba aresztowanych przekroczyła 10 tys. Bezpośrednio po podpaleniu Reichstagu zaaresztowano 4 tysiące komunistów, którzy zostali przeniesieni do prowizorycznych obozów koncentracyjnych. Dekret „O ochronie narodu i państwa” dał podstawę do aresztowania nie tylko licznych funkcyjnych partii lewicowych, lecz również krytycznie nastawionej inteligencji, np. dziennikarza Carla von Ossietzkiego czy pisarza Ericha Mühsama. Kilka dni później policja zaaresztowała przewodniczącego partii komunistycznej Ernsta Thälmanna. Wielu komunistów zmuszonych było opuścić kraj. Atmosfera narastającego terroru w dużym stopniu wpłynęła na wyniki kolejnych wyborów parlamentarnych, które odbyły się 5 marca 1933 roku. Przyniosły one NSDAP 44% głosów, a wraz z dwoma mniejszymi ugrupowaniami narodowo-konserwatywnymi po raz pierwszy uzyskała większość w parlamencie (51,9 proc.), ugruntowując swoją dominującą pozycję.
Korzystając z unieważnienia mandatów deputowanych komunistycznych oraz nieobecności części socjaldemokratów, Reichstag 24 marca 1933 roku przyjął tzw. „Ustawę o pełnomocnictwach” (niem. Ermächtigungsgesetz), co pozwoliło Hitlerowi na wydawanie dowolnych ustaw bez względu na treść konstytucji. Dekret zawieszający obowiązywanie podstawowych praw obywatelskich pozostawał w mocy aż do końca III Rzeszy, pozwalając Hitlerowi rządzić na zasadach permanentnego stanu wyjątkowego i stanowiąc wygodny środek do nadania jego dyktaturze pozorów legalności. Ogłoszenie dekretu „O ochronie narodu i państwa” powszechnie uznawane jest za koniec Republiki Weimarskiej i początek III Rzeszy. W praktyce, wejście w życie nowego prawa pozwoliło nazistom rozprawić się ze wszystkimi przeciwnikami politycznymi, a Niemcy stały się państwem policyjnym.
Przywódcy narodowych socjalistów byli przeciwni przeprowadzeniu procesu sądowego w sprawie podpalenia, jednak naciski z zagranicy uniemożliwiły jego zablokowanie. W miesiąc po podpaleniu, 29 marca 1933 roku, rząd wprowadził Lex van der Lubbe (niem. Gesetz über Verhängung und Vollzug der Todesstrafe). Już 7 marca Adolf Hitler zażądał zmian w prawie karnym, tak by domniemany podpalacz Reichstagu mógł być skazany na karę śmierci zgodnie z zarządzeniem wyjątkowym, a nie według prawa obowiązującego w dniu zdarzenia.
Koncern IG Farben i jego związki z nazistami
W kontekście dojściu nazistów do władzy i radykalnych zmian w Niemczech, pojawiają się pytania o rolę potężnych karteli przemysłowych. Tekst porusza „tezę karkołomną” (far-fetched thesis), choć „daje do myślenia”, dotyczącą rzekomego opłacenia podpalenia Reichstagu przez IG Farben. Chociaż brakuje bezpośrednich, jednoznacznych dowodów w przedstawionym materiale, które potwierdzałyby, że IG Farben bezpośrednio opłacił podpalenie Reichstagu, to fakty historyczne, o których mowa w tekście, dowodzą, że koncern ten był znaczącym sponsorem nazistów w objęciu przez nich władzy.
IG Farben, kartel chemiczno-naftowo-farmaceutyczny, powstały z połączenia trzech niemieckich firm: Bayer, BASF i Hoechst, miał ambicje „podbicia świata i nim zawładnięcia”. Koncerny te były już kluczowe podczas I wojny światowej, rozwijając metodę Habera-Boscha i produkując syntetyczne azotany niezbędne do wytwarzania materiałów wybuchowych. W czasie II wojny światowej IG Farben produkował cyklon B, granulat ziemi okrzemkowej nasączony cyjanowodorem, używany w obozach zagłady. Koncern kupił także technologie syntezy benzyny syntetycznej i gumy z węgla od Standard Oil Rockefellerów, przyczyniając się do zdolności Niemiec do prowadzenia wojny mimo odcięcia od głównych pól naftowych.

Działalność IG Farben miała miejsce również na terenie Polski, w pobliżu Auschwitz, gdzie wybudowano obóz koncentracyjny. Stał się on największym na świecie obozem niewolniczej pracy i zagłady. Prowadzono tam śmiertelne eksperymenty medyczne z wykorzystaniem patentowanych leków firm Bayer i Hoechst oraz innych należących do IG Farben. Te nierzadko śmiertelne doświadczenia przeprowadzali nie tylko lekarze SS, ale i lekarze wymienionych koncernów na tysiącach więźniów.
Dokumenty Kongresu USA i Norymberskich Trybunałów jednoznacznie dowodzą, że II wojna światowa była wspierana przez niemiecki kartel naftowo-farmaceutyczny IG Farben. Proces IG Farben (oficjalnie USA vs. Carl Krauch i inni), szósty z dwunastu procesów norymberskich, zakończył się uznaniem 13 z 24 oskarżonych dyrektorów koncernu za winnych i skazaniem ich na kary więzienia. Mimo przedstawienia dużej ilości dowodów o zaangażowaniu IG Farben w remilitaryzację Niemiec, sąd odrzucił zarzuty o przygotowanie agresywnej wojny i spiskowanie w tym celu. Jedynie w przypadku Auschwitz, gdzie IG Farben zbudował fabryki obok obozu koncentracyjnego z wyraźnym zamiarem wykorzystania więźniów jako robotników przymusowych, sąd stwierdził, że koncern działał z własnej inicjatywy, lekceważąc podstawowe prawa człowieka.
Szersze perspektywy: Patenty, globalna kontrola i integracja europejska
Patenty są kluczowym narzędziem kontroli nad światem, wykorzystywanym jako strategiczne narzędzia do kontroli całych państw. W wielu gałęziach przemysłu zyski sięgające bilionów dolarów są kierowane do wielonarodowych firm bez konieczności ujawniania korporacyjnych beneficjentów. Ta wizja globalnej dominacji gospodarczej, jak sugeruje tekst, jest kontynuowana w innych formach.

Współcześnie podjęto próbę podboju Europy przez stworzenie Brukselskiej Unii Europejskiej, co było możliwe dzięki nieznajomości faktów i jej historii. Głównym architektem Unii Europejskiej był Walter Hallstein, profesor prawa i ekonomii we Frankfurcie, głównej siedzibie IG Farben i nazistowskich finansistów. Był jednym z 12 sygnatariuszy traktatów, dzięki którym powstała Unia Europejska, i objął stanowisko pierwszego prezydenta Komisji UE. Unia Europejska, prezentująca się jako przykład demokracji, w rzeczywistości ma coraz bardziej przypominać dyktaturę, gdzie decyzje wykonawcze i tworzenie ustaw leżą w gestii Komisji UE i jej personelu, a społeczeństwu nie dano możliwości głosowania nad tak ważnymi dla ich przyszłych losów kwestiami.
Catherine Ashton, komisarz handlu w UE w 2008 roku, akcentowała ochronę międzynarodowego handlu i narzucanie patentów leków jako metodę globalnej kontroli gospodarczej i politycznej, co zapewniało utrzymanie zależności krajów trzeciego świata od opatentowanych leków pochodzących od europejskich eksporterów. Odgrywała ona centralną rolę w przejmowaniu w europejskich portach leków wysyłanych z Indii do Afryki i Ameryki Łacińskiej, ponieważ były to leki niezastrzeżone i nieopatentowane, co zagrażało zyskom europejskich firm farmaceutycznych.
Z perspektywy czasu, polskie przemiany ustrojowe były realizowane według przygotowanego wcześniej planu, którego celem było wrogie przejęcie wybranych obiektów polskiej gospodarki. Media oddano obcemu kapitałowi, a prywatyzacja była promowana jako jedyna droga do polepszenia bytu, bez informowania, kto i za ile kupuje majątek narodowy. Tekst podkreśla zagrożenie prywatyzacją energetyki oraz upadkiem polskiej nauki, marynarki, rybołówstwa i rolnictwa.
Dziedzictwo i pamięć
Rocznice wyzwolenia Hitlerowskiego Obozu Śmierci w Oświęcimiu, obchodzone co roku 27 stycznia, służą uczczeniu pamięci ponad miliona osób pomordowanych w obozie. Były więźniowie, politycy i duchowni gromadzą się, aby upamiętnić ofiary. Przewodniczący rosyjskiej Dumy Siergiej Naryszkin nazwał Auschwitz-Birkenau „najpotworniejszym ostrzeżeniem dla wszystkich przyszłych pokoleń”.
Potęga Hitlera. Droga do władzy. Część pierwsza.
Centralny Urząd Administracji Sądownictwa Krajowego do spraw badań Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu od prawie 70 lat ściga nazistowskich zbrodniarzy. Dzięki jego działalności do 2010 roku skazano 6500 nazistowskich przestępców, a 169 z nich na kary dożywotniego więzienia. Obecnie prowadzone są śledztwa przeciwko 50 byłym strażnikom z KL Auschwitz, co ma na celu wysłanie sygnału, że Niemcy także ścigają te zbrodnie.
tags: #ig #farben #oplacil #podpalenie #reichstagu