Tragiczny pożar kamienicy w Inowrocławiu
Rodzinna tragedia rozegrała się w Inowrocławiu, gdzie w pożarze kamienicy zginęły matka i trzy jej córeczki w wieku trzech miesięcy, czterech i pięciu lat. Pożar wybuchł po godzinie 12:30 w trzykondygnacyjnej kamienicy przy ulicy Orłowskiej, na obrzeżach miasta.
Z jednego z mieszkań strażacy wynieśli nieprzytomną kobietę i jej trzy córki. Niestety, mimo podjętej reanimacji, nie udało się uratować żadnej z ofiar. Przed godziną 15:00 strażakom udało się opanować ogień i ugasić główny pożar na poddaszu. Działania strażaków obejmowały między innymi wycięcie części dachu, aby uzyskać dostęp do konstrukcji nośnej i upewnić się, że ogień nie tli się w ukrytych miejscach. Przeszukiwano również wszystkie pomieszczenia budynku.

Po zakończeniu działań strażackich, oględziny poddasza kamienicy rozpoczęli prokurator oraz biegły z zakresu pożarnictwa, mający na celu ustalenie przyczyn tragedii.
Świadectwa mieszkańców i reakcja władz
Jeden z mieszkańców, który zamieszkuje parter budynku, opowiedział o zdarzeniu: „Ja mieszkam na parterze. Obcy mężczyzna zadzwonił i mówi: 'Szybko dzwońcie na straż, bo się palicie'. Wyszliśmy tak, jak staliśmy. Na razie dają nam autobus i mamy iść się ogrzać.”
W związku z tragicznym pożarem przy ulicy Dwudniowej, w Inowrocławiu ogłoszono dwudniową żałobę, która miała trwać w poniedziałek i wtorek (28 i 29 października). Prezydent miasta, Ryszard Brejza, zarządził opuszczenie do połowy masztu flagi miejskiej na ratuszu oraz wywieszenie na budynkach Urzędu Miasta i miejskich jednostek organizacyjnych flag miejskich przepasanych kirem. Zalecił również odwołanie wszystkich imprez miejskich o charakterze rozrywkowym.

Przyczyny pożaru i śledztwo
Wstępne wyniki sekcji zwłok ofiar pożaru, które zostały przedstawione w środę przez Agnieszkę Adamską-Okońską, rzeczniczkę Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, wskazują, że przyczyną śmierci kobiety i jej trzech córeczek było zatrucie tlenkiem węgla. Ogień miał pojawić się w mieszkaniu ich sąsiada.
W poniedziałek wieczorem, tego samego dnia co pożar, policja zatrzymała 61-letniego sąsiada ofiar. Po wytrzeźwieniu, we wtorek Prokuratura Rejonowa w Inowrocławiu przedstawiła mu zarzut nieumyślnego spowodowania pożaru, którego następstwem była śmierć czterech osób. Grozi za to kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Jak wstępnie ustalono, 61-latek najprawdopodobniej nieostrożnie korzystał z kuchenki podłączonej do butli.
Śledczy sprawdzą również, czy budynek był prawidłowo przystosowany do celów mieszkaniowych. W trakcie rozprawy Eugeniusz S., który został doprowadzony z aresztu, przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, mówiąc, że był pod wpływem alkoholu i po włączeniu palników zasnął. Oskarżony przeprosił rodzinę zmarłych i mieszkańców kamienicy, prosząc o przebaczenie.
Bezpieczeństwo pożarowe - jak to zaprojektować?
Losy pozostałych mieszkańców
Nie wiadomo, co stanie się z kamienicą, w której wybuchł pożar. Pozostali mieszkańcy znaleźli schronienie u krewnych, a w przypadkach, gdy było to niemożliwe, miasto opłaciło im posiłki i pobyt w hotelu. Prezydent Inowrocławia zamówił ekspertyzę, która określi stan techniczny budynku.
Tragedia z 21 stycznia: Śmierć 10-latki
Warto zaznaczyć, że w tekście pojawia się również informacja o innej tragedii, która wydarzyła się w Inowrocławiu 21 stycznia. Tego dnia 52-letni Aleksander M. zamordował swoją 10-letnią córkę, a następnie wyskoczył z mieszkania na czwartym piętrze. Prokuratura ustaliła, że przyczyną zgonu dziecka były rany kłute. Sprawca, po przeżyciu upadku, trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie zmarł wieczorem tego samego dnia. Informacje te dotyczą odrębnego zdarzenia, niezwiązanego z pożarem kamienicy.

tags: #inowroclaw #pozar #smierc #dziewczynka #falkowska