Kultura kabaretowa w Polsce od lat bawi i angażuje widzów, często wychodząc poza tradycyjne sceny teatralne czy telewizyjne. Salach Ochotniczych Straży Pożarnych, będących ważnym centrum życia społecznego w wielu miejscowościach, stanowią idealne miejsce dla tego typu wydarzeń, łącząc rozrywkę z lokalną wspólnotą. Poniżej przedstawiamy przykłady występów kabaretowych, które odbyły się w remizach OSP lub tematycznie nawiązywały do życia strażackiego.
Kabaret z Kopydłowa bawi publiczność w Łaskarzewie
W ubiegłą niedzielę Łaskarzew odwiedzili Leszek Benke, Lidia Kucharska-Segień oraz Mateusz Dewera, zapewniając mieszkańcom niesamowitą dawkę śmiechu. Widzowie, którzy przybyli na spotkanie z Kabaretem z Kopydłowa, wiedzieli, że przez kolejną godzinę nie będą się nudzić, słysząc krótki refren: "Dobrze w Warszawie, dobrze w Krakowie, ale najlepiej to w Kopydłowie" i widząc Leszka Benke na scenie.

Komendant opowiadał najśmieszniejsze sytuacje z życia mieszkańców Kopydłowa i remizy strażackiej. Przedstawił między innymi historię o tym, jak przez 20 lat w Kopydłowie był tylko jeden pożar, w wyniku którego spłonęła remiza strażacka. Opowiedział także o Firkowej, która zrobiła biznes na swetrze proboszcza, dziergając z niego stringi. Komendant uczył również młodego policjanta Bemola, jak "zarywać" do kobiet, w czym pomogła mu Maria Sobieska.
Nie wszyscy ze składu kabaretu mogli przyjechać do Łaskarzewa, ponieważ, jak wyjaśnił Komendant Leszek Benke: "Ktoś musiał zostać, żeby krowy wydoić!". Grupa z ponad 30-letnim stażem doskonale wie, jak rozbawić publiczność do łez. Mimo że pierwszy odcinek "Spotkania z Balladą" został wyemitowany 31 grudnia 1972 roku w TVP2, a od 2006 roku kabaretu nie można już zobaczyć w żadnej stacji telewizyjnej, występy na żywo wciąż cieszą się ogromną popularnością, co potwierdziła liczna frekwencja w Łaskarzewie.
Kabareciarze pożegnali się z łaskarzewską publicznością piosenką pt. "Kochaj nas Polsko". Półtoragodzinne show było często przerywane salwami śmiechu, a zakończyło się owacją na stojąco licznej publiczności, która zgromadziła się w sali OSP Łaskarzew. Burmistrz miasta Łaskarzew Lidia Sopel-Sereja wraz ze starostą powiatu garwolińskiego Markiem Chciałowskim podziękowali artystom za wspaniały występ i wręczyli symboliczne kwiaty. Organizatorami „Spotkania z Kabaretem Kopydłów” byli: starosta powiatu garwolińskiego Marek Chciałowski oraz proboszcz parafii Łaskarzew. Organizatorzy spotkania składają podziękowania publiczności, która tak licznie przybyła tego dnia.
Katarzyna Pakosińska i jej "Trzy dekady śmiechu" w OSP Gąbin
Z okazji Dnia Kobiet, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Gąbinie przygotował wieczór kabaretowy z udziałem Katarzyny Pakosińskiej. W piątkowy wieczór sala Ochotniczej Straży Pożarnej w Gąbinie stała się miejscem wyjątkowego spotkania z kabaretową sztuką estradową. Spotkanie otworzyli Burmistrz Miasta i Gminy Gąbina Krzysztof Jadczak oraz Dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury Benedykta Wachowicz.

Autorski program Pakosińskiej - „Trzy dekady śmiechu” - miał charakter stand-upu z elementami wokalnymi. Artystka śpiewała, prowadziła narrację i opowiadała anegdoty przeplatane satyrą obyczajową. Widowisko nawiązywało do niedzielnego święta, Międzynarodowego Dnia Kobiet, i skupiało się zarówno na paniach, jak i relacjach damsko-męskich. Nie brakowało również anegdot i żartów, mniej lub bardziej powiązanych z tematyką spektaklu.
Publiczność mogła usłyszeć humorystyczną piosenkę Hanny Banaszak "Filozofia małżeńska", a także dowcipy typu „suchar”, np. "jak się nazywa kot, który leci? Odpowiedź - kotlecik". Gra słów i pozornie proste, lecz wymagające chwili refleksji żarty to wizytówka artystki. Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Gąbinie regularnie organizuje spotkania z artystami estradowymi, a wieczór z Pakosińską przyciągnął publiczność z samego miasta oraz okolicznych miejscowości.
Katarzyna Pakosińska debiutowała w połowie lat dziewięćdziesiątych, a szerszą publiczność zdobyła jako członkini Kabaretu Moralnego Niepokoju, z którym nagrała szereg programów telewizyjnych. Kabaret przez lata był obecny na największych polskich festiwalach estradowych, w tym podczas nocy kabaretowych na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Pakosińska budowała swój wizerunek sceniczny na połączeniu humoru sytuacyjnego z improwizacją, często angażując widzów bezpośrednio i wychodząc poza ramy przygotowanego skryptu. Równolegle z działalnością kabaretową, Pakosińska rozwijała karierę w telewizji, prowadząc programy rozrywkowe i pełniąc funkcję konferansjerki na licznych galach i uroczystościach. Wydała również książki, w których opisywała swoje doświadczenia zawodowe i podróże.
Program „Trzy dekady śmiechu” wpisuje się w nurt stand-upu, który w Polsce zyskał popularność głównie w drugiej dekadzie XXI wieku, choć Pakosińska stosowała elementy tej formuły znacznie wcześniej, zanim termin zadomowił się w krajowym obiegu kulturalnym. Stand-up opiera się na bezpośrednim kontakcie z publicznością, narracji prowadzonej w pierwszej osobie i reagowaniu na atmosferę sali.
Kabareton „Grilluj z Radością” - Humor z OSP w tle
Kabareton „Grilluj z Radością” okazał się być największym wydarzeniem kulturalnym w historii gminy Radość. Za jego organizację stał Zbyszek i jego firma Kiełbapol. Jak do tego doszło? Pani Ramona poprosiła Zbyszka o sponsoring, a on, opacznie ją rozumiejąc, zaangażował się w promocję swojego biznesu. Kabaret Paranienormalni zaserwował "prawdziwe mięcho", przedstawiając m.in. skecz o kliencie „typu Janusz” w salonie Ferrari, który zagajał sprzedawcę słowami: "Dzieńdoberek, witam koleżko. Fajny salonik. Tu się buty zsuwa, czy nie? Bo nie wiem jak się zachować".
Andrzej Grabowski zaprezentował monolog o tym, jak czasem niełatwo radzić sobie z pożarem. Kierownik, "mądry chłop", miał wiele pomysłów, jak ugasić chałupę Kurasiowej, używając wiadereczek i ciupag. Instruował, aby "Odrąbcie to, co się pali, od tego co się nie pali, żeby to, co się nie pali, nie zapaliło się od tego, co się pali. Bo jak to, co się nie pali, zapali się od tego, co się pali, to spali się to, co się nie paliło, od tego co się pali". W pewnym momencie ogień pojawił się także w samej Radości. Ramona skwitowała to stwierdzeniem: "Wiem, wiem, Paranienormalni dali do pieca". Jednak prawdziwy pożar wybuchł w kulisach.
Kabaret Kałasznikof przedstawił skecz o trudnych rodzinnych kontaktach, gdzie zięć i „Teściowa” żyli "jak pies z kotem". Chłopak chciał zmienić sztuczne relacje i mówić sobie po imieniu, na co teściowa zripostowała: "Najlepiej jakbyś się w ogóle nie odzywał". Pożar udało się ugasić wspólnym wysiłkiem mieszkańców, a relacja na żywo prowadzona przez Ramonę biła rekordy popularności w internecie. Pojawiło się jednak pytanie, kto za nim stoi. Andrzej Bidula wskazał winę mieszkańców i Ramony, mówiąc: "To ogień piekielny was pokarał za to, że kolaborujecie z tą diablicą".
Na miejscu zjawili się strażacy, czyli Kabaret Rewers, pokazując skecz, gdzie w czasie dożynek „OSP w Ciecieborzycach” działa w innym trybie, a pożar musi poczekać. Zdzisław, rozmawiając z kobietą zgłaszającą incydent, powiedział: "Kochana, jutro! Dzisiaj strach się do ognia zbliżać. Jak zionę, to płonę. A jak chuchnę, to wybuchnę". Gdy Zdzisław z Zenkiem zastanawiali się, co stało się ze Stefanem, który wygrał konkurs w skoku przez grilla na golasa, wparowała jego żona Bożena, domagając się wyjaśnień, ponieważ mężczyzna nie wrócił na noc do domu.

Po pożarze konieczne było oszacowanie strat. W Radości pojawiła się agentka ubezpieczeniowa, aby przepytać Zbyszka, który zgłosił "Osiem grilli i samochód chłodnia". Pani Justyna zdziwiła się, pytając, jak mógł spłonąć samochód, gdy okazało się, że znajdowały się tam całe zapasy na bankiet: pięćdziesiąt butelek bimbru i sok.
Formacja Chatelet zaprezentowała skecz o nietypowym małżeństwie, w którym, aby wieczorem wyjść z domu, trzeba było złożyć podanie o „delegację”. Aneta była bardzo zasadnicza i nie chciała łatwo puścić męża Marka z kolegą na miasto. Na pytanie „O której wrócisz?”, Marek szybko odpowiedział: „O jedenastej”. Aneta dopytywała: „Nie ze mną te numery. O jedenastej czy dwudziestej trzeciej?”. Rozmowa jednak przybrała nieoczekiwany obrót, bo okazało się, że wyjście miało być częścią niespodzianki na rocznicę ślubu.
Tymczasem w końcu odnalazł się Rysiek, komendant OSP, którego nie było w trakcie pożaru. Okazało się, że zatrzasnął się w przenośnej toalecie, co wywołało niekontrolowany wybuch śmiechu u przesłuchującego go Kazika. Kabaret FiFa-RaFa przedstawił skecz o barierze językowej na wakacjach, gdzie Zbyszek z Grójca wraz z teściową udali się na zagraniczny wypoczynek. Mężczyźnie ciężko było porozumieć się z recepcjonistką w języku angielskim, choć momentami wydawało mu się, że coś rozumie. Na pytanie „Do you want to rent a room?”, odpowiedział z uśmiechem: „Tak, z renty babki będziemy płacić”. Prawdziwe schody zaczęły się, gdy szukał sposobu, aby wytłumaczyć, że chce wynająć pokój. Do Radości wracamy, gdzie po długim i wyczerpującym dochodzeniu okazało się, że przyczyną pożaru były… parówki. Policjant Kazik oznajmił, że "W ich składzie ilość trocin przewyższa wielokrotnie ilość mięsa", na co właściciel Kiełbapolu bronił się: "Przynajmniej było mięso". Na koniec imprezy wystąpiła Aleksandra Szwed, a na scenie towarzyszyły jej Jessica i Ramona Witos. Relację z wydarzenia można było oglądać jako „Kabaret na żywo. Przystanek Radość” w niedzielę o określonej godzinie.