Pożoga w Kamieniu Pomorskim należy do najbardziej tragicznych w ostatnich kilkudziesięciu latach. Dramaty, wywołane przez płomienie, nie omijały też naszego regionu. Jednym z takich zdarzeń był wielki pożar w Toruniu, który wybuchł w styczniu 2008 roku, zamieniając w zgliszcza Zakłady Drobiarskie „Drosed”.
Historia zakładu Drosed w Toruniu
Pomorskie Zakłady Jajczarsko-Drobiarskie powstały w 1951 roku na miejscu pruskiego schronu batalionu piechoty. Zakład składał się z budynków produkcyjnych, magazynowych i pomocniczych. W okresie Polski Ludowej był to jeden z największych zakładów drobiarskich w kraju. Po 1989 roku zakład poddano przekształceniom. W latach 90. zakład nosił nazwę Poldrob. Pod koniec lat 90. jako Drosed firma przeniosła się do nowoczesnego zakładu przy ul. Poznańskiej 290/292.
Przebieg pożaru (29 stycznia 2008)

Ogień pojawił się we wtorek wieczorem, 29 stycznia 2008 roku, tuż przed godziną 18:00, w magazynie pełnym kartonowych opakowań przy ul. Poznańskiej. Jak ustalono, przyczyną pożaru było rzucenie niedopałka papierosa w magazynie kartonów. Następnie płomienie wdarły się do maszynowni, gdzie znajdowała się instalacja z amoniakiem, zagrożona wybuchem. Ogień przez dach pokryty papą przeniósł się na halę produkcyjną. Dach zawalił się jeszcze przed północą, a płomienie na dobre ogarnęły linię produkcyjną.
Akcję utrudniały ciemności, a sytuacja była dramatyczna. Przed godziną 23:00, po pięciu godzinach akcji, Paweł Frątczak z komendy głównej PSP oceniał sytuację jako dramatyczną. Około godziny 22:00 dach blaszanego budynku częściowo runął. Dopiero przed drugą w nocy strażacy przejęli kontrolę nad pożarem. Około godziny 4:00 nad ranem ogień stłumiono, ale dogaszanie zgliszczy trwało cały następny dzień.
Akcja gaśnicza podczas pożaru na ulicy Jutrzenki 45 w bazie Raf Trans w dniu 12.12.2013
Walka strażaków z żywiołem
Początkowo do gaszenia skierowano 10 jednostek straży pożarnej, ale szybko okazało się, że to za mało. Po kilku godzinach w akcji uczestniczyło już 50 jednostek. Na Poznańską kierowano jednostki z całego województwa, m.in. z Bydgoszczy i Aleksandrowa Kujawskiego. Łącznie w akcji wzięło udział około 200 strażaków z 65 jednostek z niemal całego regionu. W akcji dotychczas uczestniczyło ponad 400 strażaków różnych jednostek ratowniczo-gaśniczych województwa kujawsko-pomorskiego.
Akcja była dramatyczna nie tylko ze względu na tempo rozprzestrzeniania się pożaru, ale także z powodu groźby wybuchu zbiornika z 5 tonami amoniaku, który znajdował się w sąsiedztwie płonącego budynku. Strażacy zapobiegli eksplozji przez schładzanie zbiornika strumieniami wody i rozstawienie wokół niego tzw. kurtyn wodnych. Na szczęście zbiornik udało się schłodzić i zagrożenie minęło.
Dym w korytarzach kręcił sznury, głęboka była ciemna noc, a z piwnic płonące uciekały szczury. Do gaszenia użyto ciężkiego sprzętu - m.in. wozów, podnośnika i specjalnej drabiny.
Skutki pożaru

Ogień strawił pomieszczenia o powierzchni 18 tysięcy metrów kwadratowych. Całkowicie spłonęła hala, w której znajdowała się linia produkcyjna, ubojnia oraz magazyn z opakowaniami. W sumie spaliło się 90% zabudowy. Ocalała jedynie murowana część obiektu, gdzie mieściła się m.in. administracja.
Straty oszacowano na około 50 milionów złotych. Był to największy od ponad 20 lat pożar tego typu obiektu w Polsce. Najważniejsze, że w czasie pożaru nikt z pracowników firmy nie ucierpiał. Dwóch strażaków doznało lekkich zranień, a kilku innych - po długotrwałych pracach w aparatach tlenowych - skorzystało z pomocy służb medycznych.
Dalsze losy Drosedu po pożarze
Pierwsze zapowiedzi odbudowy
Kilka dni po pożarze do Torunia przyjechał Gilles Huttepain, prezes francuskiej grupy LDC, do której należy Drosed. Zapowiedział, że przetwórnia drobiu zostanie odbudowana i wznowi produkcję jeszcze w lutym 2009 roku. Władze Torunia zadeklarowały wtedy, że skrócą maksymalnie procedury dotyczące przygotowania tej inwestycji. Po pożarze fabryka musiała zwolnić większość załogi - około 500 osób. Część pracowników została zatrudniona w zakładach Drosedu poza Toruniem.
Rozpoczęły się też prace nad projektem technologicznym dla nowej fabryki. Drosed złożył kilka wniosków do Urzędu Miasta, m.in. o pozwolenie na rozbiórkę obiektów przy Poznańskiej i warunki zabudowy dla tego przedsięwzięcia. Pojawiły się zapowiedzi, że odbudowa przetwórni może kosztować około 100 milionów złotych.
Decyzja o przeniesieniu inwestycji (luty 2009)
Prezes firmy Drosed, Jacek Lewicki, poinformował prezydenta Michała Zaleskiego o ostatecznej decyzji przeniesienia inwestycji z Torunia. „Przez ponad pół roku po spaleniu się budynków poważnie myśleliśmy o odbudowie zakładu i kontynuacji działalności w Toruniu. Jednak jesienią 2008 r., w zmienionej sytuacji gospodarczej, po pojawieniu się pierwszych symptomów kryzysu, firma zweryfikowała swoje plany rozwojowe związane z prowadzeniem interesów w Polsce” - powiedział Jacek Lewicki podczas spotkania z prezydentem Torunia.
Firma motywowała decyzję koniecznością zachowania rentowności swoich inwestycji. „Zawarliśmy już wstępne porozumienie w sprawie zakupu udziałów w nowoczesnej firmie z branży mięsnej na południu Polski i na bazie tego zakładu będziemy prowadzić działalność. W tej chwili nie są już kontynuowane działania związane z projektowaniem odbudowy zakładu w Toruniu” - dodał Lewicki. Teren przy ul. Poznańskiej zostanie wystawiony na sprzedaż, a jego wartość szacuje się na około 40 milionów złotych.
W regionie kujawsko-pomorskim Drosed zatrudniał wówczas 244 osoby, przede wszystkim w niewielkich przetwórniach w rejonie Świecia nad Wisłą. Do końca 2009 roku firma miała zakończyć działalność w regionie kujawsko-pomorskim. Część tutejszych pracowników otrzymała propozycję przeniesienia się na południe kraju, a reszta została zwolniona.