Nowogród Bobrzański w ostatnich miesiącach był świadkiem kilku dramatycznych zdarzeń związanych z pożarami, które niosły za sobą poważne konsekwencje dla mieszkańców i ich mienia.
Pożar warsztatu i domów przy ulicy Piaskowej (13 listopada)
Dramat rodziny z Nowogrodu Bobrzańskiego rozegrał się w środę, 13 listopada, tuż przed godziną 10:00. W ogniu stanął warsztat samochodowy oraz budynek mieszkalny przy ulicy Piaskowej. Płomienie bardzo szybko się rozprzestrzeniały, powodując ogromne zniszczenia.
Z ogniem walczyło dwanaście zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej z terenu miasta Zielona Góra, powiatu zielonogórskiego oraz powiatu żarskiego. Działania gaśnicze trwały około pięciu godzin. Na szczęście w wyniku pożaru nikt nie ucierpiał.

Ofiary pożaru i skala zniszczeń
W pożarze ucierpiał dom Justyny, Bartosza oraz ich dzieci Natana i Ksawerego. Spłonął także warsztat samochodowy, w którym Bartek pracował na utrzymanie rodziny. Zniszczony został również wielopokoleniowy, zabytkowy dom, w którym znajdowały się dwa mieszkania: pani Leokadii oraz pana Stanisława.
- Pożar zabrał im praktycznie wszystko, na co pracowali latami. Zniszczenia budynków i mienia są ogromne. Domy i warsztat były ubezpieczone, ale niestety wszystkie procedury trwają bardzo długo i nie wiadomo, ile pieniędzy uda się uzyskać z odszkodowań, a pomocy potrzebują 3 rodziny i to pilnie.
Pożar w Cieszowie koło Nowogrodu Bobrzańskiego (9 maja)
W czwartek, 9 maja około godziny 16 w Cieszowie koło Nowogrodu Bobrzańskiego doszło do pożaru w budynku mieszkalnym. Ogień rozprzestrzenił się na dach. Na miejsce zadysponowano 6 zastępów straży pożarnej z powiatu zielonogórskiego oraz 1 z żarskiego.

Wciąż trwały działania gaśnicze, a na miejsce docierały kolejne zastępy strażaków. Akcja gaśnicza prowadzona była z ziemi oraz z drabiny mechanicznej. Miejsce zdarzenia zabezpieczali policjanci.
Heroiczna akcja ratunkowa przy ulicy Lipowej 4 (lutego, godz. 2:30)
W Nowogrodzie Bobrzańskim (powiat zielonogórski) w czwartek około godziny 2.30 w domu przy ulicy Lipowej 4 wybuchł pożar. Mieszkańcom płonącego mieszkania przyszedł z pomocą przechodzień, który wracał do domu. Mężczyzna wyniósł z płonącego mieszkania dwie osoby - ojca i syna, ratując im tym samym życie.
Zdaniem strażaków, uratowani zginęliby, gdyby nie heroiczny czyn przechodnia. Bohater przekazał poszkodowanych służbom ratunkowym, po czym udał się do domu. - To nie jest osoba łasa na sławę - mówi jego sąsiadka. - Mężczyzna wyniósł z płonącego domu dwie osoby, ratując im tym samym życie. Gdyby zostały w pomieszczeniu dłużej, to niewielki pożar zakończyłby się tragicznie. Na szczęście ktoś zareagował - powiedział mł. bryg. Ryszard Gura, rzecznik zielonogórskich strażaków.
ŻYCIE NA KRAWĘDZI - FILM POKAZUJĄCY PRACĘ STRAŻAKÓW | PROMO OSP | 2022
Przyczyna pożaru i reakcje sąsiadów
Pożar powstał najprawdopodobniej od niedopałka papierosa, od którego zapaliła się kanapa. - Dym, który powstał z płonącej kanapy, był bardzo silnie trujący - mówi Góra. Sąsiedzi szybko wskazują osobę odpowiedzialną za pożar.
Sąsiedzi nie są zadowoleni z takiego obrotu sprawy, żałując, że syn przeżył. Ich zdaniem młodszy z uratowanych to „kanalia, która znęca się nad ojcem”. - Dobrze, że ten facet nie spalił nam całego domu - mówią mieszkańcy Lipowej. Po chwili w drzwiach wejściowych do budynku pokazuje się brudny od pożaru mężczyzna. Jest pijany, ledwo idzie. Nie dopala papierosa, tylko szybko znika w mieszkaniu.
- Kanalia, nie syn. Od lat ręczy ojca. - Michał nie ma życia, tylko udrękę. - Staruszek znowu przyjął go pod dach, bo wie, że syn nie ma gdzie iść, lituje się nad nim i cierpi - mówią sąsiedzi, opisując gehennę ojca. - Dusi go, żądając jego pieniędzy. Życie ludzkie jest najważniejsze, ale ten Zdzisław nie ma sumienia. Szkoda, że pan Michał będzie się dalej męczył z sadystycznym synem - dodają sąsiedzi.
tags: #nowogrod #bobrzanski #pozar