W Kamieńcu, położonym w powiecie lęborskim (województwo pomorskie), doszło do serii poważnych zdarzeń na składowisku odpadów tekstylnych. Miejsce to jest dobrze znane służbom ratunkowym - w ciągu ostatnich trzech lat strażacy interweniowali na tym terenie aż 33 razy, co czyni obiekt jednym z najbardziej problematycznych w regionie.

Przebieg akcji gaśniczej
Jedna z najbardziej intensywnych akcji miała miejsce we wtorek, 31 października. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło około godziny 21:00. Do walki z żywiołem skierowano początkowo 21 zastępów straży pożarnej, a w kulminacyjnym momencie na miejscu pracowało 35 zastępów, w tym specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego z Gdyni. Pożarem objęty był stos odpadów tekstylnych o powierzchni 1800 m2, a hałdy materiałów osiągały wysokość nawet 8 metrów.
Wyzwanie dla strażaków stanowiła logistyka dostaw wody. Ze względu na ogromną skalę pożaru, konieczne było zbudowanie magistrali wodnej z rzeki Bukowina na odcinku 3 kilometrów. Do gaszenia niezbędny był ciężki sprzęt, w tym dźwigi i koparki, które wyciągały palące się tekstylla z pryzmy, umożliwiając dotarcie do ukrytych zarzewi ognia.

Zagrożenia i bezpieczeństwo
Specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego na bieżąco monitorowała stan powietrza w okolicy. Na tę chwilę urządzenia nie wykazały skażenia, które mogłoby bezpośrednio zagrozić okolicznym mieszkańcom, mimo że fetor wyczuwalny był z odległości kilku kilometrów. W wyniku zdarzeń na składowisku nikt nie odniósł obrażeń.
Sytuacja na składowisku była niezwykle dynamiczna. W miejscu pożaru zgromadzonych było łącznie około 60 tysięcy ton materiałów tekstylnych. Jak podkreślali dowódcy akcji, pożar był ukryty, a znalezienie jego głównego źródła stanowiło duże wyzwanie dla ratowników. W skrajnych przypadkach akcje gaśnicze w tej lokalizacji trwały nawet 12 dni w ekstremalnie trudnych warunkach pogodowych.
Potężny pożar w powiecie śremskim. W akcji ponad 30 jednostek straży.
Przyczyny zdarzeń
Ustaleniem dokładnych przyczyn wybuchu pożarów na składowisku zajmuje się Komenda Powiatowa Policji w Lęborku. Do tej pory nie wskazano jednoznacznego źródła zapłonu, a sprawa pozostaje przedmiotem dochodzenia służb śledczych.