Ochotnicza Straż Pożarna (OSP) w Brusach jest kluczową jednostką w systemie bezpieczeństwa lokalnej społeczności, aktywnie uczestnicząc w działaniach ratowniczych i prewencyjnych. Chociaż w dostarczonym materiale nie opisano konkretnego zdarzenia utonięcia w Rolbiku z udziałem OSP Brusy, zawiera on istotne informacje o rozwoju tej jednostki, jej wyposażeniu, a także o szerszym kontekście działań ratowniczych na Pomorzu, w tym przypadki zagrożeń związanych z wodą.
Rozwój i Wyposażenie OSP Brusy
Po latach oczekiwań druhowie z OSP Brusy doczekali się nowej remizy. Inwestycja o wartości 5,7 mln zł już służy mieszkańcom, zapewniając strażakom nowoczesne warunki do pracy.

Wyposażenie jednostki zostało wzmocnione również dzięki wsparciu zewnętrznemu. Na polecenie Antoniego Macierewicza, ministra obrony narodowej, dwa wozy strażackie trafiły do gminy Brusy, z czego jeden otrzymała OSP Brusy, a drugi OSP Leśno.

Jednostka OSP Brusy aktywnie uczestniczyła także w usuwaniu skutków nawałnic, które nawiedziły region. Strażacy ochotnicy z Idzikowic i Smardzewa z gminy Sochocin przyjechali z pomocą mieszkańcom Brus, poszkodowanym przez sierpniowe nawałnice. Przez dwa dni ochotnicy zabezpieczali oraz usuwali uszkodzone przez nawałnicę drzewa. Prace prowadzone były na boisku szkolnym oraz polu biwakowym znajdującym się na terenie gminy Brusy oraz w Nadleśnictwie Przymuszewo. W akcji uczestniczyli m.in. z OSP Idzikowice: Jacek Cichocki, Marcin Piliński, Waldemar Piliński, Paweł Popin, oraz z OSP Smardzewo: Robert Skwarski. Nad koordynacją prac czuwał strażak z Państwowej Straży Pożarnej w Płońsku st. ogn.
Działalność OSP Małe Chełmy i jej Zakres Terytorialny obejmujący Rolbik
Strażacy ochotnicy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Małych Chełmach świętowali stulecie istnienia swojej jednostki, która powstała w 1904 roku. W prezencie druhowie otrzymali m.in. nową piłę motorową i pompę pływającą. Obchody stulecia połączono z zebraniem sprawozdawczym jednostki, która liczy 29 druhów.

Prezes OSP Wojciech Ossowski, podsumowując pracę w 2003 roku, wspomniał o pozyskaniu mercedesa, dwóch nowych węży i kilku używanych. Jednostka przeprowadziła dwa ćwiczenia w Młynku i Lasce oraz zorganizowała pogadanki z uczniami. Finanse OSP na koniec roku wyniosły zero złotych, pochodząc wyłącznie ze składek członkowskich (290 złotych). Plany na 2004 rok obejmowały pozyskanie nowych członków, prostownika do akumulatora i papy na dach remizy, a także dalszą edukację uczniów i trzy ćwiczenia. Życzenia z okazji stulecia złożyli m.in. komendant Państwowej Straży Pożarnej w Chojnicach Dariusz Kaźmierczak i Artur Kowalski, nadleśniczy Przymuszewa, który podarował ochotnikom nową piłę.
Jednostka OSP Małe Chełmy swym zasięgiem obejmuje miejscowości Małe Chełmy, Wielkie Chełmy i Rolbik. Strażacy z dumą prezentują konną sikawkę, którą ich poprzednicy posiadali już w czasie pierwszej wojny światowej. Od lipca jednostka dysponuje wozem bojowym - mercedesem z motopompą i autopompą, znacznie nowocześniejszym niż otrzymany ponad 40 lat temu wóz bojowy "Kujawiak", nazywany "buldogiem".
Tragiczny Wypadek Utonięcia w Godziszowie i Lekcje Bezpieczeństwa Wodnego
W dostarczonym materiale opisano tragiczny wypadek, który miał miejsce 30 sierpnia ubiegłego roku w Godziszowie, gdzie nurt wody porwał samochód dostawczy. Potok Bładnica, który po obfitych opadach deszczu zmienił się w wartką rzekę, próbował pokonać w bród kierowca Opla Movano. Wysoka woda i silny prąd porwały pojazd z nurtem, a Opel przepłynął w ten sposób aż do następnej miejscowości.

Trzy osoby wydostały się na brzeg o własnych siłach, lecz czwarta, 60-letni mężczyzna, podczas próby ucieczki z wody, ponownie został przez nią zabrany. Służby rozpoczęły poszukiwania, a strażakom udało się wyłowić mężczyznę z wody dopiero na rzece Wiśle w Kiczycach. Prokuratura Rejonowa w Cieszynie wszczęła śledztwo, a postępowanie w tej sprawie prowadzili cieszyńscy policjanci.
Ustalono, że kierujący Oplem Movano zdecydował się pokonać potok w miejscu, którym zwykle jest on przejezdny. Obfite opady deszczu spowodowały jednak podniesienie poziomu wody i niebezpieczne jej spiętrzenie, co kierowca zignorował. Kierowca i pasażerowie znajdowali się wówczas podczas pracy, a kierowca jako brygadzista odpowiadał za ich bezpieczeństwo. Mieli oni wykonywać pracę na pobliskim torowisku, a przejazd przez potok był skrótem, mającym zaoszczędzić czas i paliwo.

Po blisko pięciomiesięcznym śledztwie mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz narażenia pracowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, będąc odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i higienę pracy. Za zarzucane mu przestępstwa grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Rzecznik prasowy KPP Cieszyn st. asp. Krzysztof Pawlik poinformował, że w ciągu ostatniego roku w tym miejscu nie odnotowano podobnych zdarzeń, a przejazd nie był wskazywany na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa. Policjanci zwracają uwagę na to, jak niebezpieczna może być woda, nawet z pozoru płytka, szczególnie w rzekach i potokach podczas intensywnych opadów deszczu, jak również po ich ustaniu. Zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności i unikanie zbliżania się do takich cieków wodnych.
W regionie brody, czyli przeprawy przez rzeki, nie są często spotykane, w przeciwieństwie do Bieszczad. Przyjmuje się, że woda do wysokości progów w samochodzie nie powinna stanowić problemu, nawet przy wartkim nurcie. Jednak w przypadku jakichkolwiek wątpliwości należy kategorycznie zrezygnować z przejazdu, ponieważ czasem lepiej nadłożyć drogi i stracić czas, niż ryzykować życie lub kosztowny remont silnika.
Kontekst Zjawisk Ekstremalnych na Pomorzu i Ich Skutki
Nawałnice stanowią poważne wyzwanie dla służb ratowniczych, w tym OSP. Siedem lat od tragicznej nawałnicy w Borach Tucholskich eksperci podkreślają, że zjawiska pogodowe nie muszą być ekstremalne, by spowodować katastrofę. Tragicznej nocy z 11 na 12 sierpnia nikt z okolicznych mieszkańców nie zapomni. Minęły cztery lata od nocy, której nikt w regionie nie zapomni, a skutki ogromnej nawałnicy, jaka w sierpniu 2017 roku przeszła przez Pomorze, są nadal widoczne. Wiatr łamał drzewa jak zapałki, pozostawiając ogrom zniszczeń.

Jednym z najbardziej dramatycznych skutków nawałnicy był proces komendantów obozu harcerskiego ZHR w Suszku na Pomorzu, na którym podczas potężnej nawałnicy zginęły dwie harcerki, a 38 uczestników obozu odniosło obrażenia. Proces ten zacznie się od nowa, po tym jak Sąd Okręgowy w Łodzi uchylił wyrok uniewinniający komendantów.
W odpowiedzi na zniszczenia, na terenie Nadleśnictwa Lipusz blisko tysiąc osób sadziło drzewka, aby odtworzyć las zniszczony pięć lat temu. Akcja „Do nasadzenia” w Nadleśnictwie Lipusz ponownie zakończyła się sukcesem, a 90 tysięcy sadzonek użyto do zalesienia 9-hektarowego terenu w okolicach Dziemian w powiecie kościerskim.

Samorządowcy otrzymali również czeki na naprawę szkód po nawałnicy, a miliony z Unii Europejskiej zostały przeznaczone na likwidację skutków katastrofy z sierpnia 2017 roku, choć czasu na rozliczenie tych środków było bardzo mało.