Dzieci w Straży Pożarnej: Przygoda, Dyskomfort i Niezapomniane Wspomnienia

Pasja do straży pożarnej to coś, co potrafi porwać serca, zwłaszcza młodych ludzi. Moje dzieci, należące do straży i szalenie uwielbiające tę formę aktywności, z niecierpliwością odliczały i skreślały dni w kalendarzu do obozu strażackiego.

Obóz Strażacki: Codzienne Wyzwania i Syrena o Poranku

Dzieci spędziły dziesięć dni bez telefonów, które zostały w domach na półkach zamkniętych pokoików. W ośrodku harcerskim, który pamiętają jeszcze moi rodzice z lat młodości, spały w namiotach, na rozkładanych kanadyjkach. Pośrodku rozłożono palety, żeby było jak przejść, gdy zejdzie duży deszcz.

Na śniadanie, obiad i kolację szły przez las. Śpiewały, a do taktu im menażki w rękach i workach grały. Rano na dźwięk syreny miały pobudkę i zbiórkę między sosnami. W obozowym rygorze zdarzały się karne pompki za gadanie o trzeciej w nocy, noszenie tych samych spodni szósty dzień z kolei oraz poplecione warkocze, co podkreślało ich zaangażowanie i adaptację do warunków.

zdjęcie dzieci na obozie strażackim, śpiących w namiotach lub maszerujących przez las

Mimo trudnych warunków - deszcz lał drugą dobę, a oni spali kolejną noc jak sardynki w jednym pomieszczeniu - na zdjęciach przesyłanych przez wychowawców nie było nikogo, komu by się nudziło. Buzie były uśmiechnięte, zaciekawione, zajęte, zafrasowane, szczęśliwe, zdziwione.

Kiedy moja córka, podczas odwiedzin Dziadków, krzyczała mi do telefonu: „Chcę tu zostać całe wakacje! Kocham tych ludzi! Kocham to miejsce!”, było 15 stopni, a oni spali kolejną noc jak sardynki. Nad ranem, po mokrych ścieżkach pełnych szyszek, szli w piżamach do plecaków, które zostały w namiotach, aby móc dogrzebać się do ciuchów.

Na filmiku i zdjęciu dla rodziców, wychowawcy skakali z dziećmi do leśnego basenu, w którym woda była jak żur. Myślę, że kiedy dorosną i będą leżeć nad basenami w wielkich, drogich kurortach, nadal będą twierdzić, że był to basen najpiękniejszych wspomnień, które zbudowały ich szczęśliwe dzieciństwo.

Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza OSP Stalowa Wola - osiedle Charzewice | Film obóz MDP Bieszczady 2022

Wartość Dyskomfortu w Rozwoju i Docenianiu

Patrząc na te zdjęcia, wiem, że tam, w tym lesie, w wojskowych namiotach, na kanadyjkach, w tym dyskomforcie, tworzy się najpiękniejsza historia życia moich dzieci. Nauka poprzez doświadczenie ich zachowań dobrych jak i złych, właściwych i niewłaściwych, to realne, namacalne lekcje życia, które dają skutki i możliwości rozwoju. Żadne tam rodzicielskie gadanie.

Po powrocie dzieci nie mogły się nacieszyć wygodnym łóżkiem, ciepłą wodą pod prysznicem. Wąchały świeżą pościel i co rusz wychodziły z łóżek, przychodziły do mnie, by raz jeszcze powiedzieć, jak cudowne to uczucie. Było dokładnie tak cudowne jak te dziesięć dni w lesie, w namiotach, na podłodze w jednej małej sali podczas deszczu. Ale żeby cieszyło to zwykłe łóżko w domu, trzeba zaznać dyskomfortu. To dyskomfort czyni nas szczęśliwymi, a żeby jedno i drugie dawało szczęście, jedno i drugie musi zaistnieć.

dzieci uśmiechnięte po powrocie z obozu, doceniające domowe wygody

Droga do Pasji: Jak Niespodziewane Zdarzenia Prowadzą do Ukochanych Zajęć

Nadchodził Halloween. Nasza córka, która już jakiś czas chodziła na zajęcia strażackie odbywające się w naszej wsi, miała zaplanowany ten dzień w straży. Były to zajęcia marzenie, zupełnie inne niż to, co znamy w pędzącym XXI wieku. Byliśmy i wciąż jesteśmy działaniami naszej wiejskiej straży zachwyceni.

Mocno pragnęliśmy, aby nasz syn również dołączył, lecz nie chciał. Za żadne skarby świata nie lubił wchodzić w nowe i nieznane. Zatem przyszedł dzień strachów. Benio umówił się z kolegami na chodzenie po wsi i zbieranie cukierków. Pół godziny przed umówionym czasem okazało się, że chłopcom nie pozwoliły mamy. Został sam. Smutek ogromny i płacz.

Zadzwonił do starszych kolegów, ale oni mieli już swoje, starsze plany. Kiedy widziałam to dzieciątko, które cały rok czeka na ten dzień i płacze w pokoju, serce mamy się łamało. Zapytałam zatem, czy chciałby iść z Tosią do straży. Odpowiedział przez łzy, że ewentualnie może, ale nie chciał.

Zadzwoniłam do dziewczyn, które opiekują się tą bandą młodych strażaków - cudne, młode, pełne życia, uśmiechu i radości. Zapytane, czy Benio może do nich dołączyć, z entuzjazmem zgodziły się: „Pewnie! Niech przychodzi!”

ilustracja przedstawiająca chłopca w stroju strażackim, z uśmiechem

Zapakowałam mu plecak słodyczy, przebrał się na szybko. Tosia już siedziała w aucie, gdy dopinał halloweenowy strój i wciskał maskę. Otarł łzy i poszedł, powłócząc nogami. Wrócił przed północą. Zmęczony padł na łóżko w przebraniu i owej masce na czole. Na moje pytanie: „Jak było Syneczku?”, rzekł ostatkiem sił i zasnął: „Zapisz mnie z samego rana na straż!”

Gdyby wszystko poszło po jego myśli, nigdy nie byłby w straży, którą kocha nad życie. Dziś świetnie się bawi, bierze udział w zawodach i przywozi medale, z niecierpliwością czeka na kolejne zajęcia. Ta wesoła historia pokazuje, że kiedy coś się nie uda, często dostajemy w zamian coś o wiele lepszego. Za każdym razem, gdy coś się Wam nie uda, wypatrujcie tego, co dostaniecie w zamian.

tags: #piosenki #strazackie #ruszyla #syrena #ulub