Jeden z największych pożarów w historii powojennej Polski
Dnia 10 sierpnia 1992 roku Puszczę Notecką dotknął potężny pożar, który spustoszył 6 tysięcy hektarów lasu. Było to drugie pod względem wielkości zdarzenie tego typu w powojennej historii Polski. Skala żywiołu była tak ogromna, że do jego ugaszenia nie wystarczyły wyłącznie ludzkie siły i środki.

Walka z żywiołem i dramatyczna ewakuacja
Z ogniem walczyło aż 60 zastępów straży pożarnej. W akcji gaśniczej uczestniczyło również wojsko, leśnicy, słuchacze szkoły policji oraz cywile. Mimo ogromnych wysiłków, szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia sprzyjał silny wiatr. Sławomir Majewski, który kierował sztabem w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Pile w czasie pożaru, wspomina, że "cząstki sadzy i zapach spalenizny niósł aż do Piły".

W obliczu zagrożenia, około północy rozpoczęła się ewakuacja wsi Miały. Jedyną drogą ewakuacji był pociąg ewakuacyjny, który kierował się w stronę Wronek. Były to "sceny dantejskie", jak wspomina Sławomir Majewski.
Opatrzność boska i zagrożenie chemiczne
W krytycznym momencie, około północy, nastąpiło zdarzenie, które wielu uważa za "opatrzność boską": spadła ulewa, która ugasiła ogień. Sławomir Majewski podkreśla, że "gdyby nie ta wielka ulewa, to można się spodziewać, że pożar dotarłby do Warty, a potem do Gorzowa i spłonęłoby nie sześć, a sześćdziesiąt tysięcy hektarów".
Deszcz spadł - można powiedzieć - w ostatniej chwili. Na stacji kolejowej w Miałach stały wagony z chlorem. Trudno wyobrazić sobie, co mogłoby się stać, gdyby ogień dotarł do tych wagonów, co mogłoby doprowadzić do katastrofy o niewyobrażalnych skutkach. "Do tej pory wszyscy mówią, że była to opatrzność boska" - dodaje Majewski.
Reportaż Uroczysko Nad Rowem Mężyk Puszcza Notecka
Przyczyna, skutki i odbudowa
W trakcie śledztwa ustalono, że pożar rozpoczął się dokładnie o godzinie 16:27. Źródłem ognia były iskry wydobywające się spod zablokowanych kół pociągu.
Choć ogień nie pochłonął ofiar w ludziach, spłonęło 19 budynków i trzy gospodarstwa rolne. Po wyczerpaniu drogi sądowej, Koleje usiadły do rozmów z Lasami Państwowymi. Efektem było rekordowe w historii Polski odszkodowanie w wysokości 50 milionów złotych.
Na terenie pogorzeliska rozpoczęto intensywne prace rewaloryzacyjne. Zasadzono imponującą liczbę 80 milionów drzew, co świadczy o skali podjętych działań na rzecz odbudowy zniszczonego ekosystemu.
