Pożar hali produkcyjnej w Chełmnie
W sobotę przed południem w Chełmnie (woj. kujawsko-pomorskie) doszło do groźnego pożaru hali zakładu produkcyjnego, w której znajdowało się aż 10 ton pianki poliuretanowej. Pożar objął halę o powierzchni 820 mkw., w której, oprócz pianki, mieściła się również linia produkcyjna. Wypalone zostało wnętrze hali, a jej dach częściowo się zawalił.
Dzięki szybkiej i sprawnej akcji strażaków udało się opanować pożar i nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia m.in. na stojący w pobliżu dom. Potrzebna była również ewakuacja mieszkańców okolicznych domów. Na szczęście, dzięki sprawnym działaniom służb, nikt nie ucierpiał - poinformowała rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej PSP w Toruniu st. bryg. Oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Chełmnie kpt. Kasper Korczak dodał, że po opanowaniu ognia strażacy przystąpili do dogaszania, które mogło potrwać wiele godzin.
W akcji gaśniczej brało udział łącznie kilkudziesięciu strażaków, w tym 25 zastępów strażaków PSP i OSP z Chełmna i okolic, a także grupa chemiczna PSP z Bydgoszczy.

Pożar studia filmowego Alvernia Planet
Ogień w studiu nagraniowym Alvernia Planet w Nieporazowie koło Krakowa pojawił się we wtorek wieczorem. Przyczyną zapłonu była scenografia, przeznaczona do kręconego tam drugiego sezonu serialu dla amerykańskiej platformy streamingowej.
Z kompleksu ewakuowano łącznie 89 osób. Ze studia, w którym bezpośrednio wybuchł pożar, ewakuowano 40 osób, a z powodu trudnych warunków akcji gaśniczej zdecydowano o ewakuacji całego kompleksu. Na miejsce natychmiast przybyli strażacy. Trwa szacowanie strat oraz ustalanie dokładnej przyczyny zdarzenia.
Alvernia Planet to znane studio filmowe, którego charakterystyczne białe kopuły są widoczne z autostrady A4. Kompleks ma powierzchnię około 17,4 tys. mkw.

Tragiczny pożar w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana
Przebieg i skutki tragedii
Tragiczny pożar, który wybuchł w sylwestrową noc w barze „Le Constellation” w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana, wstrząsnął całą Europą, zbierając śmiertelne żniwo wśród młodych ludzi. W nocy z czwartku na piątek, około godziny 1:30, ogień pojawił się w popularnym barze, w którym bawiło się wielu młodych ludzi. Według najnowszych danych policji zginęło co najmniej 47 osób, a 115 zostało rannych.
Wśród ofiar znalazł się m.in. 17-letni Włoch Emanuele Galeppini - utalentowany golfista i członek młodzieżowej reprezentacji Włoch. „W tym czasie wielkiego smutku nasze myśli kierujemy ku jego rodzinie i wszystkim, którzy go kochali” - przekazano w oficjalnym komunikacie.
Akcja ratunkowa i śledztwo
Na miejsce zdarzenia natychmiast skierowano szeroko zakrojone służby ratunkowe, w tym 42 karetki i 13 śmigłowców, które transportowały poszkodowanych do szpitali w całej Szwajcarii. W kantonie Valais ogłoszono stan wyjątkowy, uruchomiono również infolinię dla rodzin ofiar.
Świadkowie relacjonują dramatyczne sceny paniki, gęsty dym i chaos podczas próby ucieczki z lokalu. „Nie dało się wejść daleko, może na metr lub dwa, tylko po to, by chwycić ludzi i wyciągnąć ich na zewnątrz” - opisywali ocalali. Prokuratura wszczęła śledztwo w celu ustalenia przyczyn pożaru. Według wstępnych informacji, ogień mógł zostać zaprószony przypadkowo, m.in. przez zimne ognie lub świece, przy czym akt terroryzmu został wykluczony.
