Poniższa analiza przedstawia szczegóły kilku poważnych incydentów autokarowych, które miały miejsce w regionie Europy Środkowej, w tym tragiczną katastrofę polskiego autokaru na Węgrzech oraz pożar węgierskiego autobusu we Włoszech. Chociaż temat artykułu wspomina o "pożarze autokaru na Węgrzech", dostarczony materiał tekstowy nie opisuje takiego zdarzenia. Skupiamy się na dwóch największych wypadkach autokarowych, które miały miejsce na Węgrzech i incydencie pożarowym węgierskiego autokaru we Włoszech, będącym jedynym pożarem autobusu opisanym w dostarczonych informacjach.
Katastrofa Polskiego Autokaru na Węgrzech w Pobliżu Balatonu
Wczesnym rankiem, o godzinie 2.00 w poniedziałek, doszło do tragicznego wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w pobliżu jeziora Balaton, na trasie M-7. Autokar o numerach rejestracyjnych LB 02930, wiozący pielgrzymów głównie z Lubelszczyzny (ze Stoczka koło Czemiernik) do sanktuarium maryjnego w Medjugorie w Bośni i Hercegowinie, nagle zjechał z drogi i przewrócił się. W autobusie znajdowało się 51 pasażerów, w tym czterech duchownych, którzy mieli uczestniczyć w rekolekcjach kapłańskich.
Przebieg Wypadku
Pojazd, zbliżając się do ronda w kierunku na Nygykanizsa, z nieznanej przyczyny zjechał z drogi. Według relacji konsul ambasady RP Teresy Notz, która była na miejscu katastrofy, autokar był „całkowicie pokiereszowany”, co świadczyło o ogromnej sile uderzenia. Roman Kowalski, charge d'affaires ambasady RP w Budapeszcie, powołując się na źródła policyjne, informował, że autokar najechał lewym kołem na wysoki krawężnik, przewrócił się na dach i spadł do pobliskiego rowu. Przed rondem nie było śladów hamowania, co sugeruje, że kierowca mógł nie zauważyć nieoświetlonego skrętu lub ronda wyhamowującego prędkość, charakterystycznego dla węgierskich skrzyżowań.

Ofiary i Akcja Ratunkowa
W wyniku katastrofy zginęło 19 Polaków, a 32 odniosło obrażenia, w tym część ciężkie. Wśród ofiar śmiertelnych było dziesięciu mężczyzn, siedem kobiet i dwoje dzieci, w tym 14-letni chłopiec i niezidentyfikowana 5-6-letnia dziewczynka. Stan kierowcy również był zagrożony. Rzecznik policji węgierskiej Jozsef Koranyi nie wykluczał wzrostu liczby ofiar ze względu na bardzo ciężki stan niektórych rannych - jedna osoba była w stanie krytycznym, a 17 odniosło poważne obrażenia. Wielu rannych znajdowało się w stanie silnego szoku.
Węgierskie służby ratownicze skierowały do akcji dwa helikoptery oraz liczne karetki pogotowia (m.in. 9 karetek pogotowia i śmigłowiec Czerwonego Krzyża). Rannych przewieziono do okolicznych szpitali w miejscowościach Zalaegersneg, Keszthely, Nagykanizsa, Marcali i Nagyatad. Lekarze ze szpitala w Keszthely zajmowali się 11 rannymi, w tym dwiema osobami w stanie ciężkim, lecz ich życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Jeden ranny wymagał operacji złamanej nogi. W szpitalu w Marcali również przebywało 11 pacjentów, z czego dwoje na intensywnej terapii - stan jednej osoby był krytyczny, drugiej ciężki, lecz stabilny. Dwie osoby przeszły operacje otwartych złamań nóg. Pozostali ranni odnieśli mniej groźne kontuzje.
Akcja ratunkowa po wypadku autobusu na Trasie Toruńskiej 25 czerwca 2020
Prawdopodobne Przyczyny Wypadku i Dochodzenie
Węgierska policja początkowo brała pod uwagę zmęczenie, a nawet zaśnięcie kierowcy, oraz dużą prędkość przy wjeździe na skrzyżowanie jako prawdopodobne przyczyny wypadku. Major Ferenc Vass z węgierskiej policji wskazywał, że autobus mógł wjechać na skrzyżowanie z prędkością 80 km/h, co w warunkach ruchu okrężnego jest znaczną prędkością. Charge d'affaires Roman Kowalski wykluczał jednak zmęczenie, twierdząc, że tuż przed wypadkiem kierowcy dokonali zmiany za kierownicą. Jego zdaniem, kierowca prawdopodobnie nie zauważył nieoświetlonego skrętu.
Późniejsze oględziny polskich rzeczoznawców, którzy przywieźli do kraju tarczę urządzenia mierzącego prędkość, wykazały, że autobus nie jechał z prędkością 80, a zaledwie 40 km/h. Wiceminister infrastruktury Mieczysław Muszyński, po wizycie na Węgrzech, wykluczył zaśnięcie kierowcy, jego stan nietrzeźwości oraz zły stan techniczny autokaru, powołując się na opinie ekspertów. Świadkowie tragedii twierdzili, że kierowcy tuż przed wypadkiem mówili o nieczynnym hamulcu. Przyczyny katastrofy miały być znane najwcześniej za tydzień, po zbadaniu wraku autokaru i wszelkich dokumentów przez ekspertów.
Reakcje i Wsparcie
W związku z tragedią polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powołało specjalny sztab kryzysowy. Uruchomiono specjalne linie telefoniczne dla rodzin poszkodowanych: 52-39-601, 52-39-885 i 52-39-447. Na Węgry udała się delegacja MSZ, a także wiceminister infrastruktury Marek Pol wraz z ekspertami oraz rzecznik Episkopatu Polski o. Adam Schulz, aby koordynować działania i udzielać wsparcia.
Premier Węgier Peter Medgyessy złożył telefonicznie kondolencje premierowi Polski Leszkowi Millerowi, deklarując pełną gotowość do udzielenia wszelkiej pomocy. Węgierskie służby otoczyły rannych Polaków troskliwą opieką medyczną, dostarczając im telefony komórkowe do kontaktu z rodzinami. Pomoc udzielały również firmy ubezpieczeniowe. Udvarhelyi Szabolcs z Węgierskiego Radia określił to zdarzenie jako „jedną z najstraszniejszych katastrof drogowych na Węgrzech” i poinformował o licznych deklaracjach pomocy ze strony społeczeństwa węgierskiego, w tym chęci oddawania krwi i wsparcia materialnego.
Informacje o Autokarze i Pielgrzymce
Autokar marki DAF, nowy i mający około 3 lat, został wynajęty od małej rodzinnej firmy przewozowej "Transport autokarowy" z Białej Podlaskiej. Prowadziło go dwóch bardzo doświadczonych kierowców: właściciel firmy z ponad 20-letnim doświadczeniem w Orbisie i jego szwagier z ponad 30-letnim stażem w PKS-ie.
Policja przypomniała o przepisach dotyczących przewozów: autokar musi być sprawny technicznie, posiadać ważne badania diagnostyczne i koncesję na przewozy zagraniczne. W przypadku długodystansowych przejazdów międzynarodowych wymagane jest dwóch kierowców. Maksymalny czas pracy jednego kierowcy to 9 godzin, z półgodzinną przerwą po 4,5 godzinach, a po 9 godzinach - pełen wypoczynek lub przejęcie kierownicy przez drugiego kierowcę. Każdy z kierowców powinien mieć własną imienną tarczę do tachografu, rejestrującego prędkość i czas pracy.

Inne Incydenty Autokarowe
Wypadek Polskiego Autokaru koło Kiskunfélegyházy (Węgry)
Dzień wcześniej, około godziny 6 rano (początkowo podawano 2.30), w okolicy miejscowości Kiskunfélegyháza na południu Węgier, doszło do innego wypadku polskiego autokaru. Autobus, wiozący polskich turystów z Bułgarii do kraju, zjechał z autostrady M5 i stoczył się do rowu. W pojeździe znajdowało się 46 osób, w tym dwóch kierowców. W wyniku zdarzenia jeden pasażer zginął, a 34 osoby zostały ranne, z czego 3 w stanie ciężkim. Wszystkie osoby zostały rozwiezione do pobliskich szpitali w Kesckemecie, Segedynie, Kiskunhalas i Szentes. Większość pasażerów pochodziła z województwa śląskiego.

Katastrofa Węgierskiego Autokaru we Włoszech (Werona)
Warto również odnotować tragiczną katastrofę węgierskiego autokaru, która miała miejsce 20 stycznia koło Werony we Włoszech. Ten incydent, choć nie wydarzył się na Węgrzech i nie dotyczył polskiego autokaru, jest istotny ze względu na fakt, że jako jedyny w dostarczonych materiałach opisuje pożar autobusu. Węgierski autokar z młodzieżą szkolną stanął w płomieniach po uderzeniu w filar wiaduktu na zjeździe z autostrady. Zginęło 16 osób, w tym 11 nastolatków, a ponad 30 osób odniosło rany. Śledztwo włoskiej prokuratury w Weronie toczyło się przeciwko 52-letniemu kierowcy węgierskiego autokaru pod zarzutem zabójstwa drogowego, wskazując na zaniedbania jako przyczynę wypadku.

Działania Śledcze i Perspektywy
Zarówno w przypadku wypadków na Węgrzech, jak i katastrofy we Włoszech, toczyły się intensywne działania śledcze. Węgierscy i polscy śledczy ściśle współpracowali w sprawie wypadku polskiego autokaru. Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała - Południe podjęła własne postępowanie wyjaśniające, ponieważ w Bielsku-Białej mieściła się siedziba firmy organizującej wyjazd. Czynności były prowadzone równolegle z węgierskimi organami ścigania, które miały pierwszeństwo w prowadzeniu śledztwa. Ustalenie ostatecznych przyczyn tak złożonych tragedii często wymaga czasu i szczegółowych analiz ekspertów.