Bydgoszcz, podobnie jak wiele innych miast, doświadczała w swojej historii licznych pożarów, zarówno o charakterze tragicznym, jak i tych szybko opanowanych. Analiza przyczyn i skutków tych zdarzeń pozwala zrozumieć zagrożenia i wyzwania związane z bezpieczeństwem przeciwpożarowym.
Tragiczny pożar na bydgoskich Wyżynach w 2022 roku
Przebieg zdarzeń i ofiary
Pożar na skraju osiedla Wyżyny, do którego doszło w 2022 roku, okazał się tragiczny. Największa tragedia wydarzyła się 24 sierpnia 2022 roku. W wyniku tego zdarzenia zginęły trzy osoby: 71-letnia kobieta, jej roczna wnuczka oraz mężczyzna. Do szpitali przewieziono w sumie 13 osób, w tym dwóch strażaków, a trzy osoby były w stanie zagrażającym życiu. Kilkanaście dni później w specjalistycznej klinice leczenia oparzeń zmarła kolejna poszkodowana w tym zdarzeniu. Mieszkańcy, którzy wyszli bez szwanku, zostali przewiezieni do schronisk dla bezdomnych kobiet i mężczyzn.

Dochodzenie i poszukiwanie przyczyn
Dwa dni po tragicznym w skutkach pożarze policja zatrzymała w tej sprawie 75-letniego Andrzeja D. Postępowanie prowadzone było w kierunku art. 163 paragrafu 4 Kodeksu karnego, który mówi o spowodowaniu "zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób w postaci pożaru, którego następstwem jest skutek śmiertelny". Starszy lokator trafił do aresztu. Początkowo dociekano, czy zarzewiem ognia mógł być niedopałek papierosa, a także analizowano wersję, według której doszło do zapalenia się telewizora. Ostatecznie prokuratura nie zebrała dowodów obciążających 75-latka. Kluczowa okazała się opinia biegłego z dziedziny pożarnictwa, która nie pozwoliła jednoznacznie wskazać przyczynę pożaru. Mężczyzna został wypuszczony z aresztu, a postępowanie, w którym występował jako obwiniony, umorzono.
Odpowiedzialność właścicielki i historia nieruchomości
Prokuratura obwinia Magdalenę U., właścicielkę nieruchomości przy ulicy Jar Czynu Społecznego na bydgoskich Wyżynach, zarzucając jej sprowadzenie zagrożenia katastrofy. Proces Magdaleny U. ma zakończyć się już w grudniu w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy, z dużą szansą na finał przed końcem tego roku. Magdalena U. utrzymywała: "Po prostu wynajmuję lokale indywidualnie, to prywatny dom". Dodała również: "Wcześniej nikogo nie obchodziło, czy są odpowiednie przejścia, czujniki dymu i inne zabezpieczenia." Na zarzuty o dalszym prowadzeniu działalności hostelowej w tym miejscu, właścicielka odpowiadała: "Tam, gdzie był pożar, nikogo nie ma. Te pomieszczenia są nieużywane. Wynajmuję tylko prywatnie kilku osobom." Tłumaczyła, że do czasu pożaru "nikt się nie interesował" warunkami mieszkalnymi czy względami przeciwpożarowymi. Wspomniała również, że do obiektu "przywozili tu osoby bezdomne, MOPS (Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, red.) przysyłał tu ludzi", a pobyt najemców był opłacany przez instytucje publiczne i m.in. przez "różne bractwa więzienne".
Mroczna historia tego miejsca pisana była pożarami i niecodziennymi zdarzeniami. Wcześniej mieściła się tam agencja publiczna, potem hostel, a wreszcie mieszkania na wynajem.
Poprzedni pożar w tej samej lokalizacji (2011)
To nie był pierwszy raz, kiedy na posesji doszło do pożaru. Poprzednio wybuchł on w maju 2011 roku. Świadkowie opowiedzieli o okolicznościach zdarzenia. Sąsiadka wspominała: "Obudził mnie swąd. Gdy tylko ujrzałam przez okno łunę, zadzwoniłam po straż pożarną." Podkreślano, że gdyby nie reakcja mieszkanki, ogień strawiłby doszczętnie budynki, zwłaszcza że tamtej nocy wiał silny wiatr. Z ogniem walczyło siedem zastępów strażaków. Akcja gaśnicza, rozpoczęta w nocy, przeciągnęła się do godziny 7 rano. Spłonął wówczas dach i pomieszczenia na piętrze w dwóch szeregowych budynkach w podwórzu. W tej sprawie również trwało śledztwo. Okoliczni mieszkańcy tworzyli własne teorie na temat przyczyn pożaru, większość wiązała go z agencją towarzyską "Biznesmen Club", działającą wtedy w zabudowaniach usytuowanych po sąsiedzku.
Pożary w bydgoskich zakładach produkcyjnych
Pożar fabryki sklejki przy ulicy Fordońskiej
Niedawno w Bydgoszczy doszło do pożaru fabryki sklejki przy ulicy Fordońskiej. Strażacy ruszyli na miejsce około godziny 9:30, a akcja gaśnicza rozpoczęła się niebawem po ich przybyciu. Pożar został szybko opanowany, dzięki czemu nikomu nic się nie stało. Jak relacjonował na gorąco kpt., ogień na szczęście nie zajął dużej powierzchni i skupił się tylko na komorze. Zagrożenie pożarowe powstało wyłącznie w tym elemencie, a szybka i skuteczna interwencja bydgoskich strażaków sprawiła, że pożar nie stanowił zagrożenia dla okolicznych mieszkańców ani pracowników zakładu. Wszystkie zastępy szybko wróciły na miejsce po zakończeniu akcji.

Historyczny pożar Zakładów Sklejek i Chemicznego Przerobu Drewna (1972)
Znacznie groźniejszy pożar wybuchł 31 stycznia 1972 roku nad ranem w hali produkcyjnej Zakładów Sklejek i Chemicznego Przerobu Drewna nad Brdą w Bydgoszczy. Płomienie sięgały wówczas 40 metrów w górę. Do gaszenia ognia wezwano 21 jednostek straży pożarnej z całego województwa, a w akcji wzięło udział także 120 pracowników zakładów wezwanych z domów. Niestety, trud okazał się daremny - hala spłonęła całkowicie. Szkody oszacowano wstępnie na 13 milionów złotych.
Inne znaczące pożary zakładów przemysłowych
Bydgoszcz doświadczyła również innych poważnych pożarów w sektorze przemysłowym. 31 stycznia 1937 roku o godzinie 3:30 nad ranem, w mroźną noc (-18 stopni C), zauważono ogień w budynku fabryki maszyn i traków Blumwego na Wilczaku. Spłonęły tokarnia z kilkudziesięcioma nowoczesnymi maszynami oraz elektrownia. Był to jeden z najgroźniejszych pożarów w międzywojennej Bydgoszczy. Ogień ugaszono nad ranem, ratując resztę fabryki i okoliczne domy. Straty sięgnęły 260 tysięcy (prawdopodobnie złotych).
Kolejnym przykładem jest Fabryka Lloyda, znana bydgoska marka. W 2020 roku stara stocznia, produkująca statki żeglugi śródlądowej, została oddana do użytku jako przestrzeń eventowa. Budynek, z którego po potężnym pożarze zostały zgliszcza, jest wpisany do rejestru zabytków, co powoduje, że od czasu pożaru niemożliwe jest nawet wejście w celu rozebrania ruin.