Pożary w Czechowicach-Dziedzicach: analiza zdarzeń i historyczna tragedia

W Czechowicach-Dziedzicach, miejscowości o bogatej historii przemysłowej, wielokrotnie dochodziło do poważnych incydentów związanych z pożarami. Od współczesnych akcji gaśniczych po najtragiczniejszą katastrofę w historii polskiego przemysłu - miasto to doświadczyło wielu dramatycznych wydarzeń. Poniżej przedstawiamy szczegółowe informacje dotyczące wybranych pożarów, ze szczególnym uwzględnieniem historycznej tragedii w rafinerii.

Pożar na terenie dawnej rafinerii w listopadzie 2020 roku

Wczesnym rankiem, w czwartek 20 listopada, na terenie dawnej rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach wybuchł pożar. Płomienie pojawiły się w firmie zajmującej się myciem dużych pojemników do przewozu luzem, znanych jako mauzery. Pożar jest już opanowany i dogaszany przez 8 zastępów straży pożarnej.

Szczegóły akcji gaśniczej

Jak przekazała młodsza brygadier Patrycja Pokrzywa, rzecznik bielskiej straży pożarnej, pożar wybuchł w firmie zlokalizowanej na terenie dawnej rafinerii czechowickiej. Płonęły puste mauzery po substancji ropopochodnej, które były już przygotowane do mycia. To właśnie specyfika przechowywanych w nich wcześniej substancji sprawiła, że akcja gaśnicza stała się niezwykle skomplikowana. W szczytowym momencie akcji wzięło w niej udział osiem zastępów strażaków, co przekłada się na około 50 ratowników. Ich działania pozwoliły na opanowanie ognia. Obecnie trwa faza dogaszania pożaru, która jest równie kluczowa, co samo gaszenie. Strażacy przelewają pogorzelisko, aby zminimalizować ryzyko ponownego zapłonu.

Zabezpieczenie środowiska

Jednym z priorytetów służb było również zabezpieczenie środowiska. Strażacy zabezpieczyli wszystkie studzienki kanalizacyjne, by woda z gaszenia nie przeniknęła do otoczenia - podkreśla mł. bryg. Pokrzywa. Jest to niezwykle ważny aspekt, biorąc pod uwagę charakter substancji, które znajdowały się w mauzerach. Potencjalne skażenie wód gruntowych czy kanalizacji mogłoby mieć katastrofalne skutki dla lokalnego ekosystemu.

Ustalenie przyczyny pożaru

Jak zaznacza rzecznik straży pożarnej, przyczynę pożaru ustali policja i biegli z zakresu pożarnictwa. Rozpocznie się szczegółowe dochodzenie, które ma na celu ustalenie, co dokładnie doprowadziło do tego zdarzenia.

Thematic photo of firefighters extinguishing a fire in an industrial area

Interwencja straży pożarnej w Zabrzegu (maj 2026)

Sytuacja związana z pożarami traw, zarośli i lasów na terenie Bielska-Białej i powiatu bielskiego staje się coraz bardziej niepokojąca. Jak informuje Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku-Białej, od początku 2026 roku strażacy interweniowali już 100 razy w związku z tego typu zdarzeniami. To wynik, który niemal dorównuje statystykom z całego 2025 roku, kiedy odnotowano łącznie 107 interwencji.

Szczegóły akcji w Zabrzegu

Jednym z najpoważniejszych zdarzeń ostatnich dni była akcja gaśnicza w Zabrzegu. Informację o zdarzeniu strażacy otrzymali o godzinie 12:17. Zgłoszenie dotyczyło pożaru ściółki leśnej oraz pojedynczych drzew przy ulicy Spacerowej, na terenie Nadleśnictwa Bielsko. Jak przekazała mł. bryg. Patrycja Pokrzywa, oficer prasowy KM PSP w Bielsku-Białej, w działaniach brało udział 17 zastępów straży pożarnej. Wykorzystano trzy prądy gaśnicze oraz podręczny sprzęt. Akcja gaśnicza, którą utrudniał silny wiatr, trwała kilka godzin i ostatecznie zakończyła się o godzinie 18:50.

Zaangażowane siły i środki

Wsparcia strażakom udzielały Lasy Państwowe, Straż Miejska z Czechowic-Dziedzic oraz Policja. Woda była dowożona z hydrantu przy remizie OSP Zabrzeg. Działania prowadzili strażacy PSP z JRG2 w Bielsku-Białej oraz jej czechowickiego Posterunku Zamiejscowego, a także druhowie z OSP w Zabrzegu, OSP Ligota, OSP Bronów, OSP Czechowice, OSP Dziedzice oraz OSP Lipowiec.

Stan poszkodowanych

Niestety, trudne warunki odbiły się na zdrowiu ratowników - jeden ze strażaków poczuł się źle i został zabrany przez Zespół Ratownictwa Medycznego do szpitala.

Skala pożaru

Paliło się głównie runo i poszycie leśne w oddziale 19 a leśnictwa Zabrzeg. Łączna powierzchnia pożaru szacowana jest wstępnie na 2,5 ha. Obecnie teren pożarzyska jest dozorowany przez pracowników nadleśnictwa.

Drone shot of a forest fire with firefighters in action

Apel strażaków i zasady bezpieczeństwa

Strażacy podkreślają, że za niemal każdym pożarem stoi człowiek. Służby przypominają również, jak prawidłowo reagować w przypadku zauważenia zagrożenia. Widząc dym lub ogień, należy niezwłocznie zadzwonić pod numer alarmowy 112. Kluczowe znaczenie ma dokładne określenie lokalizacji zdarzenia. W sytuacji, gdy nie znamy swojego położenia, warto odszukać tzw. słupek oddziałowy (betonowy słupek z numerami).

Strażacy apelują o przestrzeganie poniższych zasad:

  • Czynnik ludzki: Ponad 90% pożarów lasów powstaje z winy człowieka (umyślnie lub przez nieuwagę!).
  • Zakazy w lesie: Nie używaj otwartego ognia (ognisk, grilli) poza miejscami wyznaczonymi przez leśników. Ognisko można palić minimum 100 metrów od ściany lasu!
  • Palenie tytoniu: W lasach i na terenach śródleśnych jest to zabronione (poza drogami utwardzonymi). Jeden niedopałek w suchej ściółce to niemal pewny pożar!
  • Samochody w lesie: Rozgrzany katalizator zaparkowanego auta na suchej trawie może błyskawicznie wzniecić ogień.
  • Widzisz dym? Dzwoń pod numer alarmowy 112!
  • Lokalizacja to podstawa: Jeśli nie wiesz, gdzie jesteś, odszukaj słupek oddziałowy (betonowy słupek z numerami).

JAK PŁONIE LAS? 99 na 100 POŻARÓW w lesie PRZYCZYNĄ jest człowiek. Akcja gaszenia w leśnictwie. #19

Tragiczny pożar w rafinerii Czechowice (1971) - 50 lat po katastrofie

Zginęło 37 osób, a 106 zostało ciężko poparzonych - to bilans najtragiczniejszego pożaru przemysłowego w historii Polski. Mija właśnie 50 lat od tej katastrofy. To wyjątkowo smutny dzień dla Czechowic-Dziedzic i Grupy Kapitałowej LOTOS. Przedstawiciele Grupy Kapitałowej LOTOS uczestniczyli w Czechowicach-Dziedzicach w obchodach rocznicowych. Głównym ich punktem była msza święta w intencji ofiar, którą odprawiono w kościele pw. NMP Królowej Polski. Następnie, uczestnicy uroczystości przeszli ulicą ks. J. N. Koncern reprezentowali: Zofia Paryła, prezes Zarządu Grupy LOTOS, Krzysztof Nowicki, wiceprezes Zarządu Grupy LOTOS ds.

- Choć minęło już pół wieku, to nadal pamiętamy o wszystkich tych, którzy zginęli wtedy walcząc z żywiołem ognia. Jesteśmy tu dziś z ich rodzinami i bliskimi, by oddać hołd ofiarom tamtych wydarzeń. Ta był wstrząs dla całej społeczności, ale też impuls do wielu zmian w ochronie przeciwpożarowej - podkreślił przedstawiciel Grupy LOTOS.

Przebieg tragedii z 26 czerwca 1971 roku

50 lat temu nad Czechowicami-Dziedzicami przechodziła burza. 26 czerwca o 19:50 piorun uderzył w zbiornik, w którym znajdowało się prawie 9 tysięcy m³ ropy. Eksplozja zniszczyła dach, a płonąca ropa rozlała się w tacy zbiornika.

Eskalacja pożaru i niekontrolowane wyrzuty

Podczas akcji gaśniczej, do zbiornika dostawały się dziesiątki tysięcy litrów wody, która znalazła się pod ropą. Wkrótce woda zaczęła wrzeć. Ciśnienie pary spowodowało gwałtowny wyrzut płonącej ropy w różnych kierunkach, na odległość do 250 metrów. Piana mająca kilka metrów wysokości zakrywała ludzi, wozy i sprzęt gaśniczy, niszcząc wszystko na swojej drodze. Fale płonącej ropy odcięły drogę ewakuacji. Płonęły drogi asfaltowe.

Ofiary i świadectwa

Niemal natychmiast zginęły 33 osoby (25 strażaków, 7 żołnierzy i jeden pracownik rafinerii). 4 ratowników zmarło w szpitalach. Józef Frączek, żołnierz, tak wspominał eksplozję: „Zbiornik zaczął drżeć, a metalowe ściany poczęły nadymać się. Ogromna jasność i gorąco były nie do wytrzymania. Udało mi się uciec na ul. Barlickiego, którą biegli ludzie i przewracali się. Wydawali nieludzkie jęki, krzyki, płacze, wzywali Boga.” Tadeusz Patan, dziennikarz „Kroniki Beskidzkiej”, napisał: „Ogień rozlał się szerokim, płonącym morzem. Pochłonął strażackie samochody, strawił zabudowania produkcyjne, stopił instalacje.”

Historical photo of the burning oil refinery in Czechowice-Dziedzice

Dalszy przebieg akcji i straty

Pożar nie ustępował. Po 14:00 eksplodował kolejny zbiornik, stwarzając zagrożenie dla zbiorników z benzyną. Około 23:00 pękł płaszcz zbiornika z ropą. We wtorek 29 czerwca przystąpiono do generalnego natarcia. Po dwóch godzinach pożar ugaszono, jednak w jednym ze zbiorników doszło do ponownego, gwałtownego zapalenia się ropy.

Skala zniszczeń i zaangażowanie sił

Straty były ogromne. Ze zbiorników ocalał tylko jeden zawierający 7 tys. ton ropy. Spaliły się kolektor, pompownia, część oddziałów furfurolu, filtrolu, instalacja ABT, magazyn techniczny i zajezdnia lokomotyw. Spłonęły też 22 samochody pożarnicze i wiele sprzętu strażackiego. Ogółem w akcji brało udział 2610 strażaków z 371 sekcji, 313 wozów gaśniczych, 34 ciężkie wodno-pianowe, 197 pomp pożarniczych.

Konsekwencje i upamiętnienie

Odbudowa rafinerii trwała 4 miesiące i zaowocowała nowoczesną instalacją odgromową, gaśniczą oraz „pływającymi dachami”, które uniemożliwiają zgromadzeniu się oparów nad powierzchnią ropy. Na miejscu tragedii stanął dystrybutor paliw. Po tragedii, ulicami Czechowic-Dziedzic przeszedł kondukt pogrzebowy. Na lawetach przewieziono trumny ze szczątkami ofiar wybuchu. Ku ich pamięci, na miejskim skwerze ustawiono pomnik z listą ofiar. Na Placu Jana Pawła II w Czechowicach-Dziedzicach znajduje się również wystawa upamiętniająca 50. rocznicę.

tags: #pozar #czechowice #dziedzice