W Pisarzowicach doszło do tragicznego w skutkach pożaru, który strawił znaczną część gospodarstwa, pozbawiając dachu nad głową dziewięcioosobową rodzinę. Ogień, który wybuchł najprawdopodobniej od podpalenia, przeniósł się ze stodoły na sąsiadujący budynek mieszkalny, powodując ogromne zniszczenia.
Przebieg zdarzenia
Zgłoszenie o pożarze w Pisarzowicach wpłynęło w środę po godzinie 13:00. Jako pierwszy ogniem zajęła się stodoła, a następnie płomienie, podsycane przez wiatr, szybko przeniosły się na przyległy budynek mieszkalny, w którym przebywała dziewięcioosobowa rodzina, w tym troje dzieci.
Relacje świadków wskazują na błyskawiczne rozprzestrzenianie się ognia. "Gotowaliśmy obiad. Wszystko działo się tak szybko, to najdłuższe minuty naszego życia. Weszliśmy tylko do domu po dzieci, wychodzimy, a strychu nie ma, dom zajęty (ogniem - red.). Masakra" - opisywała jedna z kobiet. Druga dodała z płaczem: "Nie mam już do czego wracać. Wszystko pospalane, pozalewane".

Akcja gaśnicza i trudności
Do Pisarzowic natychmiast skierowano liczne jednostki straży pożarnej - łącznie 12 zastępów, w tym JRG PSP Lubań oraz OSP z Radostowa, Henrykowa, Pisarzowic i Siekierczyna. Działania strażaków były utrudnione przez specyficzną konstrukcję dachu budynku mieszkalnego, gdzie pod pokryciem z blachy znajdowała się gruba warstwa papy. W momencie nagrzania papa zaczęła się palić, co znacząco utrudniało opanowanie żywiołu.
Dodatkowym problemem okazała się zarośnięta droga dojazdowa do posesji, z której od lat nikt nie korzystał. Ciężki sprzęt nie mógł dotrzeć bezpośrednio pod płonący budynek, co zmusiło strażaków do zbudowania 200-metrowej linii gaśniczej w celu doprowadzenia wody.
"Pożar był tak rozwinięty, że mieliśmy pewne problemy z opanowaniem i szybkim "złapaniem" tego pożaru. Konstrukcja samego budynku była specyficzna, ponieważ pod pokryciem dachowym wykonanym z blachy znajdowało się pokrycie wykonane z papy, było ono znacznej grubości. W momencie, kiedy ta papa dostała temperatury, zaczęła się palić i to sprawiło problemy" - tłumaczył przebieg akcji gaśniczej mł. bryg.
W trakcie akcji ratowniczej działania wspierały także pogotowie energetyczne i patrol policji. Nad bezpieczeństwem powiatu czuwali druhowie OSP Siekierczyn.
Skutki pożaru i pomoc dla poszkodowanych
Pożar objął pomieszczenia od parteru aż po szczyt jednego z budynków, doprowadzając do zawalenia się dachu. W ocenie straży pożarnej, 99% obiektu zostało zniszczone, nie tylko przez ogień, ale także przez wodę używaną do gaszenia.
Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń fizycznych. Osoby przebywające w budynku opuściły go jeszcze przed przyjazdem strażaków. Trzem osobom udzielono pomocy medycznej z powodu silnego stresu.
Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego oraz kierujący działaniami gaśniczymi stwierdzili, że obiekt nie nadaje się do zamieszkania. Obecnie obiekt wymaga ekspertyzy, która określi, czy możliwy jest remont, czy też budynek musi zostać całkowicie rozebrany.

Przedstawiciele gminy Lubań pojawili się na miejscu zdarzenia i zobowiązali się do udzielenia pomocy pogorzelcom. Dziś w gminie ma zostać powołana komisja szacująca straty, a następnie podjęta zostanie decyzja o formie wsparcia dla rodziny.
Internauci również ruszyli z pomocą dla poszkodowanych.
Możliwa przyczyna pożaru
Wstępne ustalenia wskazują, że przyczyną pożaru było najprawdopodobniej celowe podpalenie. Strażacy przeszukali cały budynek, aby upewnić się, że w środku nikogo nie było.
Inne zdarzenia w Pisarzowicach
Warto zaznaczyć, że w Pisarzowicach odnotowano również inne zdarzenia pożarowe. 14 lutego br. około godziny 16:30 doszło do pożaru w budynku jednorodzinnym, gdzie paliło się wyposażenie pomieszczenia gospodarczego, strych i konstrukcja dachu. W tym przypadku na szczęście obyło się bez ofiar, a strażacy szybko opanowali ogień. Również tego samego dnia, po godzinie 20:00, strażacy interweniowali w kotłowni domu, gdzie paliły się materiały przeznaczone do pieca.
SPŁONĄŁ KRZYŻ W WARSZAWIE! Szokujące sceny z Mokotowa
tags: #pozar #domu #w #pisarzowicach