Zalane mieszkania w Maszewie Lęborskim: Przyczyna, skutki i historia drożdżowni

Tragiczne wydarzenia w bloku przy ul. Fabrycznej

W nocy z 5 na 6 lutego cztery mieszkania w bloku przy ul. Fabrycznej w Maszewie Lęborskim, w gminie Cewice, zostały zalane. Woda, która spowodowała zniszczenia, pochodziła z pękniętej rury w jednym z mieszkań, a następnie rozprzestrzeniła się na lokale sąsiednie, w tym mieszkania pani Sandry, Violetty i Przemysława. Obecnie żadne z poszkodowanych mieszkań nie nadaje się do zamieszkania. W bloku mieszka łącznie 16 rodzin, w tym rodziny z dziećmi, które straciły swój dobytek.

widok zalanego mieszkania z wodą cieknącą po ścianach i z sufitu

Skala zniszczeń i dramatyczne relacje mieszkańców

Nagrania zarejestrowane przez mieszkańców pokazują narastający problem: woda kapiąca z sufitów i lamp, spływająca po ścianach oraz tworząca kałuże na podłogach. Sufity uległy popękaniu, a woda odsłoniła przewody elektryczne, po których również spływała ciecz. Zniszczeniu uległy listwy przypodłogowe, drzwi i ich framugi. Woda wdarła się do wszystkich pomieszczeń, w tym do pokojów, sypialni, kuchni, korytarzy, a nawet do kotłowni.

- Gdy to się wydarzyło byłam u swoich rodziców, a o godzinie 3:50 w nocy zadzwoniła do mnie sąsiadka mówiąc, że u niej już jest woda i że się „topimy” - mówi zrozpaczona pani Sandra, której mieszkanie zostało doszczętnie zalane.

Mieszkania w bloku są wykonane z płyt gipsowo-kartonowych, co potęguje skalę zniszczeń. - Jesteśmy doszczętnie zalani, mamy poniszczone telewizory, laptopy, konsole i inne sprzęty, wszystko, cały dobytek - wymienia pani Sandra. - Z gniazdek zaczęły wydobywać się iskry, a woda leciała z żyrandoli jak z prysznica.

Sytuacja jest dramatyczna: panele podłogowe spuchły, ściany z salonu stały się wypukłe, a w płytach gipsowo-kartonowych pojawiają się dziury. Sąsiedzi zgłaszają zalane piece. Nawet jeden pokój, który nie miał zalanych sufitów, ucierpiał z powodu spuchniętej podłogi.

Przyczyna tragedii: zaniedbania sąsiadki z wyższego piętra

Według relacji mieszkańców, bezpośrednią przyczyną zalania były zaniechania starszej sąsiadki mieszkającej piętro wyżej. Jej mieszkanie, z powybijanymi oknami i nieogrzewane, stało się źródłem problemu. - U góry nad nami mieszka starsza pani, która nigdy nie opalała mieszkania i nawet tam nie mieszka - opowiada pani Sandra. - To u niej pękły rury od panującego mrozu, ale nie było jej w mieszkaniu, gdy do tego doszło.

Po wejściu policji i straży pożarnej do mieszkania starszej pani, ujawniono dramatyczne warunki: sterta śmieci, która uniemożliwiała przejście, padłe szczury i myszy oraz nie do zniesienia smród. Mieszkańcy wskazują, że od lat nikt nie był w stanie porozumieć się z tą lokatorką.

Długotrwałe problemy z ogrzewaniem i brak reakcji wspólnoty

Pani Sandra informuje, że sąsiedzi wielokrotnie zgłaszali do wspólnoty problem z zamarzniętą rurą pochodzącą z mieszkania starszej pani, jednak ich prośby pozostały bez odpowiedzi. Prawdopodobnie w jej lokalu nie palono od wielu lat. - Przez to, że ona nie ogrzewa, to u nas w mieszkaniu jest strasznie zimno - oznajmia pani Sandra. - Palimy do wieczora, a rano i tak jest zimno. Budynek nie jest ocieplony.

Mieszkańcy są zrozpaczeni, ponieważ większość z nich wzięła kredyty na swoje mieszkania i mimo tej tragedii, wciąż muszą spłacać raty.

Historia miejsca i zamknięcie drożdżowni

Budynek, w którym doszło do zalania, to dawne biura zakładu Kaszubskiej Wytwórni Drożdży (KWD) Maszewo. Zakład ten funkcjonował w Maszewie Lęborskim w latach 1947-2004, a następnie został reaktywowany w latach 2005-2017. Historia tego miejsca sięga lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, kiedy niemiecki inwestor dr Robert Sinner wykupił majątek Maszewa Lęborskiego i rozpoczął budowę infrastruktury przetwórczej.

Początkowo w Maszewie produkowano marmolady i hodowano ryby. Po II wojnie światowej, w 1947 roku, wznowiono produkcję drożdży, co zapoczątkowało "złote lata" dla wsi, która stała się ośrodkiem produkcyjnym. KWD Maszewo było głównym dostawcą drożdży gorzelniczych w północnej Polsce, a rozwinięta infrastruktura kolejowa ułatwiała transport.

Zakład fundował liczne inwestycje we wsi, w tym rozbudowę kanalizacji, remonty dróg, budowę biblioteki zakładowej i stołówki. Wieś rozrastała się, zyskując kino, lekarza i własny oddział poczty.

Po przemianach gospodarczych w 1990 roku, KWD Maszewo przekształcono w spółkę pracowniczą. Następnie, w 2004 roku, francuska firma Lesaffre zaczęła skupować akcje, finalnie przejmując zakład. Drożdżownia w Maszewie została zamknięta, a pracownicy otrzymali odprawy.

zdjęcie archiwalne zakładu drożdżowni w Maszewie

Nowe życie po drożdżowni: Madra i dzisiejsze przedsiębiorstwa

W 2005 roku, w miejscu KWD Maszewo, powstała firma Madra sp. z o.o., produkująca cukierki. Nowy zakład składał się głównie z byłych pracowników drożdżowni, którzy próbowali wznowić produkcję drożdży na mniejszą skalę. Jednak rynek był zdominowany przez Lesaffre, a Madra borykała się z problemami, w tym z kwestiami ścieków i pozwami ze strony francuskiego właściciela.

W 2017 roku Madra również została zamknięta i ponownie wykupiona przez francuskiego inwestora. Obecnie teren po zakładzie został rozparcelowany i sprzedany lokalnym przedsiębiorcom. Znajdują się tam tartak, serwis samochodowy oraz inne mniejsze firmy.

Brak pomocy ze strony wspólnoty i gminy

Mieszkańcy bloku przy ul. Fabrycznej czują się pozostawieni sami sobie. - Blok należy do wspólnoty mieszkaniowej. Nikt nam nie chce pomóc - ani wspólnota ani gmina - mówi zasmucona pani Sandra. - Urząd Gminy w Cewicach odmówił nam pomocy, bo nie mają wolnych mieszkań. Zostaliśmy bez dachu nad głową.

Flooded Apartment

tags: #pozar #drozdzowni #w #maszewie #leborskim