W Żywcu, w zakładach przemysłowych przy ulicy Stolarskiej, wybuchł potężny pożar rozlewni rozpuszczalników. Ogień, zauważony w poniedziałek około godziny 21:00, strawił znaczną część hali magazynowej oraz spowodował poważne zanieczyszczenie środowiska. Sytuacja wymagała wielogodzinnej akcji gaśniczej z udziałem licznych zastępów straży pożarnej.
Przebieg i skala akcji gaśniczej

Na miejscu zdarzenia z żywiołem walczyło blisko 30 zastępów straży pożarnej, w tym strażacy z kilku powiatów, a w kulminacyjnym momencie - 32 jednostki gaśnicze. Początkowo strażacy dogaszali pożar rozlewni olejów w Żywcu, jednak w zakładzie paliły się przede wszystkim rozpuszczalniki. Akcja ratunkowa trwała całą noc. Już po godzinie 23 Marek Tetłak ze Straży Pożarnej informował: „- Nie możemy wejść do środka, co utrudnia działania. Akcja potrwa jeszcze kilka godzin, mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość”. Część ulicy Stolarskiej została zamknięta dla ruchu.
Działania strażaków były prowadzone głównie na zewnątrz budynku ze względu na bardzo wysoką temperaturę panującą w środku. Strażacy dogaszali pożar jeszcze półtorej godziny po północy, jednak po godzinie 3:30 ogień rozszalał się na nowo. Strażacy opanowali płonące chemikalia nad ranem we wtorek. Działania utrudniały opary, które raz po raz podsycają ogień. Mimo to, we wtorek rano żywieccy strażacy podali, że sytuacja jest opanowana. W akcji gaszenia magazynu, który miał prawie 600 metrów kwadratowych powierzchni, brali udział strażacy z całego regionu.
Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza cz.3
Skutki pożaru i straty
Straty materialne i osobowe
Pożar wybuchł późnym wieczorem 23 kwietnia. Ogień zajął halę, w której w plastikowych pojemnikach składowano około 15 tysięcy litrów rozcieńczalników. Znaczna jej część spłonęła. Pożar pochłonął także 21 samochodów zaparkowanych w pobliżu zakładu produkcyjnego. Według innych źródeł, spłonęło 15 stojących w pobliżu samochodów. Właściciel firmy oszacował straty w zakładzie na kilkaset tysięcy złotych.
W trakcie gaszenia pożaru ranny został jeden strażak ochotnik, który odniósł niewielkie obrażenia. Dyżurny KPPSP w Żywcu poinformował, że karetka przewiozła go do szpitala. Jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo.
Zanieczyszczenie środowiska

Podczas akcji ratowniczej część chemikaliów, a także woda użyta przy gaszeniu, wyciekła i przedostała się przez kanalizację burzową do rzeki Soły. Straż pożarna, gdy tylko wyciek został zauważony, natychmiast zareagowała, układając rękawy sorpcyjne, by zapobiec rozprzestrzenianiu się zanieczyszczenia. Pomimo tego w rzece pojawiły się śnięte ryby.
Sprawą zajęli się przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska (WIOŚ). Stwierdzili oni zanieczyszczenie, ale - jak podkreślili - nie doszło do sytuacji, którą można określić mianem katastrofy ekologicznej.
Działania śledcze
Sprawę pożaru w firmie konfekcjonującej rozpuszczalniki badają śledczy z żywieckiej prokuratury rejonowej. Postępowanie obejmuje dwa wątki: oprócz pożaru, także kwestię wycieku chemikaliów do rzeki Soły. Policja i prokuratura zajęły się sprawą nocnego pożaru magazynu z chemikaliami w Żywcu.
Lokalizacja zakładu
Zakład, w którym wytwarzane i konfekcjonowane są rozpuszczalniki, mieści się w dzielnicy przemysłowej na peryferiach Żywca. W jego bezpośrednim sąsiedztwie nie ma domów mieszkalnych, co ograniczyło bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców.