Poważne pożary w firmach produkujących artykuły papiernicze w Polsce

W ostatnich latach w Polsce doszło do wielu poważnych pożarów w zakładach zajmujących się produkcją artykułów papierniczych. Incydenty te często wiązały się z ogromnymi stratami materialnymi, a niekiedy również z obrażeniami wśród strażaków. Poniżej przedstawiamy szczegóły wybranych zdarzeń, które obrazują skalę wyzwań związanych z gaszeniem pożarów w tego typu obiektach.

Pożar zakładu papierniczego w Bielawie

Groźny pożar ogarnął w nocy z poniedziałku na wtorek zakład papierniczy w Bielawie na Dolnym Śląsku. Ogień objął między innymi drewniane palety z papierem toaletowym. Podczas akcji gaśniczej doszło do eksplozji w kontenerze, w wyniku której ranny został strażak. Trafił on do szpitala ze złamaniem. Służby będą ustalać dokładne okoliczności pożaru oraz przyczynę eksplozji w kontenerze.

Zdjęcie płonącego zakładu papierniczego w nocy

Pożar zakładu produkującego papier w Bydgoszczy

W Bydgoszczy płonęła hala produkcyjno-magazynowa zakładów papierniczych przy ulicy Petersona. Ogniem objęta była hala o wielkości około 100 na 200 metrów, przy czym obszar bezpośrednio objęty pożarem wynosił około 100 na 40 metrów. Na miejsce zadysponowano łącznie 42 zastępy straży pożarnej. Sytuacja nie była opanowana, a wręcz rozwojowa; broniona była część administracyjno-socjalna budynku.

Rzecznik prasowa kujawsko-pomorskiej PSP st. bryg. podkreśliła, że zabezpieczano dwa zbiorniki z chlorowodorkiem sodu, każdy po tysiąc litrów, które nie były objęte ogniem. Wszyscy pracownicy zostali ewakuowani.

Zdjęcie hali produkcyjno-magazynowej zakładu papierniczego objętej ogniem

Tragiczny pożar w Krasocinie

Dnia 16 maja doszczętnie spłonęły dwie hale produkcyjne o łącznej powierzchni 5 tysięcy metrów kwadratowych, należące do zakładu wytwarzającego papier toaletowy w Krasocinie. Strażacy walczyli z ogniem ponad 23 godziny, od godziny 22 w niedzielę aż do godziny 21 w poniedziałek. W szczytowym momencie w akcji brało udział około 100 ratowników z czterech powiatów - kieleckiego, koneckiego, jędrzejowskiego i włoszczowskiego.

Starszy kapitan Paweł Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej we Włoszczowie, relacjonował: "Spaliły się dwie hale produkcyjne o wymiarach 50 na 100 metrów, a w nich linie produkcyjne i półprodukt w postaci bel papierowych. Uratowaliśmy sąsiednie hale magazynowe, w których znajdował się gotowy produkt - papier toaletowy. Ocaliliśmy też samochód transportowy. Straty są ogromne." Stwierdził również, że "dawno nie mieliśmy tak dużego pożaru, żeby tak liczne siły i środki zostały zadysponowane w jednym miejscu."

Podczas pożaru nikt nie przebywał w halach i nikt nie został ranny w działaniach ratowniczych. Włoszczowska policja prowadzi czynności wyjaśniające pod nadzorem prokuratora. Na miejscu pożaru obecny był technik oraz biegły z zakresu pożarnictwa.

Strażacy gaszący pożar hal produkcyjnych zakładu papierniczego

Kontekst: Pożar w Świdnie

Był to kolejny w ciągu ostatniego tygodnia pożar w zakładzie produkcyjnym w gminie Krasocin. Tydzień wcześniej, 11 maja, około 5 kilometrów dalej paliła się suszarnia trocin i hala załadunku trocin w zakładzie obróbki drewna w Świdnie. Pożar objął powierzchnię około 250 metrów kwadratowych. W akcji ratowniczo-gaśniczej w tartaku brało wówczas udział 9 zastępów - w sumie 29 strażaków. Nikt nie ucierpiał, a strażakom i pracownikom zakładu udało się uratować znaczne mienie.

Zniszczenia po pożarze w zakładzie drzewnym

Pożar w Koninie: Płonąca makulatura

Dnia 18 lipca 2024 roku w Koninie stwierdzono całkowicie objęty pożarem budynek produkcyjno-magazynowy, w którym składowana była prasowana makulatura. Pracownicy zakładu podjęli próbę ugaszenia pożaru przy pomocy hydrantów wewnętrznych oraz gaśnic, lecz ze względu na szybko rozwijający się pożar podjęte działania okazały się bezskuteczne.

Działania strażaków w pierwszej fazie polegały na podaniu piany gaśniczej na palącą się makulaturę przez okno i bramę zewnętrzną. Po dojeździe kolejnych sił i środków rozpoczęto budowę magistrali wodnej o długości około 300 metrów z pobliskiej rzeki Noteć. W wyniku oddziaływania wysokiej temperatury uszkodzeniu uległa konstrukcja dachu oraz popękaniu uległy ściany budynku. Te działania pozwoliły na ograniczenie rozprzestrzeniania się ognia na sąsiednie obiekty.

Dnia 19 lipca 2024 roku, z uwagi na ciągłe rozpalanie się bel papieru, konieczny był nadzór i sukcesywne podawanie wody w miejsca nowych zarzewi ognia.

Strażacy budujący magistralę wodną z rzeki Noteć podczas akcji gaśniczej

tags: #pozar #firmy #produkujacej #artykuly #papiernicze