W sobotę 23 listopada 2019 roku, około godziny 3 w nocy, w miejscowości Glinno w gminie Warta, położonej w powiecie sieradzkim (województwo łódzkie), wybuchł rozległy pożar. Ogień objął zabudowania gospodarcze - połączone ze sobą stodołę i oborę, stanowiące znaczną część dobytku 69-letniego właściciela.
Charakterystyka pożaru i zakres zniszczeń
Żywioł szybko strawił część stodoły oraz całą jej zawartość, w tym zgromadzone wewnątrz siano i bele słomy. Były to zapasy niezbędne do przetrwania zimy przez zwierzęta. Pożar, który rozwijał się w nocy, zastał mieszkańców nagle, stwarzając ogromne zagrożenie zarówno dla mienia, jak i dla życia.

Szeroko zakrojona akcja ratownicza
Na miejsce zdarzenia natychmiast skierowano znaczne siły straży pożarnej. Łącznie w akcję gaśniczą zaangażowano aż 23 zastępy straży pożarnej, w tym jednostki z JRG Sieradz i JRG Łódź, a także kilkanaście zastępów strażaków ochotników, takich jak OSP Warta, OSP Glinno czy OSP Cielce. Działania ratowników były niezwykle utrudnione przez gęsty dym, co wymusiło na strażakach pracę w specjalistycznych aparatach ochrony dróg oddechowych.
Heroic Dog Who Saves Entire Herd from Farm Fire — Incredible Moment
Ewakuacja bydła
Jednym z priorytetowych zadań strażaków była ewakuacja bydła z płonącej obory. Dzięki szybkiej i skoordynowanej akcji udało się wyprowadzić z zagrożonego budynku od 30 do 35 sztuk bydła, ratując je przed ogniem i dymem. Zwierzęta te zostały przegnane w bezpieczne miejsce, prawdopodobnie na pobliskie pole.
Tragiczny finał dla właściciela gospodarstwa
Niestety, pożar w Glinnie miał tragiczne konsekwencje dla 69-letniego właściciela gospodarstwa. Mężczyzna, obserwując, jak ogień trawi jego dobytek, zasłabł na skutek silnego stresu. Początkowo pomocy medycznej udzielali mu strażacy, a następnie zespół pogotowia ratunkowego. Na miejsce zdarzenia przyjechała również druga karetka z lekarzem. Mimo natychmiastowo podjętej resuscytacji i długotrwałych prób reanimacji, mężczyzny nie udało się uratować. Prawdopodobną przyczyną jego śmierci był rozległy zawał serca, wywołany ogromnym stresem spowodowanym pożarem.
Sytuacja na miejscu zdarzenia została ostatecznie opanowana. Po ugaszeniu głównych ognisk pożaru, strażacy przystąpili do dogaszania siana i słomy, wykorzystując w tym celu m.in. ciągniki z turem i przyczepy.