Tragiczny pożar w Myjomicach: Przegrzana bateria w zabawce przyczyną tragedii

Czynności związane z ustaleniem najbardziej prawdopodobnej przyczyny pożaru w domu w Myjomicach zostały zakończone. Szef Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, Janusz Walczak, przekazał, że w protokole sporządzonym przez biegłego z dziedziny pożarnictwa jako przyczynę pożaru wskazano przegrzanie baterii w zabawce, którą bawiło się jedno z dzieci. Tragedia, w której zginęli 11-letni chłopiec i jego 38-letnia matka, wstrząsnęła całą lokalną społecznością.

Straż pożarna w akcji gaśniczej na tle dymu, ilustracja

Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa

Do tragicznego pożaru doszło w piątek, 16 stycznia 2026 roku, przed godziną 15:00, w domu jednorodzinnym przy ul. Jeżynowej w Myjomicach koło Kępna. Policja i straż pożarna zostały zawiadomione o kłębach dymu wydobywających się z budynku. Po przybyciu na miejsce służby ustaliły, że na poddaszu rozpoczął się bezogniowy pożar. Rzecznik prasowy kępińskiej straży pożarnej, st. kpt. Paweł Michalski, poinformował, że wszystkie znajdujące się tam przedmioty zaczęły się żarzyć bez płomienia, wydzielając jednocześnie trujące gazy. Jak podkreślił st. kpt. Michalski, pożar rozwijał się niezauważony, a zaledwie parę wdechów gazów pożarowych, mających silne działanie trujące, wystarczy, aby stracić przytomność.

W momencie zdarzenia w domu przebywało pięć osób: rodzice z trojgiem dzieci w wieku roku, czterech i 11 lat. 46-letni ojciec zdołał wynieść z budynku dwoje najmłodszych dzieci. Matka i 11-letni chłopiec stracili przytomność wskutek zatrucia gazami pożarowymi. Zostali wyniesieni z domu przez strażaków, którzy natychmiast rozpoczęli resuscytację. Niestety, życia 11-latka nie udało się uratować - chłopiec zmarł na miejscu. 38-letnią matkę, po trwającej kilkadziesiąt minut reanimacji, przewieziono do kępińskiego szpitala w stanie ciężkim. Niestety, w nocy z piątku na sobotę kobieta zmarła po kilkunastu godzinach walki o życie.

POŻAR DOMU W SIENIAWCE

Ustalenie przyczyny pożaru i wyniki śledztwa

Prokurator Janusz Walczak, szef Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, poinformował, że czynności śledcze są kontynuowane. Początkowo, ze wstępnych ustaleń służb ratowniczych, wynikało, że przyczyną pożaru mogła być awaria instalacji fotowoltaicznej, która znajduje się na terenie posesji. Jednak, jak dodał prokurator Walczak, te podejrzenia zostały ostatecznie wykluczone.

W protokole, sporządzonym po oględzinach miejsca zdarzenia z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa, jako najbardziej prawdopodobną przyczynę pożaru wskazano przegrzanie baterii w zabawce. Prokurator Walczak zastrzegł, że na obecnym etapie postępowania nie można jeszcze kategorycznie potwierdzić tej wersji, a podana przyczyna może ulec zmianie w toku dalszych czynności. W sobotę Prokuratura Rejonowa w Kępnie wszczęła śledztwo w sprawie pożaru, prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Brak czujek dymu i apel o bezpieczeństwo

Rzecznik prasowy kępińskiej straży pożarnej, st. kpt. Paweł Michalski, przekazał, że w domu, w którym doszło do tragedii, nie było zamontowanych czujek dymu. Eksperci podkreślają, że czujniki dymu znacząco zwiększają szanse na wczesne wykrycie zagrożenia i uratowanie życia. Pożar, który rozwijał się bez płomieni, wydzielał trujące gazy, których wczesne wykrycie mogłoby zapobiec zatruciu.

Służby raz jeszcze przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa pożarowego:

  • Regularne sprawdzanie i czyszczenie przewodów kominowych.
  • Nieużywanie uszkodzonych grzejników i ładowarek.
  • Instalowanie czujek dymu i czadu w każdym pomieszczeniu.
  • Przechowywanie zabawek z bateriami z dala od materiałów łatwopalnych i źródeł ciepła.

Wsparcie dla rodziny i społeczności

Sprawa wstrząsnęła całą lokalną społecznością. Mieszkańcy Myjomic i okolicznych wsi masowo oferują pomoc rodzinie, która straciła dwóch najbliższych. Władze Kępna, w tym drugi zastępca burmistrza, zapowiedziały, że pracownicy Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej zaoferują rodzinie opiekę psychologiczną oraz pomoc przy usuwaniu skutków pożaru. Sołtys wsi i radny gminy, Krzysztof Kocera, zapewnił o dużym zaangażowaniu mieszkańców, którzy chcą pomóc dotkniętym tragedią bliskim.

Śledztwo wciąż trwa. Ostateczne ustalenia przyczyny tragedii zostaną podane po zakończeniu wszystkich ekspertyz, w tym zaplanowanych sekcji zwłok, które mogą być przydatne w ustaleniu dokładnej przyczyny śmierci ofiar.

tags: #pozar #karty #montessori