W ostatnich latach na terenie gminy Kleszczów oraz w jej bezpośrednich okolicach odnotowano kilka poważnych incydentów pożarowych. Wydarzenia te angażowały liczne siły i środki Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczych Straży Pożarnych, a także specjalistyczne jednostki, podkreślając wagę szybkiej i skoordynowanej reakcji w sytuacjach kryzysowych.
Pożar Zakładu Przetwarzania Elektroodpadów w Bogumiłowie

W dniu 15 sierpnia 2025 roku na terenie strefy przemysłowej w Bogumiłowie, w zakładzie zajmującym się przetwarzaniem zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, wybuchł pożar. Ogień objął halę magazynową, w której znajdowały się elektroodpady. Pożar rozprzestrzenił się bardzo szybko, zajmując znaczną część powierzchni hali o rozmiarze 375 metrów kwadratowych.
Obiekt był wypełniony różnymi elektrośmieciami, wśród których znajdowały się między innymi baterie oraz sprzęt AGD. Z tego względu już po chwili nad strefą przemysłową pojawił się ogromny słup czarnego dymu, który był widoczny z kilku kilometrów. Na skutek pożaru zawalił się dach hali.
Działania Gaśnicze i Monitoring Środowiska
W działaniach ratowniczo-gaśniczych uczestniczyło licznie kilkanaście jednostek straży pożarnej, w tym ratownicy z jednostek OSP z terenu gminy, którym serdecznie podziękowano za gotowość do wsparcia akcji. Z uwagi na charakter pożaru, na miejscu działała również specjalistyczna jednostka chemiczna PSP w Łodzi, która przeprowadziła pomiary stężenia niebezpiecznych substancji w powietrzu. Nie wykryto zagrożenia dla okolicznych mieszkańców.
Wskutek działań ratowniczo-gaśniczych z 15 sierpnia, powstałe wody popożarowe spłynęły siecią kanalizacji deszczowej do przedmiotowego zbiornika retencyjnego. Stwierdzono, że poziom wód w zbiorniku nie spowodował ich wypływu - przelania na tereny przyległe. Podczas oględzin, które odbyły się 18 sierpnia rano, kierownictwo urzędu wraz z przedstawicielami Zakładu Komunalnego potwierdziło, że w zbiorniku znajdują się śnięte ryby.
Pożar Hali Produkcyjno-Magazynowej Firmy Makani w Żłobnicy

Kolejny poważny pożar, w którym ogień objął halę firmy Makani, zajmującej się między innymi produkcją zup i bulionów, pojawił się tuż po godzinie 22:00. Strażacy otrzymali zgłoszenie o dymie wydobywającym się z hali produkcyjnej w strefie przemysłowej Żłobnicy przy ulicy Milenijnej.
Kiedy pierwsze zastępy strażaków dotarły na miejsce, okazało się, że cała hala produkcyjno-magazynowa objęta jest już pożarem. Ogień nie wdarł się jedynie do części administracyjnej.
Intensywne Działania Strażaków
Strażacy przystąpili do działań gaśniczych i dosyłane były kolejne zastępy. W kulminacyjnym momencie w akcji brało udział 21 zastępów i łącznie 70 strażaków z powiatu bełchatowskiego, jak wypowiedział się dla portalu ddbelchatow.pl Michał Wieczorek, rzecznik prasowy straży pożarnej w Bełchatowie. Na miejscu pojawiła się również jednostka z Pajęczna oraz pluton chemiczny strażaków z Łodzi.
Rzecznik Michał Wieczorek zaznaczył, że konieczne było przebadanie wód, które podczas gaszenia wydobywały się z zakładu, aby sprawdzić, czy nie mają zanieczyszczeń oraz czy atmosfera wokół zakładu była bezpieczna. Strażacy walczyli z ogromnym pożarem przez całą noc. Wciąż prowadzone są działania w Żłobnicy, gdzie pogorzelisko dogasza łącznie 10 zastępów.
Podczas pożaru doszło do zawalenia dachu do środka, co, jak mówi Wieczorek, bardzo utrudniło akcję gaśniczą. Dodaje, że przygotowywane są działania do rozbierania konstrukcji i dogaszania zarzewia pożaru. Większość hali była objęta pożarem, a spłonęło około trzech tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Na chwilę obecną nie są znane przyczyny pożaru i skala strat. Co najważniejsze, na miejscu nie było żadnych osób poszkodowanych, ponieważ w chwili wybuchu pożaru nikt tam nie pracował.
Ze środka pożaru. Leśnicy o walce z ogniem
Tragiczny Pożar Domu w Żorskiej Dzielnicy Kleszczów

Śledczy wyjaśniają okoliczności tragicznego w skutkach pożaru, do którego doszło nad ranem w żorskiej dzielnicy Kleszczów. W wyniku zdarzenia śmierć poniósł 47-letni mężczyzna, a jego młodszy brat trafił na oddział intensywnej terapii.
Po godzinie 6:00 oficer dyżurny otrzymał zgłoszenie o pożarze, który wybuchł w jednym z domów. Kłęby dymu wydobywające się z okna na pierwszym piętrze budynku zauważył przypadkowy kierowca z Pszczyny, który zaalarmował służby ratownicze. Po zgłoszeniu na miejscu błyskawicznie pojawili się policjanci, a następnie strażacy i zespół pogotowia ratunkowego.
Interweniujący policjanci wybili szybę w oknie i sprawdzili, czy ktoś przebywa na parterze. Gdy chcieli wejść na piętro, pojawili się strażacy, którzy przejęli akcję ratowniczą w wypełnionym gęstym i duszącym dymem budynku. W dramatycznej akcji reanimacyjnej ratownikom pomagali interweniujący policjanci. Niestety, pomimo ogromnego starania, nie udało uratować się życia starszego z braci.
Na miejsce pożaru oficer dyżurny skierował ekipę dochodzeniowo-śledczą wraz z prokuratorem, który zarządził sekcję zwłok 47-latka w celu ustalenia dokładnej przyczyny śmierci.