Pożary nielegalnych składowisk i budynków gospodarczych

W ostatnich latach w Polsce doszło do serii pożarów, które wzbudziły szerokie zaniepokojenie. Od płonących budynków gospodarczych, przez nielegalne wysypiska odpadów, po składowiska niebezpiecznych chemikaliów - każde z tych zdarzeń niosło za sobą poważne konsekwencje, zarówno dla środowiska, jak i dla bezpieczeństwa publicznego.

Zestawienie mapy Polski z zaznaczonymi miejscami pożarów oraz infografika przedstawiająca liczbę ofiar i straty materialne

Pożar budynków gospodarczych w Maliszewie koło Białegostoku

W sobotę wieczorem, 12 lipca, w miejscowości Maliszewo koło Białegostoku wybuchł pożar, który objął budynki gospodarcze. W wyniku zdarzenia zginęło około 30 krów, jak podaje Radio Białystok. Na miejscu zdarzenia strażacy zastali płonący kompleks budynków o powierzchni około 1000 m kw. Większość zwierząt udało się ewakuować.

W akcji ratunkowej uczestniczyły jednostki straży pożarnej z trzech powiatów: białostockiego, łomżyńskiego i zambrowskiego, łącznie 19 zastępów. Justyna Kłusewicz, rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej PSP w Białymstoku, poinformowała Radio Białystok, że pożar został już zlokalizowany, a obecnie trwają prace rozbiórkowe i dogaszanie. Strażacy kontynuowali działania na miejscu przez kilka kolejnych godzin.

🚒 Akcja strażaków w Cieszyn! Pożar 14 marca 2026 – nagranie z miejsca zdarzenia

Nielegalne składowisko odpadów w Jakubowie koło Polkowic

Zakończyło się trwające ponad 2,5 roku śledztwo w sprawie pożaru nielegalnego składowiska śmieci w Jakubowie koło Polkowic (woj. dolnośląskie). Z zagrożeniem walczyło aż 30 zastępów straży pożarnej i ponad 130 strażaków, a gęsty, duszący dym z płonących chemikaliów zasnuł całą okolicę. Zarzuty usłyszało w sumie 6 osób.

Przebieg pożaru i akcji ratunkowej

Pożar składowiska odpadów w Jakubowie wybuchł pod koniec lipca 2018 r. Zapaliły się niebezpieczne substancje, takie jak oleje, smary i farby, które się tam znajdowały. Było to ponad tysiąc ton materiałów łatwopalnych. Po czterech godzinach walki z żywiołem strażacy ugasili przylegający do składowiska las, gdzie spłonęły aż dwa hektary - mówił wtedy w rozmowie z Fakt24 st. kpt. Daniel Mucha z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu.

W pobliżu składowiska znajdował się szyb wentylacyjny kopalni w Polkowicach. Na początku akcji podjęto decyzję o ewakuacji 340 górników, którzy pracowali pod ziemią, ze względu na groźbę przedostania się dymu do szybu. Mieszkańców pobliskiej wsi Jakubów ostatecznie pozostawiono w domach, ponieważ zmieniły się warunki atmosferyczne i kierunek wiatru.

Podejrzani i historia nielegalnych działań

Nielegalne składowisko chemikaliów od 2016 r. należało do 72-letniego Janusza G. Niecały rok wcześniej, decyzją głogowskiego sądu, otrzymał zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie zbierania odpadów niebezpiecznych na dwa lata. Miał też usunąć niebezpieczne odpady. Jak widać, nie zmusiły go do tego ani kolejne grzywny, ani administracyjne ponaglenia.

Okazało się, że takich niebezpiecznych składowisk z trującymi, palnymi i wybuchowymi substancjami jest w okolicy więcej. Od marca 2017 roku pojemniki z odpadami z nielegalnego składowiska w Jakubowie wywożono bowiem do Głogowa na teren działki przy ul. Południowej 8, należącej do krewnej Jarosława G. - To nielegalne składowisko odpadów faktycznie prowadzone było przez oskarżonego, który nie posiadał pozwolenia na prowadzenie w tym miejscu tego typu działalności - mówi Lidia Tkaczyszyn, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Na składowisko to trafiały odpady nie tylko z Jakubowa, ale i z innych źródeł. Oskarżony Jarosław G. kierował pracami, transportem i przyjmowaniem odpadów, a także przyjmował wynagrodzenie.

Składowisko w Głogowie i dalsze wykrycia

W czasie przeszukania posesji w Głogowie odkryto znaczne ilości odpadów płynnych i stałych, w tym około 3 400 000 litrów odpadów w 1000-litrowych pojemnikach typu mauser oraz w beczkach bez żadnych zabezpieczeń i oznaczeń. - Większość ujawnionych pojemników była rozszczelniona, co skutkowało lokalnymi wysiękami. Zbiorniki nie posiadały też zabezpieczeń przed oddziaływaniem warunków atmosferycznych, co w konsekwencji przy wystąpieniu deszczów powodowało migrację odpadów do studni burzowych, których funkcją jest odprowadzanie opadów do rzeki Odry - wyjaśnia prokurator.

Podczas monitorowania tego składowiska 3 września 2019 r. ujawniono jeszcze jeden transport odpadów niebezpiecznych w postaci kwasów azotowego i siarkowego oraz substancji ropopochodnych w mauserach z jeszcze innego nielegalnego składowiska odpadów znajdującego się w Przychowej w gminie Ścinawa. Zatrzymano wówczas na gorącym uczynku trzech mężczyzn: Łukasza G., który kierował transportem, kierowcę samochodu dostawczego Jerzego K. i dokonującego wyładunku odpadów Marka N.

Zdjęcie nielegalnego składowiska odpadów z widocznymi pojemnikami typu mauser i beczkami

Nielegalne składowiska w Przychowej i Cieszynach

Nielegalne składowisko odpadów w Przychowej znajdowało się na terenie posesji piątego oskarżonego Daniela B. oraz na terenie przylegającym. Podczas przeszukania policjanci znaleźli 127 mauserów o pojemności 1000 litrów z odpadami ciekłymi. Stały bezpośrednio na ziemi oraz w samochodach. - Były to odpady niebezpieczne. Ujawniono je w centralnej części miejscowości, na posesji otoczonej zabudowaniami mieszkalnymi - zauważa rzeczniczka prokuratury.

Tym samym śledztwem objęto też wątek nielegalnego składowania odpadów w miejscowości Cieszyny w Gminie Jemielno, w gospodarstwie rolnym szóstego oskarżonego, Konrada K. W tym miejscu podczas przeszukania również znaleziono ponad sto pojemników z niebezpiecznymi substancjami. Właściciel gospodarstwa również nie miał pozwolenia na składowanie jakichkolwiek odpadów, ani się o nie nie ubiegał.

Konsekwencje i zarzuty

Jak orzekł powołany w tej sprawie biegły, takie wieloletnie działania spowodowały istotne obniżenie jakości środowiska, a także mogły zagrażać życiu i zdrowiu człowieka poprzez zatrucie powietrza, gleby i wody. Sześciu oskarżonych usłyszało zarzuty działania wspólnie i w porozumieniu. Na poczet kar i roszczeń o naprawienie szkody prokurator dokonał zabezpieczeń majątkowych na mieniu oskarżonego Jarosława G. na łączną kwotę 860 000 złotych, w tym samochodów i nieruchomości.

Pożar w Przysiece Polskiej

Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły i środki. W akcji gaśniczej brały udział: JRG Kościan (Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza PSP), OSP KSRG Śmigiel, OSP KSRG Stare Bojanowo, OSP Czacz, OSP Gorzyce, OSP Nietążkowo. Na miejscu pracowała również policja, która zabezpieczała teren i prowadziła wstępne czynności.

Szczegóły dotyczące przyczyny pożaru, rozmiaru strat oraz tego, co dokładnie się paliło, nie są jeszcze znane. Strażacy skupili się przede wszystkim na szybkiej lokalizacji i opanowaniu ognia, aby zapobiec rozprzestrzenieniu się na inne części firmy. To nie pierwszy incydent tego typu w Przysiece Polskiej - zakład, w którym doszło do pożaru, jest zlokalizowany w obszarze, gdzie wcześniej już dochodziło do podobnych zdarzeń. Akcja gaśnicza trwała kilka godzin. Na razie nie ma informacji o poszkodowanych osobach.

tags: #pozar #kolo #dolubowa