Pożar i odbudowa zabytkowego kościoła w Skrońsku, woj. opolskie

Mieszkańcy Skrońska zawsze darzyli miłością swój zabytkowy kościół. Choć nowy budynek w niczym nie przypomina spalonego drewnianego, to jego istnienie jest nieodłącznym elementem życia społeczności. Kościół był w Skrońsku zawsze, od samego początku towarzysząc kolejnym pokoleniom mieszkańców wsi w ich codziennym życiu.

Historia i znaczenie kościoła w Skrońsku

Wzgórza Skrońska pamiętają ślady pierwszych polskich chrześcijan, a także wcześniejsze, pogańskie czasy. Anna Strzoda z biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Opolu dobrze znała skroński kościółek. Na tęczowej belce przy głównym ołtarzu był wyryty 1004 rok. Jednak pierwsze dokumenty wspominające o istnieniu tego kościółka pochodzą od papieża Celestyna III z 1193 roku. Bronisław Kubik, emerytowany nauczyciel historii, wskazuje, że najprawdopodobniej przez Skrońsko przebiegał szlak bursztynowy, który przez Kalisz wiódł nad Bałtyk. Legendy mówią, że kościółek w Skrońsku wzniósł św. Wojciech, który bursztynowym szlakiem szedł z Pragi nawracać pogańskich Prusów. Pewne jest, że w historii polskiego chrześcijaństwa kościół w Skrońsku był pierwszym na ziemi oleskiej, co oznacza, że stąd właśnie wiara rozeszła się na cały dzisiejszy powiat.

Oryginalna świątynia, usytuowana na wzgórzu, posiadała zrębową konstrukcję. Wyróżniała ją kwadratowa wieża nad nawą oraz obok sześciokątna sygnaturka. Wewnątrz znajdował się barokowy ołtarz z czterema rzeźbami świętych oraz obraz "Ukrzyżowania" namalowany na desce w drugiej połowie XVI wieku. Zachowały się także dwa epitafia wycięte na desce, poświęcone dzieciom rodziny Skrońskich, które zmarły w latach 1657 i 1664.

Tragiczna noc: Pożar w 1999 roku

Wybuch ognia i akcja gaśnicza

W 2004 roku miały być uroczyste obchody tysiącletniego kościoła w Skrońsku - wspomina ks. Józef Zyzik, proboszcz parafii w Kościeliskach, której św. Bartłomiej ze Skrońska podlega. Niestety, 26 września 1999 roku, w nocy z soboty na niedzielę, wkrótce po gruntownym remoncie, z nieznanych przyczyn, jak to określiła policja, wybuchł pożar.

Lidia Gurok, mieszkanka domu położonego tuż przy wzgórzu, na którym stał kościół, przebudziła się tej nocy. Wspomina, że gdy uniosła ciężką zasłonę w oknie, nie wierzyła własnym oczom: jedna łuna ognia w miejscu kościoła, wydawało się, że sięga do samego nieba. Natychmiast powiadomiła straż pożarną. Eleonorę Gmyrek z gospodarstwa położonego poniżej wzgórza obudziło pierwsze wycie syreny. Łunę zobaczyli też jej synowie w oddalonych o kilka kilometr Kościeliskach, gdzie byli w dyskotece. Natychmiast przybiegli, bo wydawało im się, że pali się ich stodoła. To było straszne, płonął kościół, a Eleonora Gmyrek nie mogła powstrzymać łez.

Tej nocy do Skrońska zjechało piętnaście jednostek straży pożarnej. Dojazd wąską drogą na wzgórze utrudniały osobowe samochody gapiów, które strażacy musieli usuwać. Ks. Józef Zyzik wspomina, że wokół wzgórza zwijał się asfalt i wszystkie drzewa pękały od wysokiej temperatury. Nad ranem wszyscy musieli skapitulować, bo wobec płonącego żywicznego drewna strażacy byli bezradni.

Pożar zabytkowego kościoła w Skrońsku w nocy

Bezcenne straty

Razem z kościołem w Skrońsku spłonęły bezcenne zabytki, których lista niejednego muzealnika przyprawiłaby o zawrót głowy. W kościele była drewniana kropielnica z 1220 roku, która ze starości skamieniała, XV-wieczny obraz "Ukrzyżowanie", wiszący nad wejściem do świątyni, pięć XVIII-wiecznych figur, XVI-wieczne epitafium rodziny Skrońskich. Do tego monstrancja i naczynia liturgiczne.

Na szczęście, w kościele w tym czasie nie było czterech XV-wiecznych figur, które kilkanaście lat wcześniej zostały przeniesione do Muzeum Diecezjalnego w Opolu. Ksiądz Zyzik opowiada, że został powiadomiony przez policję, iż figury zostały wymienione jako oferta handlowa w kilkujęzycznym katalogu. Przestraszył się, wolał nie ryzykować i przewiózł rzeźby do muzeum, co uchroniło je przed zniszczeniem.

Kapitan Czesław Noga, szef PSP w Oleśnie, zauważa, że w zabytkach można zastosować stałe urządzenia gaśnicze albo czujki dymu i połączyć ze stanowiskiem straży. Jednak o takich zabezpieczeniach w wiejskich kościółkach można tylko pomarzyć, bo koszt ich założenia i utrzymania spadałby na parafian.

Decyzja o odbudowie i zaangażowanie społeczności

Dla mieszkańców od początku było jasne, że trzeba zbudować nowy kościół. Eleonora Gmyrek tłumaczy, że na wsi tak już jest, że jego centrum wyznacza kościół i tam przetacza się całe życie. Kiedy więc spłonął, od razu pomyśleli o budowie nowego, choć z utratą starego nie pogodzą się nigdy.

Alojzy Jabłonka pamięta, że przy rozbiórce zwęglonego drewna ludzie zastanawiali się, w którym miejscu postawią świątynię. Szybko doszli do wniosku, iż na zgliszczach. Z budową jednak musieli poczekać rok, zanim zakończyło się dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru, w którym ustalono, że "nie wyklucza się ingerencji osób trzecich". Proboszcz Zyzik dodaje, że musieli też czekać na zezwolenie generalnego konserwatora zabytków, bo nowy kościół miał powstać w miejscu zabytku klasy zerowej.

W Skrońsku trudno dzisiaj ustalić, kiedy konkretnie zawiązał się komitet budowy kościoła, bo każdy odpowiada, że nieformalnie istniał on od samego początku, czyli od kiedy spłonął stary. Na przewodniczącego ludzie wybrali 75-letniego Alojzego Jabłonkę, a na sekretarza - Edmunda Kansego.

Proces budowy: Od fundamentów po poświęcenie

Pierwsze prace przy budowie ruszyły 3 listopada 2000 roku, w piątek - tę datę zapisała w swoim pamiętniku Marianna Jabłonka, synowa Alojzego. Potem dokładnie odnotowywała każdy dzień na budowie. Pierwszego dnia na skrońskie wzgórze przyszło 18 osób. Hubert Jabłonka wspomina, że cyklopami wybierali ziemię pod fundamenty i co rusz natrafiali na ludzkie kości i czaszki. Podczas tych pierwszych prac byli obecni archeolodzy, którzy kazali złożyć wszystkie kości pod fundament nowego kościoła. Dzisiaj Skrońsko ze zdziwieniem słucha, że najprawdopodobniej były to szczątki Prasłowian, bo kościółek powstał w miejscu, gdzie wcześniej znajdowało się pogańskie cmentarzysko, na którym stały posągi Swarożyca albo innych bożków.

Wykopaliska archeologiczne i budowa fundamentów nowego kościoła w Skrońsku

Marianna Jabłonka w swoim pamiętniku 24 listopada zapisała: "Zalewanie piwnic, stropu i rozpoczęcie budowy ścian. Przyszło 18 osób". Sześć dni później, w czwartek, odnotowała "zalewanie stropu kostnicy i zakrystii". Opowiada, że ludzie zawsze przychodzili z rana i nie tylko z ich wsi, i za każdym razem pracowali prawie całą dniówkę. Kobiety kolejno z każdego domu przygotowywały posiłek. Przerwa nastąpiła na dni świąteczne. Na budowę weszli już w nowym roku. W styczniu 2001 roku rozpoczęli od wycinki spalonych drzew na okalającym kościół cmentarzu. Według zielonego zeszytu Marianny 30 marca 2001 roku na budowę weszła firma ciesielska. W sobotę, 23 czerwca 2001 roku, nastąpiło wciąganie wieży.

Datę 30 lipca 2001 roku Marianna Jabłonka w zielonym zeszycie wpisuje dużymi literami: murowanie ołtarza i kamienia węgielnego. 31 lipca wstawiano okna, dzień później robotnicy wstawili drzwi. Maria Szeper, która wyjeżdżała do pracy w Holandii, wspomina, że kiedy wróciła, było już prawie na wmurowanie kamienia węgielnego, poświęconego przez Ojca Świętego. Alojzy Jabłonka mówi, że aż dziw brał człowieka, że tak wszystko sprawnie szło na budowie. Edmund Kansy dodaje, że na kościół nikt nie żałował. Ksiądz ogłosił w kościele konto, na które można było wpłacać. Drewno pochodziło z prywatnych lasów, a kiedy trzeba było je pociąć na kawałki, to pojechano pod Częstochowę, gdzie były odpowiednie maszyny. Medalikarze, którzy żyją z tego, co się dzieje wokół kościoła, nic za usługę nie policzyli, gdy usłyszeli, że na budowę kościoła.

Ks. Zyzik wspomina, że datki wpływały z różnych stron, a największa suma przyszła z Niemiec - 5 tysięcy marek. Był też pewien mężczyzna, który przynosił duże sumy, będące jego oszczędnościami, aż trudno było przyjmować te pieniądze. Z pierwszych datków, które wpłynęły na konto, komitet zapłacił za projekt - 30 tysięcy złotych.

W pamiętniku Marianny Jabłonki dużymi literami wpisane są kolejne daty: "14 września - wciąganie 120-kilogramowego dzwonu". "18 września - pierwsze uderzenie dzwonu o godzinie 12 w południe".

Nowy kościół służy społeczności

Wreszcie, pierwszy ślub w kościele św. Bartłomieja i Walentego odbył się 31 sierpnia 2002 roku. Był to ślub wnuka Alojzego Jabłonki, Adasia, który specjalnie przyjechał z Bonn, co wywołało wzruszenie w dziadku. Dokładnie rok temu przewodniczący komitetu z Edmundem Kansym i proboszczem Zyzikiem pojechali prosić do Kurii Diecezjalnej w Opolu, żeby poświęcono ich kościół. Maria po przyjeździe z Niemiec nie rozpoznała skrońskiego wzgórza. W pamiętniku Marianny Jabłonki znalazła się kolejna ważna data - pierwszy pogrzeb w nowym kościele. W październiku 2002 roku pochowano Teodora Szepera, męża Marii.

Teraz ludzie z okolicznych wsi pytają mieszkańców Skrońska, za ile można wystawić kościół. Kansy podkreśla, że nie da się policzyć pracy tych ludzi, którzy przychodzili tutaj za darmo. Bez wliczania włożonej pracy koszt budowy kościoła wyniósł 650 tysięcy złotych.

Nowy murowany kościół w Skrońsku z zachowanym nadpalonym krucyfiksem

Kościół Św. Wojciecha po pożarze

Dziedzictwo drewnianych kościołów na Opolszczyźnie

Na Opolszczyźnie jest 66 kościołów drewnianych, najwięcej na północy regionu: w powiatach kluczborskim (21) i oleskim (17). W Skrońsku, obok nowego murowanego kościółka, zachował się nadpalony krucyfiks, osłaniający niewielki cmentarzyk. Opuszczając tę miejscowość warto odszukać jeszcze murowaną kapliczkę przydrożną. Ulokowana na wzgórku w pobliżu dawnego dworu powstała na początku XVIII wieku. Posiada półkoliste zamknięcie oraz ośmioboczną gontową wieżyczkę zwieńczoną latarnią i baniastym hełmem.

Mapa rozmieszczenia drewnianych kościołów w województwie opolskim

tags: #pozar #kosciol #w #skronsku #woj #opolskie