Pożar w zakładach drobiarskich Lech-Drób w Zalewie i jego konsekwencje

Minęło kilka dni od poważnego pożaru na terenie zakładów drobiarskich Lech-Drób w Zalewie, który strawił znaczną część linii produkcyjnej przedsiębiorstwa i na co najmniej kilka miesięcy wstrzymał produkcję. Zarząd spółki i lokalny samorząd we współpracy z innymi jednostkami intensywnie pracują nad załagodzeniem skutków tego gospodarczego wstrząsu, o którym już teraz można powiedzieć, że ma skalę i zasięg, które z pewnością wykraczają poza granice gminy Zalewo.

Przebieg pożaru i akcja gaśnicza

W nocy z piątku (20 listopada) na sobotę (21 listopada) na terenie zakładów drobiarskich Lech-Drób w Zalewie doszło do pożaru. Jak wstępnie ustaliła Policja, najbardziej prawdopodobną przyczyną zdarzenia było zwarcie instalacji elektrycznej przy transformatorze. Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze na kilka minut przed północą. Akcja gaśnicza trwała około 6 godzin.

Ewakuacja pracowników

Gdy wybuchł pożar, na terenie zakładu znajdowali się pracownicy nocnej zmiany, łącznie ponad 100 osób. Przed dojazdem strażaków na miejsce zdarzenia ewakuowano około 106 osób, jak informuje kpt. Krzysztof Rutkowski, oficer prasowy KP PSP w Iławie. Ewakuację przeprowadzono prawidłowo, a na szczęście nikt nie ucierpiał ani nie został poszkodowany.

Interwencja straży pożarnej i skala zniszczeń

Z ogniem walczyło łącznie 20 zastępów Straży Pożarnej z powiatów iławskiego i ostródzkiego. Strażacy uratowali część mienia zakładu, w tym część socjalno-biurową, kotłownię oraz magazyn produktów gotowych.

Niestety, straty materialne są potężne. Wnętrze zakładu „Lech-Drób” spłonęło doszczętnie. Poważnemu uszkodzeniu uległa część obiektu produkcyjno-magazynowego. Doszło także do spalenia około 1/3 budynku wykorzystywanego do celów produkcyjno-magazynowych oraz częściowego zawalenia się konstrukcji dachu. Uszkodzenia w zakładzie są na tyle poważne, że nie ma mowy o możliwości szybkiego wznowienia produkcji. Inspektor nadzoru budowlanego zakazał użytkowania głównej, produkcyjnej części zakładu.

Zdjęcie płonącego lub zniszczonego zakładu Lech-Drób w Zalewie, akcja gaśnicza strażaków

Ogromne straty materialne i gospodarcze

Zakład poniósł ogromne straty materialne. Wstępnie oszacowano je na kwotę oscylującą w granicach 15-16 do nawet 20 milionów złotych. Szacunki te miały jednak charakter "wróżenia z fusów", ponieważ w związku z tym, że stan obiektu groził zawaleniem, pełne oszacowanie strat nie było jeszcze możliwe. Późniejsze szacunki właściciela firmy wskazywały, że koszt odbudowy zakładu może opiewać nawet na 30 milionów złotych.

Wpływ na rynek i kooperujące firmy

Gospodarcze następstwa pożaru objęły szereg negatywnych zjawisk. Zakład Lech-Drób zwoził kurę z całej Europy i przerabiał dziennie 200-250 ton, co odpowiadało około 14-15 ciężarówkom. Pracował na trzy zmiany. Na skutek pożaru ucierpiały inne firmy, ponieważ rynek nie był w stanie przyjąć takiej ilości żywca, która pozostała. Dzień przed pożarem cena kury rosołowej wynosiła 1,50-1,70 zł i spadła do zera.

Wśród gospodarczych konsekwencji pożaru jest też spadek siły nabywczej sporej części mieszkańców gminy, którzy dotychczas zasilali inne lokalne przedsiębiorstwa. Pod ogromnym znakiem zapytania stanęła również przyszłość wielu innych lokalnych przedsiębiorstw, które kooperowały z Lech-Drobem. Skala gospodarczych konsekwencji ma zasięg co najmniej regionalny.

Wpływ na budżet gminy

Ucierpieć może także budżet lokalnego samorządu. Dotychczas tylko z tytułu podatku od nieruchomości Lech-Drób wpłacał do gminnej kasy ponad 520 tysięcy złotych rocznie.

Kryzys społeczny i jego zarządzanie

Burmistrz Zalewa Marek Żyliński podkreśla, że jest to "dla naszej gminy prawdziwy dramat". - Nie jest to problem pojedynczego zakładu, mówimy o ogromnym problemie społecznym - mówi. Kwestią priorytetową jest błyskawiczne zagospodarowanie kadry pracowniczej, gdyż pożar z dnia na dzień zagroził sytuacji materialno-bytowej setek osób.

Zatrudnienie i kwestia pracowników

W 7-tysięcznej gminie Lech-Drób zatrudnia około 550 pracowników, nierzadko całe rodziny. Pracownicy nadal pozostają w stosunku pracy z zakładem, obecnie w większości przebywają na urlopach. Jak tłumaczy burmistrz Marek Żyliński, kwestia zapewnienia im podstawowego bezpieczeństwa materialnego to aktualnie priorytet. Właściciel firmy, Bogusław Lech, również podkreśla, że "to, co nas spotkało, to nie tylko dramat nas - właścicieli, ale też pracowników". Dodał, że "na co najmniej rok mnóstwo ludzi straciło pracę" i że z punktu widzenia firmy najlepiej byłoby ogłosić upadłość, aby państwo przejęło obowiązek wynagrodzenia dla pracowników.

Spotkanie z władzami i urzędnikami

Kwestii zapewnienia pracownikom bezpieczeństwa materialnego dotyczyło spotkanie z udziałem burmistrza, zarządu spółki i pracowników poszczególnych pionów zakładu, a także urzędników, przedstawicieli Powiatowego Urzędu Pracy w Iławie i kierowników gminnych jednostek organizacyjnych oraz rady gminy, które odbyło się w poniedziałek, 23 listopada. Wszystkim zależy na tym, by na czas odbudowy zakładu i przywrócenia tam produkcji zapewnić pracownikom tymczasowe zatrudnienie w innych zakładach. Zarząd Lech-Drobu intensywnie pracuje też nad możliwością tymczasowego przeniesienia przynajmniej części produkcji do innych zakładów. Jeśli ten plan się powiedzie, część załogi mogłaby dzięki temu utrzymać zatrudnienie.

Oświadczenie zarządu spółki

Zarząd spółki opublikował oświadczenie, w którym dziękuje wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc w gaszeniu pożaru, a także zapowiada, że przedsiębiorstwo zostanie odbudowane. - Zarząd Spółki LECH-DRÓB w Zalewie pragnie podziękować wszystkim pracownikom naszego Zakładu oraz Straży Pożarnej i Policji, a także innym osobom zaangażowanym w pomoc przy gaszeniu pożaru. Pragniemy poinformować, iż zrobimy wszystko, aby w jak najszybszym możliwym terminie przystąpić do usuwania skutków pożaru i odbudowy Zakładu. Jednocześnie dziękujemy za słowa wsparcia i zrozumienie w zaistniałej sytuacji - napisali właściciele przedsiębiorstwa.

Zdjęcie przedstawiające spotkanie władz lokalnych i zarządu firmy Lech-Drób w sprawie odbudowy zakładu

Deklaracje wsparcia i plany odbudowy

Pomoc przedsiębiorstwu zadeklarował burmistrz Zalewa Marek Żyliński, który zapowiedział, że samorząd wykorzysta wszelkie możliwości prawne, by pomóc firmie oraz jej pracownikom. To samo zadeklarował Starosta Iławski Marek Polański. Burmistrz Żyliński zaznaczył, że "puka do wszystkich drzwi i stara się na miarę swoich możliwości i kompetencji pomagać w formalnościach związanych z odbudową firmy". Bogusław Lech podziękował burmistrzowi, który "już rano po zdarzeniu deklarował pomoc w odbudowie firmy", a także poinformował, że firma napisała wniosek o umorzenie podatku lub rozłożenie go na raty, podkreślając, że "każde pieniądze są dla nas ważne".

Długoterminowe perspektywy

Szacuje się, że proces odbudowy zakładu nawet przy deklarowanym przez wszystkie samorządy maksymalnym przyspieszeniu wszelkich procedur administracyjnych potrwa od 9 do 12 miesięcy. Jednocześnie w innym miejscu tekstu podano, że szacuje się, że proces odbudowy potrwa około sześciu miesięcy. Uszkodzenia są na tyle poważne, że nie ma mowy o szybkim wznowieniu produkcji.

Burmistrz Marek Żyliński ma nadzieję na przyspieszenie tego procesu: - Być może uda się to jeszcze przyspieszyć. Osobiście mam nadzieję, że zakład ruszy ponownie w czerwcu 2016 roku - dodaje. Podkreślił, że maksymalne przyspieszenie wszelkich procedur administracyjnych to "absolutna oczywistość".

Solidarność społeczna

Mimo poważnej sytuacji, burmistrz Żyliński kończy rozmowę pozytywnym akcentem. Stwierdza, że "w tym całym nieszczęściu są trzy budujące elementy, które pozwalają nam z nadzieją patrzeć w przyszłość". Pierwszy to fakt, że nikt z pracowników nie został poszkodowany. Drugi to ogromna determinacja właścicieli zakładu, by jak najszybciej przywrócić produkcję. Trzeci to "ogromna solidarność i życzliwość zarówno ze strony pracowników, jak i innych jednostek samorządowych i rządowych". Burmistrz otrzymał deklaracje wszelkiej pomocy na szczeblu powiatowym, wojewódzkim i krajowym. "Co nie zabije, to wzmocni" - powiedział Marek Żyliński, a cała społeczność miasteczka przekonuje się, jak ważna jest solidarność. Burmistrz "chyli czoła przed determinacją właścicieli i dziękuje za deklarację odbudowy".

tags: #pozar #lech #drob #strazak