Umorzenie Postępowania w Sprawie Pożaru
Prokuratura Rejonowa w Siedlcach umorzyła postępowanie w sprawie pożaru zabytkowego pałacu w Korczewie, który miał miejsce w listopadzie ubiegłego roku. Jak poinformowała prokurator Katarzyna Wąsak, do tragedii nie przyczyniły się osoby trzecie.
W toku postępowania powołany został biegły do spraw pożarnictwa. Choć nie był on w stanie jednoznacznie wskazać konkretnej przyczyny pożaru, uznał, że mógł on powstać w wyniku zjawisk zachodzących w instalacji elektrycznej, takich jak zwarcie czy przepięcie. Alternatywną możliwością było wydostanie się żarzącej iskry przez nieszczelność przewodu dymowego.
Przebieg Akcji Gaśniczej
Pożar wybuchł 10 listopada, a zgłoszenie wpłynęło do komendy przed godziną 6 rano. Ogień objął dach i całą przestrzeń strychu. Ze względu na drewniane stropy, płomienie szybko przedostały się na pierwszą kondygnację budynku.
W akcji gaśniczej brało udział niemal dwustu strażaków, z kilkudziesięciu zastępów. W szczytowym momencie akcji na miejscu pracowało blisko 200 funkcjonariuszy. Działania prowadzono z każdej strony budynku, choć skrzydła boczne nie były bezpośrednio zagrożone. Główna nawę i budynek pałacu były objęte ogniem.

W akcji ratowniczej wykorzystano również nowoczesne technologie, w tym bezzałogowy statek powietrzny z kamerą termowizyjną do rozpoznania z wysokości. Po zlokalizowaniu pożaru rozpoczęto ewakuację cennego mienia, w tym eksponatów muzealnych, mebli i dokumentacji. Do usuwania nagromadzonej wody użyto specjalistycznego sprzętu, aby zminimalizować straty popożarowe.
Działania ratowniczo-gaśnicze trwały łącznie 13 godzin i 6 minut.
Skala Zniszczeń
Pożar spowodował ogromne zniszczenia, najbardziej dotkliwe dla pierwszej piętra budynku, gdzie znajdowały się sale wystawowe i teatr. Niestety, uratowano jedynie kilka mebli. Spłonęła również znacząca część oryginalnych dokumentów dotyczących historii pałacu.
W wyniku pożaru zniszczeniu uległo pokrycie i drewniana konstrukcja dachu, strop drewniany nad pierwszym piętrem oraz wyposażenie pomieszczeń. Wstępne straty oszacowano na około kilkaset tysięcy złotych.

Historia Pałacu w Korczewie
Pałac w Korczewie, zbudowany w XVIII wieku (według niektórych źródeł w 1734 roku), ma bogatą historię. Już podczas pierwszej wojny światowej uległ zniszczeniu, ale został odbudowany. Po upadku kampanii wrześniowej w pałacu mieściła się jednostka straży granicznej, a następnie instytucja zarządzająca upaństwowionymi dobrami.
Największych szkód budynek doznał w okresie powojennym, po reformie rolnej. W 1989 roku zespół parkowo-pałacowy odkupiły córki właściciela: Renata Ostrowska i Beata Ostrowska-Harris.
Pałac w Korczewie był wielokrotnie odnawiany i rewitalizowany. Prace remontowe i konserwatorskie, prowadzone etapami przez blisko trzydzieści lat, zakończyły się niedawno. Odnowiono kolejno prawe skrzydło, sale na parterze i piętrze głównego budynku, oranżerię, lewe skrzydło oraz kordegardę.
Zespół pałacowy w Korczewie był już w przeszłości dotknięty pożarem. W latach dziewięćdziesiątych spłonął budynek zwany „Syberią”, należący wówczas do urzędu gminy. Przyczyną było włamanie i próba zatarcia śladów przez sprawców.
Znaczenie Pałacu i Reakcje na Pożar
Pożar pałacu w Korczewie stanowi ogromną tragedię zarówno dla właścicielki, jak i dla miłośników historii i sztuki. Pałac był jedną z największych atrakcji turystycznych regionu nadbużańskiego i wizytówką gminy.
Mirosław Starczewski, kierownik siedleckiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie, podkreślił wysiłek właścicielki włożony w odnowę obiektu. Pożar wstrząsnął również mieszkańcami gminy, którzy wyrazili nadzieję na odbudowę pałacu.
Kwestie Bezpieczeństwa Pożarowego Zabytków
Pałac w Korczewie, jako obiekt zabytkowy, musiał spełniać wymogi ochrony przeciwpożarowej. We wrześniu 2020 roku przeprowadzono ekspertyzę stanu ochrony przeciwpożarowej, konsultowaną ze strażakami i konserwatorami zabytków.
Wymogi te obejmują stosowanie certyfikowanych materiałów oraz zabezpieczanie drewnianych elementów odpowiednimi preparatami. Straż pożarna konsultuje szczegóły, takie jak rozmieszczenie hydrantów, zraszaczy i dróg ewakuacyjnych, starając się minimalnie ingerować w substancję zabytkową.
Automatyczne systemy wykrywania, alarmu i gaszenia są zalecane, szczególnie w budynkach drewnianych, jednak nie są obowiązkowe dla wszystkich obiektów zabytkowych. Większość muzeów w regionie posiada takie instalacje.
Ustawa nie narzuca właścicielom obiektów zabytkowych obowiązku posiadania polisy ubezpieczeniowej od pożaru, choć w przypadku obiektów sakralnych drewnianych często jest to wymóg kurii. Dla prywatnych obiektów nie ma takiego nakazu.