Historia i Pozyskiwanie Retro Pojazdów Strażackich w Polsce

portalcenter.cl

Zaraz po II wojnie światowej polscy strażacy do pożarów jeździli autami pozyskiwanymi z różnorodnych źródeł. Wiele publikacji wspomina o wielkich amerykańskich dostawach do Polski, w tym różnorodnego sprzętu dla straży pożarnych, często w ramach programu pomocowego Unrra. Zaopatrzenie ze strony Unrry, dzięki której do Polski trafiło około 25 tysięcy samochodów demobilowych, było jednak tylko jedną z dróg pozyskiwania pojazdów w latach 1945-1947. Inne kluczowe źródła to wojenne dostawy Lend-Lease oraz zakupy rządu polskiego w demobilach zachodnich.

Pochodzenie i typy pojazdów po II wojnie światowej

Nie należy też zapominać, że w znacznej części samochody ciężarowe stanowiły sprzęt zdobyczny i pozostawiony w Polsce przez Niemców po działaniach wojennych. Niemieckie ciężarówki trafiały też do Polski w ramach powojennej rewindykacji mienia z terenów niemieckich. W 1949 roku w grupie samochodów ciężarowych większość stanowiły pojazdy pochodzące z powojennego demobilu. Około 5% samochodów pochodziło z innych źródeł, takich jak pojazdy przedwojenne ukryte w czasie okupacji, czy auta sprowadzone do Polski prywatnie przez powracających żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Zniszczone i porzucone pojazdy wojskowe z czasów II wojny światowej na terenie Polski

Źródła nietypowego pozyskiwania

Pojazdy pozyskiwane były w różny, niekiedy niecodzienny sposób. Najwięcej zdobytych zostało w walce lub ściągniętych z pola walki, a następnie remontowanych i oddawanych do użytku. Przykładem nietypowego pozyskiwania sprzętu jest wydobywanie samochodów z Zalewu Wiślanego. W okresie decydującej ofensywy Armii Czerwonej na Pomorzu Niemcy, uciekając, pozostawili duże ilości sprzętu w okolicach ujścia Wisły. Duża część dywizji pancernej „Herman Gӧring” wraz ze zmotoryzowanymi taborami starała się przedostać przez zamarznięty Kanał Elbląski i przez Zalew Wiślany na Mierzeję Wiślaną. Lód nie wytrzymał ciężaru i kilkaset samochodów, ciągników itp. zostało wraz z obsługą zatopionych. Władze zgodziły się na oddanie prawa do wydobywania zatopionego sprzętu motoryzacyjnego firmie prywatnej.

Najliczniejsze marki i modele

Najliczniejszą grupę pojazdów tworzyły marki takie jak Bedford, Chevrolet, Dodge, Ford, Fordson, GMC i Studebaker. Każda z tych marek była reprezentowana przez co najmniej trzy do pięciu modeli.

Dystrybucja i priorytety zaopatrzenia

Kluczowa była jednak przede wszystkim inna kwestia - jak te pojazdy były rozdzielane. Bezwzględny priorytet miało wojsko. Drugie w kolejności były służby „utrwalające władze ludową”, czyli bezpieka, KBW, milicja i podległe im formacje. Po nich w kolejce ustawiały się przedsiębiorstwa odbudowujące kraj, zapewniające zaopatrzenie, firmy komunikacyjne, służby sanitarne, władze lokalne, a na samym końcu straż pożarna.

Faktycznie wyglądało to tak, że dla strażaków pozostawały ostatki zaopatrzenia motoryzacyjnego w dalece niewystarczającej liczbie - pojazdy w najgorszym stanie technicznym, modele bardzo trudne w naprawie i wyeksploatowany sprzęt poniemiecki. Ewentualnie przekazywano im auta już wcześniej zużyte przez inne podmioty.

Historyczny dokument przedstawiający alokację zasobów transportowych w powojennej Polsce

Wyzwania i samodzielność strażaków

W latach 1967-1973 ochotnicy z jednej jednostki użytkowali samochód pożarniczy amerykańskiej marki Dodge. Wiadomo było tylko, że bardzo często się psuł i z tego powodu większość czasu stał w garażu. Z książki W. Pilawskiego „Historia sikawek, motopomp i samochodów pożarniczych” wynika, że tego typu samochody najczęściej pochodziły z dostaw z przydziału Unrra, a następnie przebudowywano je według własnych potrzeb na samochody pożarnicze.

Poza wspomnieniami strażaków potwierdzenie tego faktu znajdujemy również w literaturze, np. w książce „Sprzęt pożarniczy” autorstwa ppłk. poż. inż. Franciszka Kowalskiego, wydanej w 1948 roku. Znaleźć tam można informacje, że do straży pożarnej trafiło m.in. kilka amerykańskich wozów Bantam BRC, które wyprodukowano w małej serii, a o częściach zamiennych do nich można było tylko pomarzyć.

Nie jest tajemnicą, że po 1945 roku aż do połowy lat 50. zaopatrzenie strażaków w pojazdy gaśnicze było katastrofalne. Radzili sobie w tej sytuacji na różne sposoby. Sprzedawali np. złom i organizowali zbiórki, by móc jak najdłużej utrzymać w sprawności technicznej poniemieckie samochody, motopompy i armaturę. Niejednokrotnie na własną rękę zdobywali sprzęt.

W 1947 roku OSP w Mysłowicach pozyskała od miasta podwozie samochodu ciężarowego, a karoserię pożarniczą członkowie tej jednostki zbudowali sami. Jak cenne były urządzenia i pojazdy gaśnicze, niech pokaże przykład strażaka z Komendy Miejskiej Straży Pożarnych w Rybniku, który w latach 50. otrzymał pisemną naganę z wpisem do akt za dopuszczenie do przepalenia żarówek w pojeździe.

Centralne zakupy i dostawy zagraniczne

Związek Straży Pożarnych próbował radzić sobie z sytuacją. Niedługo po zakończeniu działań wojennych, a na szerszą skalę od 1947 roku, Wydział Techniczny Związku pośredniczył między jednostkami straży pożarnych w zakupie i sprzedaży sprzętu pożarniczego, w tym samochodów zdobycznych i poniemieckich. Wydział skupował również zużyty sprzęt, następnie rozkładano go na części wykorzystywane później przy naprawach pojazdów w lepszym stanie.

Wozy strażackie Polskiej Straży Pożarnej

Wreszcie nadszedł moment dużych zakupów centralnych sprzętu z krajów zachodnich. Pod koniec 1947 roku prawdopodobnie jako jedne z pierwszych dotarły z Francji do Polski podwozia ośmiocylindrowego samochodu marki Ford V8, wraz z częściami zamiennymi, w liczbie 100 sztuk. Miały one stanowić podstawę modeli przyszłej zabudowy pożarniczej różnego rodzaju wykonywanych w kraju, w tym autocystern. Polsko-francuską umowę na zakup podwozi Ford V8 dla polskich straży pożarnych realizowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w porozumieniu z Wydziałem Technicznym Związku Straży Pożarnych. We wrześniu 1947 roku dotarło do Polski 100 Fordów V8. Warto dodać, że w tym czasie zawodowe straże pożarne, np. w Łodzi, Poznaniu i Raciborzu, dysponowały już własnymi warsztatami przystosowanymi do wykonywania na własne potrzeby nadwozi pożarniczych.

W tym samym roku Polska Agencja Prasowa podała do publicznej wiadomości, że rząd brytyjski odsprzeda Polsce towary pochodzące z tzw. nadwyżek wojennych, wśród których znalazł się również sprzęt dla straży pożarnych: samochody, motopompy i węże strażackie z łącznikami. W lutym 1948 roku na dziedzińcu CSP w Warszawie rozstawiono kilkadziesiąt skrzyń, w których znajdowało się m.in. ponad 950 motopomp. Związek Straży Pożarnych został zobligowany do sprawdzenia stanu technicznego sprzętu, przeprowadzenia ewentualnych remontów, a następnie przekazania go do oddziałów straży pożarnych w całej Polsce. Wiadomo również, że podobne dostawy trafiły do Polski ze Szwecji, Danii i Czechosłowacji.

Remonty i nowe realia

Remontami pożarniczego sprzętu zajmował się głównie Wydział Techniczny Związku Straży Pożarnych, ale także Państwowe Zakłady Inżynierii, które naprawiały głównie ciężarowe Chevrolety oraz Gazy. Pojazdy tych marek przekazywał Motozbyt.

Różnorodność stanu i marek wozów strażackich w garażach OSP dominowała przez 17-20 lat po zakończeniu wojny. Początek nowym realiom w zmotoryzowaniu straży pożarnej dał dopiero samochód Star 20. Jego produkcja ruszyła w 1952 roku. Wersje pożarnicze tej ciężarówki były pierwszymi nowymi wozami profesjonalnie przygotowanymi do działań pożarniczych, które zaczęły zasilać jednostki OSP w całej Polsce.

Ilustracja przedstawiająca polski wóz strażacki Star 20 z lat 50.

Ślady przeszłości

Namacalne ślady strażackiej przeszłości motoryzacyjnej można zobaczyć w niektórych jednostkach OSP w różnych częściach kraju. Zalicza się do nich OSP w Odrzykoniu koło Krosna, gdzie w garażu jednostki cały czas stoi sprawny wojenny samochód Dodge WC 51. Jak mówią strażacy z Odrzykonia, samochód pożarniczy Dodge nie jest w podziale bojowym, jednak w dalszym ciągu okazuje się pomocny w razie potrzeby.

tags: #retro #traktory #strazackie