Stare ręczne sikawki strażackie

Nieodłącznym narzędziem w pracy strażaka - oprócz drabiny, toporka i bosaka - była przez wiele wieków ręczna sikawka do gaszenia ognia. Sikawka to potoczna nazwa pompy tłokowej wyporowej. Mimo pojawienia się w XIX wieku silniejszych, parowych pomp, a później motopomp i autopomp, sikawki ręczne, ze względu na swoją prostotę i niezawodność, pozostawały w użyciu jeszcze przez długi czas, stając się symbolem wczesnego pożarnictwa.

historyczna ręczna sikawka strażacka - widok ogólny

Budowa i zasada działania ręcznej sikawki

Ręczna sikawka strażacka jest pompą ssąco-tłoczącą czterozaworową i dwucylindrową. U góry pompy znajdują się uchwyty, którymi poruszało dwóch krzepkich strażaków, by pompować wodę. U samego dołu umieszczony jest wlot czerpalny wody, następnie dwa zawory, cylindry i wreszcie wylot pompy, miejsce, z którego pompowana woda pod ciśnieniem kierowana była do węża zakończonego prądownicą.

Sikawki ręczne dzieliły się na przenośne, te zwykle mocowane na drewnianej podstawie z uchwytami do przenoszenia, oraz przewoźne. Drugi typ sikawek był montowany trwale na pojazdach kołowych, przede wszystkim wozach konnych. Najstarsze wersje sikawek konnych nie miały nasady ssawnej i wymagały ręcznego podawania wody wiadrami.

Działanie pompy sikawki strażackiej opiera się na pracy dwóch tłoków w dwóch cylindrach. Pracują one naprzemiennie: kiedy jeden tłok porusza się swoim cylindrem w górę, zasysa wodę, a tymczasem drugi, poruszający się w dół, tłoczy wodę do środkowego zespołu zaworów zwrotnych. Tłoki poprzez tłoczyska poruszane są wahliwą dźwignią przez obsługujących pompę strażaków. Woda z cylindrów dostaje się do środkowego zbiornika, a stamtąd wypychana jest siłą ciśnienia do węża, którym gasi się pożar.

Zawór zwrotny składa się z gniazda oraz zamykającej go klapki lub kuli. Zasysana woda podnosi klapkę i przedostaje się przez zawór, ale już nie może się cofnąć, ponieważ jej ciśnienie zamyka klapkę. Woda poprzez zawór zwrotny może poruszać się tylko w jednym, wymuszonym kierunku. U dołu sikawki zamocowany jest wąż ssawny, którym czerpie się wodę ze zbiornika. Wąż ssawny zakończony został sitkiem, ponieważ pompa jest wrażliwa na zanieczyszczenia zawarte w wodzie. Przed uruchomieniem pompę należy zalać wodą, co oznacza, że przestrzeń robocza pompy oraz rurociąg ssawny muszą być wypełnione wodą i odpowietrzone.

Zalety i wady

Do zalet pompy sikawki należało to, że miała prostą budowę, łatwo zasysała wodę, a koszty eksploatacji, konserwacji i koniecznych napraw były niskie. Jednak przeważyły wady, które doprowadziły do odejścia ręcznych pomp do historii. Były to: wrażliwość na zanieczyszczenia wody, konieczność wieloosobowej obsługi, pulsacje strumienia wody i najważniejsza wada: niewystarczająca wydajność wody podawanej do gaszenia ognia.

schemat działania dwucylindrowej pompy tłokowej

Ewolucja technik pożarniczych i historyczny kontekst

Początkiem cywilizacji był ogień, który, niezależnie od jego dwoistości, przyczynił się do technologicznego rozwoju ludzkości, ale jednocześnie, jako żywioł niszczycielski, był przyczyną wielu tragedii, śmierci i strat materialnych. Kronikarz Wincenty Kadłubek pisał, że lekceważone pożary zwykły przybierać na sile.

Wczesne sposoby zwalczania pożarów często opierały się na zabobonach. Jakub Haur (1632-1709), polski popularyzator wiedzy rolniczej, uważał, że ogień jest dobrodziejstwem, ale bywa szkodliwy, gdy używa się go głupstwem lub nieostrożnością. Jako skuteczne środki zwalczania pożarów proponował modlitwy, chleb św. Agaty wrzucany do ognia oraz supliki do św. Floriana. Podobnie Władysław Smoleński (1851-1926), krytykując brak wiedzy, wspominał o obchodzeniu pożaru przez księży z Najświętszym Sakramentem.

Zmiana świadomości w rozumieniu pożaru jako zjawiska fizykochemicznego i jego zwalczania nastąpiła pod koniec XVIII wieku. Już w 1773 roku "Ustawa ogniowa" dla koszar królewskich kadetów w Warszawie wyraźnie stwierdzała, że pożar nie jest karą Boską za grzechy, ale wynikiem ludzkiej nieuwagi i opieszałości.

Pierwsze narzędzia ogniowe

Najdłużej stosowanymi narzędziami gaśniczymi były wiadra (dawniej drewniane lub skórzane), beczki i stągwie, a także bosaki i siekiery przeznaczone do rozrywania konstrukcji budynku, oraz oczywiście drabiny. Używano także namoczonych wodą płacht, najpierw skórzanych, a później wojłokowych, do ochrony dachów budynków sąsiednich.

Przez setki lat technika pożarnicza ograniczała się do narzędzi najprostszych. Nie pamiętano lub nie znano antycznego urządzenia - ręcznej pompy Ktesibiosa (285-228 r.p.n.e.), greckiego konstruktora i wynalazcy, bardzo podobnej do znacznie późniejszej konstrukcji Herona (10-70 r.n.e.) z Aleksandrii, w dawnej Polsce nazywanej sikawką ogniową. To właśnie ona podlegała największym przeobrażeniom konstrukcyjnym, aby później stać się wyznacznikiem rozwoju techniki pożarniczej.

Do szerszej znajomości jej konstrukcji i stosowania przyczyniło się dzieło Marka Witruwiusza (81 p.n.e - 15 n.e), rzymskiego architekta i inżyniera wojskowego - „O budownictwie ksiąg dziesięć” - gdzie w rozdziale „O machinie Ktezibiusza, która jak najwyżej wodę podnosi” znalazł się także opis pompy do gaszenia pożarów. Jej rysunek można odnaleźć w dziele Federico Commandino (1509-1575).

schemat pompy Herona z Aleksandrii

Zanim Europejczycy „przypomnieli” sobie o skuteczniejszym niż „strzykawka” urządzeniu do gaszenia pożarów, podobnym do pompy Ktesibiosa i Herona, ich rozwiązania mogły być znane do XVI wieku jedynie z dzieła arabskiego uczonego Al-Jazarii ibn al-Razzaz (1136-1206). Do upowszechnienia osiągnięć naukowych i technicznych przyczynił się dopiero druk, dzięki któremu Europa dowiadywała się o nowościach dużo łatwiej i powszechniej.

Najstarszym drukowanym źródłem zawierającym opis i rysunek sikawki ogniowej jest dzieło Jacquesa Bessona (1530-1573) francuskiego matematyka, konstruktora i wynalazcy, wydane w 1578 roku. Besson, w porównaniu do konstrukcji Ktesibiosa, zamiast tłoków do wytworzenia i nadania prędkości przepływowi wody zastosował śrubę. Rozwiązanie to, jako mało skuteczne, nie znalazło późniejszego zastosowania.

Do istotnego rozwoju w europejskiej technice pożarniczej przyczyniły się prace Hansa Hautscha (1595-1670), Georga Boecklera/Böcklera (1617-1687), Jana van der Heydena (1637-1712), Heinricha Zeisinga (?-1610) i Bernarda de Belidora (1698-1761). Ci konstruktorzy przekształcili i udoskonalili konstrukcję antycznego inżyniera, tworząc urządzenia mniejsze, do przenoszenia, i większe, zwane w Polsce wozowymi, do przewożenia zaprzęgami konnymi.

Mimo pojawiania się coraz doskonalszych pomp - bardziej wydajnych i o większym zasięgu strumienia wody - nadal były używane proste, jednotłokowe pompy, zwane „strzykawkami”, wykonywane z drewna lub mosiądzu. Charakteryzowały się one małą wydajnością i praktycznie mogły być używane tylko do gaszenia niewielkich zarzewi ognia. Ich pojemność wynosiła zaledwie 3-5 litrów, choć bywały także większe (10- i 20-litrowe), jednak i one nie były w pełni skuteczne przy większych pożarach.

Sikawki ogniowe na ziemiach polskich

W Polsce sikawki były znane od co najmniej pierwszej połowy XVI wieku. Świadczy o tym zamówienie stu takich sikawek po pożarze Wilna w 1542 roku u krakowskich rzemieślników Johana i Stanisława Kłodownickiego, w cenie 15 groszy za jedną. Innym świadectwem ich obecności w tym samym okresie, tym razem w Warszawie, jest uchwała rady miejskiej z 1548 roku „Constitutio de incendio”.

Pierwszy polski opis sikawki ogniowej, wraz z rysunkiem, znajduje się w dziele Stanisława Solskiego (1622-1701), matematyka, architekta, autora siedemnastowiecznego dzieła „Architekt Polski”. Zawiera ono szczegółowy opis konstrukcji wykonanej z drewna (dębu, gruszy i śliwy), nie wyłączając części ruchomych jak tłoki i prądownica. Solski informował czytelników, że wiele miast posiada maszyny do gaszenia - "Instrument bardzo wygodny, zwłaszcza gdzie ogień przystąpić nie dopuści [...] i ciska wodę na najwyższe dachy".

Ponad 80 lat później, Józef Osiński (1738-1802), pedagog i autor wielu dzieł z zakresu fizyki, mechaniki i elektryczności, w podręczniku „Fizyka doświadczeniami potwierdzona” opisał urządzenie do „zalewania ognia” z wężami tłoczącymi wodę, przypominające rozwiązania Jana van der Heydena: "Gdy więc ogień pokaże się naczynie wodą napełniają, która pompami złożonemi na przemian pędzona […] wypada i ogień zalewa […] rurkę dla tego daią skórzaną [wąż], aby woda w każdą stronę mogła bydź obrócona".

Najpowszechniejszymi konstrukcjami były maszyny obsługiwane przez dwóch lub czterech pompiarzy. Aby zwiększyć ich skuteczność, budowniczowie proponowali urządzenia obsługiwane nawet przez kilkunastu mężczyzn. Efektywność sikawki w XVIII wieku oceniano na podstawie wytycznej, że "Sikawki naylepsze są takie, które blisko trzy beczki wody w iedney minucie do 60. lub 70. stóp w górę wyrzucać mogą" [17-20 m].

Niezwykle rzadkim w polskiej ikonografii przedstawieniem sikawki ogniowej jest rysunek Jana Pawła Norblina „Pożar Pałacu Rzeczypospolitej” z 1782 roku. Widać na nim akcję gaszenia, w której centralnie umieszczono sikawkę wozową wężową i pracujących pompiarzy. Paliło się poddasze, o czym świadczą węże „wchodzące” do wnętrza budynku.

obraz Jana Pawła Norblina

Regulacje prawne i organizacja

Jedną z najstarszych polskich norm prawnych dotyczących narzędzi gaśniczych o znaczeniu ogólnokrajowym jest zapis z konstytucji z roku 1632, powtarzany w latach 1648, 1669, 1674 i 1678. Dokument ten, „Porządek na seymie elekcyi między Warszawą a Wolą [...]”, w punkcie 18 ustalał zasady dotyczące narzędzi ogniowych, zobowiązując wszystkich gospodarzy i właścicieli domów do posiadania naczyń napełnionych wodą, bosaków, drabin i „innych rzeczy do tego należących”. Nakazywano również, aby na rynkach przy kuchniach polowych znajdowały się beczki i stągwie z wodą. Nieposzanowanie tych zasad groziło karą czternastu grzywien, a niszczenie narzędzi ogniowych karane było sześciotygodniowym więzieniem.

Wraz z rozwojem miast i wzrostem liczby mieszkańców, wzrastała liczba potencjalnych źródeł pożarów i potrzebnych narzędzi do ich gaszenia. Ustalano miejsca przechowywania sprzętu, zwracano większą uwagę na jego stan techniczny i wyznaczano urzędników odpowiedzialnych. Za dowożenie wody i dużych sikawek wozowych odpowiadały nie tylko cechy (np. piwowarów), ale także konfraternie furmanów i fiakrów oraz poczta - organizacje dysponujące końmi. Pod koniec XVII stulecia większe miasta polskie dysponowały już urządzeniami gaśniczymi.

Do końca XVIII wieku to władze miejskie i cechy kupowały narzędzia ogniowe, zwłaszcza te najdroższe - sikawki przenośne (wiadrowe) i przewoźne (wozowe). Natomiast mieszczanie sami musieli wyposażać swoje kamienice i warsztaty w najprostsze sikawki typu „strzykawka”, drabiny (krótsze), bosaki i naczynia z wodą.

Ciekawym dokumentem jest warszawski „Porządek ogniowy” ustanowiony przez marszałka Stanisława Lubomirskiego w 1779 roku, dotyczący Starej i Nowej Warszawy oraz wszystkich jej jurydyk. Według „Porządku” w mieście znajdowało się 24 studni publicznych, 75 stągwi, 14 sikawek wozowych (w tym kilka wężowych), 15 sikawek wiadrowych, 142 mosiężne sikawki typu „strzykawka”, 366 wąworków (wiader), 102 bosaki i 42 drabiny. Po raz pierwszy wprowadzono zasady znakowania sprzętu, co miało pomóc w utrzymaniu porządku i ułatwić kontrolę.

W 1787 roku król Stanisław August Poniatowski oglądał „sikawkę nowo inwentowaną dla prędszego zalania ognia” oraz drabinę z Anglii, przeznaczone dla Zamku Królewskiego w Warszawie. Narzędzia te, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, mogły być dysponowane do pożarów w obu miastach - Starej i Nowej Warszawie. Na mocy zapisów „Porządku ogniowego” i dzięki przychylności króla, z Zamku Królewskiego dostarczano na pożary trzy wielkie sikawki wozowe, sześć ręcznych, sto siedem kubełków, cztery stągwie, osiem bosaków, trzy siekiery, trzy drabiny, oskard, dziubas i motykę.

W połowie XIX stulecia, już pod władzą zaborców, pojawiają się pierwsze przepisy normalizujące wymagania techniczne dla sprzętu gaśniczego używanego we wszystkich jednostkach administracyjnych. Na przykład w „Zbiorze przepisów administracyjnych Królestwa Polskiego” z 1866 roku odnajdujemy wytyczne dotyczące budowy sikawek ogniowych, sugestie cen oraz nazwy dostawców zatwierdzonych przez władze.

Znaczący producenci i innowacje

Śląska Fabryka Sprzętu Strażackiego i Maszyn braci Kieslich w Paczkowie, założona w 1868 roku, szybko się rozwijała. Po przystąpieniu brata właściciela, Johanna Kieslicha, w latach 70. XIX wieku, przekształciła się w otwartą spółkę handlową. Na początku lat 80. rozpoczęła produkcję sprzętu pożarniczego, koncentrując się na budowie sikawek ręcznych i pojazdów pożarniczych, co było odpowiedzią na rozwój przemysłowy Górnego Śląska. W 1900 roku fabryka zatrudniała 80 osób. Od 1902 roku, w związku z nowoczesnymi wymaganiami, rozbudowywano stanowiska robocze i inwestowano w nowe technologie. W tym samym roku rozpoczęto budowę drabin ratunkowych, która tak prężnie się rozwijała, że w 1904 roku postanowiono rozbudować ten wydział. Fabryka skupiała się głównie na budowie mechanicznych drabin ratunkowych, ale w oddzielnym wydziale budowano sikawki ręczne, w różnych wielkościach i według najróżniejszych wymagań (dla miasta, wsi, przedsiębiorstw), a także wszelkiego rodzaju armaturę pożarniczą. W 1911 roku firmę przejął syn założyciela, inżynier Karl Kieslich. Po kryzysie gospodarczym w latach 30. fabryka zajmowała się już tylko produkcją drabin mechanicznych, remontami i naprawą sprzętu pożarniczego, dostawą części zamiennych i handlem. Po 1945 roku fabryka zmieniła nazwę na Fabryka Części Pożarniczych i Sportowych, produkując nadal drabiny i armaturę.

Na przełomie 1922 i 1923 roku Józef Tuliszkowski skonstruował nowatorską sikawkę ręczną, dla której przyjęto nazwę „Tryumf”. Produkcję uruchomiono w fabryce „Strażak”. Ten eksponat znajduje się w zbiorach Centralnego Muzeum Pożarnictwa. Sikawkę napędzał jeden poziomy cylinder o średnicy 125 mm, który wraz z komorą zaworów stanowił jedną całość, odlaną z mosiądzu. Wydajność pompy wynosiła 195 l/min. Sikawka była praktyczna w obsłudze; dostęp do zaworów odbywał się po odkręceniu jednej śruby motylowej, a wszystkie cztery zawory wyjmowały się jednocześnie. Zastosowano w niej łączniki wężowe systemu Polonia, również produkowane w fabryce „Strażak”. Próba wodna z 1924 roku wykazała, że sikawka „Tryumf” była o 50,6% wydajniejsza od standardowej sikawki dwucylindrowej, a pomimo gorszych warunków podała wodę na odległość dłuższą o 28,2%.

Tarnów na przełomie XIX i XX wieku był jednym z najbardziej znanych producentów strażackich sikawek na ziemiach polskich, dzięki Fabryce Maszyn i Odlewni, działającej od lat siedemdziesiątych XIX wieku. Zakład ten początkowo należał do Franciszka Eliaszowicza, później do inżyniera Ignacego Chylewskiego. Chylewski, postać nietuzinkowa, uczestnik powstania styczniowego, miał znaczący wkład w rozwój sprzętu gaśniczego. W 1887 roku zorganizował we Lwowie pokaz działania sikawki swojego systemu, przeznaczonej głównie dla straży pożarnych na wsi. Choć konstrukcja nie należała do najprostszych, przyciągała ceną - w komplecie z dwoma wężami kosztowała 150 złotych. W 1891 roku, na zjeździe galicyjskich kółek rolniczych w Tarnowie, Chylewski zaprezentował trzy rodzaje sikawek wodnych: dla miast, gmin wiejskich i do gaszenia mniejszych pożarów wewnątrz budynków, przydatne także w ogrodzie. Firma wytwarzała również beczkowozy, wiadra i węże. Fabryka Chylewskiego przetrwała do 1898 roku. Po bankructwie, firmę przejęli bracia Bartik, zmieniając nazwę na Fabryka Maszyn, Pilników i Sikawek Pożarniczych. Oprócz sprzętu gaśniczego montowano tu młocarnie, kieraty, sieczkarnie i inne maszyny rolnicze. Bracia Bartik przejęli fabrykę wraz z dokumentacją techniczno-produkcyjną, dlatego w reklamach podkreślali, że ich firma jest dawną wytwórnią Chylewskiego. Fabryka Bartików funkcjonowała do 1912 roku, ulegając konkurencji i zmieniającym się technikom pożarniczym.

zabytkowa sikawka strażacka wyprodukowana w Tarnowie, z początku XX wieku

Zachowane zabytki i ich znaczenie

Do dzisiaj w wielu regionach kraju zachowały się zabytkowe sikawki, którymi posługiwała się straż ogniowa na przełomie XIX i XX wieku. Pochodziły one często z Tarnowa, który był znanym w Galicji ośrodkiem produkcji sikawek. Część tego sprzętu znajduje się w muzeach, a część jest pieczołowicie przechowywana w jednostkach straży pożarnej.

Przykładem jest ręczna pompa gaśnicza z Mokrej, zakupiona przez Spritzenverband, wyeksponowana w czerwcu 2011 roku. Maszyna, wyprodukowana w Schlesische Feuerwehr-Geräte und Maschinenfabrik Gebr. Kieslich, posiada oryginalne malowanie z fabrycznie naniesioną nazwą właściciela "Spritzenverband Mokrau", co czyni ją szczególnie cenną.

O zabytkową sikawkę z 1909 roku wzbogaciła się OSP w Woli Dębińskiej, otrzymując ją od zawodowej straży pożarnej z Brzeska. Sikawka, choć nie była w najlepszym stanie, została odrestaurowana i przywrócona do sprawności technicznej przez Wiesława Cebulę i innych druhów. Ten ponad stuletni sprzęt jest eksponowany w jednostce jako symbol i ozdoba.

W 1894 roku OSP w Zabrzegu zakupiła swoją pierwszą ręczną sikawkę. W 2012 roku zabrzescy strażacy pozyskali kolejną historyczną ręczną sikawkę Warszawa, wyprodukowaną w 1938 roku w fabryce „Strażackie Zakłady Przemysłowe” w Warszawie. Sikawka ta, po latach przechowywania w remizie w Paprotni, została odrestaurowana, a w 2013 roku zlecono wykonanie wozu konnego do jej przewozu, na wzór dawniej używanych.

Wiele sikawek wyprodukowanych w Tarnowie przetrwało do dzisiaj, znajdując się w muzeach pożarnictwa w Przeworsku, Myślenicach oraz jako zabytki w kilkunastu jednostkach OSP na południu kraju. To świadczy o solidności sprzętu, który powstawał w Fabryce Maszyn i Odlewni, a później w zakładach braci Bartik. Jeden z zabytków ochrony przeciwpożarowej, pompa Bartików, znajduje się w OSP w Zalasowej.

tags: #stare #reczne #sikawki #strazackie