Bohaterscy strażacy ratują dzieci: historie z życia

Historie, w których strażacy wykazują się niezwykłą odwagą, refleksem i profesjonalizmem, często dotyczą ratowania najmłodszych. W obliczu zagrożenia życia dziecka, ci bohaterowie działają z zimną krwią, niosąc pomoc zarówno w akcjach ratowniczych, jak i poza służbą. Poniżej przedstawiamy wzruszające i pełne napięcia relacje z kilku takich zdarzeń, pokazujących, jak strażacy chronią dzieci przed niebezpieczeństwem.

Dramatyczny ratunek Kubusia ze studni

Wczesnym popołudniem trzyletni Kubuś bawił się z mamą przed domem. - Odwróciłam się na chwilę, a on wskoczył na deski, które przykrywały studnię, chociaż wielokrotnie słyszał, że nie może tego robić - opowiada Katarzyna Zielińska, mama chłopca. - Rozległ się trzask i aż zamarłam z przerażenia. Mój synek wpadł do studni! Krzyczał „mamo, mamo, ratuj”, a ja nic nie mogłam zrobić.

Kobieta nie straciła zimnej krwi i natychmiast zadzwoniła po pomoc. Strażacy ochotnicy z Annopola zjawili się błyskawicznie. - Widząc płaczące dziecko na dnie studni, aż mi się serce ścisnęło. Sam mam dwuletnią córeczkę... - dodaje pan Mateusz, strażak-ochotnik.

Kubuś kurczowo trzymał się kawałka deski, broniąc się przed utonięciem. Strażak Mateusz obwiązał się linką w pasie, a jego koledzy opuścili go na dół. Kiedy dotarł do chłopca, ten natychmiast złapał go za szyję. - Około 25 minut trzymałem go, cały czas zagadując - dodaje bohater. - Było bardzo groźnie, bo nie dostawałem nogami do dna i musiałem się zapierać o ściany.

W końcu dojechali zawodowi strażacy z Kraśnika i wydobyli Kubusia oraz strażaka na powierzchnię. Chłopczyk został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Lublinie, gdzie okazało się, że nic mu nie jest. Pani Katarzyna z całego serca dziękuje bohaterskiemu strażakowi: - Mateusz, zrobiłeś coś wspaniałego! Nigdy ci tego nie zapomnimy.

Tematyczne zdjęcie strażaka ratującego dziecko ze studni

Zimna krew dyspozytora: ratunek noworodka przez telefon

Noworodek nagle przestał oddychać, a jego rodzice toczyli rozpaczliwą walkę o życie malca. Ojciec wykręcił numer alarmowy 998. Odebrał Konrad Bondia, strażak z Państwowej Straży Pożarnej w Gryfinie.

Była niedziela, około godziny 19. Konrad Bondia miał jeszcze godzinę do końca służby, kiedy podniósł słuchawkę i usłyszał w niej łamiący się męski głos. - Dziecko się zadusiło, noworodek nie oddycha - relacjonował ojciec dwutygodniowego chłopca z Mieszkowic. W tle słychać było matkę: - Nie może złapać oddechu!

34-letni strażak zachował spokój. Przez siedem lat jeździł do akcji w podziale bojowym, jednak do tej pory nie zdarzyło się, by musiał kogoś reanimować. Od roku jest dyspozytorem i nie przypuszczał, że pierwszej pomocy będzie musiał udzielić przez telefon. - To było o tyle trudne, że trzeba było całą sytuację sobie wyobrazić, domyślać się, co dzieje się z dzieckiem - mówi sekcyjny Konrad Bondia. - Sam jestem ojcem i domyślam się, jakie emocje towarzyszą rodzicom w takiej sytuacji. Na szczęście tata chłopca zachował się bardzo świadomie i dzięki temu mogliśmy akcję przeprowadzić szybko i sprawnie.

- Proszę obrócić dziecko twarzą do dołu, trzymając je na ręce i pięć razy uderzyć w łopatki - instruował strażak. Kiedy rodzice nadal zapewniali, że dziecko nie oddycha, poprosił, by wdmuchnąć powietrze, obejmując swoimi ustami nos i usta dziecka. Po kilkudziesięciu sekundach wszyscy odetchnęli z ulgą - malec zaczął oddychać.

- Wezwałem na miejsce pogotowie - dodaje Bondia. - Na tym moja pomoc się zakończyła. Zrobiłem po prostu to, co do mnie należy. Mł. bryg. Andrzej Pokropski, z-ca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Gryfinie, poinformował, że Konradowi należy się pochwała i nagroda, której formę uzgodni z komendantem. Wszyscy strażacy przechodzą szkolenie z pierwszej pomocy i co trzy lata muszą je odnawiać.

Ilustracja przedstawiająca dyspozytora straży pożarnej w trakcie rozmowy telefonicznej

Brawurowa akcja ratunkowa nad wodą: Łukasz Sowa

W czasie wolnym od służby strażak z Zamościa uratował życie dziewczynki, która znalazła się w niebezpieczeństwie nad wodą. 6 września 2025 roku st. ogn. Łukasz Sowa, kierowca-ratownik w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej w Zamościu, wykazał się wyjątkową postawą, ratując życie dziewczynki.

Do zdarzenia doszło nad zamojskim zalewem, gdzie strażak wypoczywał poza godzinami służby. Dziewczynka przebywała pod opieką swojej babci, kiedy wiatr zniósł ją na dmuchanym flamingu na głębszą część akwenu. W pewnym momencie dziecko zaczęło wołać o pomoc. Gdy strażak dopłynął do dziewczynki znajdującej się na flamingu, ta zeskoczyła do wody i zaczęła tonąć. Łukasz w porę złapał dziecko i razem z nim dopłynął bezpiecznie na brzeg.

To kolejny przykład właściwej i godnej naśladowania postawy ratowników, którzy nawet w czasie wolnym od służby są gotowi nieść pomoc potrzebującym.

Zdjęcie strażaka ratującego tonące dziecko z wody

Dziecko zrzucone z drabiny podczas pożaru

Akcję ratowniczą podczas pożaru budynku mieszkalnego w Avondale Forest Apartments 3 stycznia rejestrował jeden ze strażaków kamerą, umieszczoną na hełmie. Film pokazuje jedną z ratowanych dorosłych osób, która, trzymając dziecko w objęciach, stoi na strażackiej drabinie na wysokości drugiego piętra. Tuż obok jest kolejna drabina, po której w dół schodzi jeszcze jeden dorosły. Na ziemi widać strażaków, z których jeden wyciąga w górę ręce i porusza się nerwowo. W tle słychać krzyki: "Mój Boże!"

Nagle dorosły po prostu zrzuca dziecko z drabiny, a ono leci głową w dół - na szczęście wprost w objęcia strażaka, który natychmiast ucieka z dala od ognia. Jak czytamy w lokalnym portalu wsbtv.com, refleksem i zimną krwią wykazał się kapitan Scott Stroup. Była to świetna robota wszystkich strażaków pracujących przy gaszeniu pożaru tej nocy.

Około 50 osób zostało tamtej nocy bez dachu nad głową. Ucierpiało czworo dorosłych i ośmioro dzieci.

"Gdańsk112": Gaszenie poddasza z drabiny SD7 - pożar w Gdańsku Śródmieściu.

Ratunek 8-miesięcznej Oli w parku Mikołaja Kopernika

Niewiele brakowało, a niedzielny spacer rodziców z dwiema córeczkami po parku Mikołaja Kopernika we Wrocławiu zakończyłby się tragicznie. W pewnej chwili młodsza dziewczynka, 8-miesięczna Ola, zaczęła się krztusić. Wystraszony ojciec, widząc, że mała nagle przestała oddychać, bo wzięła zabawkę do buzi, w pierwszym odruchu chciał to usunąć. W panice otwierał buzię dziecka i palcem usiłował wygrzebać ów najprawdopodobniej fragment zabawki. Z emocji i zdenerwowania nawet zadrapał twarz córki, ale niestety jego wysiłki były nieskuteczne.

Wówczas z dzieckiem na rękach, wołając o pomoc, ruszył biegiem w stronę budynków pobliskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP Nr 1. Tego dnia pełnił służbę młody funkcjonariusz PSP str. Kamil Ziółkowski. Przez otwarte okno słyszał wołania mężczyzny, że dziecko nie oddycha i potrzebny jest natychmiastowy ratunek.

Dalsze wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Kamil wychylił się przez okno i odebrał od mężczyzny dziecko. Działał bardzo szybko i niemal automatycznie, zgodnie z zasadami wpojonymi i utrwalonymi podczas szkoleń z zakresu ratownictwa medycznego. Ułożył małą Olę na lewej ręce twarzą w dół, po czym z wyczuciem wykonał kilka uderzeń między łopatkami. W międzyczasie nadbiegła matka dziecka wraz ze starszą córeczką. Nastąpiła chwila pełnego napięcia oczekiwania.

Kamil, mimo iż na zewnątrz zachowywał spokój i działał w pełni profesjonalnie, to jednak także był mocno spięty. Wszak dziewczynka nie oddychała, a to oznacza, że zagrożone jest jej życie. Kiedy więc nagle rozległ się jej płacz, wszyscy odczuli wielką ulgę. Dalsze wydarzenia potoczyły się zgodnie z obowiązującymi zasadami. O zdarzeniu powiadomiono pogotowie ratunkowe, które bardzo szybko przyjechało na miejsce. Małą Olę zabrano do szpitala w celu przeprowadzenia niezbędnych badań, a str. Kamil Ziółkowski wrócił do dalszego pełnienia dyżuru.

Usłyszał słowa uznania za sprawnie przeprowadzoną akcję ratowniczą. Gratulacje są tym cenniejsze, że Kamil jest dopiero na początku strażackiej drogi - w listopadzie będzie miał pierwszy rok służby w PSP. Ma jednak sporo doświadczenia, ponieważ przed wstąpieniem do PSP pracował jako ratownik wodny. Teraz jako strażak ma na swoim ratowniczym koncie uratowane życie małej Oli.

Zdjęcie strażaka udzielającego pierwszej pomocy dziecku

tags: #strazak #zlapal #dziecko