Tadeusz Szymańczak – rolnik, strażak i przeciwnik CPK

Tadeusz Szymańczak to postać wielowymiarowa: lokalny przedsiębiorca rolny, strażak Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) w Skrzelewie, były poseł na Sejm, a przede wszystkim jeden z najbardziej znanych liderów protestów przeciwko budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). Jego życie i działalność są ściśle związane z "małą ojczyzną" w gminie Teresin, która ma zostać zrównana z ziemią pod lotniskową część CPK.

Działalność społeczna i polityczna

Interwencje w obronie rolników i mieszkańców

Szymańczak nie ukrywa, że jest bardzo przywiązany do swojej ziemi. "Ja sam stąd nie wyjdę. Wynieść z mojego domu może mnie tylko trotyl" - deklaruje. Aktywnie angażuje się w protesty i blokady dróg, sprzeciwiając się sposobowi realizacji projektu CPK.

Tadeusz Szymańczak podczas protestu rolników przeciwko budowie CPK

Krytyka CPK i zmiany podejścia polityków

Przez lata Szymańczak walczył z politykami Prawa i Sprawiedliwości, krytykując projekt CPK jako "przejaw gigantomanii władzy" i "pisowską pralnię pieniędzy". Po zmianie rządu w 2023 roku, oczekiwał wstrzymania inwestycji, jednak był rozczarowany zmianą podejścia polityków Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Polski 2050, którzy wcześniej również krytykowali projekt. "Co z tych wypowiedzi zostało? Nic" - komentuje Szymańczak, odnosząc się do wcześniejszych obietnic Marcina Kierwińskiego czy Macieja Laska.

Rząd Donalda Tuska, pomimo wcześniejszych deklaracji, zdecydował o kontynuacji projektu, nazywając go "urealnionym" i dostosowanym do realnych potrzeb. Szymańczak jednak uważa, że rząd Tuska "z pełną determinacją buduje CPK na podstawie niekonstytucyjnych ustaw o wywłaszczeniach stworzonych PiS".

Doświadczenia z protestów i represje

Tadeusz Szymańczak zestawia sprzeciw wobec CPK z czasami opozycji demokratycznej za PRL. Był aktywnym uczestnikiem "Solidarności" Rolników Indywidualnych. 19 marca 1981 roku, podczas tzw. wydarzeń bydgoskich, był wśród wynoszonych przez milicjantów rolników, walczących o rejestrację związku zawodowego.

Zdjęcie historyczne przedstawiające Tadeusza Szymańczaka (z gęstą brodą) podczas wydarzeń bydgoskich w 1981 roku

Jego zaangażowanie w protesty nie pozostało bez echa. Szymańczak twierdzi, że "obcy ludzie potrafią wtargnąć na jego posiadłość bez żadnej zapowiedzi", a nawet dwukrotnie odwiedzili go "smutni panowie", którzy wylegitymowali się jako funkcjonariusze ABW. Odczuwa zastraszenie i ma wrażenie, że spółka CPK i rząd chcą z mieszkańców zrobić ludzi, którzy "chcą się dorobić na starych chałupach".

W 2023 roku, podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Brzezinach, Szymańczak próbował zwrócić jego uwagę na problemy rolników, co skończyło się incydentem z ochroniarzem.

2023 03 02 Spotkanie w Wiskitkach ws. Obwodnicy Warszawy

Kwestia wywłaszczeń i Program Dobrowolnych Nabyć (PDN)

Mieszkańcy dotkniętych inwestycją gmin narzekają na "śmiesznie wyceniane" nieruchomości przez CPK. Szymańczak podkreśla, że ziemia, na której mają gospodarstwa, jest bardzo wysokiej klasy, a oferowane stawki (czasem raptem 4 zł za metr) są drastycznie zaniżone. Spółka CPK temu zaprzecza, zapewniając, że propozycje zawsze są wyższe niż 5 zł za metr. Jednak, jak twierdzi Szymańczak, "ci ludzie nie są w stanie przenieść się gdziekolwiek za takie pieniądze, by móc normalnie żyć".

Spółka CPK deklarowała, że Program Dobrowolnych Nabyć (PDN) oferuje korzystne warunki wyprowadzki, z bonusami w wysokości 120 proc. wartości dla gruntów niezabudowanych i 140 proc. wartości dla zabudowań. Tadeusz Szymańczak jednak stanowczo krytykuje tę "dobrowolność". Wskazuje, że wycena jest często pomniejszana o amortyzację (od 40 do 60 proc.), co w praktyce oznacza stratę dla właściciela.

Szymańczak podaje przykład swojego domu o powierzchni 243 m kw., za który zaproponowano mu 906 tys. zł, co według niego jest kwotą niewystarczającą na odbudowę podobnego obiektu. Suszarnia do ziarna wyceniona została na 260 tys. zł, podczas gdy jej koszt u producenta to 376 tys. zł, nie licząc kosztów przygotowania terenu i instalacji.

Według Tadeusza Szymańczaka, opiekunowie terenu stosują również psychologiczne naciski, grożąc wywłaszczeniem za połowę kwoty, jeśli mieszkańcy nie zgodzą się na wcześniejszą propozycję.

Obawy o przyszłość rolników i wsparcie prawne

Wielu rolników, w tym rodzina Szymańczaka, obawia się o swoją przyszłość. Nie wiadomo, co stanie się z tymi, którzy mają kredyty na budynki, uczestniczą w programach unijnych, czy też co z rolnikami, którzy po przeprowadzce nie będą mogli dzierżawić ziemi. Problem stanowi również zamiana gruntów wysokiej klasy na grunty niższej jakości.

Szymańczakowie sami nie przystąpili do PDN, odpisując spółce, że ich gospodarstwo nie jest na sprzedaż, a oni chcą kontynuować działalność rolniczą. Spółka CPK w odpowiedzi informuje, że aby zobaczyć nieruchomości zamienne, należy przystąpić do systemu PDN.

Fundacja INLEGIS, poprzez kampanię społeczną „Jak przeżyć wywłaszczenie?”, oferuje profesjonalną pomoc prawną osobom dotkniętym wywłaszczeniami, zwracając uwagę na problem zaniżonych odszkodowań i braku czynnego udziału strony w postępowaniu.

Tadeusz Szymańczak jako strażak OSP

Tadeusz Szymańczak pełni funkcję prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Skrzelewie. Z tego stanowiska dzieli się ważnymi informacjami dotyczącymi lokalnej społeczności strażackiej.

Śmierć strażaka Marcina Soboty

Na początku stycznia 2022 roku Szymańczak poinformował o nagłej i niespodziewanej śmierci 29-letniego strażaka Marcina Soboty, członka OSP Skrzelew. Marcin Sobota zmarł 3 stycznia, a jego pogrzeb odbył się 8 stycznia. Ze strażą związał się już w 2004 roku, wstępując do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej.

Prezes Szymańczak podkreślił dewizę działania Marcina Soboty: "Bogu na chwałę ludziom na ratunek". Wspomniał również, że Marcin miał żonę i syna. "Jako jednostka byliśmy na jego ślubie oddać mu szacunek i hołd. Miał wspaniałą żonę i rodzinę, cieszył się ze swojego syna. Marcinie jesteś w naszych sercach i pamięci, przykro nam już nie będzie nigdy tak jak było” - napisał Szymańczak.

Zdjęcie Marcina Soboty w mundurze strażaka OSP Skrzelew

Gospodarstwo Szymańczaków i uprawa kukurydzy

Tadeusz Szymańczak, obecnie 74-letni, prowadzi swoje gospodarstwo w Skrzelewie-Duninopolu, które kiedyś było jedną wsią, a następnie zostało rozdzielone na Skrzelew (gmina Teresin) i Duninopol (gmina Wiskitki). Jego gospodarstwo, położone na jednych z najlepszych gruntów w kraju (7 proc. najlepszych w Polsce), ma zniknąć pod płytą i pasem startowym lotniska.

Szymańczak jest absolwentem technikum w Gąbinie oraz Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie, podobnie jak jego żona i córka. Rozwinął swoje gospodarstwo od trzody, bydła i owiec, aby ostatecznie osiągnąć sukces w uprawie kukurydzy.

Pasja do kukurydzy i Dni Kukurydzy

Kukurydza dla Szymańczaka to nie tylko roślina uprawna, ale też pasja. Określa ją jako "warzywo jedzone przez człowieka i jednocześnie pasza dla zwierząt. Do tego odnawialne źródło energii np. dla biogazowni, a nawet roślina ozdobna". Zmagał się z przekonaniem o niemożności uprawy kukurydzy w monokulturze, rozwijając z sąsiadem poletka eksperymentalne. Jego nazwisko znajduje się na liście Komisji ds. rejestracji odmian kukurydzy.

Skrzelew było miejscem ponad 30 edycji corocznych Dni Kukurydzy, imprezy o ogólnopolskim zasięgu, podczas której mierzono plony różnych odmian i prezentowano nowinki w nawozach oraz sprzęcie. Pandemia i plany budowy lotniska sprawiły, że impreza straciła swój rozmach.

Pole kukurydzy z widocznymi silosami Szymańczaków

Wpływ CPK na gospodarstwo Szymańczaków

Spółka odpowiedzialna za inwestycję chce przejąć od Szymańczaków łącznie 55 hektarów z różnymi zabudowaniami, składającymi się z trzech nieruchomości należących do Tadeusza, jego córki oraz syna Kamila, który jest obecnym sołtysem Skrzelewa. Część hektarów ma pozostać rodzinie jako "resztówka", której nie obejmie lotnisko. W Skrzelewie, po ogłoszeniu projektu CPK, z 56 gospodarstw zostało tylko pięć rodzin i dwie wdowy.

Syn Tadeusza, Kamil Szymańczak, wspomina swoje zdziwienie pierwotnym projektem dworca dla Kolei Dużych Prędkości, który miał być dwupoziomowy pod ziemią, co wziął za "atrakcję dla nurków" ze względu na bagniste pochodzenie gleb. Obydwaj Szymańczakowie krytykują rozpoczęcie budowy CPK od "potężnego palowania", które ich zdaniem nie byłoby konieczne w Modlinie. Twierdzą, że CPK to "słomiany miś", który pozwala zarobić na kontraktach kosztem rolników.

tags: #tadeusz #szymanczak #strazak